Motyl i jego znaczenie w procesie transformacji..

human butterfly

The Human Butterfly Crop Circle Formation On August 7th 2009, Nederlands

 Motyl to wyjątkowo piękny symbol transformacji.. symbolizujący nie tylko przemianę, ale i szczęście, piękno, radość, lekkość, niezależność, wolność, nieśmiertelność.. podążanie za tym co się kocha i życiem w ekstazie….

Od dawna uważany za symbol Duszy, słowo ‚psyche’ w  j. starogreckim oznacza zarówno duszę jak i motyla. To cudowny Posłaniec Duszy.. Związany także z momentem przejścia na drugą stronę, z fizyczną śmiercią i mogący zwiastować jej nadejście (‚Śmierć niczym przemiana gąsienicy w motyla’). Na nagrobkach chrześcijańskich pojawiał się jako symbol zmartwychwstania.. i nic dziwnego jako że wynurzający się z kokonu motyl przywodzi na myśl ponowne narodziny… Często uważany za znak nowego początku, a także przebudzenia nowej świadomości, w związku z czym stał się symbolem New Age….  Dla mnie jak do tej pory Motyl okazał się przede wszystkim zwiastunem niezwykłych i pozytywnych zmian.. Choć myślę, że nawet wtedy gdy pojawia się w roli zwiastuna przejścia to po to, aby wskazać niczym przewodnik właściwą drogę i przez to uczynić owo przejście lżejszym i piękniejszym… I w tym momencie przychodzi mi na myśl pewne doświadczenie z 2007 roku:

Wtedy tez… zobaczyl‚am cos› co przypominalo ogromna… czarna… s›ciane™, pos›rodku ktorej umieszczone byl‚y zywe i  zapl‚akane oczy… Ten widok mnie dosl‚ownie zmrozil, ale wowczas otrzymal‚am przekaz, aby uzyc‡ wewne™trznych skrzydel‚ ze Swiatl‚a.. zrobilam tak, a ruch, ktory sie wowczas wytworzyl‚ mozna przyrownac do ruchu skrzydel… sšciana znikla, a wlas›ciwie to ja przez nia przeniknel‚am.. 

to fragment z notki

Przejście Ziemi, Pamięć Wszechświata i doświadczenia okołoporodowe

Wiem jak cudowne wibracje wnoszą motyle w naturze.. dosłownie jakby rozweselały i rozświetlały przestrzeń, w której się pojawiają.. Starałam się to uchwycić na zdjęciach w

Gaja Garden

Motyl to także moje zwierzę mocy, choć moc ta tkwi tak naprawdę w lekkości….

flow

isis and butterfly

Izyda pozdrawiająca biało czarnego motyla odlatującego w kierunku centrum galaktyki by LiviaEtherFlow:)

Przychodzi mi też na myśl Motylek Nieskończoności, który wynurzył się z mego wnętrza w czasie pewnej medytacji.. usłyszałam wtedy, że jest to dla mnie pewien ważny wzorzec energetyczny związany z Atlantydą, a w związku z ruchem energii, który sobą tworzył skojarzył mi się z motylkiem i nieskończonością..Przypomniałam te doświadczenia w notce:

Turkus.. Turkusowe Serce.. Lemuria i Atlantis

 ♥

Jakiś czas później, w wyniku kolejnych doświadczeń, dotarłam do tak zwanego Galaktycznego Motyla Majów

o którym Ian Xel Lungold napisał:

“Ten Symbol zwany jest „Galaktycznym Motylem„ mówi się, iż reprezentuje on całą Świadomość, która powstała kiedykolwiek na tej Drodze Mlecznej. Że wszyscy nasi fizyczni przodkowie Ludzie, Zwierzęta, Gady, Ryby, Skorupiaki, jak również Rośliny posiadają Świadomość, która całą tą Materię od małego krążka, aż do Gwiazd, Planet i Systemu Słonecznego organizuje. To ma ogromne znaczenie. Tak wielkie, że pierwotni Majowie nie mieli dla tego jakiegoś Symbolu. W ich cywilizacji było tak, że nie mieli oni żadnego imienia dla Boga. Wiedza o wyobrażeniu, sama koncepcja, całkowicie wystarczały. Później ten wzór został wykorzystany przez Tolteków i Zapateków jako ozdoba sufitu. Tamtejsza ludność nazywa go „Galaktycznym Motylem”. Motyle widzą oni jako przodków, którzy powracają z fizyczną wizytą.”

***

IN LAK’ECH

***

w sumie widywałam ten symbol już wcześniej, ale wtedy nie przyciągał jakoś mojej uwagi… dziś dał o sobie znać znów i to w szczególny sposób, o czym napisałam w notce pt Mózg jako odfruwający motyl, a dosłownie przed chwilką znalazłam ciekawy obrazek…. w sumie pasowałby też do innej notki pt Świetliste niteczki i wewnętrzne skrzydła ze Światła…

***

***

kojarzy mi się on z okładką pewnej książki…

Przeskok ewolucyjny od kryzysu do życia w harmonii

Opis książki, autorzy Bruce H. Lipton, Steve Bhaerman

Czy nasza planeta zbliża się do punktu krytycznego? Czy kryzysy, których doświadcza ludzkość, mają nas skłonić do nowego wyboru drogi życia? Czy jest tu miejsce na optymizm? Czy możliwe jest uzdrowienie naszego świata?

Jest nie tylko możliwe – twierdzą biolog Bruce H. Lipton i filozof Steve Bhaerman – ale już rzeczywiście następuje: wokół widać dowody na to, że przygotowujemy się do niezwykłego przeskoku ewolucyjnego w dziejach naszego gatunku. Dając szeroki zarys ewolucji ludzkości, obalają teorie i mity, jakie stworzył darwinizm, materializm czy determinizm genetyczny, i wskazują, jak zmiana naszego rozumienia biologii i historii ludzkości pomoże nam się poruszać w obecnych niespokojnych czasach. Wszyscy jesteśmy komórkami ogromnego ewoluującego superorganizmu, jakim jest ludzkość. Ponieważ człowiek ma wolną wolę, możemy zdecydować, czy chcemy wznieść się na nowy poziom rozwoju, czy wyginąć, jak dinozaury. Uwalniając się od starych przekonań, które utrzymują istniejący stan rzeczy, i zyskując nową świadomość, możemy dokonać „spontanicznej ewolucji” i stworzyć wspaniałą, twórczą cywilizację. Ta inteligentna, dowcipna i mądra książka oferuje nowe, pełne nadziei spojrzenie na jutro naszego świata i pokazuje, jak możemy aktywnie włączyć się w ewolucję ludzkości.

http://www.medium.com.pl/ksiazka.htm?id=288

i przyznam, że mimo iż jej nie czytałam to już sam tytuł, okładka, oraz krótki opis wydały mi się wystarczająco ciekawe, aby o niej wspomnieć..

♥ ƸӜƷ ♥

 

dodane 25 kwietnia

Zastanawiające u jak wielu osób motyl łączy się z doświadczeniem śmierci i jak podobne do siebie są to często doświadczenia co widać choćby w komentarzach pod notką…….

Śmierć niczym przemiana gąsienicy w motyla

Elisabeth Kubler-Ross, psychiatra, całe swoje życie poświęciła umierającym ludziom i ich najbliższym. Porównuje ona śmierć do przemiany gąsienicy w motyla. “Człowiek jest jak motyl w kokonie. Kokon widzisz w lustrze. To tylko czasowe ‘miejsce zamieszkania’ twego prawdziwego ‘ja’. Kiedy kokon szwankuje i nie można go naprawić – umierasz. I wtedy – mówiąc symbolicznym językiem – motyl opuszcza kokon i wylatuje na wolność (…) W momencie, kiedy opuszczasz kokon, stajesz się bardzo piękny. O wiele piękniejszy niż sobie wyobrażasz. Jesteś doskonały” (Elisabeth Kubler-Ross, Życiodajna śmierć. Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1998).

