My Moroccan Journey

dscf0307aa

Maroko jest ogromne i wielobarwne.. samych odcieni błękitu w Błękitnym Mieście Chefchaouen dopatrzyłam się tylu ilu nigdy wcześniej nigdzie na świecie:) Tak więc przybywa zdjęć do notki, oraz opisów pod nimi, a cała relacja jest póki co niczym niedokończony obraz…

dsc_22921

Powitanie z Afryką

na promie z Algeciras w Europie do Ceuty w Afryce…

Afrykański ląd coraz bliżej nas… a wraz z nim Dżabal Musa – (arab. جبل موسى, fr. Jbel Musa) – wysoka na 851 m góra znajdująca się w północnym Maroku, na afrykańskim brzegu Cieśniny Gibraltarskiej, która wraz ze Skałą Gibraltarską tworzy mityczne Słupy Heraklesa.. Zamykające Morze Śródziemne Słupy oznaczały dla starożytnych koniec znanego świata… 

kilka dni wcześniej przed symbolicznymi Słupami Herkulesa na Gibraltarze

W drodze z Ceuty na południe Maroka… mijamy także znajdującą się gdzieś w pobliżu Grotę Herkulesa – niesamowitą formację skalną z otworem w środku podobno przypominającym zarys kontynentu afrykańskiego. Chciałabym odwiedzić i lepiej poznać oba te miejsca, ale Jarek i dzieci wolą jechać w tej chwili dalej na południe…

Zatrzymujemy się dopiero pod Al-Araisz (arab. العرائش, fr., hiszp. Larache) – miasto portowe w północno-zachodnim Maroku nad Oceanem Atlantyckim.. Jestem niezwykle podekscytowana gdy się okazuje że w pobliżu znajdują się ruiny starożytnego miasta Lixus – początkowo fenickiej osady, a następnie rzymskiej kolonii…

Tradycja starogrecka łączy Lixus z pracami Heraklesa. U ujścia rzeki Lukkos miał się bowiem znajdować pałac króla Antajosa otoczony mitycznym Ogrodem Hesperyd . Złote jabłka, których przyniesienie zleciła Heraklesowi bogini Hera najczęściej uważa się w tym kontekście za rosnące na tych terenach mandarynki … Pilnowały ich nimfy Hesperydy – córki Atlasa oraz stugłowy smok , który nigdy nie zasypiał. Zdobycie tychże jabłek było jedną z 12 prac Heraklesa , której nie wykonał on jednak osobiście, ale polecił to zrobić Atlasowi, który zerwał dla niego owoce… Według niektórych autorów, szczególnie zwolenników historii o Atlantydzie , Atlas miał być synem Posejdona i herosem , a narodzić się miał ze związku z nimfą Klejto. Ten Atlas miał podobno jedenastu braci, z którymi razem założył największe miasta Atlantydy. Często utożsamiano go z wyżej opisanym Atlasem… (źródło)

Relacja Jarka:

Szukając drogi do dawnego Miasta Słońca (fen. Makom Szemesz), parkujemy nieopodal zapyziałej knajpki. Na moje zwyczajowe pytanie czy ktoś zna angielski, wszyscy pokazują na młodego araba z długą brodą, który zwraca się do mnie z perfekcyjnym brytyjskim akcentem. Said mieszkał w Anglii przez 25 lat, umawiamy się na spotkanie później.

Ruiny pradawnego Makom Szemesz zwiedzamy w asyście młodego przesympatycznego marokańskiego ochroniarza. Coś symbolicznego jest w tym, że przez około 1,5 godziny wspólnej wędrówki on prawie cały czas milczy, gdyż zna tylko nieliczne angielskie słowa. Być może kiedyś już przemierzał te ścieżki, w ciszy.. Komary, których mnóstwo nie gryzą chyba tylko Livii i Nadiana. Nieopodal dawnego teatru ONA nawiązuje głębszy kontakt z miejscem, my idziemy dalej.  Niesamowity widok wijącej się i skrzącej w słońcu rzeki Lukus z głównego kompleksu ruin na wierzchołku wzgórza. Mimo wielu przepastnych dziur i niebezpiecznych zakamarków nasze dzieci hasają wesoło jakby dobrze znały to miejsce.. 

na zdjęciu Jenny Gaja, ktora otrzymala w tym miejscu ciekawy przekaz od Ziemi.. ja w tym czasie znajdowalam sie ponizej, w iscie slonecznym transie… slyszac glos opowiadajacy mi niezwykla historie…

dwa powyzsze zjdjecia: Jarek/Przenikanie

kiedy siadalam na kamieniu aby odpoczac i w spokoju nakarmic Nadjanka bylo pochmurnie i nawet zaczelo padac.. wyciszylam sie jednak, zamknelam oczy i juz po chwili odplynelam… i wtedy uslyszalam glos.. pojawily sie obrazy… zrodelko, ktore sie oczyszcza i zaczyna emanowac pieknym czystym swiatlem… gdy ponownie otworzylam oczy swiat zalany byl slonecznym blaskiem…

w oddali Larache i Atlantyk..

DSCF6771gg

Lixus, zalew światła.. słoneczna rzeka..

dscf6781xxx2

czulam, ze stalo sie cos waznego…. choc na pierwszy rzut oka miejsce moze sie wydawac raczej niepozorne, czy wrecz mroczne, zwlaszcza w pochmurny dzien….

 o Lixusie wspomnialam tez wczesniej w Marokańskich snach

ciekawy materiał na temat tego miejsca:

http://forumzn.katalogi.pl/Lixus._Maroko-t12580.html

sb.asp

Bardzo chcialam zobaczyc rowniez Mzoure w poblizu Asillah, ale wracalismy z powrotem na polnoc inna droga niz poczatkowo planowalismy….

Marokańskie więzy krwi…

Jarek: Said jest bardzo w porządku, jako chyba jedyny, naprawdę nic od nas nie chce w zamian, po prostu, jak to mówi, chce nam pokazać ‚przyjazną stronę Maroko’.

Livia: zaciekawiło mnie to, że zarówno w Maroku jak i w Egipcie pierwszą osobą, z którą nawiązaliśmy bliższy kontakt był mężczyzna o imieniu Said….

DSCF6894ss

na zdjęciu kobieta zbierająca jałmużnę pod hotelem, w którym się zatrzymaliśmy na noc..

DSCF6889

Said opowiada nam (ponoc prawdziwa) historie o ktorej niedawno bylo glosno w marokanskich mediach.. o mlodej kobiecie zebrzacej na ulicy, ktora zmarla z glodu majac pod swoja kiecka bodajze milion dirhamow! Mimo to wreczam kobiecie symboliczny datek i wtedy zauwazam, ze brakuje jej palcow u rak…  Wczesniej widze jak do niej oraz innych zbierajacych datki kobiet podchodza od czasu do czasu mlode bogato ubrane marokanki wreczajac niekiedy grube banknoty…. I przypomina mi się wtedy przejscie graniczne w Ceucie i widok starszych kobiet niemal przygniecionych do ziemi pod ciezarem ogromnych ladunkow targajacych na swoich plecach… niczym wielbłądy…. Wraz z tymi wspomnieniami powraca do mnie uczucie glebokiego wzruszenia, ze az mam ochote mocno przytulic do siebie zebraczke z Larache…. glaszcze ja jednak tylko po rece, zyczac jednoczesnie pomyslnosci i czujac, ze pomiedzy nami nawiazala sie jakas blizsza wiez…

Chwilke po tym zegnamy sie rowniez z naszym przyjacielem Saidem i prosimy, aby dal nam znac gdy na swiat przyjdzie jego synek…

a to fragment relacji Jarka z Larache, dodaje go poniewaz zaciekawilo mnie ze  tak to odebrał:

Myjąc zęby jedynie Livia nie obawia się wziąć w usta wody z tutejszych kranów, ale dla niej to coś jakby podróż po jej świętej ziemi – może dlatego jest nietykalna….

