Dwa dni w cave housie pod Almerią..

troszkę zdjęć z Pechiny pod Almerią… okazało się, że to najprawdziwszy almeryjski cave house.. troszkę jak z mojego snu o grocie w górach, w której odnalazłam siebie z przeszłości…. niesamowity klimat tego miejsca, odczuwalny zwłaszcza w grocie-sypialni, którą nazwałam nawet świętą grotą, bo na myśl przywodziła mi niektóre z polskich kapliczek a także grotę z medytacji Przebudzenie Bogini… tak ogólnie mówiąc to były wspaniałe dwa dni…. dalszy opis później, bo póki co gdzieś mi się zapodziała notka dotycząca Pecziny, a wiec troszkę zdjęć..

wnętrze:

DSC_6280

DSC_5672eeDSC_5671

DSC_5695

DSC_5696

DSC_5687

DSCF1402

DSC_5702

DSC_5676gg

DSCF1500

DSC_6192

cave house1

DSC_5733DSC_5738

DSC_5680gg

DSC_5952

DSC_5726DSC_5844DSCF1498

DSC_6190

DSC_5895

DSC_5653_DSC5621DSC_5630

DSC_6049

DSC_6057

DSCF1369

DSCF1379

DSCF1389

przed domem:

DSC_6113dd

DSC_6099

DSC_6228

obraz Anilalah, który znalazłam wśród podróżnych bagaży w Peczinie.. mieliśmy go zostawić w Polsce, ale widać miał z nami przyjechać do Hiszpanii..

rośliny przed domem:

DSCF1321

DSCF1267DSCF1330

DSC_6270

DSCF1408

DSCF1359

DSCF1268

DSCF1420

DSCF1421

DSCF1441

DSCF1252

DSCF1349

DSCF1630

DSCF1606

DSCF1355

DSCF1463DSCF1482

najbliższa okolica:

DSC_6257

w tle Sierra Alhamilla..

DSC_6300

DSC_6297

niemal wszędobylskie opuncje.. więcej jest chyba tylko drzewek oliwnych i pomarańczy….

DSC_6314

ostatnie zdjęcie z Pechiny… Słońce nad Sierra Alhamillą.. wyruszamy w kierunku Granady….

cdn…

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

15 thoughts on “Dwa dni w cave housie pod Almerią..”

  1. Zdjęcia są niesamowite… kiedy zobaczyłam jaki piękny mają kamolki zakątek to poczułam wzruszenie… to światło takie intensywne w nich… i serduszko też pięknie wygląda. Obraz zwiedzający świat… to bardzo intensywna podróż… cała rodzina razem… ogień… rośliny, przyroda i domki tak specyficzne. Poczułam w sercu wzruszenie… dotarła do mnie doniosłość tego co robicie… i że sobie tak radzicie dzielnie :)… nawet pomyślałam, że gdzieś tam odbieram coś z waszej podróży choć nie umiem sprecyzować tego dokładnie. Pozdrawiam 🙂

    Lubię

    1. zgadza się Ani, to bardzo intensywna podroz, zwlaszcza pod wzgledem emocjonalnym… naprawde sporo emocji wyplywa na powierzchnię.. szczyt tego mial miejsce w La Rabicie.. piekna miescina, ale czesto w niej wialo, a wraz z szumem fal efekt byl taki jakby jakies tsunami nadciagalo.. i wyobraz sobie, ze wczoraj znalazlam informacje, że w 1973 roku w la Rabicie naprawde mialo miejsce tsunami! dodam moze, ze nie chodzi tylko o nasze emocje, a o pewien zapis emocjonalny zwiazany z ta ziemia… to jest dosc ciezki ladunek, ktory trzeba umiejetnie rozbroic i przetransformowac……..

      z podrozujacym obrazem to naprawde ciekawa sprawa… znalazlam go wsrod bagazy akurat w Peczinie i postawilam przed domem, w ktorym na scianie znajdowal sie pewien obraz, tylko jeden, z bialym pegazem:

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      tez wielu spraw nie umiem sprecyzowac, czesto potrzeba na to czasu….

      mam przekazy dotyczace tej podrozy, tego co mam zrobic, ale to nie jest do przekazania dalej, przynajmniej nie teraz, powiedzmy ze to takie BHP, a po tym co sie wydarzylo noca w Sierra Nevada rozumiem to doskonale…

      p.s w sumie nie jestesmy w pelnym komplecie… Maniek i Sarcia zostali w Polsce, ale dojada do nas na wakacje i moze beda chcieli zostac… zobaczymy…

      Serduszko jest mi szczegolnie bliskie i odgrywa istotna role w tej podrozy, w miejscach do ktorych trafia… sadze, ze podobnie jest z obrazem… dlatego do nas trafil tuz przed podroza… choc glowna role dopiero odegra w pewnym miejscu….

      dziekuje i do uslyszenia ❤

      Lubię

      1. ten obraz z pegazem…zwróciłam uwagę na pomarańczowe słońce, jest takie żywe pośród bieli Pegaza i błękitów… przypomina kolorem pegaza ze słońcem który był w Tępadłach na domku na zewnątrz http://anilalah.files.wordpress.com/2012/11/pegaz1.jpg… cieszę się że podróżuje z Wami obraz i kryształek sercowo-uszny ;)… może to tez są moje portale, którymi podróżuję z Wami, odbieram…