Elisabeth Kubler-Ross pisze również o dniu, w którym zdecydowała, że zajmowanie się ludźmi umierającymi i ich bliskimi to jej powołanie. Był to dzień, kiedy znalazła się zaraz po wojnie w Polsce – na Majdanku: ” Poszłam do baraków, gdzie najmłodsi więźniowie spędzali ostatnią noc w życiu. Nie wiem, dlaczego tam poszłam. Przypuszczam, że po to, by szukać jakiejś informacji, jakiegoś śladu, który mówiłby, jak dzieci reagowały, stojąc w obliczu śmierci. Na ścianach baraków – paznokciami albo kawałeczkami kredy – rysowały symbole. Najczęstszym były motyle…”. W taki sposób dzieci wyobrażały sobie to, co je czeka. Myślę, iż opisywane przez Elisabeth Kubler-Ross zjawisko potwierdza jeszcze sens przedstawiania dzieciom śmierci jako przeobrażenia się w motyla, skoro same dzieci w obliczu śmierci tak to widzą.

doświadczenie Barii: http://liviaspace.com/2012/09/23/motyl-to-dla-mnie-najpiekniejszy-symbol-transformacji/comment-page-1/#comment-2624

doświadczenie Anny Ślusarskiej: http://liviaspace.com/2012/09/23/motyl-to-dla-mnie-najpiekniejszy-symbol-transformacji/comment-page-1/#comment-3040

moje doświadczenie opisane pod wpływem doświadczenia Ani Ś: http://liviaspace.com/2012/09/23/motyl-to-dla-mnie-najpiekniejszy-symbol-transformacji/comment-page-1/#comment-3061

z tym, że ja nie widziałam motyla jako zwiastuna, a samą istotę przypominającą motyla w momencie gdy odchodziła…

historia Pani Szpinak: http://liviaspace.com/2012/09/23/motyl-to-dla-mnie-najpiekniejszy-symbol-transformacji/comment-page-1/#comment-459

tutaj motyl pojawił się już po śmierci bliskiej osoby jako symbol zmartwychwstania..

i jeszcze jedna bardzo niesamowita historia

25 Marzec 2013 at 14:58 baria napisała:

Dziś trafiłam na informację, ze będzie w Polsce neurochirurg, który przez parę dni był w śpiączce i doświadczył niezwykłych przeżyć, które opisał w książce, jest tam o motylach “…Wtem pojawiło się coś obrotowego emanując promienie biało-złotego światła. Usłyszał piękną i bogatą muzykę coraz głośniejszą, gdy źródło światła zbliżało się, aż dojrzał w nim wejście. Po drugiej stronie był najpiękniejszy, olśniewający, bujny i zielony krajobraz wiejski. Płynął w górze nad polami, strumieniami i ludźmi, roześmianymi, tańczącymi w kręgach, ubranymi w proste, chłopskie ale piękne szaty. Było to jak sen, lecz niezwykle realne. Ujrzał obok piękną dziewczynę w szatach koloru błękitu, indygo i brzoskwini. Spostrzegł, że płyną razem na skrzydle motyla wśród milionów innych motyli… ”

http://wpolityce.pl/artykuly/49885-zywy-swiadek-zaswiatow-w-polsce-kiedy-czlowiek-umiera-dusza-wchodzi-w-piekny-swiat-przypominajacy-ziemie

i poki co na zakonczenie cos bardzo pozytywnego:

380931_272353109553516_967912329_n

***

dodane 10 stycznia 2014:

‘Nowy Rok’, Nowy Księżyc, Nowe Wzorce.. i transfomacja starych ‘like a butterfly’

*

Earth like a Butterfly….

tumblr_mk1hsfHRyU1rsci0po1_r1_500

Earth Ascension Passage Encryption

by Future Age Sage gdy ujrzalam ten obrazek napisalam: Amazing! reminds me a little of my flowering butterfly-goddess GAIA Flies like a Butterfly.. Wiecej w notce: Gaia Like a Butterfly.. thanx Ra

with love for all butterflies

cdn

Reklamy

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

49 thoughts on “Motyl i jego znaczenie w procesie transformacji..”

  1. notka z Salonu Tajemnic z dnia 5 kwietnia 2012

    Galaktyczny Motyl Majów

    Postanowiłam przypomnieć swój komentarz z tematu o Motylku Nieskończoności z dnia 10 marca 2011 http://salontajemnic.wordpress.com/2011/03/09/motyle-nieskonczonosci/ widocznie jest to teraz dla mnie ważne, choć jeszcze nie przypomniałam sobie właściwie dlaczego… widywalam ten symbol wczesniej niejeden raz, ale dopiero w tamtym roku nabral dla mnie glebszego i bardziej osobistego znaczenia.. a teraz powrocil… to zdanie o powrocie przodków błyskawicznie skojarzyło mi się z datą 14 lipca 2012, o której wspomniałam w poprzedniej notce: http://salontajemnic.wordpress.com/2012/04/04/majanskie-migawki/ byc moze gdyby nie byl to akurat dzien urodzin mojej babci, a ona wiaze sie w jakis sposob z majami i ich kalendarzem.. wspomnialam o tym ostatnio w tym miejscu: http://salontajemnic.wordpress.com/2012/02/17/swiete-liczby-majow-52-i-jej-znaczenie-w-moim-zyciu/#comment-8294 to dosc skomplikowana ukladanka… coz.. lubie zagadki, a wiec nie moze byc zbyt prosto.. sama przeciez wybralam taka opcje…..

    10 Marzec 2011 o 4:28 pm liviaether pisze:

    Olśniło mnie dzisiaj w sprawie tego Motylka.. przygladałam się raz jeszcze Orłowi Margo który zamieściła tutaj: http://between.salon24.pl/116812,jak-za-pomoca-symbolu-wyrazic-nieskonczonosc#comment_4093517

    i przypomniałam sobie że ORZEŁ ma jakieś duże znaczenie w symbolice Majów choć nie pamiętałam jakie dokładnie.. chciałam więc to sprawdzić i tak trafiłam na informację o tym że także MOTYL ma bardzo duże znaczenie w symbolice Majów.. Nazywa się go Galaktycznym Motylem Majów..