I przypomniał mi się moment kiedy gdzieś jeszcze na samej północy Maroka zatrzymaliśmy się na widok ślicznych żółtych kwiatków, które okazały się być łubinem….

dscf6582

To Jarek pierwszy zwrócił na nie uwagę, a ja poczułam, że i tym razem nieprzypadkowo przyciągają naszą uwagę pewne istoty…. ludzie, zwierzęta, drzewa, kwiaty, kamienie… Niejeden raz w trakcie naszej podróży zatrzymywały nas przy sobie jakieś kwiaty właśnie, między innymi te widoczne na poniższych zdjęciach.. najczęściej były to dziko rosnące piękności.. sprawiające swoją obecnością tyle radości…

flower power

DSCF6899DSCF6907DSCF6908aa

niezwykle poruszający był też moment kiedy (również na samym początku podróży) wzięłam do ręki odrobinę czerwonawej ziemi.. wyjątkowo ciepłej i sypkiej…… niemal płynnej… będącej troszkę jak krew… i do tego bardzo żywej… czułam jak  przenika mnie z jej strony pewna wibracja… informacja…. odczuwając przy tym duże poczucie jedności z tą ziemią……..  Najwspanialsze chwile w tej podróży to często takie bardzo proste doświadczenia..  dotyk ziemi pod stopami….. kontakt z wodą, słońcem, powietrzem…..

Widać to było doskonale po naszych dzieciach….

DSC_2023

DSC_2049DSC_2066DSC_2063

morze piasku, kamieni, gorące słońce i wiatr a Jenny i Oli tak szczęśliwi, że chcieliby w tym miejscu po prostu trwać…

DSCF0091aa

przypominają mi się w tym momencie słowa Wiliama Blake’a

Uj­rzeć świat w ziaren­ku piasku,

I niebo w pol­nym kwiecie,

Zam­knąć w swej dłoni nieskończoność,

A wie­czność w jed­nej godzinie.

…..

Droga do Marakeszu

mam wrazenie, ze niebo probuje mi cos przekazac… doslownie jakby chmury zaczely sie ukladac w rodzaj pisma… Gdzies tuz za Casablanca odbieram krotki przekaz od gwiezdnej istoty……..

relacja Jarka:

Dzień 3, 28 marca, Larache – Marrakesz (przez Mohammedia, Casablanca)

Mknąc autostradą wzdłuż wybrzeża odkrywamy z zaskoczeniem, że przynajmniej północne Maroko jest niesłychanie zielone. Myśląc o tym kraju, zawsze wyobrażaliśmy sobie gorące skały i piasek, a tu.. miejscami krajobraz zupełnie nizinny, nawet taki Polski trochę.. Dopiero po wyminięciu Rabatu, Maroko zaczyna przybierać coraz bardziej czerwone szaty. Do tego ten pentagram na czerwonej fladze.. Jest takie określenie: ‚jedno oko na Maroko, a drugie na Wenus’ A właśnie pięcioramienna gwiazda to symbol Wenus.

W Mohammedii mieliśmy się zatrzymać po Larache, jednak to przed-miasto Casablanki zniechęciło nas swoją nijakością, no może poza pysznymi, pikantnymi warzywami, które udało mi się kupić na wagę w tamtejszej Acima (marokańskie Auchan).  Po perypetiach na granicy, niejednoznacznych odczuciach po nocy w hoteliku w Larache, mało egzotycznym odcinku drogi jaki przebyliśmy do tej pory waham się, czy warto w ogóle wjeżdżać na drogę do Marrakeszu.. przez co przegapiam właściwy zjazd. Zapada zmrok. Wjeżdżamy w Casablankę, aby znaleźć nocleg w mieście białych domów i przespać się z decyzją, czy wracamy do Hiszpanii czy jedziemy dalej….

casablanca

28/29 marca

Marrakesz

nazywany czerwonym miastem bądź sercem Maroka…

notka napisana tuż po przyjeździe do miasta:

jestesmy na przedmiesciach marakeszu, do ktorego dotarlismy wczoraj tuz przed polnoca.. uff, ale upal… doslownie tuz za oknem lataja bociany… cale stado bocianow… na jednym z pobliskich budynkow zauwazylam ich gniazda… w oddali widac osniezone szczyty Atlasu……..

DSC_1082a

DSC_1077

DSC_1036a

http://liviaspace.com/2013/03/29/marakesz/

Urodzinowy bukiet Jenny:)

DSCF7084DSCF7080DSCF7077

Byłam wprost zauroczona tym żywym bukietem ułożonym z bajecznie kolorowych bugenwilli…

DSCF7085DSCF7069a

Jenny uzbierała dla siebie troszkę opadniętych białych płateczków i pięknie podziękowała za ten wspaniały dar natury <3….

fragment marrakeszańskiej relacji Jarka:

Dzień 4, 29 marca, Marrakesz

Po 17tej wsiadamy do starego żółtego mercedesa w123, czyli tzw. dużej taksówki (małe to tzw. petit taxi). Już wcześniej zauważyłem, że kluczem do bezpiecznej jazdy w marokańskich miastach jest zajmowanie dwóch pasów jednocześnie (czyli jazda środkiem) zwłaszcza na dojeździe do ronda. Nerwy mogą jednak puścić na widok pieszych, którzy sami, niby w jakimś arabskim rytuale ofiarnym, pchają się pod koła samochodu. Jednak zarówno tutejsi kierowcy, piesi, rowerzyści, motocykliści – wszyscy wydają się inaczej odmierzać odległość, szanując każdy centymetr przestrzeni, niczym nietoperze wysyłając sygnały.. do Allaha..?

Za chwilę sami się przekonamy jak to jest być po drugiej stronie, bez metalowego pancerza auta, z trójką dzieci w zwariowanym Marrakeszu.

Przemierzamy Jemaa el Fna, główny plac Marrakeszu, prowadzący do setki kramów i straganów najważniejszego souku w Maroko. W odróżnieniu do egipskich sprzedawców, tutejsi są dość powściągliwi, czego nie można powiedzieć o kierujących wszelkiego rodzaju jednośladach i powożących bryczkami! Zwykła uważność wydaje się tu mało przydatna, bo jak tu być uważnym za rozpędzonych motorowerzystów, których lusterka i kierownice co chwilę muskają twoje ramiona. Wiara w opatrzność to dobre dopełnienie uważności.

Transowa muzyka, bębny, tańce, jazgot ludzi i motorów, wszystko się kręci, wiruje, szaleje i..

przycicha, gdy tylko zabrzmi nawołujący głos z meczetu. Po chwili gorący, pulsujący rytm miasta znowu nabiera tempa i ramentu. Udziela się to chyba Nadianowi, bo w końcu dodaje swoje niesłychanie mocne wibrato, na tyle mocne, że musimy posłusznie wycofać się z ciasnych zatłoczonych kramarcznych alejek souku, by poszukać dla niego i jego mamusi zacisznego miejsca, co wydaje się graniczyć z cudem. Matczyna intuicja Livii wynosi nas na dach jednego z budynków, na który docieramy krętymi, wąskimi ścieżkami… Znajduje się tutaj restauracja w której postanawia pozostać i nakarmić spokojnie dzieciątko Livia, natomiast Jarek z Olivierem na plecach idą wraz z kończącą tego dnia osiem lat Jenny szukać urodzinowego upominku dla niej!

Zaczyna się ściemniać, choć gwar narasta… Gdy po około godzince wracamy po naszą dwójkę na szczycie, prowadzący lokalik nawet nie chcą zapłaty za napój, twierdząc że byli zaszczyceni tą gościną!

Livia: Jak dla mnie marakesz zdecydowanie za glosny, bynajmniej centrum.. choc spod tej calej kakofonii dzwiekow dobiegala mnie wciaz pewna specyficzna muzyka przypominajaca brzmienie Kairu…po powrocie z centrum Marrakeszu oboje żartowaliśmy, że przynajmniej z kilka razy powinniśmy byli zginąć w tamtejszym ruchu ulicznym:)

Droga z Marakeszu…

bardzo chcialam pojechac do Imlil, choc sama do konca nie wiem dlaczego.. nazwa wydala mi sie jakas bliska a ponadto przeczytalam gdzies tak na szybkiego o berberyjskich pielgrzymkach schodzacych sie wlasnie do tego miejsca… jednak juz w drodze okazalo sie, ze jedziemy do Imlil, ale nie tego co trzeba… choc w sumie na drodze tej wydarzylo sie cos po co pewnie mielismy na nia zbladzic….

