Larimar – Kamień Atlantów i Mistrz Lanto/Atlanto z Atlantydy….

  • Larimar to rzadki, dekoracyjny minerał wydobywany na Karaibach (występuje wyłącznie w tym jednym miejscu na świecie !). Jego walorem jest barwa, wyrażająca najpiękniejszy odcień wód Atlantyku; kolor ten zyskał miano „karaibskiego błękitu”…*

    To mój komentarz z notki

    Słońce, Bursztyn, Włosy Wenus, Hathorowie i Atlantydzka Podróż..

    szukałam dzisiaj dodatkowych informacji na temat Włosów Wenus i przy okazji moją uwagę przyciągnęło kilka innych minerałów w odcieniu bursztynowym… ale przede wszystkim LARIMAR, choć nie jest bursztynowy, a niebieski.. i przypomniałam sobie, że pisałaś o nim niedawno.. określa się go także Kamieniem Atlantów… ależ on piękny:

    http://www.google.pl/search?hl=pl&gs_rn=1&gs_ri=hp&pq=kamie%C5%84+atlant%C3%B3w&cp=7&gs_id=gs&xhr=t&q=larimar&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.r_qf.&bvm=bv.41018144,d.d2k&biw=1429&bih=779&um=1&ie=UTF-8&tbm=isch&source=og&sa=N&tab=wi&ei=_MH1UI3kOKOn4AT_vIHYBg

    a jego odcienie przypominaja mi kolorystyke mojego avatarka.. te błękity i turkus..

    larimar

    niesamowicie wyglada takze

    larimar w połaczeniu z szmaragdem

    531px-Galaxia_Larimar

    przypomniało mi się też jedno z doświadczeń z medytacji nad brzegiem oceanu:
    2007-06-27 11:42

    Początkowo miałam lekki problem z koncentracją ponieważ mąż i córeczka w momencie kiedy zaczęłam medytować właśnie wrócili z późnego spaceru po lesie, a na dodatek moje myśli intensywnie krążyły wokół naszej ekoosady… I wtem usłyszałam pewien, jakby przybliżający się dźwięk, a właściwie to bardziej melodię. Już po chwili słyszałam wyraźnie, że to… WIELORYBY… Wieloryby mnie przywołują… Podążyłam za nimi i już po chwili usłyszałam szum fal oceanu, a następnie radosne odgłosy delfinów, które już na mnie czekały przy brzegu.

    dolphin_animated

    Weszłam do wody i usiadłam na jednym z nich i wio, ruszyliśmy… Już w znacznej odległości od brzegu czekał na nas krąg utworzony z innych delfinów i siedzących na nich ludzi. Następnie znowu znalazłam się na plaży i tam ujrzałam wirującą błękitną kulę, taką mocno rozpromienioną i już po chwili znalazłam się w jej wnętrzu i spotkałam się z pewnym starszym mężczyzną, mędrcem z plaży… Patrzyliśmy na siebie przez chwilę i wymienialiśmy się w taki sposób informacjami. Na zakończenie mędrzec wypowiedział na głos swoje imię – NANI i zawiesił mi na szyi piękny talizman w kształcie błękitnej kuli. Błękitna kula talizman będzie mnie wspierać podczas kolejnych medytacji. Odebrałam też wyraźny przekaz, że w następny poniedziałek powinnam wraz z innymi osobami w Kręgu przesłać dużo Światła i Miłości Delfinom i Wielorybom i na tym się głównie skoncentrować… A już w najbliższą sobotę kolejna Magiczna Przygoda i hurrra!!!