    “Ten Symbol zwany jest „Galaktycznym Motylem„ mówi się, iż reprezentuje on całą Świadomość, która powstała kiedykolwiek na tej Drodze Mlecznej. Że wszyscy nasi fizyczni przodkowie Ludzie, Zwierzęta, Gady, Ryby, Skorupiaki, jak również Rośliny posiadają Świadomość, która całą tą Materię od małego krążka, aż do Gwiazd, Planet i Systemu Słonecznego organizuje. To ma ogromne znaczenie. Tak wielkie, że pierwotni Majowie nie mieli dla tego jakiegoś Symbolu. W ich cywilizacji było tak, że nie mieli oni żadnego imienia dla Boga. Wiedza o wyobrażeniu, sama koncepcja, całkowicie wystarczały. Później ten wzór został wykorzystany przez Tolteków i Zapateków jako ozdoba sufitu. Tamtejsza ludność nazywa go „Galaktycznym Motylem”. Motyle widzą oni jako przodków, którzy powracają z fizyczną wizytą.” Ian Xel Lungold

    http://wolnaplaneta.pl/terra/2010/11/23/hanab-ku-the-one-lord-galaktyczny-motyl-starozytnych-majow/

    i jeszcze coś:

    “Majowie inaczej odbierali czas, podczas gdy my obecnie podobnie jak nasi fizycy odbieramy czas jako zjawisko liniowe. Zgodnie ze współczesnymi zasadami czas upływa zatem w linii prostej. Czas może zwalniać – zgodnie z tym co głosił Albert Einstein, ale zawsze płynie w jednym kierunku. I choć Majowie również uważali, że czas płynie w jednym kierunku to wg. nich czas płynął po linii zakrzywionej w okrąg – niczym niekończący, powtarzający się bieg zdarzeń. Istnieje POCZĄTEK i KONIEC, a wraz z końcem przychodzi odnowienie cyklu czasowego – okresowość, która jest przypisana wszystkiemu co istnieje. Bardzo dokładny kalendarz Majów – “Kalendarz długich cykli” jest oparty o tę zasadę. Majowie wierzyli, że CZAS został zapoczątkowany przez HUNAB KU i znajduje się pod kontrolą centrum naszej galaktyki.Przewidzieli Oni ponad 1500 lat temu dokładne ustawienie w linii prostej Ziemi, Słońca i gromady gwiezdnej – Plejad wraz z centrum naszej galaktyki. Ustawienie do jakiego dojdzie pod koniec aktualnego długiego cyklu roku Gregoriańskiego 2012. Majowie wiedzieli dokładnie gdzie ulokowane jest centrum galaktyki na niebie – posiadali nawet przyporządkowany mu hierogfil – HUNAB KU – jak nazwał go Dr. Jose Arguelles z Uniwersytetu Princeton. Majowie swój znak centrum określali mianem “Galaktycznego Motyla. Majowie sądzili także, że “Stwórca” – Pierwszy Poruszyciel – zarządza wszystkim co ma miejsce w naszej galaktyce przez jej centrum. Majowie sądzili, że Stwórca jest formą energii emanującej w formie okresowej w postaci rozbłysków “ENERGII ŚWIADOMOŚCI” Dzisiaj, współcześni astronomowie dowiedli w swoich badaniach, że w centrum naszej galaktyki znajduje się “wirujący dysk” z Czarną Dziurą przy swoim centrum – odpowiedzialne w dużej mierze za dawanie i odbieranie życia gwiazdom. Niezwykle ciężko odrzucić kosmologię Majów, ponieważ pozostawili oni za sobą niesamowite dowody na to, że ich metodologia CZASU daje niezwykle dokładne rezultaty. Ich piramidy takie jak Piramida w Chichen-Itza w Meksyku są precyzyjnie ustawione zgodnie z corocznymi Przesileniami i Równonocami spowodowanymi przez precesję osi Ziemi podczas orbitowania wokół Słońca. Piramida Kukulcan w Chichen-Itza jest niesamowitym i niezwykle dokładnym przyrządem od odmierzania upływu czasu – nigdy nie zawiodła jeśli chodzi o określanie z największą precyzją corocznej “Precesji Równonocy”. W ich długim kalendarzu dzień oznaczony jako “4 AHAU 3 KANKIN (13.0.0.0.0) wypada 21 grudnia 2012 roku i dzień ten wyznaczy “El Fin De Los Tiempos” czyli Koniec Długiego Cyklu – dzień, w którym ludzkość doświadczy nowego początku. Być może, nieznana nam dziś obecnie forma energii pochodząca z centrum galaktyki, a która dotrze do nas 21 grudnia 2012 roku zmieni fizykę naszego świata – fizykę, która zmieni nas, nasz sposób życia i nasze postrzeganie wszechświata.” Scott Hyman ze Sweet Briar College

    http://www.apokalipsy.fora.pl/wasze-poglady,4/dodanie-cyfr-daty-21-12-2012,2474-15.html

    choć symbol z mojej medytacji wyglądał inaczej, ale cos w tym jest…

    a poniżej Human Butterfly

    Zwróciłam uwagę na ten krąg zbożowy w związku z tematem o Motylku Nieskończoności.. więcej w notce Najbardziej niesamowite kręgi zbożowe – The Human Butterfly – http://salontajemnic.wordpress.com/2011/03/12/najbardziej-niesamowite-kregi-zbozowe/

    *************************************************

    notka z dnia 25 Czerwiec 2011

    Dzisiejsze doświadczenia z ‘Kamieniem Faraonów’

    w trakcie dzisiejszego kontaktu z kamiennym poslancem mialam okazje przyjrzec sie wnikliwiej mojemu systemowi energetycznemu.. wiem tez, ze kolejnym razem bede musiala miec przy sobie jakis dyktafon, abym mogla na biezaco przekazywac i zapisywac swoje odczucia.. ich dzisiejszego bogactwa nie potrafie juz teraz zbyt dobrze oddac.. najciekawsze odczucia mialam w zwiazku z czakra serca i gardla, oraz czakra pomiedzy sercem i gardlem, ktora emanuje turkusowym swiatlem/kolorem i ktora poslaniec okreslil mianem czakry atlantydzkiej… juz od jakiegos czasu odczuwam te czakre, choc raczej nie postrzegalam jej w ten sposob.. czasami nie bylam tez pewna, czy to jakis odrebny osrodek energetyczny, czy tez raczej w ten sposob odczuwam nakladanie sie na siebie osrodka serca i gardla.. wczesniej wewnatrz swojego serca ujrzalam zlocistego motyla, ktorego skrzydla wystawaly poza cialo fizyczne.. skrzydla te byly utkane z kolorowych energetycznych nici.. (atlantydzkie wzorce, motylek nieskonczonosci).. gdy wyrazilam intencje, aby ujrzec swoja czakre gardla poczulam najpierw ozywienie/wirowanie wewnatrz glowy, a dokladniej w okolicy trzeciego oka, po czym doznalam mocnego rozjasnienia w tym miejscu, a nastepnie ujrzalam cos w rodzaju oka, tyle ze w odroznieniu od oczu fizycznych bardziej podluznego i skierowanego do gory, a takze otwartego na samym koncu.. oko przypominajace jasny otwarty kanal.. mowiac w duzym skrocie w trakcie dzisiejszego doswiadczenia odbczuwalam ruch poszczegolnych czakr (tak jak w innych doswiadczeniach z poslancem), w jaki sposob i z jaka szybkoscia wiruja, w jakich kierunkach.. odczuwalam przeplyw energii poprzez poszczegolne kanaly.. czulam jak jedne kanaly lacza sie z innymi, jak tworza swego rodzaju struktury/wzorce/wibracje… czasami slyszalam pewne specyficzne dzwieki.. pojawialy sie tez odczucia bardziej fizyczne, w niektorych miejscach mrowienie, innych pulsacja, jeszcze innych uczucie cmienia, czy oporu, a nawet lekki bol, tak jak w przypadku doswiadczenia ze skrzydlami motyla kiedy na poziomie fizycznym, oraz eterycznym poczulam cos w rodzaju odciecia, jakbym miala poczucie odcietych skrzydel w tym miejscu.. zrodlo tego odczucia tkwi w innym momencie czasu, ale zapis ten wciaz istnieje w informacyjnym polu mojej istoty – w mojej osobistej ksiedze akashy.. w tym momencie powrot do tych wspomnien jest jednak z pewnych wzgledow wskazany..