DSCF7154

pisalam o tym w komentarzu z 1 kwietnia do Anilalah

witaj kochana, dziekuje.. ciepelka rzeczywiscie mamy pod dostatkiem… przedwczoraj w marakeszu termometr wskazywal 31 stopni, podobnie zreszta juz za miastem, tyle ze tam zaczelam inaczej odczuwac to cieplo… stalam przez moment przy drodze jak zaczarowana i czulam jak dotyka mnie to cudownie cieple powietrze… niczym fale… barwne fale zapachow.. wprawiajac cala moja istote w stan ogromnej radosci…. i wdziecznosci… za to ze po prostu moge tutaj byc i tego doswiadczac.. za to, ze po prostu jestem….

to takze tutaj spotkalam widoczna na zdjeciu jaszczurke na widok ktorej pomyslalam o Anilalah i jej slonecznej jaszczurence.. to byla bardzo sloneczna chwila…

dscf7207

w sposobie w jaki jaszczurka tkwila na murze bylo cos niesamowitego i gleboko symbolicznego.. tak jakby znajdowala sie pomiedzy dwoma swiatami… podobnie jak widok kobiety stajacej przy znaku z napisem Marrakech… az kazalam Jarkowi zawrocic mimo przeogromnego ruchu na drodze… gdy tam dotarlismy minelo kilka dobrych minut, ale kobieta wciaz stala przy znaku.. dokladnie w tej samej pozycji.. jakby zawieszona w czasie..

dscf7229v33vv

relacja Jarka:

Dzień 5, 30 marca

Wyjeżdżając z Marrakeszu krajobraz wreszcie przeistacza się w bardziej pustynny, a chatki z suszonej na słońcu cegły czy po prostu glinianki to już niezwykła zwyczajność. Tylko na południowym wschodzie ośnieżone szczyty gór (m.in. Mt Toubkal) przypominają nam, że Maroko zawsze może czymś zaskoczyć. Jadąc wąską wiejską drogą snujemy refleksje, jak to ludzie na wsi, bez względu na szerokość geograficzną, zawsze wydają się bardziej zadowoleni z życia niż mieszkańcy miast, choćby nie wiem jak nowoczesnych czyj pięknych. „Żyj blisko Ziemi a poczujesz oddech Bogini.” Słońce coraz niżej, a my zauroczeni, zatrzymujemy się przy restauracji-hotelu Le Coc Hardi. Zatopiony w zieleni kompleks małych domków przypomina polski ośrodek wczasowy, śpiew ptaków, zapach kwiatów i.. plac zabaw ostatecznie przekonują aby tu zostać.  Spotykamy tu miłą parę francuzów podróżującą z dwójką dzieci, którzy zostawiają nam swoją starą mapę Maroka….

30/31 marca Ait Ourir (a 30-minute drive from Marrakech)..

zatrzymaliśmy się tutaj na dwa noclegi w motelu o nazwie Le Coq Hardi, bardzo sympatyczne miejsce, doskonałe dla ludzi z dzieciakami…

a poniżej w drodze do Doliny Ouriki.

dscf7352gg

Dolina Ouriki w Atlasie Wysokim

zdjęcia z przepięknej Doliny Ouriki położonej zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Marrakeszu, która skojarzyła mi się z legendarną Doliną Szambali w Tybecie.. Nawet tutejsi Berberowie wydają się być bardzo tybetańscy….

DSCF7570

DSCF7965

DSCF7786

DSCF7708

DSCF7928

DSCF7922k

z pewnością jest to jedno z tych miejsc w Maroku do których chętnie powrócę…

Góry Atlas to najwyższe pasmo górskie w Afryce.

Wikipedia

Kryształowy Szlak przez ATLAS

przez wzgląd na ilość sprzedawanych tutaj minerałów, w tym kryształów, określiłam w ten sposób drogę, którą przebyliśmy spod Marakeszu  do Ouarzazate.

Na każdym kroku można też było napotkać amonity i inne skamieliny.. Jeden z Berberów koniecznie chciał zamienić kryształową geodę na śrubokręt Jarka, choć  jeszcze większym zainteresowaniem cieszyły się nasze ubrania, zwłaszcza buty, zdające się mieć dla Berberów większą wartość niż jakiekolwiek kamyki...

Kosmiczne Jajo z Atlasu

DSCF7472

Zainteresowały mnie szczególnie jaja z aragonitu, oraz inne czarne z niezwykłymi wzorkami przypominającymi fraktale… na widok jednego z nich aż powiedziałam na głos, że to prawdziwe kosmiczne jajo i poczułam, aby przypomnieć ten temat na blogu, a teraz gdy o tym piszę przypomniała mi się także notka o ANKHu, Błękitnych Ludziach z Atlantydy i Kosmicznym Jaju...

w wielu mitach całego świata wszechświat wykluwa się z jaja

Przebudzenie Strażniczki 13 promienia…

Z podróży tej przywiozłam hematytowy naszyjnik, o którym piszę poniżej:

dscf8080

na zdjęciu ja z hematytowym wisiorkiem, który sam wyszedł ze mną z jednego z berberyjskich sklepików z minerałami… dokładniej mówiąc zawiesił się na moim ramieniu a kiedy chciałam go zwrócić okazało się, że nie jest to wcale takie proste… Historia podobna do tej z Kamieniem Faraonów, który znalazłam w Dolinie Królów i który za wszelką cenę chciał ze mną pozostać.. Czarny hematytowy wisiorek od tego momentu jest więc ze mną i jak się okazało składa się z 13 zawieszek…. (Przebudzenie Strażniczki 13 promienia?) Do głowy by mi nie przyszło aby kupić sobie akurat taki wisiorek.. czarny.. z hematytu…… tym bardziej, że nie przepadam za biżuterią… Co ciekawe Jenny tego dnia wybrała dla siebie również wisiorek z hematytów, choć do wyboru miała całe mnóstwo innych w przeróżnych kolorach i z różnego tworzywa.. zdecydowała się jednak właśnie na ten jeden jedyny… czarny z dziewięcioma srebrnymi spiralami…. Ciekawie mi się zestawiły te dwie liczby – 13 i 9… Dodam, że do tej pory nie interesowałam się tym minerałem, ani nie ciągnęło mnie do niego.. zaraz po tym go gdy założyłam, choć dopiero po jakimś czasie od chwili nabycia – poczułam jak moje ciało począwszy od okolicy szyi staje się coraz mocniej rozgrzane… dosłownie rozpalone!

Hematyt nazywa się inaczej Krwawnikiem

http://pl.wikipedia.org/wiki/Hematyt

Na zdjęciu Róża Hematytowa

629px-Hematite-48292

foto Wikipedia

Powróciło też z nami pudełko przeróżnych minerałów zakupionych gdzieś na Kryształowym Szlaku, oraz jeszcze więcej znalezionych gdzieś po drodze… Niektóre są naprawdę niesamowite…. Co ciekawe to tuż przed podróżą do Maroka – tu w Frigilianie – założyłam Crystal Garden

Atlas i Atlantyda..

Atlas to także imię znanego z mitologii greckiej tytana, który… według niektórych autorów, szczególnie zwolenników historii o Atlantydzie miał być synem Posejdona i herosem, a narodzić się miał ze związku z nimfą Klejto. Ten Atlas miał podobno jedenastu braci, z którymi razem założył największe miasta Atlantydy….

Uchodził za syna tytana Japeta i okeanidy Azji oraz brata Prometeusza, Epimeteusza i Menojtiosa. Skazany przez Zeusa za udział w tytanomachii na dźwiganie sklepienia niebieskiego na barkach gdzieś na dalekim zachodzie. Ojciec wielu córek zwanych Atlantydami (Plejady, Hiady, Hesperydy) i, według Homera, nimfy Kalipso. Według innej wersji uchodził za pierwszego astronoma.

Jedenasta praca Heraklesa w służbie Eurysteusza miała polegać na kradzieży jabłek z ogrodu Hesperyd, córek Atlasa, który brał udział w tym przedsięwzięciu.

Gdy Perseusz wracał z wyprawy przeciw Meduzie, postanowił zatrzymać się w zachodniej Afryce. Ponieważ jednak był synem Zeusa, spotkał się z wyjątkowo nieprzyjemnym powitaniem ze strony Atlasa. Rozgniewany heros pokazał tytanowi głowę jednej z gorgon i zamienił go w kamienną górę, którą nazwano imieniem tytana.

