17 października ŚLĘŻA

Na górę wyruszyłam żółtym szlakiem z Przełęczy Tąpadła w towarzystwie Nadjanka, którego miałam przy sobie w chuście. Jarek z Jenny i Olivierkiem mieli do mnie dołączyć później i faktycznie spotkaliśmy się już na szczycie.

Od chwili gdy tylko weszłam na szlak poczułam duży spokój, spokój wręcz niesamowity.. zastanawiałam się nawet przez chwilę, czy to Ślęża emanuje takim spokojem, czy też raczej to spokój we mnie i że być może z tym spokojem właśnie mam wejść na górę…

Naduś też był wyjątkowo spokojny, zupełnie inaczej niż w trakcie podejścia na Radunię kiedy sporo marudził, a ja musiałam idąc karmić go piersią. Teraz rozkosznie sobie pomrukiwał, niczym mały miś… zresztą w swoim puchatym brązowym kubraczku rzeczywiście wyglądał jak mały niedźwiadek

i w tym momencie pomyślałam o pewnej dziwnej, ale zabawnej postaci, którą ujrzałam na samym początku szlaku… w pierwszej chwili odebrałam ją jako małego rozradowanego niedźwiadka właśnie:)

A jeszcze wcześniej, na samym dole, moją uwagę przyciągnęła pewna stara i dorodna Lipa, teraz w cudownej, błyszczącej złotej koronie, a także wylegujący się nieopodal niej koń.. Jakoś mocno mnie to wszystko poruszyło i w pewnym momencie idąc szlakiem to uczucie wzruszenia powróciło z pełną siłą, choć nie pamiętam już teraz w którym momencie dokładnie, ale pamiętam, że do oczu napłynęły mi łzy i mimo tego, ze na szlaku było troszkę innych osób, zaczęłam płakać… mimo to wciąż towarzyszył temu duży spokój..

spokój, głębokie wzruszenie i uczucie wdzięczności….

mówiłam po cichu do Ślęży o tym jaka jest kochana i piękna, i że tak się cieszę, że tu jestem, że wreszcie się spotykamy…. Czułam, że przemawiam do ogromnej żeńskiej istoty i że ona też mnie czuje i słyszy… Zaciekawił mnie właśnie taki odbiór Ślęży, ponieważ z tego co mi wiadomo uważa się, że Ślęża reprezentuje męski rodzaj energii …

Faktem jest, że w trakcie dalszej wędrówki Ślęża odsłoniła przede mną także kilka innych swoich oblicz, ale ogólne odczucie było właśnie takie i teraz na drugi dzień też tak to czuję…. Ujrzałam zresztą bardzo złożony zapis tego miejsca, wyświetlający mi się w bardzo różny sposób, z reguły pod postacią scen odtwarzanych na kamieniach…

DSCF9521

Dodam teraz jeszcze tylko, że im wyżej w górę tym spokój i cisza nieco malała… przeszłam też przez kilka stref, które emanowały bardzo ciekawą wibracją..

dane mi było doświadczyć również czegoś niesamowitego w miejscu, które nazwałam tronem, bo tak poczułam to miejsce, gdy się w nim znalazłam.. to był ten jedyny moment w trakcie całej wędrówki w górę kiedy Nadjanek troszkę zamarudził, a więc usiadłam na pierwszym lepszym kamieniu przy drodze i wtedy zaczęło się dziać coś bardzo ciekawego…. poczucie, że siedzę na czymś w rodzaju tronu, a pode mną znajduje się ogromna pusta przestrzeń, coś w rodzaju komnaty wypełnionej jasną i lekką energią, niczym balon…… poczułam też jak z kamienia zaczyna wnikać w moje ciało wijąca się strużka ciepłej i przyjemnej energii, dosłownie jakbym dostawała zastrzyk i czuła jak jego zawartość rozchodzi się po ciele………..

Później napiszę dalszą część relacji teraz dodam tylko, że bardzo mnie zaciekawiły odczucia Jenny, która po tym jak już się spotkałyśmy na wierzchołku wciąż się ze mną przekomarzała, że tutejsza rzeźba niedźwiedzia wcale nie przypomina niedźwiedzia, a na kościół mówiła zamek… zapytałam ją w końcu dlaczego zamek, a ona na to, że była już kiedyś w tym miejscu i że to był zamek, a tak naprawdę piramida i wskazała mi na schody prowadzące do świątyni…. dodała przy tym, że tak naprawdę pod ziemią wyczuwa trzy piramidy, a na koniec, że w swoim śnie znalazła tu dwie złote maski…. przyznam, że aż mnie ciarki przeszły gdy to usłyszałam….. i momentalnie pomyślałam o Projekcie Cheops i ich poszukiwaniach w tym miejscu…..

cdn…..