    wyrazistsze obrazy wewnetrznych struktur pojawily sie glownie po tym jak wyrazilam intencje, aby ujrzec konkretne obrazy…

    doswiadczenia te rozpoczelam od medytacji ze zlotym deszczem..

    otrzymalam tez zaproszenie do medytacji przy spirali w ogrodzie.. uslyszalam aby wejsc w stan medytacji i wirujacym ruchem polaczyc sie ze swiadomoscia krysztalu, ktory znajduje sie w jej samym centrum, a nastepnie abysmy wspolnie wirujacym ruchem polaczyli sie z wymiarem kamiennego poslanca.. dzieki temu nasz kontakt bedzie miec nature niemal fizyczna..

    wykonalam tez pewien ruch rekoma i ujrzalam jakie skutki powoduje on na poziomach energetycznych.. wykonywalam go juz wczesniej inuicyjnie, ale wtedy nie zdawalam sobie z tego sprawy ile niesie z soba blogoslawienst dla zyjacej przestrzeni…

    wcześniejsze doświadczenia z kamiennym posłańcem

    http://salontajemnic.wordpress.com/2011/02/20/doswiadczenia-z-kamieniem-faraonow-2/

    on dobrze wie, ze nie przepadam za podpowiedziami, a juz kompletnie nie lubie jak ktos cos za mnie rozwiazuje..

    Polubienie

    1. Już dawno nie słyszałam tej piosenki… ach…. jak miło… pięknie…. wzruszająco…. dziękuję Michaelo ♥ i też byłam dzisiaj z kilka razy zaskoczona zbieżnością pomiędzy tym co napisałam a co napisał ktoś inny, choćby Anilalah:)

      Polubienie

  2. Kochana Liviu, chciałabym Ci przesłać jedną piosenkę albo dwie… Zastanawiam się, jak to zrobić… Nagrałam na komputer, ale nie wiem, co dalej mam zrobić. Może coś wymyślę.
    Serdeczności MOC przesyłam

    Polubienie

  3. Liviu, przypomnialam sobie, że jak byłam nad morzem (mieszkałam w rozłożonym na plaży namiocie:-))) i poszłam na spacer do lasu, i przytuliłam się do jednej starej sosny… Wtedy dostałam od niej piękny prezent: pusty kokon motyla. Jakiś duży jest, bo ma ponad 3 cm długości.
    Pomyślałam sobie wtedy, że właśnie dokonała się transformacja i wyszłam z kokonu 🙂

    Polubienie

    1. pięknie kochana… ja podczas wczorajszego pobytu na Atlantydzie widziałam cały rój pięknych słonecznych motyli… to wszystko było tak realne i piękne, że mogłabym tam już zostać… zresztą czuję się coraz bardziej obecna tam niż tu…. może w pewnym momencie zniknę 😉

      Polubienie

  4. Trafiłam na tę stronę szukając informacji o motylach jako symbolach. Temat zainteresował mnie w styczniu br., gdy zmarł mój tato. Zaczęłam szukać dowodów na istnienie życia w innym wymiarze. Przeczytałam cudowną książkę „Pozdrowienia z niebios”, która na okładce miała motyla. Było tam napisane, że motyl to symbol zmartwychwstania, odrodzenia duszy. Po pogrzebie taty, w styczniu znalazłam żywego motylka na oknie w pokoju mojej córki. Moja córka była dla dziadka najważniejszą osobą na świecie, więc nie zdziwiłam się, ze akurat tam się znazł. Odebrałam to jako znak, że jego dusza jest z nami. Teraz mamy listopad, a ja wczoraj znów znalazłam w domu żywego motylka. Tym razem siedzi w salonie na figurkach kotków, które są wykonane własnoręcznie przez moją szwagierkę i podpisane imionami dzieci. Czy to nie dziwne? Żywe motylki w domu w styczniu i listopadzie?

    Polubienie

    1. Witaj, cudowna historia…. dziękuję, że o tym napisałaś…. przypomniało mi się kilka własnych doświadczeń z Motylami, postaram się wkrótce do nich powrócić… Pozdrawiam serdecznie, także Motylich Posłańców 🙂

      p.s Twój promienny uśmiech przypomina mi Taniec Motyla…

      Polubienie

  5. Fragment snu z symbolem motyla (sprzed ok. 2 mies.) jestem na lokalnym targowisku, młody mężczyzna, który sprzedaje warzywa pokazuje mi swoją dłoń od wewnątrz, a na niej pełno okrągłych pieczątek z motylami. Ładne, pytam jak to robi, a on mi pokazuje, że trzeba wziąć monetę 20 gr. i zrobić taką pieczątkę na dłoni orzełkiem, a potem skrzydła orła przerobić pisakiem, czy długopisem na skrzydełka motyla. Idzie mu to szybko i wychodzi pięknie, ja próbuję na swojej dłoni ale moje motyle nie są takie ładne, sprzedawca poprawia na mojej dłoni rysunek i jest b. udany. Ja to odczytałam jako symbol zbliżającej się śmierci bliskiej mi osoby, towarzyszyłam przez kilka miesięcy w powolnym odchodzeniu na tamtą stronę, ale może coś jeszcze powinnam z tego odczytać.

    Polubienie

    1. Hej Bario, bardzo ciekawy sen i co istotne to w jaki sposób go odczytałaś pokryło się z tym co zdarzyło się tuż po nim w rzeczywistości… i coś mi się teraz przypomniało, a mianowicie dyskusja z Margo/JESTEM o Motylku Nieskończoności.. kiedy to orła z jej obrazu odebrałam jako motyla……….

      p.s napisałaś Bario jeszcze w Salonie Tajemnic pewien komentarz, który miałam nawet zamiar dodać do tej notki, ale cóż, zapomniałam o tym, a teraz zanim go odszukam dodaję coś co się mocno pokrywa z tym o czym pisałaś:

      Elisabeth Kubler-Ross, psychiatra, całe swoje życie poświęciła umierającym ludziom i ich najbliższym. Porównuje ona śmierć do przemiany gąsienicy w motyla. „Człowiek jest jak motyl w kokonie. Kokon widzisz w lustrze. To tylko czasowe ‚miejsce zamieszkania’ twego prawdziwego ‚ja’. Kiedy kokon szwankuje i nie można go naprawić – umierasz. I wtedy – mówiąc symbolicznym językiem – motyl opuszcza kokon i wylatuje na wolność (…) W momencie, kiedy opuszczasz kokon, stajesz się bardzo piękny. O wiele piękniejszy niż sobie wyobrażasz. Jesteś doskonały” (Elisabeth Kubler-Ross, Życiodajna śmierć. Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1998).

      Elisabeth Kubler-Ross pisze również o dniu, w którym zdecydowała, że zajmowanie się ludźmi umierającymi i ich bliskimi to jej powołanie. Był to dzień, kiedy znalazła się zaraz po wojnie w Polsce – na Majdanku: ” Poszłam do baraków, gdzie najmłodsi więźniowie spędzali ostatnią noc w życiu. Nie wiem, dlaczego tam poszłam. Przypuszczam, że po to, by szukać jakiejś informacji, jakiegoś śladu, który mówiłby, jak dzieci reagowały, stojąc w obliczu śmierci. Na ścianach baraków – paznokciami albo kawałeczkami kredy – rysowały symbole. Najczęstszym były motyle…”. W taki sposób dzieci wyobrażały sobie to, co je czeka. Myślę, iż opisywane przez Elisabeth Kubler-Ross zjawisko potwierdza jeszcze sens przedstawiania dzieciom śmierci jako przeobrażenia się w motyla, skoro same dzieci w obliczu śmierci tak to widzą.