Już Herodot (Dzieje 4, 184) utożsamiał go z górami w północno-zachodniej Afryce.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Atlas_%28mitologia%29

Przyznam, że podróżując przez Kryształowy Szlak Atlasu czułam, że jest to podróż ku źródłom Atlantydy….

osobna notka poświęcona temu kryształowemu wątkowi w Kryształowym Ogrodzie: Kryształowy Szlak przez Atlas..

Droga do Ouarzazate

i już na samym wstępie zauroczenie…

DSCF8099

DSCF8100

cała łąka w irysach, a za nią góry, w tym ośnieżone szczyty Atlasu…

DSCF8106 (2)

jestem wprost zachwycona…

także widokiem mijanych po drodze berberyjskich wiosek i ich niezwykłych mieszkańców….

DSCF8098

DSCF8323DSCF8337DSCF8326

DSCF8357DSCF8356DSCF8369

DSCF8304b

DSCF8363

dscf8379ggg

dscf8332zz

cudowna natura..

DSCF8152

zachwycające widoki…

DSCF8415

DSCF8418DSCF8439

DSCF8440DSCF8441DSCF8442

DSCF8443DSCF8437

DSCF8450

DSCF8449DSCF8454

DSCF8460DSCF8461DSCF8464

DSCF8463DSCF8465DSCF8466

DSCF8477

DSCF8478

DSCF8484DSCF8481

DSCF8489

DSCF8491DSCF8504DSCF8505

DSCF8507DSCF8506

DSCF8508

DSCF8530DSCF8531

DSCF8535

DSCF8541DSCF8537

DSCF8543DSCF8546

DSC_1662

DSCF8551DSCF8559DSCF8562

DSCF8563DSCF8568DSCF8581

DSCF8584DSCF8593DSCF8602

DSCF8604

DSCF8617

DSCF8620

DSCF8621

DSCF8635

DSCF8636

DSCF8637

DSCF8640DSCF8641

DSCF8653DSCF8654

DSCF8688

DSCF8690DSCF8691DSCF8692

DSCF8693DSCF8700

DSCF8696DSCF8694DSCF8748

DSCF8706DSCF8715

DSCF8724

– Nayra –

Ouarzazate

Docieramy tutaj (1 kwietnia) wraz z zabranym na stopa pol Berberem pol Tuaregiem o imieniu Nayra, ktory zdesperowany niemal rzuca sie pod nasze auto… wyglada dosc osobliwie w czarnym turbanie i dlugiej zlotej szacie…. cale zdarzenie przypomina mi scene z jakiegos filmu, choc jeszcze nie wiem ze…

w Ouarzazate ma swoją siedzibę znane studio filmowe – Atlas Studios, w którym nakręcono wiele superprodukcji, m.in. takie filmy jak Gladiator czy Kleopatra

DSC_1764

na drugi dzien (2 kwietnia) pod wytwornia poznajemy pracujacego tu Tarika, z ktorym spedzamy troszke czasu i odwiedzamy bliska okolice…

dscf9131fff

jedno z dzieci, które zbiegły się na widok Olivierka, a Jenny na pożegnanie powierzyła jej jedną ze swoich ulubionych maskotek…

DSCF9200

dowiadujemy sie tez od Tarika, ze nakrecono tutaj w Ouarzazate ostatni odcinek Indiany Jonesa… w zwiazku z czym na widok starych ale jarych trekow Jarka Tarik zartuje, ze moglyby stanac w muzeum obok butow Indiany! Mowi tez na Jarka zartobliwie  – Jarek Tuareg 🙂

a powyzej jeszcze przed spotkaniem z Tarikiem.. na marokanskiej herbatce w domu kupca prowadzacego karawane do Timbuktu.. trafilismy tutaj dzieki zaproszeniu jego syna (Nayry), ktorego dzien wczesniej zabralismy na stopa…

Nie zabraliśmy jednak Nayry od razu, choć bardzo chciałam, czy wręcz czułam, że powinniśmy… Jarek jednak zrozumiał, że ma zabierać nie tylko jego, ale i jego samochód, a więc uznał, że lepiej będzie jak pomoże mu ktoś inny… Ponadto nie było pewne, czy pojedziemy dalej, aż do samego Ouarzazate, bo w planach mieliśmy przystanek w pobliskim hoteliku poleconym nam przez kogoś po drodze… Hotelik okazuje się jednak miejscem nie dla nas, przede wszystkim zbyt drogim…. Ruszamy więc dalej.. wcześniej podwożąc innego autostopowicza… wciąż czuję, że Nayra pojawił się naszej drodze nieprzypadkowo.. mówię o zawracaniu i wtedy znów go  dostrzegamy na drodze.. uśmiecha się i macha wesoło do nas… Już w aucie gdy mu o tym opowiadamy mówi po angielsku, że lepszy jest jedno przypadkowe spotkanie niż tysiąc umówionych… potem opowiada nam o tym że jest pół Berberem, a pół Tuaregiem.. o swoim życiu, podróży z kupiecką karawaną przez pustynię do Timbuktu…. o berberyjskiej i tuareskiej filozofii życia.. Tuaregowie nie posiadają swoich ksiąg.. podstawy dla nich to Serce i szacunek… Bardzo podoba mi się też powiedzenie o Wielbłądzie który pomaga mężczyźnie przejść przez pustynię i żonie, która pomaga przejść przez życie… widzę, że Jarkowi też się bardzo podoba… Najmocniej mnie jednak porusza coś o czym wspomnę za chwilkę…

DSCF9842

DSCF8884

  3 kwietnia o zachodzie słońca.. w rodzinnej wiosce Nayry

dscf9936ggg

w zwiazku z naszym przybyciem schodza sie bliskie mu kobiety i dzieci… wszyscy przesympatyczni… siadaja wokol nas na podlodze.. mam wrażenie, że to nie tyle Nayra ile ja powróciłam do domu:)

DSCF0008

na zdjęciach czternastoletnia Miriam (powyzej) i nieco młodsza imienniczka siostry Nayry – Zara…

DSCF0004

wszyscy chcą brać całować, tulić, brać na ręce nasze dzieci.. ale w Maroku to bardzo powszechne…. podobnie jak pewien symbol….

Marokański Pentagram…

Matka Nayry (niestety nie mam jej na zdjeciu) wywiera na mnie przeogromne wrazenie.. dostojna, z wytatuowanym na czole pentagramem (w Maroku to symbol narodowy, a nie znak szatana!).. Kiedy podaje mi reke czuje jak przenika mnie prad…… i wtedy przypomina mi sie znak, ktory widzialam po drodze!

DSCF9691

dodane 15 kwietnia: więcej o marokańskim pentagramie w notce Maroko – królestwo pod znakiem pentagramu

w trakcie jej tworzenia przypomniałam sobie, że tej nocy w domy Nayry miałam bardzo niesamowite, żywe sny… leżałam dosłownie z otwartymi oczami i przyglądałam się filmom przede mną…

wczesniej.. siostra o imieniu Zara (po arabsku kwiat) zaparza tradycyjna marokanska herbatke i czestuje migdalami….. usmiechajac sie wskazuje na moje piersi, a wiec rozumiem co ma na mysli… tak, migdaly sa dobre na pokarm… jadalam je wczesniej w czasie ciazy..

a to przepyszne wegetariańskie tajine na kolację..

BERBER TAJINE

DSC_1849

w wersji wege oczywiscie.. i wprost przepyszne.. napyszniejsze tajine jakie mi sie przydarzylo

Berber Cuisine.. Tasty Vege Tajine and traditional Berber bread.. yummy yummy!

🙂

a z rana na śniadanie

BERBERYJSKA PIZZA!

rowniez w wersji wegetariańskiej, a nawet wegańskiej, bo tylko z warzywami, na oliwie.. bez sera… moim zdaniem najpyszniejsza pizza jaką do tej pory jadłam! i niestety az tak pyszna, że aż zapomniałam jej zrobić zdjęcie zanim znikla

😉

i przy okazji wątku kulinarnego typowy marokański warzywniak

dscf7670kkggg

choc wykonane w miejscu niezwyklym, bo przepieknej Dolinie Ouriki w Atlasie Wysokim

🙂

i marokańskie sklepiki z pamiatkami..