    Zaczęłam trochę drążyć ten temat z ostatniej medytacji i moich wizji, np. błękitnej kuli i talizmanu w kształcie błekitnej kuli, który otrzymałam od mędrca na plaży i usłyszałam, że talizman ten będzie mnie wspierał w kolejnych medytacjach nad brzegiem oceanu. I w ten sposób odkryłam pewną ciekawą boginię, której na imię Yemaya. Yemaya jest tzw. orishą i opiekunką mórz oraz kobiet…

    2007-06-27 13:25

    ***

     już po dodaniu tej notki przypomniał mi się przepiękny utwór Enyi:

    ***

    Anilalah w notce ”Aethos i Kosmiczny portal i kosmiczny” sen opisała swoje doświadczenia z Larimarem:

    Atlantydzkie groty opisane w notce Livii 

    przypomniałay mi dziś doświadczenie ILAHINOOR (ŚWIATŁO ) z września:

    …potem usłyszałam słowa brzmiące mniej więcej tak: “palanti, lanti mar”(pewnie chodziło o Larimar, który miałam na szyi a to jest kamień z Karaibów z Dominikany zwany kamieniem delfinów, a nazwa  skąd bierze swój początek?”

    i to właśnie to jej Lanti skojarzyło mi się dzisiaj z mistrzem Lanto, a także mistrzem Atlanto, na którego natrafiłam jakiś czas temu

    atlanto-thumb

    Atlanto is one of the members of the Council of Twelve whose role is to assist in integrating the higher rays of Light to Earth for the ascension of humanity.

    Atlanto is called upon to administer the higher light codes to filter through into our energy matrix and thus nurturing our human nervous system.

    His focus from the Galactic Core is to assist those who are healers and those who work with the elements of the Earth, whom we call Druids. His new paradigm message as a Healer is: „no longer must one suffer in order to heal”.

    Lily Moses

    ***

    co ciekawe ten Atlanto wygląda jak wokalista Smashing Pumpkins:


    ;)

    i nie wiem czemu, ale na myśl przyszło mi

    Ava Adore**

    cd w komentarzach poniżej..

Reklamy

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

29 thoughts on “Larimar – Kamień Atlantów i Mistrz Lanto/Atlanto z Atlantydy….”

  1. i przypomniał mi się sen z 13 na 14 albo z 14 na 15 grudnia… w którym wraz z całą rodziną płynęłam małym stateczkiem z Acklins na Bahamach w stronę Kuby… nie zapamiętałam zbyt wiele, ale to był bardzo przyjemny sen.. wtedy też odżyło mocno pewne wspomnienie związane z nami i z Kubą właśnie.. i dość dziwnie brzmiące słowa, które zapisałam kilka lat temu.. może uda mi się je odszukać… natomiast wieczorem 9 stycznia miałam bardzo ciekawy sen o podróży po Stanach Zjednoczonych.. to był bardzo niezwykły, bardzo poruszający sen… póki co jeszcze go nie opisałam.. w każdym bądź razie już w chwili gdy zaczęłam się budzić usłyszałam dobiegającą mnie z oddali muzykę, do złudzenia przypominającą poniższy utwór…

    który też nie wiedzieć czemu kojarzy mi się z Kubą… z katastrofą samolotu, który leciał z Brazylli i… z równoległymi życiami?

    Lubię to

    1. Atlantis Rising Alteo 😉

      i tak przy okazji..

      postanowilam dowiedziec sie nieco wiecej na temat ILLAHINOOR

      http://www.taraka.pl/index.php?ad=_og_ilahinoor_0110

      i tak trafilam na strone Doriny Maciejki, w tym na takie posty:

      http://dorinamaciejka.blogspot.com/2012/01/ayahuasca.html

      http://dorinamaciejka.blogspot.com/2011/05/ruch-spiralny.html

      i teraz juz rozumiem dlaczego juz w pierwszej chwili gdy tylko ujrzalam Dorine na zdjeciu wydala mi sie az tak bardzo podobna do JESTEM 🙂

      pamiętam nawet jak w pewnej chwili poczułam, że obie są jedną osobą…

      i ten Smok z Meksyku od Doriny na FB, ktory zbiegl sie z fizyczna wizyta JESTEM u mnie…

      hmm….