      Polubienie

  6. Kochana Liviu, Kochani, dziś przyśniło mi się słowo „Iinfinitza” i zdałam sobie sprawę, że jest to zlepek angielskiego słowa infinity oraz majańskiego itza.
    Z tego mogłoby wynikać, że samo słowo ITZA znaczy „skończoność” czyli coś, co jest jakąś cząstką nieskończoności 🙂

    Znalazłam w angielskiej wikipedii tłumaczenie znaczenia nazwy piramidy Chichen ITZA:
    „The Maya name „Chichen Itza” means „At the mouth of the well of the Itza. This derives from chi’, meaning „mouth” or „edge”, and ch’en or ch’e’en, meaning „well.” Itzá is the name of an ethnic-lineage group that gained political and economic dominance of the northern peninsula. One possible translation for Itza is „enchanter (or enchantment) of the water”,[6] from its, „sorcerer”, and ha, „water”.

    W innym źródle czytam:
    „”Chichen Itza” means ” at the edge of the Itza’s well.” (…) Itza” derives from the Maya itz, meaning „magic,” and (h)á, meaning „water;” Itzá means: „Water Magicians.”:http://www.haciendachichen.com/Chichen-Itza-Yucatan.htm

    I tak spontanicznie przyszło mi, że:
    (Skoro CHI znaczy „mouth” czyli „usta”, to CHI-CHEN może znaczyć wagina) lub
    „EDGE” czyli „KRAWĘDŹ” – może to nawet być krawędź BRAMY albo szczeliny – waginy).
    W każdym razie „coś” na krawędzi.

    Coś nie czuję, że jest to pełna wiedza, że „ch’en or ch’e’en znaczy „well”.
    I z tego, co czytam w wikipedii, wynika, że nie jest znane znaczenie słowa ITZA… kojarzy się je z wodą, ale tu chodzi o coś więcej…

    w innym zródle sprawdziłam:
    „ITZA Significado: Hechicera del agua. De origen maya” – znaczenie:
    „Czarodziejka wody. pochodzenia majańskiego.”

    Jeszcze:
    ‚“ciudad al borde del pozo de los itzáes” – tłumacząc na polski: „miasto studzienki ITZA”

    No i kolejne:
    Significado: Su nombre deriva de las palabras mayas:Chi(Boca), Chen(Pozo), e Itza (Brujos de agua) y al unirse las palabras se obtiene la frase:”La Boca del Pozo de los Brujos de Agua”. La zona arqueológica de Chichen Itza fue inscrita en el Patirmonio de la Humanidad de la UNESCO en 1988. El día siete de Julio de Dos mil Siete fue reconocida como „Maravilla del Mundo”. – Znaczenie: Jej nazwa pochodzi od słów Majów: Chi (Boca), Chen (No), a Itza (Czarodzieje z wody) i łącząc słowa mamy wyrażenie „usta Studni Czarownic wody”.
    Tu tez coś wiemy, ale nie całkiem…
    I CIEKAWOSTKA….

    Boca to usta. a przecież hiszpańskie NO znaczy NIE!!!
    I skoro „chi’, meaning „mouth” or „edge” – „chi” znaczy „usta” lub „krawędź,” to….
    jeśli ITZA znaczyłoby skończoność – jak by wynikało z mojego
    śnienia, to nazwa
    CHI-CHEN-ITZA
    może znaczyć
    KRAWĘDŹ NIE-SKOŃCZONOŚCI.

    KOCHAM WAS 🙂

    A tu jeszcze jeden Motyl Nieskończoności:

    Polubienie

    1. CHI-CHEN-ITZA
      może znaczyć
      KRAWĘDŹ NIE-SKOŃCZONOŚCI.”

      to bardzo ciekawe.. i przypominają mi się słowa Hunbatz Mena:

      „Moi przodkowie, lud Itza, pochodzą z Atlantydy…”

      a także niezwykłe istoty z ‚Atlantis Rising’, przez Syriańską Starszyznę zwane Itznini…. Gdy o nich czytałam miałam wrażenie, że już znam tą historię…

      i jeszcze ta nieskończoność i Atlantyda jak ulał pasująca do Motylka Nieskończoności, którego się dopatrzyłam w pewnym atlantydzkim wzorcu….

      przy okazji powrócę do tematu Wenus… natrafiłam właśnie na taką informację w pewnej książeczce, którą zostawiła u mnie moja mama, a mianowicie, że w tradycji chińskiej bóstwem kierunku zachodniego jest Wielka Białość, czyli T’ai-pai – planeta WENUS… ależ to idealnie pasuje do Zachodniego Portalu w Pomiędzy Dwoma Dzbanami, i BIAŁEGO WIRU….

      ta Wielka Białość kojarzy mi się też z Białą TARĄ, o której jest mowa w tekście o słowiańskich kryształach, który zamieściła niedawno Nnka….

      ach, i jeszcze coś… chciałam dodać komentarz na Twoim blogu, ale wciąż wyskakuje informacja o jakimś błędzie, a więc napiszę to tutaj – a jednak 5 sierpnia! niesamowite, dzięki kochana 🙂

      Polubienie

  7. p.s. Z jednej strony trochę szkoda, że już nie mam aparatu fotograficznego, ponieważ zrobiłabym dla Was zdjęcie motyli naklejonych ze trzy-dwa lata temu na moją szafę. Siedzą sobie na niej piękne, kolorowe. Jest ich sporo, prawie 40. A na moim „ołtarzyku” – Masce Ziemi siedzi zasuszony Paź Królowej.

    Polubienie

  8. Z mojego snu , 30 września 2012

    Zrozumiałam, że jeśli tworzę relacje, to nitki połączenia z tymi istotami już nie są posplatanymi supłami, ale są zawiązane na małe kokardki. Kokardka taka – jak kwiat energetyczny, na którym siedzi mały, delikatny motyl – symbolizuje lekkość i wolność tych połączeń. Gdy motyle ulatują, kokardki się rozwiązują i następuje czyste POŁĄCZENIE.

    Tego lata, gdy BĘDZIE MIAŁO TO nastąpić, będzie wysyp mnóstwa motyli…
    http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2012/09/kokardki-i-motyle.html
    🙂 😀

    Polubienie

  9. Dziś trafiłam na informację, ze będzie w Polsce neurochirurg, który przez parę dni był w śpiączce i doświadczył niezwykłych przeżyć, które opisał w książce, jest tam o motylach „…Wtem pojawiło się coś obrotowego emanując promienie biało-złotego światła. Usłyszał piękną i bogatą muzykę coraz głośniejszą, gdy źródło światła zbliżało się, aż dojrzał w nim wejście. Po drugiej stronie był najpiękniejszy, olśniewający, bujny i zielony krajobraz wiejski. Płynął w górze nad polami, strumieniami i ludźmi, roześmianymi, tańczącymi w kręgach, ubranymi w proste, chłopskie ale piękne szaty. Było to jak sen, lecz niezwykle realne. Ujrzał obok piękną dziewczynę w szatach koloru błękitu, indygo i brzoskwini. Spostrzegł, że płyną razem na skrzydle motyla wśród milionów innych motyli… ” http://wpolityce.pl/artykuly/49885-zywy-swiadek-zaswiatow-w-polsce-kiedy-czlowiek-umiera-dusza-wchodzi-w-piekny-swiat-przypominajacy-ziemie