DSCF7469

DSCF7484

obie fotki zrobione w przepieknej Dolinie Ouriki

4 kwietnia

poranek w domu Nayry…

DSCF0032DSCF0033DSCF0028

DSCF0025

fantastyczne dzieciaki naszych marokanskich gospodarzy

DSCF0026

DSCF0038DSCF0040DSCF0039

kilka spojrzen na podsaharyjska wies zza plota

hehe

🙂

a potem:

w poszukiwaniu starozytnych kamieni z tajemniczymi napisami..

ktore wg Nayry znajduja sie gdzies w tej okolicy i licza sobie az 13 tys lat!

DSCF0163

kobieta przy studni wskazuje droge, choc gdy juz ja na nia trafiamy okazuje sie, ze tajemnicze kamienie poki co pozostana dla nas tajemnica….

INDIGO FLOWER

podobnie jak Indigo Flower rosnace podobno gdzies na pustyni.. dowiedzialam sie o nich od Nayry w trakcie rozmowy o najwazniejszych dla Tuaregow barwach… pamietalam o czerni, ale nie o niebieskim… zapytalam o odcien, czy chodzi o turkusowy i wtedy uslyszalam o indygo…. a potem o indigo flower otwierajacych sie tylko noca… i tak przyszlo mi na mysl 3 oko, ktorego kolorem jest wlasnie indygo, a takze szyszynka i jej aktywacja w ciemnosciach… czern i indygo…. rozwine ten watek wkrotce…

DSC_1735

niebieskie drzwi na obrazie w hotelu w Ouarzazate.. kojarza mi sie z tajemnica…..

i najszczesliwsze momenty

(zdjecia priv)

DSCF0222

smutne rozstanie z Nayra….

ale podróż trwa dalej..

DSCF0310m

DSCF0284a

Droga powrotna na północ Maroka..

DSCF9709j22

?

….

wieczorem zmeczeni zatrzymujemy sie w pierwszy lepszym miejscu i juz po chwili okazuje sie, ze trafilismy do pieknej tradycyjnej Kasby: http://www.kasbahennasra.net/ w której zatrzymujemy się na noc..

DSC_2116

kolacja jest calkiem smaczna, a w kazdym badz razie swieza i ciekawie podana, mimo iz to juz nie to co samo co jedzenie w prawdziwym marokanskim domu, tak jak wczesniej u rodziny Nayry…. ale jestesmy zadowoleni..

5 kwietnia..

poranek w przepieknej tradycyjnej Kasbie

DSCF0454

DSCF0726DSCF0728

dscf0629

pyszna marokańska herbata z mięty..

mieszanka herbaty zielonej z miętą i cukrem; znana w Polsce pod nazwą Marokańska, lub Tuareg..

DSCF0590

DSCF0569

DSCF0659

dsc_2227

DSCF0691

DSC_2225

DSCF0722DSCF0719

DSCF0495

Przepiękna

RÓŻA PUSTYNI

DSCF0552

 cudowne bugenwille….

dscf0558

ahh..

dscf0657

dopijamy pyszna marokanke..

i.. z powrotem na polnoc Maroka, choc inna droga… na ktorej spotykamy miedzy innymi – dinozaury!

DSCF0816DSCF0817DSCF0759

DSCF0771DSCF0822DSCF0885

DSCF0940DSCF0953DSCF0963

DSCF0994

DSCF0989

DSCF1032

DSCF1040

DSC_2292

DSC_2375

DSC_2387

DSC_2381

DSC_2389

DSC_2391

DSC_2395

DSC_2398

DSC_2396

DSC_2411

DSC_2407

DSC_2445

DSC_2424

DSC_2430

DSC_2461

DSC_2434

5/6 kwietnia Azrou i niezwykły Las Cedrowy

Azrou – niewielka miejscowość w Atlasie Średnim, oddalona zaledwie 89 km od Fezu – to jedno z najstarszych centrów narciarskich Maroka . Znajduje się tu także pierwsza marokańska szkoła narciarstwa…

to naprawdę ciekawe zważywszy na to co pisałam na bieżąco będąc jeszcze w Azrou:

Hej dziewczyny! dodalam jeszcze kilka ‘znaczkow’… tak na szybkiego…. w chwili obecnej jestesmy w Azrou

http://en.wikipedia.org/wiki/Azrou

w drodze powrotnej na polnoc, ale nie jestem pewna czy chce wracac… Jarka ciagnie do Hiszpanii… mnie chyba lepiej tutaj w Maroku…. a wiec byc moze nasze drogi rozejda sie na jakis czas…. hmm, byc moze.. dodam tylko, ze wymarzlismy sie tej nocy, choc w wyzszych partiach Atlasu snieg to cos powszechnego……….. w okolicy Azrou znajduje sie las cedrowy i gora o nazwie Hebri.. Jarek nie wiedzac jeszcze o tym zazartowal, ze pewnie Jahwe jezdzil tutaj kiedys na nartach…. wczesniej mijalismy po drodze miejscowosc o nazwie Yahya… to tyle na razie.. pozdrawiam Was kochane ❤

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2013/04/03/marokanskie-pocztowki/comment-page-1/#comment-2752

6 kwietnia z rana

spotkanie z małpkami w miejscu, w którym poprzedniego dnia noca w starym cedrze ujrzałam osobliwą twarz.. i glos.. zwracajacy sie do mnie – gwiazdo..

DSC_2612

ale się ucieszyłam na widok tych małpek….

w Azrou natykamy się też na prawdziwy bociani zlot..

mam wrażenie, że jest ich tu jeszcze więcej niż w Marakeszu…

DSC_2656

szyszka z lasu cedrowego w Azrou, którą zabrałam ze sobą na pamiątkę…

dscf12841aa

a cone from the magical moroccan cedar forest

a poniżej pamiątki z przydrożnego kramiku pod wielkim cedrem…

DSCF1303

6/7 kwietnia góry Rif

nocleg w http://www.motel-rif.ma/

DSCF1550

powyżej zdjęcie na motelowej ścianie, które mnie wprost zauroczyło…

podobnie jak wyśmienita zielona herbata z dodatkiem oregano, w którą naprawdę warto się zaopatrzyć będąc w Maroko

dscf1552ddd

DSCF1553DSCF1554

z Marokańskiej podróży przywiozłam też buteleczkę oleju arganowego i ciekawie opakowany słoiczek pasty migdałowej.. Zauważyłam, że w Maroku bardzo popularne są produkty firmy Baraka…. z Egiptu zapamiętałam wodę mineralną o takiej nazwie… Bardzo lubię to słowo…

BARAKA

w starodawnym języku Sufi oznaczające “błogosławieństwo, oddech, esencję życia…”

 البركة

W drodze do Chefchaouen

DSCF1627

DSCF1634

DSCF1689DSCF1668

DSCF1734

DSCF1693

DSCF1887

DSCF1983

DSCF1974

DSCF2012DSCF2014

7/8/9 kwietnia 

Chefchaouen zwane Błękitnym Miastem

dscf2090sss

dscf2139ddd

mieszkanko w Chefchaouen, w którym spędziliśmy dwa dni i które bardzo polecam

DSCF2176

DSCF2175DSCF2241

po przekroczeniu jego progu miałam wrażenie, że trafiłam do krainy z Baśni 1001 nocy…

w sumie całe Maroko troszkę tak odbieram…

widok z okna

DSCF2228

Marokańska Wenus z dwoma dzbanami?

DSCF2251

8 kwietnia, spacer po Chefchaouen

DSCF2635

DSCF2617a

DSCF2654

DSCF2667

DSCF2637

DSCF2609

DSCF2443

DSCF2468

DSCF2655

DSCF2639

DSCF2457

Restauracja Mandala, do której weszłam zaciekawiona rysunkami widocznymi na poniższym zdjęciu….

DSCF2476

wydały mi się niezmiernie podobne do tego co sama rysowała lata temu w wieku około 13 lat…

DSCF2552

DSCF2557

okazało się, że autorem prac jest właściciel restauracji…

Maya Maya

DSCF2532

‚przypadkowe’ spotkanie z osoba, ktora wczesniej spotkalismy w Marrakeszu.. wtedy czulam, ze jeszcze sie spotkamy…..

zdjęcia Jarka z Chefchaouen

DSC_3109

DSC_3130DSC_3129

DSC_3147

DSC_3149DSC_3153

DSC_3154

DSC_3155DSC_3156

DSC_3157

DSC_3167

więcej fotek Jarka z porannego spaceru po Chefchaouen tutaj

9 kwietnia – trasa: ChefchaouenTetuan  – Ceuta

DSCF2733a

na zdjęciu chmura przyjmująca kształt UFO gdzieś na wysokości Tetuan.. co więcej miałam wrażenie, że wiele chmur zaczyna przeistaczać się w podobne obiekty….

z Ceuty przepłynęliśmy promem przez Morze Śródziemne do Algeciras

żegnamy się z Marokiem  i Afryką jednocześnie…

wracając do Hiszpanii w Europie..

już po hiszpańskiej stronie jedziemy z Algeciras przez Malage do Frigiliany, w ktorej postanawiamy sie zatrzymac na jakis czas i odpoczac….