      Lubię to

      1. na blogu Doriny Maciejki znalazłam też takie słowa:

        „Podróżuję z Tobą pomiędzy wymiarami
        Prowadzą nas dżwięki i słowa -klucze
        La illaha il Allah!
        Co ukryte ,czego nie widać przejawi się.
        Widzę Cię Ziemio w pełnym blasku.

        ps.W tradycji sufickiej „La illaha il Alla”oznacza:Istnieje tylko Miłość.Muzułmanie rozumieją to:Istnieje tylko Allah.Ja lubię to śpiewać dla samych dżwięków i melodii.”

        http://dorinamaciejka.blogspot.com/2010/11/piramida-dla-nowej-ziemi_21.html

        Dorina inicjowala Anilalah w ILLAHINOOR

        An il allah

        niesamowite!

        po tym jak obejrzałam KOD PIRAMID w ktorej mowa o Sufich przypomnialo mi sie jedno z pierwszych doswiadczen z Kamieniem Faraonow.. gdy ujrzalam jak wyszla z niego wysoka biala istota, ktora skojarzyla mi sie z wirujacym derwiszem… to bylo bardzo piekne, mistyczne doswiadcznie, przypominalam je niedawno wraz z notka o doswiadczeniach z Kamieniem Faraonow..

        znalazlam tez u Doriny taki wpis:
        http://dorinamaciejka.blogspot.com/2010/11/hamdela-ala-essalama.html

        Hamdela Ala Essalama

        -Witaj w Domu!

        niesamowite! poniewaz..

        w notce poswieconej moim egipskim snom: http://liviaspace.com/2013/01/03/moje-egipskie-sny-2/ opisalam sen ktory teraz mi sie z tym powiazal:

        Zapisek z 26 października 2010-12-10
        Przedwczoraj w nocy s›nil‚am o mal‚ym chl‚opczyku, ktory urodzil‚ drugiego chl‚opczyka.. Sen nie byl nieprzyjemny, ale raczej dziwny, takze od strony energetycznej.. hmm… Przypomnial mi o innym snie, tuz sprzed porodu. Sšnil‚o mi sie, ze znow jestem w Egipcie, i probuje™ zawolac‡ po imieniu jakiegos› chlopca, ale on sie coraz bardziej oddala i oddala, a ja nie potrafie wydobyc‡ z siebie glosu.. W koncu mi sie™ to jednak udalo.. Krzyczal‚am Ella sin, a moze Ella sim, albo jeszcze inaczej?

        az sie™ od tego krzyku obudzil‚am..

        koniec zapisku…

        a teraz mam wrazenie, ze wolalam po prostu – wroc do domu!??

        w kazdym badz razie skojarzylo mi sie to z tym zwrotem ‚Hamdela Ala Essalama’

        i co ciekawe zamiescilam ostatnio chyba z dwie notki, w ktorych uzylam jezyka arabskiego.. w trakcie egipskiej podrozy w 2009 pierwsza osoba z ktora sie blizej zapoznalismy byl nauczyciel arabskiego… jak tylko go zobaczylam poczulam, ze zaraz sie poznamy.. mial w sobie cos takiego co go wyroznialo… mowilam tez ostatnio do Jarka, ze czuje iz powinnam powrocic do Egiptu poniewaz wiaze sie to z udrowieniem tego miejsca, co istotne – na poziomie fizycznym…………….

        Lubię to

      2. A ja w tamtym roku wchodziłam na jej strony i nie zauważyłam tego… niesamowite jak to się Tobie udaje :)… a ten smok, w tym czasie miałam sen o piramidzie meksykańskiej ze smokami i pytałam ją o smoki meksykańskie czy zna i się zdziwiłam, kiedy znalazłam zdjęcie na twoim linku ;). A dzięki ostatnim wpisom u mnie i u Ciebie i czytaniu o kosmicznych powiązaniach przeszła mi myśl o podróży do Egiptu, taka podróż jak misja i przygoda… jak dziecko po prostu sobie radośnie marzę jak tu wpaść do Egiptu i Meksyku tak na początek ;), no Irlandia- zielona koniczynka też mi chodzi po głowie i Bajkał… a reszta sama się pojawi :)… 🙂

        Lubię to

  2. „Patrzyliśmy na siebie przez chwilę i wymienialiśmy się w taki sposób informacjami. Na zakończenie mędrzec wypowiedział na głos swoje imię – NANI i zawiesił mi na szyi piękny talizman w kształcie błękitnej kuli. Błękitna kula talizman będzie mnie wspierać podczas kolejnych medytacji. „

    Zatkało mnie, jak to dziś przeczytałam, bo znowu przypomniałam sobie coś:

    Wiele lat temu byłam na pierwszym warsztacie – kręgu kobiet, prowadząca poprowadziła medytację. Każda z nas miała się spotkać z wewnętrzną Starą, Mądrą Kobietą. Wchodziłyśmy do świata Podziemnego przez dziurę w starym drzewie. Ja znalazłam dąb, który między korzeniami ponad ziemią miał malutką jamę… Potem leciałam tunelami, a w jednym z nich nabrałam niesamowitego przyśpieszenia, aż mnie wystrzeliło i znalazłam się…

    jakby na afrykańskiej sawannie w samo południe. Było tam dużo „kotowatych”: lamparty, pumy… skakały, biegały wokół mnie jakby chciały zwrócić na siebie moją uwagę, Zrozumiałam. One prowadziły mnie przez wysoką trawę gdzieniegdzie okraszoną niskimi drzewami. Było gorąco. Słońce przyjemnie prażyło i dodawało energii. Czułam wielką radość i podniecenie. Zwierzęta mnie prowadziły przez jakiś czas, aż nagle zobaczyłam, że rozbiegają się na boki. Zatrzymałam się, a gdy spojrzałam przed siebie… stałam na wprost wielkiego słonia. No tak – pomyślałam sobie – pewnie jestem w Afryce i tu spotkam swoją Starą Mądrą Kobietę.

    Słoń patrzył mi oczy, po czym odwrócił się tyłem. Widziałam tylko jego zad z ogonkiem 🙂
    Nie wiedziałam, co dalej. Słoń odwrócił się do mnie i przysiadł. Przyjęłam to jako zaproszenie, bym na niego wsiadła. Udało mi się wdrapać na tę małą skałkę 🙂

    Słoń szedł przed siebie w kierunku gór. To był kierunek zachodzącego słońca, które cały czas podczas naszej wędrówki widziałam przed sobą. W pewnym momencie skręciliśmy na północ i weszliśmy pomiędzy pierwsze wzniesienia. Słoń zatrzymał się na ścieżce pomiędzy dwiema górami; ścieżka dalej bardzo się zwężała, a na końcu zamykała ją mała skała. Wiedziałam, że dalej mam iść sama. Zsiadłam ze słonia, pogłaskałam go czule, podziękowałam i poszłam dalej za tę małą skałę. Była tam szczelina, przez którą udało mi się przecisnąć. Było już ciemno. Słońce zaszło, wiec szłam w mroku. Jednak za tą małą skałą pojawiła się przestrzeń z małym oczkiem wodnym, a za nim zobaczyłam kolejną skalistą ścianę z wejściem do jaskini, które oświetlało światło płonącego przed wejściem ogniska.

    Podchodziłam wolno do ogniska. Dostrzegłam za nim siedzącą w postaci lotosu postać o bardzo długich siwych włosach. Te siwe włosy sięgały do ziemi… Pomyślałam, że oto spotkam się za chwilę ze Starą Mądrą Kobietą, najprawdopodobniej Murzynką…

    Podeszłam bliżej do ogniska i stanęłam jak wryta, ponieważ to nie była kobieta, lecz bardzo stary mężczyzna. Gdy przyjrzałam mu się, zobaczyłam, że to stary Hindus. Światło ogniska tańczyło na jego twarzy, więc był taki moment, że wyglądał także na kobietę, ale miał nagi męski tors. A na nim coś… połyskującego.

    Lekko uśmiechnął się do mnie. Podeszłam bliżej i stanęłam przy nim. Nie odzywał się, a jednak wiedziałam, że mam usiąść obok. Usiadłam. Miał na klatce piersiowej zawieszony przedziwny talizman. Wydawało mi się, że to być może jakiś kamień, ale nie wiem czemu, nie mogłam dokładnie go widzieć.

    Hindus zdjął bardzo powoli ten talizman i trzymając cieniutki sznurek albo rzemień w obu dłoniach podał mi go. Wtedy zobaczyłam… że na sznurze wisiało coś dziwnego… to nie był kamień, ale coś jak kula – miniaturka… kosmosu. Widziałam w niej galaktyki, gwiazdy, planety, a wszystko poruszało się, drgało, pulsowało i było ŻYWE.