    Polubienie

  10. Ciekawe……mnie na moim gg pojawił sie różowy motyl……i nie wiem w jaki sposob ktos mi go wkeil bo wczesniej bylo tam moje foto…..a teraz baria pisze o motylach….tego motyla zauważylam po tym jak moje gg znikneło z profila, po pojawieniu jest ten motyl……podobny troche do nnki motyla ..ha ha ha

    Polubienie

    1. A wiesz Livio że gdy zobaczyłam tego motyla też o tym samym pomyślałam, ponieważ to że nie ma mojego gg zauważyłam gdy chcialam wejsc do archiwum i cos sprawdzic w pisaniu z nnka, mam jeszcze inne gg—tamte były…a na profil gdzie mam je zapisane…nie mogłam……jak powrocilo gg…..i profil powrocil….a tu niespodzianka –motyl……tylko ze ten avatar jak sie okazuje……ja mam na gg ale nie widac gdy pisze z kimś./ wczoraj mi to napisała Iga–córka Joli /….wcześniej foto było widoczne.
      Odnośnie kontaktu nnki ze mna……..myśle, że był tylko ze wtedy nie wiedzialam ze w tym momencie Ona odchodziła…….teraz wiem że godzina sie zgadza…….
      Podróże……………

      Polubienie

      1. wow…….jak ten koment wpuszczałam..na moment zobaczyłam tego motyla na żrenicy z blogu Joli….wow, pokazał sie w czasie puszczania komenta..wow

        Polubienie

  11. Mam dwie historie z motylami. Mój pierwszy obraz intuicyjny namalowałam dla mojej mamy chrzestnej, chorej na nowotwór. Usiadłam nad kartką papieru, obok leżały pastele. Wybrałam kolory: różowy, błękit i fiolet i…namalowałam Motyla. Moja Mama Chrzestna odeszła od nas kilka miesięcy później. Druga historia miała miejsce teraz, podczas pobytu na Ślęży. Było to powitanie wiosny w iście zimowej aurze. W naszym domku był motyl. Jadąc tam, wiedziałam że jestem w ciąży. Niespodziewanie Motyl wrócił z nami do Warszawy, był w moich rzeczach. Po kilku godzinach usnął sobie na kwiatku…Duszyczka dziecka także odeszła…

    Polubienie

    1. Aniu kochana.. jestem naprawdę mocno poruszona….. dziękuję, że o tym napisałaś…. Mam wrażenie, że widzę tego pierwszego motylka, może widziałam go gdzieś u Ciebie?? O drugim czytałam w ślężańskiej relacji Ani ale nie wiedziałam, że tak się ona zakończyła, chociaż tak naprawdę to nie zakończenie… Chciałabym później coś do pisać… Do usłyszenia ❤

      p.s Aniu KOCHAM CIĘ i Twoje Anioły, wszystkie One tak cudownie się przez Ciebie przejawiają kochany Aniele ❤

      Polubienie

    1. Aniu, ode mnie też odleciała kiedyś niczym motylek pewna bardzo bliska mi istotka, ale bardzo szybko powróciła, choć w innej formie.. Może przypomnę później tę historię..

      Dodam też, że po tym co napisałaś zajrzałam raz jeszcze do ślężańskiej notki Anilalah i dopiero teraz dotarło do mnie jak niesamowite było to Wasze spotkanie.. i ten motyl namalowany przez Ani tuż przed wyjazdem na Ślężę….

      do usłyszenia ❤

      Polubienie

      1. Ana namalowała mi też piękny obraz jak byłam w szpitalu. Namalowany sercem Motyl w centrum obrazu, nad nim Anioł, pod nim Delfin i Kryształy i nutki i serca, wszystko co kocham… Bardzo mnie tym wzruszyła. Obraz wisi nad moim łóżkiem, zasypiam i budzę się patrząc na niego. Wiem, że cały czas pracuje ze mną, wszak nic nie dzieje się bez przyczyny. Zastanawiałam się, czemu spotkało mnie takie doświadczenie, czemu miało służyć ? Odpowiedź przyszła bardzo szybko. Ta ciąża była niezaplanowana, w zasadzie istniało 2% szans, że się przydarzy, a jednak stało się… Przez ten króciutki czas zdążyłam już tą małą Duszyczkę pokochać, ale Ona pomachała mi tylko z daleka i postanowiła, że wróci, ale tylko wtedy jak zaproszę ją ŚWIADOMIE. Tak ja odebrałam to co się zadziało… Nie wiem, czy słusznie, dałam sobie teraz czas na obserwację siebie, na znaki, na dojrzenie do podjęcia takiej decyzji… Nie wiem jaka ona będzie, ale nie chcę robić nic wbrew sobie… CHCĘ MIEĆ PEWNOŚĆ.

        Polubienie

      2. Tak, obrazy Anilalah są niesamowite.. choćby te dwa połączone tutaj ze sobą.. Szmaragdowy Strażnik i Leśna Bogini Tańcząca z Motylami: http://anilalah.files.wordpress.com/2012/11/cropped-tac584czc485ca-z-lesna-elfka-z-motylami-i-strac5bcnik-mag.jpg

        Niesamowite jak bardzo łączą się one z moimi doświadczeniami, a przecież nie ja je namalowałam….

        Kiedy na początku 2009 roku spotkałam Szmaragdowego Strażnika ujrzałam wtedy nad nim TĘCZOWY WIR.. Podekscytowana opisywałam to doświadczenie na pewnym forum, ale jakoś nikt z tym nie rezonował, no może z wyjątkiem pewnej Ametystowej Czarodziejki:)

        co ciekawe, po tym gdy Ani połączyła ze sobą obraz Szmaragdowego Strażnika z obrazem Bogini nad jego głową znalazł się właśnie Tęczowy Wir…

        ponadto te zielone włosy bogini niczym włosy Zielonych Aniołów..

        i to niebo w paski, takie jak widziałyśmy nad Ślężą w dniu 10 listopada…

        to wszystko tylko pokazuje mi jak wiele głębokiej prawdy przekazują jej obrazy.. Podobnie jest z Twoimi Aniołami… Obie cudownie malujecie, każda cudownie na swój sposób i jedno szczęście, bo dzięki temu jest cudowniej 🙂

        Polubienie

      3. „Zastanawiałam się, czemu spotkało mnie takie doświadczenie, czemu miało służyć ? Odpowiedź przyszła bardzo szybko. Ta ciąża była niezaplanowana, w zasadzie istniało 2% szans, że się przydarzy, a jednak stało się…”