Dzieci, Radość i Ślęża

DSCF9683

DSCF9716

DSCF9742

DSCF9874 (2)

*

dodane 2 czerwca 2013

jeszcze kilka zdjęć ze Ślęży:

DSCF9663

DSCF9531 DSCF9571 DSCF9584 DSCF9586    DSCF9613 DSCF9610 DSCF9627 DSCF9612  DSCF9632 DSCF9634 DSCF9639 DSCF9643 DSCF9651 DSCF9656 DSCF9658 DSCF9662

DSCF9720 DSCF9722 DSCF9796

DSCF9759

DSCF9826

DSCF9811 DSCF9812 DSCF9827

DSCF9828 DSCF9829 DSCF9830

DSCF9837 DSCF9851 DSCF9864

 DSCF9857

DSCF9906

 DSCF9907 DSCF9908 DSCF9909

DSCF9911 DSCF9915 DSCF9902zz

DSCF9914 DSCF9916

DSCF9920

 DSCF9944 DSCF9945

DSCF9948 DSCF9949 DSCF9950

DSCF9953 DSCF9955 DSCF9956

DSCF9958 DSCF9959 DSCF9960

DSCF9961

cdn…

Reklamy

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

19 thoughts on “17 października ŚLĘŻA”

  1. Cieszę się, że byliście w tej podróży i mogę czytać te spaniałe opisy… wyprawy z dziećmi są inne od samotnych wypraw ale obie formy kocham :)… moi chłopcy uwielbiają szlaki nietypowe z przeszkodami bo wtedy mniej się nudzą :)…
    Wspaniała rodzinka, piękne zdjęcia i Twoje odczucia. Byłam raz na Ślęży i rozmawiałam z Lipą a po przez nią z Żeńską energią. Twój odbiór jest szeroki i głęboki i czuję radość, kiedy czytam Twoje słowa… jakbym odbierała to co jest nie wypowiedziane… i chciało by się więcej ;).

    Lubię to

    1. To pewnie Jenny dobrze by się wędrowało z Twoimi chłopakami, choć w sumie my z Jarkiem też lubimy takie nietypowe szlaki, ale tym razem od samego początku czułam, że chcę wejść na Ślężę tym krótszym, żółtym, mimo iż słyszałam, że niebieski uznaje się za ciekawszy i piękniejszy…. Jednak już w drodze powrotnej zrozumiałam, że wejście właśnie tym a nie innym szlakiem miało dla mnie głębokie znaczenie…. Od początku zamierzałam wejść i zejść z Ślęży żółtym szlakiem, ale ostatecznie dałam się skusić Jarowi i schodziłam przez moment wraz z nim niebieskim… i tak do chwili gdy zrobiłam pętelkę i poczułam, że powinnam wrócić się na żółty i nim zejść na dół… rozeszliśmy się więc z Jarkiem na dwie strony, on poszedł dalej niebieskim wraz z Olivkiem, a ja wróciłam się na żółty z Nadusiem i Jenny…. Jarek stwierdził, że widocznie po coś muszę się wrócić na górę i rzeczywiście….. Jeszcze gdy szliśmy wspólnie niebieskim szlakiem powiedziałam mu, że to bardzo piękny, ale i troszkę mroczny szlak…. żółty szlak zdawał się dla odmiany pełen światła…. złote liście na drzewach sprawiały wrażenie jakby cały promieniał światłem w kolorze złota… ot taka prosta słoneczna ścieżka… i tylko znaki drogi krzyżowej widoczne od czasu do czasu jakby podpowiadały, że komuś bardzo zależało na tym, aby tę prostą i jasną drogę nieco pokrzyżować… Dodam, że w pewnym momencie spotkaliśmy się z Jarkiem w pewnym punkcie żółtego, tuż przed tym miejscem, które określiłam mianem tronu.. Cudowne, radosne spotkanie po chwili rozłąki 🙂

      Lubię to

      1. Pięknie po prostu :)… aż zamarzyłam o spotkaniu w jakimś pięknym słonecznym miejscu z Wami 🙂 Było by cudownie :). A jeszcze jakby była Jestem i Michaela to by było fajnie :).
        My wchodziliśmy tym szlakiem co wszyscy. Natek jechał w naszym wózku ” terenowym”. Nie mogłam nosić Natka wtedy w chuście jak marzyłam sobie, bo miałam chore ramię… ale wózek był świetny 🙂 a i na nuziach też pochodził mały.
        Bardzo fajnie opowiadasz jak prowadzi Cię intuicja, podoba mi się to :). Serdeczności dla Was 🙂

        Lubię to

  2. A ta piękna tęcza na pierwszym zdjęciu, to skąd?

    🙂
    „A radości będzie tyle ile Słońca w naszych sercach”… nie wiem skąd znam te słowa 🙂

    Kochani, dziś w nocy patrzyłam na gwiazdy i własnym oczom nie wierzyłam… widziałam wiele gwiazd pulsujących światłem. Jak nigdy wcześniej. Prawie każda gwiazda, na którą patrzyłam , pulsowała. Ich pulsacje miały różne rytmy. Wcześniej czegoś takiego nie zaobserwowałam na taką skalę. Więc albo ja nie byłam w stanie tego wcześniej zobaczyć albo… coś się dzieje w kosmosie. Sprawdźcie to, proszę, dziś w nocy, jeśli zechcecie.