    Delikatnie wzięłam w palce ten sznurek z tym CZYMŚ i założyłam ten „talizman” na szyję. Usłyszałam wtedy słowo: Chaos, gdy ta kula znalazła się na wysokości mojego serca. A w momencie, kiedy tylko dotknęła mojego ciała, natychmiast wniknęła do serca.

    I znów usłyszałam słowa: Z chaosu wyłoni się harmonia… albo: W tym chaosie odnajdziesz harmonię.

    I wtedy wszystko znikło.
    Leciałam znów przez tunel i wyskoczyłam na zieloną polanę koło dębu. Wtedy otworzyłam oczy. Medytacja zakończyła się.

    Lubię to

    1. rzeczywiście niesamowite podobieństwo.. jeśli możesz zwróć proszę uwagę na to co w tym teledysku…

      zwłaszcza na końcówkę… choć nie nalegam, bo może nie przepadasz za taką muzyką:)

      Lubię to

    2. Od 4.maja mam bardzo dziwne wizje i procesy. Jednak nie opiszę ich tutaj. Tyle tylko, że chodzi o wchłanianie… jakby wszystko wracało do… vulvy. Jakby wszystko się cofało…
      I ten link, który podałaś na
      https://gajagarden.wordpress.com/2013/05/19/o-migdalach-migdalowym-mleku-ktore-zamiast-mleka-zwierzecego-pijal-leonardo-da-vinci/comment-page-1/#comment-12
      jest z tym w pewnym sensie związany.
      I ta moja wizja z „chaosem i harmonią” też nie przez przypadek przypomniała mi się teraz, choć miała miejsce wiele lat temu. Ten Hindus, który mi „oddał talizman”… hmm…

      Lubię to

      1. Może to ma to związek z tym o czym pisałam zaraz po 21 grudnia.. o tym poczuciu zwolnienia, a nawet jakby cofania.. Coś podobnego widziałam kiedyś w trakcie jednej z kosmicznych podróży, ten proces, o którym wspominałam w Przejściu Wszechświata i doświadczeniach okołoporodowych… Przypominałam o tym nawet niedawno w osobnej notce, muszę ją tylko odszukać…. Znalazłam: http://liviaspace.com/2013/03/06/between-worlds/ ale później też o tym wspominałam…..

        Lubię to

    1. hmm, Marzanna jak zmarzlina.. i Królowa Śniegu.. a LARIMAR znajdowany na gorących Karaibach, choć nazwa Kryształu Górskiego pochodzi od greckiego κρύσταλλος – krystallos = lód… Starożytni uważali, że kryształy to właśnie lód powstały w odległych, bardzo zimnych miejscach, choć mieli na myśli konkretnie kwarc…

      Marzan(n)a to inaczej Mora, Morana, Morena, Marena, Śmiertka, Śmierć, Śmiercicha – słowiańska bogini symbolizująca zimę i śmierć, przez część badaczy uważana za demona.

      Imię bogini wywodzone jest z praindoeuropejskiego rdzenia *mar-, *mor-, oznaczającego śmierć. Słowacka forma teonimu Ma(r)muriena sugeruje ewentualne związki z Marsem (Marmorem, Mamersem, Mamuriusem Veturiusem)[1].

      Śmierć Marzanny wraz z końcem zimy przeciwstawia ją symbolizującemu wiosnę Jaryle, który rodził się wraz z nadejściem wiosny[2].

      Marzanna, jako odpowiednik Cerery, została wraz z Dziewanną wspomniana przez Jana Długosza jako bogini polska.

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Marzanna

      MARZANNA I DZIEWANNA JAKO DUALISTYCZNA BOGINI:

      ***

      mnie się Larimar w połączeniu z Tobą Mario i opisywanymi przez Ciebie doświadczeniami kojarzy troszkę z tym:

      i moimi też 🙂

      Lubię to

      1. „Hej, Marzanno miła, gdzieś ty klucze dała?
        Co byś [zielone] pola nimi otwierała?”
        „Marzanno krasna, kajś ty gęsi pasła?