Hiszpania też piękna i sercu bliska.. wróciłam tu jak do domu… choć Maroko coraz mocniej jawi mi się jako kraina z baśni… do której bardzo chciałabym jeszcze powrócić…

dscf9614
***

dodane 5 czerwca 2013

 a to nasz radośnie kolorowy kapelusik, który przyjechał z nami z Maroka i od tej pory towarzyszy nam w naszej dalszej wędrówce.. bardzo chcialam kupic taki kapelusz, ale normalny duzy, bo bardzo mi wpadly w oko te radosne kolorowe kapelusze w Chefchouen, choc ostatecznie go nie kupilam, zapomnialam po prostu w ostatniej chwili…. ale juz w Ceucie, niemal pod sama bramka graniczna trafil mi sie wlasnie ten i bardzo sie ucieszylam…

w tle widok na La Maromę, ujrzanej w chwili gdy po raz pierwszy jechałam obejrzeć miejsce w którym obecnie mieszkam

***

dodane 28 czerwca 2013

dzisiejszy cudowny komentarz Sagany sprawił, że powróciłam do Marokańskich Pocztówek… Dodałam też kilka zdjęć:

DSCF0277

DSCF0269 DSCF0268aa DSCF0274

DSCF0276a***

na blogu Gaja Garden dodałam notkę o Płynnym Złocie Berberów

cdn….

Advertisements

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

44 thoughts on “My Moroccan Journey”

  1. Kocham Was…świt w mej duszy dzieje się i bardzo poczułam Ciebie, ślę Ci tę pieśń bo nagle słuchając jej pomyślałam o Tobie, o Was i bardzo się wzruszyłam… uczucie miłości pomknęło ku Tobie

    Lubię to

  2. Hej dziewczyny! dodalam jeszcze kilka ‚znaczkow’… tak na szybkiego…. w chwili obecnej jestesmy w Azrou http://en.wikipedia.org/wiki/Azrou, w drodze powrotnej na polnoc, ale nie jestem pewna czy chce wracac… Jarka ciagnie do Hiszpanii… mnie chyba lepiej tutaj w Maroku…. a wiec byc moze nasze drogi rozejda sie na jakis czas…. hmm, byc moze.. dodam tylko, ze wymarzlismy sie tej nocy, choc w wyzszych partiach Atlasu snieg to cos powszechnego……….. w okolicy Azrou znajduje sie las cedrowy i gora o nazwie Hebri.. Jarek nie wiedzac jeszcze o tym zazartowal, ze pewnie Jahwe jezdzil tutaj kiedys na nartach…. wczesniej mijalismy po drodze miejscowosc o nazwie Yahya… to tyle na razie.. pozdrawiam Was kochane ❤

    Lubię to

  3. Ładne zdjęcia dodałaś… my czekamy na wiosnę, jeszcze śniegi są ale topnieją… a tam u Was słonko świeci, gorąco i dzieci takie szczęśliwe :).
    Zastanawiałam co z tą muzą i doszłam że jak dodaję ze swojego konta na you tubie to idzie z listy moich ulubionych i co rusz nowe się wyświetlają. Zawsze człowiek się czegoś uczy :). Pozdrawiam ❤

    Lubię to

  4. Wtajcie SABATOWKO, Anilalah, Mario_st i Jestem!

    wczoraj wieczorem wrocilismy do Hiszpanii.. ostatnie dwa dni spedzilismy w Chefchaouen http://pl.wikipedia.org/wiki/Szafszawan.. to taka marokanska Frigiliana tyle ze bardziej – o wiele bardziej barwna.. Hiszpania po Maroku mimo panujacego tu upalu wydaje mi sie teraz jakas chlodna i jakby pozbawiona zycia, choc najmocniej odczulam to jeszcze na Ceucie…. jakby cos sie nagle skonczylo…. w chwili obecnej przebywamy w hiszpanskim Chefchaouen, czyli Frigilianie i mamy zamiar odpoczac tu przez kilka najblizszych dni, chyba ze znajdzie sie jakis fajny domek na dluzszy czas w okolicy…. choc przyznam, ze ciagnie mnie dalej w swiat 🙂

    p.s dodalam jeszcze kilka zdjec… moze wreszcie uda mi sie je na spokojnie przejrzec, a takze cos napisac…

    Lubię to

  5. Przepięknie ilustrowana Wasza podróż, piszesz, że Jenny dostała przekaz, a dwa zdjęcia Jarka same w sobie są przekazem wydają się takie bliskie i znajome wibracje niosą ze sobą.

    Lubię to

    1. Witaj Bariu! 🙂 W sumie dopiero zaczęłam opisywać tę podróż, w Maroku nie miałam na to czasu… dodałam przed chwilką więcej zdjęć.. miedzy innymi berberyjskich wiosek przypominających troszkę wioski tybetańskie… Co do przekazu wspominałam o nim w notce http://liviaspace.com/2013/03/29/4/ Ciekawie się połączyły te nasze przekazy… mój płynący ze strony Słońca, Jenny z Serca Ziemi…. może uda mi się je przekazać, jeśli ma to być przekazane.. Jarek też opisał pobyt w Liksusie i nie tylko… zamieszczę wkrótce jego notki… do usłyszenia 🙂

      Lubię to

  6. Coraz więcej zdjęć… moje serce dotknęło miejsce z ruinami, te żółte kwiaty nagle weszły w oczy i duszę i kamienie- coś w nich takiego jest. Przestrzeń, dal z wodą chyba sprawiła że aż pierś rozpiera plus słońce. Jarek zrobił boskie zdjęcia. Słońce i dla mnie ostatnio było ważne, szczególnie takie ciepłe, bursztynowe było balsam dla duszy. Wielkie poruszenie wywołało we mnie.
    I teraz woda się dołączyła. Pewnie dlatego przyciągnęły moja uwagę bardzo urocze siedziska nad wodą… jestem zachwycona tym widokiem, takie małe uświęcone miejsce przy wodzie. Błękity w gorącym klimacie są boskie a wiążą się z tym, że teraz maluję Boginię Planetarną- Gwiezdną Boginię- przemalowuję obraz bo zmieniły się wibracje Ziemi… i teraz właśnie wymalowałam bazę w błękitach przede wszystkim, różu i fiolecie a Ziemia jest Zielona- kształtów Anioł i kule wypłyną sama nie wiem w jakich energiach jeszcze http://anilalah.files.wordpress.com/2013/04/gwiezdna-bogini.jpg
    Maski, te maski są ciekawe, coś ulotnego przypominają…. te kwiaty piękne takie niebieskie i żółte… ale i te płatki wyschnięte z różem nie wyblakłym…
    Całość robi wrażenie… góry i ludzie i wioski… piękną opowieścią się dzielisz…

    Lubię to

      1. Maroko jest ogromne i bardzo zróżnicowane, wielobarwne.. samych odcieni błękitu w Błękitnym Mieście Chefchaouen dopatrzyłam się tylu ilu nigdy wcześniej nigdzie na świecie:) Tak więc przybywa zdjęć do notki, a także opisów pod nimi, choć czasami także czegoś ubywa.. Sama jeszcze nie wiem co z tego wyniknie i przyznam, że bardzo jestem tego ciekawa 🙂

        Lubię to

  7. Skopiuję także tutaj komentarz Anilalah z notki o Marrakeszu:

    Anilalah
    13 Kwiecień 2013 o 14:20 ∞

    Twoja opowieść jest wielce ciekawa… przemienia się zachwycając wciąż mnie wciąż i wciąż i sprawiasz, że czekając na więcej nasycam się tym, co już zostało opowiedziane słowem i obrazem i uczuciami- dużo doznań. Trudno o wszystkim napisać ale potrzebuję napisać o tym słońcu w ruinach- aż mi dech zaparło i łzy wzruszenia popłynęły, nie wiem czemu ale bardzo mocno to poczułam. Jaszczurka- Dziękuję bardzooo <3, jest niezwykła, bardzo symboliczna i związana z moimi doświadczeniami… nie przypuszczałam, że stanie się tak mi bliskim nie tylko symbolem- nie umiem jeszcze nazwać, z czym to się wiąże, na pewno wzrusza mnie, czuję jej esencję w sobie jakby mnie prowadziła dokądś…. Przestrzeń… kamoleczki i kwiateczki… ludzie- dziękuję <3. Pisałam coś na FB i chciałam się podzielić "Rytm Ziemi- każdy w sercu czuje, rytm z którym tańczymy i z którym dusze śpiewają kiedy ludzie w Anioły Ziemi się zmieniają"… Przyszła wiosna i do nas… słonko jest a śnieg znikł i bardzo się cieszę że już wkrótce przebudzi się na maxa życie, rozkwitnie kolorowo i się zazieleni. Pozdrawiam ❤

    http://liviaspace.com/2013/03/29/marakesz/#comment-2856

    a to moja odpowiedź…..

