Kryształowe Więzi…

W drodze powrotnej ze Spotkania na Ślęży po raz pierwszy zatęskniłam za Gaja Garden… po raz pierwszy od momentu kiedy się stamtąd wyprowadziłam, czyli prawie 2,5 miesiąca temu… teraz tak bardzo pragnęłam znów się tam znaleźć, powrócić tak jak kiedyś gdy wracaliśmy z naszych podróży.. szybko jednak odezwał się wewnętrzny głos przypominający o tym, że tam gdzie właśnie wracam – do Jabłonki –  trafiłam nie bez powodu… Pomyślałam o całym ciągu zdarzeń i ustawień..  I wtedy na moment rozbłysł jakby od góry pełen obraz…. Gwiezdna Mapa… pokrywająca się w niesamowity sposób z mapą Ziemi… Widywałam to już wcześniej, najwyraźniej w Gaja Garden właśnie… Ta nieprzypadkowość dróg które przemierzam, sposób w jaki je zakreślam… tworzący pewien wzór… To jak splatanie czegoś co zostało rozplecione, zagubione… Do Jabłonki powróciliśmy w nocy z niedzieli na poniedziałek…. We wtorek późnym wieczorem miałam bardzo ciekawą medytację, również z udziałem pewnego Kryształu (zamieszczam jej opis poniżej), a w środę, z samego rana, Jarek w trakcie szukania pewnej rzeczy znalazł w mojej walizce coś bardzo dla mnie cennego, coś czego jednak nie powinno w niej być, bo zostawiłam to coś jakiś czas temu w zupełnie innym miejscu! Tą cenną ‚rzeczą’, którą Jarek  trzymał teraz w swojej dłoni, był jeden z najdroższych mi Kryształów. Gdy tylko go ujrzałam momentalnie poczułam się rozbudzona, choć w sumie całe zdarzenie przypominało bardziej sen na jawie… Ten Kryształ powinien znajdować się gdzie indziej… jak to możliwe, że znów do mnie trafił? co się dzieje? zostawiłam go przecież w Gaja Garden w dniu wyprowadzki… To był akurat dzień Niebieskiej Pełni… Magiczny dzień dopełnienia…. Pamiętam to dokładnie, to co wtedy czułam, każdy ruch, słowo, choć wypowiadane bezgłośnie…. i pamiętam, że dobrze go schowałam, w Ziemi, pod ukochaną Lipką, nazywaną przez mnie naszą Lipową Boginią Płodności… Jarek zaczął mnie przekonywać, że być może wcale go tam nie zostawiłam, a ja zapytałam Jenny o to, czy może go stamtąd nie ruszała, ale ona zapewniła, że nie…. Zresztą, po chwili przypomniałam sobie, że ten sam Kryształ powrócił już kiedyś do mnie, też z daleka… wtedy akurat z Węsior , gdzie go niechcący zostawiłam, do Bielska-Białej, gdzie wówczas mieszkałam…. Dodam, że jest to pierwszy Kryształ który mocniej mnie do siebie przyciągnął i który w związku z tym zakupiłam, a więc może dlatego wraca, choć za każdym razem z nowym zapisem.. I to jest właśnie powód jego powrotu w tym momencie… On przyniósł w sobie coś czego bardzo potrzeba w tym miejscu… uświadomiłam to sobie dzisiaj z rana.. po tym gdy niemal całą noc spędziłam (choć niefizycznie) w Ogrodzie Gai, obserwując zmiany które tam zaszły i po raz pierwszy dostrzegając coś czego nie dostrzegałam wtedy gdy tam mieszkałam…. od południowej strony domu, w miejscu, w którym stworzyłam ogród (z przeważającymi w nim ziołami) spod ziemi wyłaniało się teraz wiele kurhanów, a z nich na powierzchnię wybiegało mnóstwo rozdarowanych dzieci….. przypomniał mi się mój sen o podziemiach i cudownym krysztale umieszczonym w pewnej jaskini… to był potężny energetycznie sen, niosący w sobie zapowiedź potężnego uwolnienia…………

co ciekawe… właśnie dzisiaj przyjeżdża moja matka a wraz z nią Kamień Faraonów, który celowo zabrałam ze sobą w niedawną podróż nad morze, ale którego zapomniałam zabrać ze sobą z powrotem, jak się okazało nieprzypadkowo….. przecież wiozłam go tam ponieważ czułam, że powinnam… Moja matka wraz z Kamieniem dotrą do Jabłonki późną nocą… a więc powraca do mnie inna z grona najbliższych mi Kamiennych Istot…

my pharaos stone

a już za chwilkę powinien powrócić Jarek, który pojechał odebrać Kryształy od Rafaela (Thot27)…. 

Przyszło mi właśnie na myśl, że niejeden raz widywałam lewitujące i przemieszczające się Kryształy, a także tzw. energetyczne kwiaty… niektóre były niemal fizyczne, z tym że unosiły się bez problemu w powietrzu.. emitując przy tym niezwykłe dźwięki, zrozumiałe dla mnie na pewnej płaszczyźnie…. niektóre z tych Kryształów zdawały się przy mnie zatrzymywać tylko na chwilkę, tak jakbym była dla nich jedynie krótkim postojem w ich dłuższej wędrówce….. a więc możliwe, że i mój Kryształ powrócił do mnie w podobny sposób, bo w inny nie mogło by się to odbyć…… a to już wspomniany opis medytacji:

doświadczenie z medytacji z dnia 13 listopada 2012

w trakcie medytacji ujrzałam kwiat, kryształowy kwiat! przypominający Lotos… choć wcześniej poczułam pewną osobę, która zaprosiła mnie do tej medytacji, a potem całą grupę istot unoszących się nad tym miejscem, w związku z którym odbyło się to spotkanie… czułam to tak tak jakby coś było stąd wyciągane, a potem na koniec ujrzałam właśnie ten kwiat… jasny, biały, choć mieniący się tęczowym światełkiem…. Poczułam, że coś zostało uwolnione…. tyle zapamiętałam…  co ciekawe, wczoraj napisała do mnie osoba, która zainicjowała tą medytację i ona również widziała podobny kwiat..

a to Kryształowe Serce, które dostałam tuż przed naszą nocną wyprawą na Ślężę od Anilalah

 

Advertisements

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

2 thoughts on “Kryształowe Więzi…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s