        w moim przypadku było podobnie Aniu, choć z jednej strony się cieszyłam, to z drugiej byłam zrozpaczona.. typowy dualizm… nie czułam się na to gotowa w tym momencie.. tym bardziej, że na świecie była już dwójka dzieci, a ponadto mieliśmy wraz z partnerem w planach podróż, rozwój naszego ekologicznego ruchu, itd… Pewnego dnia w chwili bardzo dużych wątpliwości postanowiłam się z ta Istotką bliżej skontaktować. Weszłam w stan głębokiej medytacji, z wrażeniem, że niemal zasnęłam (chyba, że to było OOBE), aż nagle poczułam jak z mojego brzucha coś się wydobywa, jak spiralnym ruchem wypływa na zewnątrz i jak zatrzymuje się w pobliżu, z jakieś dwa metry dalej, naprzeciwko mnie.. I wtedy ją ujrzałam.. Tę piękną, świetlistą i Sercu tak bliską Istotę… Nie widziałam jej wyraznie, jej rysow twarzy, ani zadnych szczegolow.. ale swiatlo ktorym emanowala bylo tak piekne, cieple i cudowne… patrzac na nia usłyszałam jak zaczyna do mnie przemawiać, mówić, że też mnie/nas bardzo kocha, ale rozumie, że to nie jest najlepszy moment, że tak bardzo jej się śpieszyło, ale w takiej sytuacji lepiej jak wróci za jakiś czas.. Byłam niesamowicie tym wszystkim wzruszona, tym bardziej że w tym stanie czułam już co się dzieje, że ona odchodzi… odfruwa niczym motylek, który wydostał się z kokonu…. cudowny, pełen miłości motyl.. i ja tak bardzo go kochalam… dopiero teraz do mnie to dotarlo jak bardzo i ze te wszystkie watpliwosci to byly bzdury.. jak w ogole moglam, co sie ze mna stalo.. próbowałam ja zatrzymać, ale już nie byłam w stanie nic zrobić… po wyjściu z tego stanu czułam, że zalewają mnie łzy.. czułam też dziwną pustkę wewnątrz, w miejscu w którym wcześniej biło serduszko… na drugi dzień wybrałam się na wizytę do mojej lekarki, choć byłam umówiona na znacznie późniejszy termin… badania potwierdziły, że dziecko odeszło.. serduszko przestało bić.. mimo, że wiedziałam jak się to odbyło nie mogłam dojść do siebie, wybaczyc sobie, że do tego dopuściłam.. że pozwoliłam tej kochanej istotce na odejście w momencie gdy właśnie udało jej się mnie/nas odnaleźć.. powrócić! To był naprawdę trudny czas, ale i też pełen miłości i zrozumienia i radość przeogromna była gdy okazało się, że istotka znów wraca… najpierw pojawiła się w śnie.. widziałam ją jak przygląda nam się z góry i tym razem bardzo szybko daliśmy jej na imię Jenny 🙂

        Polubienie

      4. Ja też miałam doświadczenie z odejściem dziecka, choć nie wiedziałam że to się stało ( mogłam mieć 21 do 25 lat)… miałam kłopoty z pęcherzem i zajechałam do Walentyny Sazontiewej… czytała z aury i wszystko odczytała idealnie diagnozując od głowy w dół. Zatrzymała się na łonie i stwierdziła, że miałam poronienie- byłam zszokowana… sprawdziła więc jeszcze raz i potwierdziła ( nie spytałam kiedy straciłam, bo nie miałam jednego partnera ale nie miałam wiedzieć )… w jednej chwili odczułam straszny ból, że coś straciłam, coś odeszło i wielką tęsknotę by się połączyć na nowo, by przywołać ten cud życia… i choć przyjechałam z czym innym od razu poprosiłam, żeby pomogła mi zajść w ciążę ( a Tomek od dwóch lat mnie namawiał a ja nie chciałam, miałam potworny lęk i obawy, o których nie mówiłam, nie umiałam)… i tak Gabryś załatwił sprawę swego przyjścia na świat, fachura… jego narodziny to prawdziwa transformacja- prawdziwe przebudzenie do życia śpiącej królewny…
        Dodam, bo to mi przypomniało że Walentyna poprosiła żebym namalowała obrazek, wodospad i ja pod nim- kazała mi wizualizować jak sobie chadzam pod wodospad… i tak zaczęłam malować znowu-rysunek pozostał u niej… pamiętam używałam kredek, które ścierałam i rozmazywałam na kartce… potem były niebieskie rysunki min ankh jak anioł- pokazywałam Ci kiedyś http://anilalah.files.wordpress.com/2012/12/anioc582-ankh.jpg
        a potem był Anioł dla Gabrysia.

        Polubienie

  12. „Przez ten króciutki czas zdążyłam już tą małą Duszyczkę pokochać, ale Ona pomachała mi tylko z daleka i postanowiła, że wróci, ale tylko wtedy jak zaproszę ją ŚWIADOMIE. Tak ja odebrałam to co się zadziało… Nie wiem, czy słusznie, dałam sobie teraz czas na obserwację siebie, na znaki, na dojrzenie do podjęcia takiej decyzji… Nie wiem jaka ona będzie, ale nie chcę robić nic wbrew sobie… CHCĘ MIEĆ PEWNOŚĆ.”

    Bardzo dziękuję Aniu za tę Twoją opowieść. To niesamowite, jak kobiety dojrzewają i ewoluują… A co jeszcze piękniejsze i niesamowite, kobiety są wspierane przez te Istoty, które mają przyjść na ten świat jako ich dzieci… Opowieść Livii Ether właśnie o tym także…

    Te istoty pragną świadomych matek gotowych przyjąć je w siebie i do siebie… Wiem. Nie tylko matek zresztą. Ojców też.
    Taką wizję kiedyś miałam O DZIECIACH, KTÓRE PRZYJDĄ:
    Każde dziecko będzie się rodzić (a może to już gdzieś było?) tylko wtedy, gdy przyjdzie w wizji do kobiety, którą wybierze za matkę i do mężczyzny, którego wybierze za ojca. Ci będą tylko biologicznymi rodzicami, ponieważ po urodzeniu dziecka, wszystkie kobiety staną się matkami, a wszyscy mężczyźni ojcami dla niego lub dla niej. Dziecko samo wybierać sobie będzie, z kim w danym okresie rozwoju chce najczęściej przebywać i od kogo pobierać nauki. Dzięki temu wśród dzieci nie będzie żadnej konkurencji, wszystkie dzieci będą przychodzić na świat jako kochane, upragnione i z wyjątkowymi darami. I wszystkie będą kochane przez wszystkich. I wszyscy będą porozumiewać się telepatycznie… ;-D

    Ja nie mam swoich dzieci, ale… wiem, że mam swoje do zrobienia i mam wiele młodych przyjaciół , którzy są trochę jak „moje” dzieci i przezywają mnie Babcią albo Mama Tika 🙂 Jestem tą, która kocha wszystkie dzieci tak samo 🙂 No w każdym razie uczę się tego albo „praktykuję” 😉

    I serdeczności przesyłam

    Polubienie

    1. Mama Tika.. pięknie 🙂

      zastanawiające u jak wielu osób motyl łączy się z doświadczeniem śmierci i jak podobne do siebie są to często doświadczenia……. Ciekawe co Nnka mogłaby nam przekazać na temat swojego przejścia.. miała motyla na oku… zawsze mnie to zastanawiało…….

      Polubienie

  13. Nagle mnie oświeciło, przypomniało mi się kiedy u mnie Motyl się pojawił… w dzieciństwie bardzo spodobała mi się poduszka u babci w Młynowie ( koło Kłodzka)… w tamtym miejscu doświadczałam ekstremalnych odczuć śmierci i życia, samotności i obecności, odrzucenia i miłości- teraz mi przyszło że odczuwałam inne światy, może to miejsce jest szczególne jakieś. Tam doświadczyłam kilku prawie śmiertelnych- przeżyłam wypadków aż babcia zabroniła przyjeżdżać ze mną przez jakiś czas… to tam jechałam pociągiem przez tunele magiczne… przepiękne krajobrazy oglądałam i marzyłam i marzyłam…. jechałam przez wysokie mosty aż docieraliśmy do Magicznego Miejsca w Młynowie… tym jest dla mnie to miejsce, magią ale nie byłam tam od lat… serce tam jest w zbożach, makach, lesie, skałach, orzechach, łąkach, studni,jabłoniach, potoku, paprociach i piosenkach Anny Jantar słuchanych z płyt…
    I babacia miała z gór ( Tylmanowa na połd. wchodzie ) Jasieczki wyszywane, haftowane na białym płócienku… i tam były motyle, kolorowe… i ja je malowałam i nawet wyszywałam na płócienku kiedy byłam starsza… od wczesnego dzieciństwa zawsze ze mną były, zawsze je malowałam… ich obecność jest w moim życiu od zawsze- matko, jak dłuuugooo a ja zapomniałam o tym 😦 … ale mi się przypomniało 🙂 … motyle były przy mnie bo i śmierć była przy mnie, kiedy się pojawiała robiło się tak spokojnie i bezpiecznie, już nic nie miało znaczenia tylko ciepło i miłość… i kiedy tego doświadczałam znowu mogłam powracać do życia. Dziś kocham życie i pozwalam, by się przejawiło w pełni we mnie i przeze mnie w radości i miłości i Jedności ze sobą.
    AH te motyle ❤