    Lubię to

    1. chyba mamy na myśli to samo zjawisko kochana… miałam zamiar to opisać w najnowszej notce… i już zaraz opisuję…… co zaś tęczy to fragment pięknej tęczowej kuli o wyjątkowo intensywnych kolorkach, pewnie też takie łapiesz za pomocą obiektywu:)

      p.s

      a to moja relacja z ubiegłorocznej podróży nad morze (zamieszczona początkowo w Salonie Tajemnic) ciekawie się to łączy z tym o czym piszesz, a co więcej jutro z rana znow jade nad morze… bardzo ciekawa zbieżność i aż jestem zaskoczona gdy czytam co wtedy napisałam…..

      24 Sierpień„ 2011

      Podróż nad morze w towarzystwie ‘UFO’, dziwne zachowanie Księżyca, itd…

      tak to przynajmniej wyglądał‚o z mojej perspektywy, choć‡ w sumie nie tylko z mojej ponieważ J mimo tego iż prowadził samochód też od czasu do czasu coś› dostrzegał.. ‘Światełka’ począ…tkowo wyglądał‚y jak normalne gwiazdy, ale w pewnym momencie zaczęły się poruszać i lecieć,‡ wszystkie jakby dotrzymują…c nam tempa… widziałam je w prawym okienku i lewym, z przodu, z tyłu, a nawet nad dachem auta… wszystkie oczywiś›cie wysoko na niebie.. w pewnym momencie bardzo blisko samochodu przeleciał teź inny ciekawy obiekt, przypominający jasnego orba poruszającego się™ troszkę jak meduza… leciał bardzo wolno jakby sondują…c teren.. był bardzo wyrazisty, powiedzmy tak jak obiekt widoczny na tym obrazku.. z tym że miał‚ znacznie więcej cieniutkich falujących macek………….

      później ujrzał‚am jeszcze całą… frakcję™ małych spodków, zawieszonych nieruchomo w powietrzu tuż nad szosą…… to akurat przypominało hologram…

      ***

      już po jakimś› czasie przypomniał‚ mi się mój sen z 11 czerwca

      http://salontajemnic.wordpress.com/2011/06/10/jednoczesnosc/

      w trakcie dzisiejszego snu jechaliśmy jednocześnie w dwóch różnych kierunkach – do mojego rodzinnego domu nad morzem i do rodziców Jarka mieszkają…cych na południowym wschodzie kraju.. to jakby dwie ścieżki dźwiękowe nakł‚adają…ce się na siebie, albo dwa filmy..

      nad ranem zwrócił‚am uwagę na stojący na parapecie kwiat.. przyglądałam się jego ś›wietlistej aurze, a w tym kształcie było coś bardzo znajomego, jakby klucz.. kształ‚t klucza.

      gdy ponownie zasnęłam ujrzał‚am ten kształ‚t na niebie.. utworzyły go roztań„czone gwiazdy, lub gwiazdopodobne obiekty.. w każdym bądź razie po tym tań„cu mapa nieba bardzo się™ zmienił‚a.. niektóre z gwiazd zacz곂y zlatywać na Ziemię™, choć‡ teraz każda z nich była po prostu latającym obiektem a’€™la UFO.. €i wszystkie leciały w moim kierunku.. wszystkie przypominał‚y, że z każdą z nich łą…czy mnie jakaś nić‡..

      cóż, moje kosmiczne poplą…tanie ma jednak głębszy sens.. na pewnym poziomie udał‚o mi się™ ze sobą… pogodzić wiele skłóconych ras….

      i płynę™ sobie jak Wisł‚a do Bał‚tyku.. Biał‚a i Czarna w jednym nurcie Ś›wiadomości jednocześnie wciąż będą…c częścią Źródła.. każdą… z fal będąc.. równocześnie.. śnię…

      ***

      w trakcie tej podróży dział‚o się też coś› bardzo ciekawego z Księżycem, co jakiś czas widział‚am jak oddzielają się od niego jasne porcje falują…cej energii.. tak jakby coś› było emitowane, albo wyrzucane, nie wiem…. skojarzyło mi się to w każdym bądź razie ze snem o Lunar Anarchy Mist Emitter…………..