        ” Marzanna – niezwykle ważna bogini w wierzeniach polskich, czeskich i słowackich, równocześnie najbliższa pierwotnemu obrazowi Matki Ziemi. Co ważne, w Polsce nieprzerwanie pamiętana do dzisiaj, bezpośrednio lub pośrednio w unikatowo rozbudowanych kultach maryjnych. W ciągu ostatnich dwóch dekad temat ten doczekał się wielu solidnych i aktualnych opracowań naukowych. Niestety nie zawsze znane są one szerzej. Powoduje to częste i dość niefortunne postrzeganie Marzanny jako prostej personifikacji zimy i śmierci. W rzeczywistości liczne ślady kultu Marzanny lokują ją (szczególnie w wierzeniach zachodniosłowiańskich) jako Władczynię Życia i Śmierci, patronkę urodzaju, matkę bogów najbliższą obrazowi Matki Ziemi i pierwotnemu morzu (w którym przebywa niczym sumeryjska prabogini Tiamat). Czas więc na podsumowanie aktualnego stanu badań oraz próbę wskazania kolejnych istotnych powiązań. Zapraszamy do lektury artykułu Grzegorza Niedzielskiego „Marzanna – Cerera czy Hekate?”. ”

        http://www.bogowiepolscy.net/marzanna-1.html

        Dziekuje za utwór

        Lubię to

      2. „W rzeczywistości liczne ślady kultu Marzanny lokują ją (szczególnie w wierzeniach zachodniosłowiańskich) jako Władczynię Życia i Śmierci, patronkę urodzaju, matkę bogów najbliższą obrazowi Matki Ziemi i pierwotnemu morzu (w którym przebywa niczym sumeryjska prabogini Tiamat). ”

        MAR to po hiszpańsku MORZE, ale i BEZMIAR… pasuje do sumeryjskiej TIAMAT, zresztą samo imię MARZANNA też brzmi moim zdaniem sumeryjsko 🙂

        i kilka cytatow z Kluczy do Teozofii madame Blawatsky

        „Chaos (lub Woda) Tiamat (Morze) było Rodzica ich wszystkich (jest to kosmiczne Aditi i Sefira)”

        Przypomnienie trzech Marii przy ukrzyżowaniu oraz ich związku z Marę, morzem lub wodą, może zakończyć szereg tych przykładów. Dlatego to w judaizmie i chrześcijaństwie mesjasz zawsze jest łączony z wodą i przez chrzest z rybami, znakiem zodiaku zwanym w sanskrycie Minam, oraz awatarem Ma-tsja (Ryba) i z lotosem, symbolem łona, albo z lilią, która ma to samo znaczenie.”

        choc nie moge znalezc tego, w ktorej byla mowa o polaczeniu Marii z Maya…

        znalazłam, ale to wciąż nie to:

        „We wszystkich systemach religijnych funkcje bogów, jako ojca, syna i małżonka, stapiały się w jedno, a boginie utożsamiano z małżonką, matką i siostrą boga “męskiego”; w pierwszym przedstawiano syntezę ludzkich atrybutów jako “Słońce, dawcę życia”; w drugich zaś łączyły się wszystkie inne cechy i przymioty w wielkiej syntezie, znanej pod ogólnym imieniem: Maja, Maya, Maria, itd. Maja otrzymała u Greków imię “Matki”, w sposób nieco naciągnięty, od źródłosłowu ma (mamka) i nawet nadała nazwę miesiącowi majowi, który poświęcony był wszystkim boginiom, zanim został poświęcony Marii”, Pierwotnie jednak była to Maya, Durga, co orientaliści przetłumaczyli jako “niedostępna”, a co naprawdę znaczy “niedosiężna” jako złuda i nierzeczywistość, gdyż jest źródłem i przyczyną czarów i uosobieniem ułudy.”

        „Katolicy rzymscy zawdzięczają pomysł poświęcenia miesiąca maja Dziewicy Marii “poganinowi” Plutarchowi, który dowodzi, że maj poświęcony jest bogini: Mai. czyi: Weście (Aulus Gellius sub </oce Ma/a), uosobieniu naszej matki-ziemi, naszej piastunce i karmicielce.”