    Polubienie

  14. Livio, dziękuję Ci za Twoją opowieść, bardzo mnie wzruszyła. Ja też byłam w szoku jak się dowiedziałam, ale bardzo szybko przyszła akceptacja, że skoro Duszyczka przedarła się przez zapory, znaczy MUSI być i nie ma dyskusji 🙂 A jednak poprzeczka została ustawiona wyżej, nie ma tak lekko. Tutaj nie miałam już wpływu, a wiem że to nie tak ma być. Wydaje mi się, że udało mi się z Nią porozmawiać, na Ślęży przy koncercie mis kryształowych. To było niesamowite przeżycie dla mnie. Pierwszy raz miałam możliwość posłuchać jak cudownie brzmią kryształy. Całe moje ciało wibrowało razem z nimi. W trakcie koncertu poprosiłam malucha, czy może ze mną porozmawiać. Powiedział mi, że jest ze mną, że pojawił się po to, żebym się uspokoiła, wyciszyła i że mam odnaleźć jego pieśń… To jest dla mnie wyzwanie nie lada, bo najpierw muszę chyba odnaleźć swoją pieśń ? Wszystko to ciekawie łączy mi się z Kryształami. Jak dotarło do mnie, że muszę na powrót połączyć się z Ziemią namalowałam taki obraz:

    http://ankas72.blogspot.com/2013/04/rytm-zycia-rytm-ziemi-rytm-kobiety.html

    i wtedy ktoś w komentarzu napisał takie słowa: „miałam sen , w którym usłyszałam głos mówiący zdanie: pieśń ziemi, to praca z kryształami”. Jeszcze nie wiem co to wszystko znaczy, ale czuję że to ważne…

    Polubienie

  15. Aniu Kochana ❤ , cieszę się że o tym napisałaś, o dziecku… nie chciałam u siebie poruszać Twojego wątku, bo było to świeże i nie nie chciałam upubliczniać tego. Teraz pięknie wysnuwasz swój wątek, tworzy się niesamowita historia. Mam takie mocne przeczucie, że Ty jesteś uziemiona Aniu porządnie, masz bardzo stabilne podstawy i Maxs też o tym pisał !. Tu chodzi pewnie o Twoją współpracę na poziomie duchowym i fizycznym być może własnie z kryształami i z Ziemią i może za jakiś czas będziesz grać na misach albo jeszcze inaczej będziesz pracować z ziemią ?… może malując jej przekazy?… bo może chodzi o rodzaj odkrycia swojego indywidualnego kontaktu z Ziemią Matką, jej świadomością ?… wszak Matka Ziemia potrzebuje świadomego kontaktu z nią, współpracy i naszej pomocy jej… na pewno odkryjesz. 🙂
    Ten obraz Motylinki namalowany tuż przed wyjazdem na Ślężę miał być innym… to miała być kontynuacja Kryształowego Drzewa… taka spirala wznosząca dziewczynek tańczących od noworodka do dorosłości- od wizji jak to dużo Ana bierze za ręce i tańczy z mniejszą Aną i i tak od dzieciństwa aż po dorosłość… moje Any ukochane przeze mnie i roztańczone i latające i szczęśliwe. A tu mi motyl wychodził cały czas… no nic mi nie wychodziło oprócz tego, malowałam jak w transie żeby zdążyć- ale przed czym myślałam?. A kiedy rano w sobotę w domu dostrzegłam motyla zrobiłam mu zdjęcie, wiedząc że to coś znaczy… bał się, był w szoku- no bo nagle taki ruch w domku, tyle ludzi a on sam taki… biedroneczka też tam była, na górze ją widziałam. Jak wróciłam z wyjazdu przypomniała mi się Twoja notka Liviu, znowu czytałam… skupiłam się na pisaniu notatek i tyle się działo…
    Ta tańcząca z motylami była wizją kobiety w bieli tańczącej z białymi motylami… ale podczas malowania znowu wszystko się zmieniło… zieleń przemówiła a motyle na końcu oprószyłam pyłem kolorowym… okazuję się że malowanie to potężny transformujący proces ale nie tylko… odkąd poznałam ANię i Basię doszły jeszcze sny i przeczucia… takie naczynia połączone, co zadźwięczy to druga odbiera na różne sposoby… i wszystko się pięknie uzupełnia…
    Obraz dla ANi z Motylem złotym i Delfinem i Aniołem namalowałam niemal w jeden dzień… to był przełom w malowaniu… dodałam pierwszy raz minerały do obrazu… namalowałam go szybko i lekko… reorganizacja pracy w domu przy malowaniu… zadziało się o wiele więcej na subtelniejszych poziomach. Zanurzam się w Ani obrazach, chłonę tę promienistość, te energie… pozwalam sobie je odczuwać w sobie, bo pracują ze mną… nawet chwila wystarczy, bym poczuła więź z energią obrazu… piękna wymiana…
    Jak z Tobą Liviu, właściwie pd Ciebie się wiele nauczyłam… od tego pamiętnego wpisu o Lipie, kiedy byłam taka nieśmiała i wydawałaś mi się odległym lądem a teraz jesteś blisko w sercu pomimo odległości… wzajemne przenikanie serc. I po drodze spotkałam kilka innych osób, dzięki Michaeli poznałam Doriną i Suzi Haslam, Driada tęż pokazała mi ważne rzeczy dla mnie, Jestem wiele zmieniła przez swą obecność, Altea i Alanaiez i Maria i Baria… nagle przestałam być z boku, zaczęłam płynąć w nurcie. Kocham Was

    Polubienie

  16. Hej dziewczyny 🙂

    Od rana na szybie okna siedzi motyl, choć może zjawił się tu jeszcze nocą przywabiony płomieniem świecy.. To motyl nocny, mała biała ćma.. Urocza.. Wygląda tak jakby przyglądała się kryształom ułożonym przeze mnie wczoraj na tarasie.. więcej napisałam w kryształowym ogrodzie: http://crystalsgarden.wordpress.com/2013/04/25/krysztalowe-blogoslawienstwo-dla-ksiezyca-i-motyl/

    p.s pod wplywem tego wszystkiego co tu dochodzi zaczelam wreszcie aktualizowac te notke.. dziekuje Wam kochane… dodam jeszcze, ze.. dla mnie Motyl okazał się do tej pory przede wszystkim zwiastunem niezwykłych i pozytywnych zmian.. Choć myślę, że nawet wtedy gdy pojawia się w roli zwiastuna przejścia to po to, aby wskazać niczym przewodnik właściwą drogę i przez to uczynić owo przejście lżejszym i piękniejszym… Wiem jak cudowne wibracje wnoszą motyle w naturze.. Starałam się to uchwycić na zdjęciach w Gaja Garden…

    tego dzisiejszego motylka tez odbieram jako niezwyklego poslanca..

    do uslyszenia<3

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s