      ponadto zadziwił‚ mnie mocno widok ogromnego spadającego obiektu, znacznie, znacznie wię™kszego niż wszystkie ‘spadające gwiazdki’ jakie miałam okazję do tej pory zaobserwować‡.. ponadto ta miała bardzo dł‚ugi i szeroki, oraz wyjątkowo jasny ogon.. prawie jak kometa.. spadała też jakby wolniej, w kierunku pół‚nocnym…. w pewnym momencie zabłysła we mnie myśl, że to jeden z tych obiektów UFO, być może strącony, zestrzelony???? choć możliwe, że faktycznie był‚ to jakiś meteor, albo coś jeszcze innego…

      dodam, że wszystkie opisane doś›wiadczenia miały miejsce 18 sierpnia 2011, a największe ich nasilenie nastąpił‚o za miastem Łódź….

      Lubię to

    2. Twoje słowa o niebie bardzo mnie zainspirowały. Poszłam na dach obejrzeć zachód słońca. I jakoś wpatrując się w słońce czułam się przedziwnie, jak nigdy dotąd- wszystko było bardziej uroczyste, intensywne. I kolory, które tworzyły się dookoła słońca były niesamowite, min. róż inny się wydał. I wszędzie kółka- to w siatkówce były słoneczka odbite ale się zaczęłam bawić. Jak ułożyły się w jakiś kształt przesuwałam wzrok i widziałam wyraźniej ciekawe formy. Barwy też specyficznie się układały, tańczyły, przemieniały ale ten róż był bohaterem nr 1. Potem patrzę w zdjęcia, też mnóstwo kółek. Soczewka nie była brudna myślę i już kiedyś robiłam zdjęcia ale bez takiej ilości słonecznych kółek. http://www.facebook.com/media/set/?set=a.475067532533373.107251.100000903925588&type=1
      Poszłam wreszcie wieczorem( już dawno chciałam to zrobić ale ciągle coś przeszkadzało) patrzeć w niebo na dach- na Podniebną arkę – dzięki Tobie- Dziękuję :). Wczoraj to dwa razy byłam po 20stej i przed północą. Czułam się niesamowicie znowu. Akurat w miejscu gdzie mieszkam jest dużo ciemności dookoła. Tworzy się taka czasza i widzę fragment nieba od tyłu wielkiego wozu i nad wielkim wozem. Wpatrywałam się i zaczęłam dostrzegać różne kształty i układy gwiazd. Nie mam odniesienia do innych obrazów nieba, bo nie zaglądałam nocą chyba że jechałam autem. Teraz w ciszy i spokoju widziałam niebo jak nigdy wcześniej :). Gwiazdy mrugały, po prostu cudownie się czułam patrząc w nie. Coś mi to przypomina, coś pięknego, ciepłego… wspomnienie, które kojarzę też z marzeniami, z pobudzoną wyobraźnią bez granic, z uczuciem bliskości. Raz zobaczyłam świecącą gwiazdę jak ruszyła, przesunęła się po kawałku nieba i zgasła- nie zostawiała śladu świetlnego. I to nagłe zgaśnięcie mnie urzekło i zadziwiło. Potem po prawej stronie jakby kątem oka dostrzegłam kształt duży kształt – szary albo srebrny, Był duży a nie robił hałasu jak samolot, który zniknął szybko w „zadymionej” części nieba. Potem znowu lewym katem oka dostrzegłam znikający kształt. To było przedziwne.
      Jak przeczytałam o Orionidach- roju meteorytów związanych z kometą Halleya. Próbowałam wypatrzeć ten fragment nieba na wschodzie i widziałam tylko mocno świecące gwiazdy, bo niebo zasnuwała szarawa poświata. Nie dostrzegłam tych spadających meteorytów.
      A w nocy śnił mi się dom. Chodziłam po nim, wiem że był ktoś ze mną- nie widziałam go ale czułam obecność, ktoś bliski, partner. Nie wiem w jakim domu byłam, czy mój czy inny. Był tam zapach, brzydki zapach i szukałam jego źródła. Oglądałam naturę dookoła domu przez okna. Wiem, że to było piękne miejsce. Zapamiętałam widok kwiatu, jego pąka nierozwiniętego. Pomyślałam o kwiecie lotosu i ten obraz wciąż powracał. Byłam z przodu domu i patrzyłam przez okno, był słoneczny dzień a tu pojawiła się biała mgła i próbowała zasłonić okno. Odwracam się do tyłu, czy też jest zamglone a tam niebo rozgwieżdżone przepiękne. I się obudziłam. Mgła u na jest duża.
      Dzięki :)… ❤

      Lubię to

    1. Bardzo piękny opis i jeszcze piękniejsze zdjęcia. Magiczne, promieniujące dobrą energią. Aż się chce na Ślężę jechać:) Jednak to tylko góra- tych odczuć trzeba poszukać w sobie:) Ciepło pozdrawiam.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s