        Lubię

      2. on był od strony basenu… nad nim była niebieska Maria z dzieciątkiem http://anilalah.files.wordpress.com/2013/03/zegar-i-maria-z-dziecic485tkiem.jpg
        Dwie karty a właściwie trzy są szczególne… ale jeszcze to, że w środku słońca, szczególnie w tych biało-czarnych jest kształt Fi, kółko z kreską- czytałam kiedyś o tym wiele lat temu i pionowa belka żeby pozytywnie działała jak się go nosi na sercu ma być odpowiednio skierowana- w górę albo w dół, później odszukam tę kartkę sprzed wielu, wielu lat.
        Pierwszą kartę tarota znam, mam w domu- dziecko czyste i niewinne na białym koniu z tym pomarańczowym materiałem i słonecznikami z pomarańczowymi środkami i murem… a to piórko na głowie to dla mnie lekkość z jaką pokonuje przeszkody. A poniżej druga podobna, piękne słońce- bardzo sympatyczne z różowymi okręgami ( przypomina mi teletubisiowe słoneczko), dziecko i koń również są sympatyczne i błękitna płachta- ten styl skojarzył mi się ze stylem SAYALONGA, z ta ciepłą przyjaznością o otwartością… ta karta do mnie przemówiła swą radością i łagodnością i słonecznością- miłość życia. Słońce to 19 w tarocie ( 19 to dzień moich urodzin, ten dzień to niedziela a mnie kojarzy się ona ze słońcem )…
        Kopytko dotyka 9 a druga noga wskazuje 12, dwie przednie są niekonkretne, między 12 a 1 i między 2 a 3. Taka zabawa wyszła. 9+12 daje 21 i 3 a trzy jest żółte i słoneczne :)…

        Lubię

      3. Ani, na Twoim obrazie też widać dziecko z białym koniem.. pamietasz jak Ci przesylalam to zdjecie z Jablonki z namalowanym przez Ciebie obrazem wiszacym pomiedzy dwoma konmi? Jarek w pierwszej chwiili odruchowo go tam umiescil.. moze pamietasz jeszcze te historie…… mnie sie wlasnie teraz przypomniala.. mialam cos wiecej napisac, ale jakos nie moge sie skupic…. wroce wiec do tego watku w odpowiednim czasie…

        a to frigilianskie słoneczko z przedwczoraj.. kogos mi przypomina..

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        Lubię

      4. Tak pamiętam… chciałam namalować jeszcze jedno dziecko latające z magicznymi końmi… i przemalować smoka, żeby był bardziej dopasowany do nieskończoności, elastyczny i szczuplejszy ;)… a teraz przyszło mi skojarzenie, że trzeba odkorkować tego smoka, odciążyć żeby znowu mógł być sobą czyli żeby uruchomić przepływ w nieskończoności, ożywić energię. Słoneczność tego obrazu teraz staje się jasna… zastanawiałam się nad koniem biegnącym w poprzek, coś chciałam zmienić ale zostawiłam bo nie wiedziałam co, chciałam harmonie wprowadzić i ład.

        Lubię

  2. jak to się łączy z podróżą Twoją, dotarło do mnie… słoneczna Hiszpania… zamek… smoki… i wiele innych… Dziękuję że mogę podróżować z Wami duchem… że to wyzwala tyle wspomnień… i możliwości transformacji siebie… i miejsc…

    Lubię

  3. ” teraz przyszło mi skojarzenie, że trzeba odkorkować tego smoka, odciążyć żeby znowu mógł być sobą czyli żeby uruchomić przepływ w nieskończoności, ożywić energię. ”

    odkorkowac.. a to ciekawe, ze uzywasz takiego okreslenia…. w Alicante mialam wrazenie, ze cos tam trzeba wlasnie odkorkowac.. a potem przysnil mi sie ten sen o gorze bedacej zywym smokiem… ktory spadl na ziemie i zakryl soba studnie, chyba studnie… hmm.. ta nazwa.. Alicante, Zrodlo Swiatla… cos robilam na tej gorze, ale prawie nic z tego juz nie pamietam…. acha, zapomnialam wczesniej napisac, ze Maitreja mial powrocic na bialym koniu… cos mi sie wylania…

    Lubię

    1. „odkorkowac.. a to ciekawe, ze uzywasz takiego okreslenia…. w Alicante mialam wrazenie, ze cos tam trzeba wlasnie odkorkowac.. a potem przysnil mi sie ten sen o gorze bedacej zywym smokiem… ktory spadl na ziemie i zakryl soba studnie, chyba studnie…”

      http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2004/06/kobieta-walczaca-ze-smokiem.html
      (…) Zobaczyłam, że pode mną było morze i brzeg morza. Dostrzegłam jakąś postać walczącą jakby z demonem… Przyjrzałam się i zobaczyłam wyraźnie: Kobieta w białej szacie walczyła z czarnym smokiem. Walka odbywała się w powietrzu i była bardzo atrakcyjna.
      – „Ale o co chodzi? Po co to?” – pomyślałam…
      Nagle z wody wyłoniła się skała jak olbrzymia kobieta albo olbrzymia kobieta jak skała, na której głowie stanęła walcząca kobieta w bieli. Skała wynurzała się coraz bardziej i bardziej, coraz wyżej i unosiła tę kobietę w bieli aż w chmury. Ta Olbrzymka przerwała walkę… Wokół skały widziałam kobiety pływająco-latające, które odtańczyły taniec triumfu i odleciały. Ale co stało się ze smokiem?
      Zniknął we wzburzonych falach?(…)

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s