        „Ogień ten zstępuje również w wodę lub morze – Marę, Marię. Gołębica była symbolem duszy u wielu narodów; była poświęcona Wenus, bogini zrodzonej z piany morskiej, a później stała się symbolem chrześcijańskiej Anima Mundi, czyli Ducha Świętego.”

        i coś takiego:

        „Wyższy, górny ETER lub AKASHA to Niebiańska Dziewica i Matka wszystkich istniejących kształtów oraz istności; MACIERZ z której łona, jak tylko zapłodnił ją Boski Duch, powstają do bytu materia i życie, energia i działanie..”

        Lubię to

      3. “Ogień ten zstępuje również w wodę lub morze – Marę, Marię. Gołębica była symbolem duszy u wielu narodów; była poświęcona Wenus, bogini zrodzonej z piany morskiej, a później stała się symbolem chrześcijańskiej Anima Mundi, czyli Ducha Świętego.”

        Anima Mundi, czyli Ducha Świętego

        Anima – Dusza
        Mundi – Świata

        Skąd ten Duch? 🙂

        Lubię to

      4. „“Wyższy, górny ETER lub AKASHA to Niebiańska Dziewica i Matka wszystkich istniejących kształtów oraz istności; MACIERZ z której łona, jak tylko zapłodnił ją Boski Duch, powstają do bytu materia i życie, energia i działanie..””

        Jeśli ten „Boski Duch” to Święty Duch czyli Anima Mundi [Dusza Świata], to mogło być ciekawie ;-D

        Lubię to

  3. Zadziwiające jak dzisiaj wszystko u mnie krąży wokół Larimara. Koleżanka z warsztatów spytała czy namaluję dla niej Anioła. Ma niesamowitą kolekcję, więc zaproponowałam jej wymianę na któryś z kryształków. Od razu przyszedł jej do głowy wisior z larimarem, który miała na warsztatach i który oczarował mnie swoim pięknem. W tym samym czasie jak rozmawiałyśmy, znajomy wrzucił na fb piękny okaz Larimara. Chwilę potem wchodzę na swój blog, widzę, że wstawiłaś coś nowego na swojej stronie, wchodzę pierwszy raz na Gaja Garden (bo wcześniej jakoś nie mogłam) i znowu widzę Larimar… Niesamowite 🙂

    Lubię to

  4. Niebieskie Kule temat niezwykły u Was Jestem i Liviu… wnikający w ciało… i ja od pamiętnej medytacji z kulą w dłoniach szczególniej odczuwam w świadomości kule. Dziś medytowałam z Larimarem i też były kule… i nawet wchłonęłam jedną z nich choć nie była niebieska a stworzyły ją delfiny dla mnie dźwiękiem swego śpiewu. Bardzo mi się to skojarzyło Liviiu z Twoimi uzdrawiającymi klulami: … „Widzę przed sobą jakby Jar taki w sam dla mnie… z góry spływał wodospad i z boku silne strumienie wody takim pół łukiem spływały łącząc się z wodospadem i zachęcana weszłam pod niego… wprost niebiańskie uczucie a tym bardziej że delfiny się pokazały… i jak opisywała Livia śpiewały i tworzyły banieczki i jedna dla mnie rosła i wypełniała się dźwiękiem ich śpiewu i energią- pozostawała przeźroczysta ale mogłam w niej widzieć to co chciałam, wyobrażałam sobie jak w kuli kryształu górskiego aż weszła we mnie nawet nie wiem kiedy… i tak popłynęłam dalej przekraczając inny wymiar, czułam to jakby dla mnie odchyliła się zasłona…”http://anilalah.wordpress.com/2013/05/20/larimar/
    To wszystko jest przygotowaniem do namalowania obrazu na zamówienie, cały tydzień krystalizowania się w tym temacie :D.

    Lubię to

  5. W Gaja Garden dodałam obrazy …
    Też się zdziwiłam ale zapisałam jak mi przychodziło, pamiętam Klucz Acklins, nie chciałam się sugerować lecz starałam się ufać temu co się pojawiało… to takie nieskończone jest bo kiedy śpiewałam czułam że coś jeszcze trzeba będzie dopisać kiedyś :).. teraz przetrawiam to wszystko, dojrzewa we mnie…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s