    Livia Ether
    13 Kwiecień 2013 o 14:45 ∞

    “Rytm Ziemi- każdy w sercu czuje, rytm z którym tańczymy i z którym dusze śpiewają kiedy ludzie w Anioły Ziemi się zmieniają

    cudowne, dziękuję 🙂

    i ja się cieszę z polskiej wiosny, serce me raduje sie!

    p.s i jeszcze ciekawostka… właśnie się okazało, że mieszkamy po sąsiedzku z polskimi lightworkerami zwiazanymi z transformacja swiadomosci.. z tym ze oni sa tu w Frigilianie od lat:)

    http://liviaspace.com/2013/03/29/marakesz/#comment-2857

    Lubię to

    1. Witaj Mario.. tak wlasnie pomyslalam, ze to Ty, choc na widok znajomego avatarka i nicka nnki poczulam duze wzruszenie.. serce w piersi mocniej zabilo.. Moze w ten sposob nnka chciala o sobie przypomniec.. Od czasu kiedy odeszla niejeden raz o niej mysle… czasem gdy odkrywam cos ciekawego pierwsza mysl jest taka, aby podzielic sie tym wlasnie z nia…… Byla mi bliska mimo iz nie we wszystkim sie z nia zgadzalam.. jak bardzo bliska uswiadomilam sobie jednak dopiero w momencie gdy dowiedzialam sie o jej fizycznym odejsciu….

      Lubię to

  8. cześć rodzino podróżników! ale rozwinęliście skrzydla! pozdrawiamy was serdecznie z Brzozowa i troche z Jabłonki -.słońce aż blyszczy w tych komentarzach! U nas dopiero pierwsze kwiatuszki ! Buziaki dla dzieci i oczywiscie dla Was-.do zobaczenia jak kiedyś wrócicie z tego ciepełka!-pa pa

    Lubię to

    1. Witaj kochana! ależ niespodzianka!!!!! 🙂 I ja pozdrawiam Was kochani i Jabłonkę jak z bajki i magiczne okolice Brzozowa i wszystkie pierwsze kwiatuszki… aż mi się łza w oku zakręciła ze wzruszenia na myśl o nich…… Maniek przed chwilką doniósł, o pierwszej burzy nad Krosnem i o tęczy, a więc dodaję moc promiennych tęczowych buziaków i do radosnego usłyszenia 🙂

      Lubię to

      1. Oj jak miło ! juz kiedys Cie znalazlam i byłam troche z Wami w tej podróży. Ale Natanek wydoroślał a Jenny na tych zdjęciach przeurocza-takiego bukietu na urodziny nikt nie miał!!! cudnie !!!ściskamy Was mocno pa pa

        Lubię to

      2. Hej:) tak, dzieciaki się zmieniają, rosną… w pewnych miejscach lepiej się odnajdują, w innych mniej, ale to też wskazówki dla nas.. Bugenwillowy bukiet jeszcze niesamowiciej prezentował się na żywo i to chyba on wywarł na mnie największe wrażenie w Marrakeszu.. Dodam, że notka póki co wciąż się pisze.. w chwili obecnej jest niczym niedokończony obraz, na którym brak jeszcze wielu istotnych detali… Wiesz zresztą jak u nas z czasem.. piszę wtedy gdy Jarek zajmuje się dziećmi i na odwrót…. Nawet zdjęć jeszcze nie zdążyłam wszystkich przejrzeć, a są takie, które bardzo chciałabym Ci pokazać… np. madonny z Tarify i hiszpańskie madonny w ogóle.. zupełnie inne niż te Polskie… postaram się dodać te zdjęcia już wkrótce… buziaki i do usłyszenia kochana ❤

        Lubię to

    1. Ciekawe, że zwróciłaś na to uwagę.. Pisałam w notce, o Drodze do Marrakeszu, że:

      //mam wrazenie, ze niebo probuje mi cos przekazac… doslownie jakby chmury zaczely sie ukladac w rodzaj pisma… Gdzies tuz za Casablanca odbieram krotki przekaz od gwiezdnej istoty……..//

      Nie wspomniałam jednak, że był to przekaz związany z Maitreją..

      Na ten symbol zwróciłam uwagę przed Tranzytem Wenus w czerwcu 2012, znalazłam go w artykule o grzybach i Wenus na stronie http://www.mushroomstone.com/partibreaking.htm i zamieszczałam go w różnych notkach na ST, między innymi w notce pt

      Maitreja ma przybyć z WENUS.. Jego symbolem SOLARNY KRZYŻ

      fragment z notki PRZEJŚCIE WENUS 2012 i jednocześnie kontynuacja tematu: Cztery bieguny słoneczne niczym SŁONECZNY KRZYŻ… Ciekawe, że akurat na maj tego roku japońscy naukowcy przewidzieli utworzenie się na naszej dziennej gwieździe dwóch dodatkowych biegunów.. a już 5/6 czerwca mamy tranzyt Wenus…

      (…)Z Wenus związany jest także Maitreya, który ponoć przybył już kiedyś na Ziemię z Wenus właśnie, aby “podnieść ludzkość na wyższy poziom ewolucji.. “Niektóre źródła podają, że pojawił się w czasach średniowiecznej Atlantydy a jego imię brzmiało: “Ten, który niesie radość i zadowolenie.” , “Symbolem Maitreyi jest Solarny Krzyż – jako fizyczna ekspresja transformacji. ” (źródło cytatów: http://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_zagadki_maitreya_cz1.html)

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      Podobny krzyż widać na majańskim glifie oznaczającym Wenus..

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      Mayan glyph for Venus, Patterson, A Field Guide To Rock Art Symbols Of The Greater Southwest 1997, p. 76. The symbol of the outlined cross is commonly identified as a representation of Venus. In mesoamerica it symbolized Quetzalcoatl in his aspect of the morning star and indeed the Mayan glyph for the planet Venus includes an outlined cross (Patterson 1996:76). In light of known connections between the American southwest and mesoamerica we might well suspect that the influence of this symbol was shared between prehistoric peoples of both regions. więcej: http://rockartblog.blogspot.com/2012/02/venus-outlined-cross.html

      Photographs © Justin Kerr

      The Maya vase painting above, K4565 with drawing, depicts what is probably an image of the Maize God as the planet Venus resurrecting from the underworld as the Morning Star.. czytaj więcej: Mushroom, Venus and Quetalcoatl

      a więc idealnie się pokrywa z powrotem Quetzalcoatla, inaczej Pierzastego Węża…

      Quetzalcoatl “w wierzeniach Majów nosił imię Kukulkan lub Gucumatz, na południu Meksyku, zwłaszcza wśród Mixteków, nazywano go Yucano (Jasne Słońce, Jasne Światło). Nosił wiele przydomków. Najbardziej znane są: Ehecatl (Eecatl) – bóg wiatru, Huemac – O Mocnych Rękach, twórca cywilizacji. Inne przydomki tego boga to Syn Białej Chmury oraz Gwiazda Zaranna – Tlahuizcalpantecuhtli.” (Wikipedia)

      Jego znakiem był kwinkunks

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      Dodam, że Tlahuizcalpantecuhtli to aztecka Wenus…

      O Krzyżu Słonecznym na Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzy%C5%BC_s%C5%82oneczny

      Więcej o krzyżach na stronie: http://www.okiem.pl/bog/krzyz.htm

      ***

      a to komentarze do notki:

      nnka/18 Maj 2012

      wielkie dzięki za ten wpis… pozwole sobie zamieścic jeszcze jeden cyt:” Imię Maitreya pochodzi z sanskryptu: Maitri znaczy nieuwarunkowana uniwersalna miłość. “..

      Cyt: Wszystko wskazuje na to , że ten wzorzec zostanie usunięty z naszego pola karmicznego 14 lipca (ze zbiorowej (nie)świadomości – mylnie interpretowanej jako Jedyny Bóg, gdyż jest to struktura UMYSŁU – Jażni) . Wejdziemy w Przestrzeń Eteru (Boska Przestrzeń Poznania) i o ile mnie intuicja nie myli otrzymamy inną “pulę”- miłość bezinteresowną ” to taki bilet do nieba”. http://nnka.wordpress.com/2012/05/07/zejscie-z-krzyza-milosci-karmicznej/

      liviaether/18 Maj 2012

      mamy i pierzastego węża i zasiew przyszłości… zwróciłam też właśnie większą uwagę na Dymiące Zwierciadło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Tezcatlipoca wspominam o nim tez w nowszej notce… ciekawe, ze Dymiace, lub Zamglone Lustro jest rowniez atrybutem 13 pierwotnej matki klanowej.. zwiazanej z 13 krysztalowa czaszka… wszystkie tworza zestaw arke…. mam gdzies wypowiedz Hunbatz Mena sprzed lat gdy mowil, ze koniecznie musza odnalezc wszystkie czaszki…. teraz musze konczyc, ale pozniej dokoncze..

      JESTEM/18 Maj 2012

      No, ciekawe…. Tezcatlipoca jest opiekunem 13 dnia miesiąca (acatl) azteckiego kalendarza.

      liviaether/19 Maj 2012

      jeszcze przed pierwszym Zgromadzeniem Starszyzny Majow, Hunbatz Men mowil, ze czaszki musza sie odnalezc i wrocic na pierwotne miejsca, czyli szczyty piramid.. wtedy kaplani zaczna sie znowu modlic wraz z czaszkami – bo tylko w ten sposob pozytywna energia moze emanowac ze swietych osrodkow na caly swiat i pracowac dla calej ludzkosci…. Krysztalowe Czaszki znow zaczna dawac LEMBAL, czyli Swiatlo i wtedy ludzkosc sie przebudzi… chwilke pozniej dodal, ze Meksyk wiele razy znajdował sie pod woda i znowu tak sie stanie.. wspomnial o cyklu 26 000 lat… a potem znów, że aby przebudzić ludzkość potrzebne im (Majom) są kryształowe czaszki, bo w innym przypadku Matka Ziemia zostanie zabita i ludzkosc zostanie bez domu…. Potem mowil jeszcze o tym, ze jego przodkowie, lud Itza, pochodza z Atlantydy, ale o tym wspominalam juz w notce o krysztalowych czaszkach… Dodam, ze wszystko to przekazal na spotkaniu z Chrisem Mortonem i Ceri Louise Thomas, autorami ksiazki ‘Tajemnica Krysztalowych Czaszek’, a oni zamiescili je w swej ksiazce…
      sa to wiec informacje od lat powszechnie dostepne…. cdn…..

      JESTEM/19 Maj 2012

      Hmmm… to bardzo ciekawe.
      Wczoraj napisałam komentarz u Ciebie, ale go nie wysłałam. Dostaniesz go pocztą.

      JESTEM/18 Maj 2012

      W Ameryce DWAJ, a w Indiach JEDNA Kali?

      liviaether/19 Maj 2012

      a w KALI również LI.. ha, ha 🙂

      JESTEM/19 Maj 2012

      A w LI-LI-TH to nawet podwójne LI 🙂

      JESTEM/19 Maj 2012

      W języku Lakotów jest słowo “Wi”, które wymawia się” ŁI” i które oznacza “siłę, ducha, energię”, która stwarza Słońca – coś o podobnym znaczeniu, jak MISA Uzdrawiającej Mocy. Brzmienie słów Li i Łi jest raczej bardzo podobne 🙂

      p.s. napisałam do Ciebie maila

      JESTEM/19 Maj 2012

      Nie wiem dlaczego, ale poczułam, żeby wkleić tu taki obrazek:

      liviaether/19 Maj 2012

      ciekawy… ja przy okazji dodam, ze ten bialy kon na ktorym ma podobno przybyc maitreja w pierwszej chwili skojarzyl mi sie z … ksiezycem.. tutaj tez pewien obrazek zwiazany i z dzisiejsza data i z powrotem majtreji: https://deretornoacasa.files.wordpress.com/2012/05/solar-eclipse.jpg?w=1024 i jeszcze przy okazji.. dzisiejsze zacmienie slonca ma byc 33 zacmieniem (rodzina Saros wg NASA)… zaktualizowalam notke na ten temat… na obrazki widac ladnie to zrownanie z Alcyone…. ciekawa energia……. dobrej nocki i pieknych plejadianskich snow:)

      Mezamir/20 Maj 2012

      Znaczenie Wenus wśród Słowian-zwierzęca gwiazda/zwierzonka.Wg włościan pochodzi ona stad że Wenus zwierzynie świeci względnie że wieczorem kiedy ona wstaje zwierzęta się podnoszą.
      Podobną nazwę dla wieczornej Wenus mają Czesi(zviretnice) oraz Litwini(źverine).

      Wenus jest również nazywana Służebnicą Miesiąca lub Gwiazdą Księżyca,mówi się że idzie przed światłem tzn miesiącem i drogę mu kieruje,stad jej nazwy:”gwiazda miesiączkowa” i miśnica zirrnyci.

      Wenus związana jest z Księżycem a księżyc z okresem(miesiączką) u kobiet,Wenus ma również związek z pentagramem.Tym który symbolizuje pierwiastek kobiecy,z dwoma ramionami w górze…czyli z “czarnym,złym,szatańskim” pentagramem 😉 😀

      Pierwiastek męski i żeński jest doskonale widoczny w starym “pogańskim”/rodzimym symbolu krzyża,gdzie pionowa kreska symbolizuje energie męskie a pozioma żeńskie.

      Więcej na temat krzyża można przeczytać tutaj
      http://bialczynski.wordpress.com/2010/05/13/9927/

      Kolejne koniunkcje Wenus ze Słońcem następują w przybliżeniu 13 razy na 8 lat ziemskich (ruch Wenus i Ziemi jest bliski rezonansu 13:8). Z tego powodu wykres jej położenia na niebie ma pięciokątną symetrię.

      Wenus obraca się wokół własnej osi w przeciwnym kierunku niż większość planet Układu Słonecznego.

      Auseklis, Aussauts – Gwiazda Poranna. Jeden z dwóch braci blizniaków personifikujących planetę Wenus. Syn boga nieba Dievsa, oblubieniec słonecznej panny Saule, o którą walczy z księżycem (Meness).Przedstawiany czasem w postaci konia.

      liviaether/ 20 Maj 2012

      Dzięki za przypomnienie Mezamirze.. bardzo ciekawe to słowiańskie spojrzenie na Wenus… no i jest koń…

      “Auseklis, Aussauts – Gwiazda Poranna. Jeden z dwóch braci blizniaków personifikujących planetę Wenus. Syn boga nieba Dievsa, oblubieniec słonecznej panny Saule, o którą walczy z księżycem (Meness).Przedstawiany czasem w postaci konia.”

      JESTEM/20 Maj 2012

      o zamglonym lustrze:
      http://komudzwonia.pl/viewtopic.php?t=3490

      JESTEM/24 Maj 2012

      A propo’s WIelkiej Misy Uzdrawiającej Mocy:

      WHAT DOES THE BOWL REPRESENT?
      Female, Heart of Creation/Creativity, Birth, Rebirth, Womb, Earth Mother, The Stone people, Female Beyond Creation, The Heart, Soil, Fertility, Life, Grandmother Moon. Held in Left Hand.

      Sun Kachina also known as Tawa Kachina which symbalizes life, new growth and abundance.

      PRZEJŚCIE WENUS 2012 a zmiany na Ziemi i ewolucja ludzkiej świadomości… | livia space….
      Tuż po Tranzycie Wenus | livia space….
      14 lipca, Powrót Przodków i… « livia space….

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s