Maroko – królestwo pod znakiem pentagramu…

wątek wyłoniony z marokańskich pocztówek.. na razie tak na szybkiego, a więc…

Jeszcze nigdy nigdzie nie spotkałam tylu pentagramów.. Można je tu zobaczyć dosłownie wszędzie… na domach, samochodach, ludziach, nawet na ich czołach! I nic w tym dziwnego jako że..

W Maroku to symbol narodowy, a nie znak szatana!

Flaga Maroka

Flag_of_Morocco.svg

marokański herb

Coat_of_arms_of_Morocco.svg

http://pl.wikipedia.org/wiki/Maroko

 (☆)

Pentargram, czyli gwiazda pięcioramienna

jest często spotykanym ideogramem. Gdy jest narysowana za pomocą odcinków równej długości a kąt między ramionami w każdym z jej szczytów wynosi 36°, określana jest jako „złota gwiazda pięcioramienna”. Gdy połączymy liniami prowadzonymi wewnątrz gwiazdy jej ramiona, otrzymamy pentagram – symbol o odniesieniach mistycznych i magicznych

Pentagram obecnie występuje na dwóch flagach państwowych: Maroka i Etiopii

to etiopska flaga dla porównania

ethiopia

http://pl.wikipedia.org/wiki/Gwiazda_pi%C4%99cioramienna

zaciekawiła mnie też w tym momencie

Gwiazda Druzów

Druze_star.svg

jak i sami Druzowie:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Druzowie

a jeszcze bardziej:

Gwiazda pięcioramienna jako symbol bahaistyczny

383px-Haykal-Bab-2

więcej o Bahaiźmie

i w tym momencie muszę przypomnieć swój zapisek z marokańskich pocztówek:

Matka Nayry (niestety nie mam jej na zdjeciu) wywiera na mnie przeogromne wrazenie.. dostojna, z wytatuowanym na czole pentagramem (w Maroku to symbol narodowy, a nie znak szatana!).. Kiedy podaje mi reke czuje jak przenika mnie prad…… i wtedy przypomina mi sie znak, ktory widzialam po drodze!

trudno mi było skupić wzrok na czole matki Nayry, ale z tego co zapamiętałam ten jej pentagram był właśnie taki bardziej wydłużony i stąd to skojarzenie z znakiem przy drodze….

przypomniał mi się też fragment marokańskich zapisków Jarka:

Dopiero po wyminięciu Rabatu, Maroko zaczyna przybierać coraz bardziej czerwone szaty. Do tego ten pentagram na czerwonej fladze.. Jest takie określenie: ‘jedno oko na Maroko, a drugie na Wenus’ A właśnie pięcioramienna gwiazda to symbol Wenus.

i komentarz JESTEM z notki na blogu Anilalah o Ślęży

2 Kwiecień 2013 o 00:58

Kochana Anilalah, dzisiaj coś zobaczyłam… w medytacji… o Ślęży… że jest to miejsce, które jest zablokowane, ale które chce wydać z siebie GŁOS (?) i uwolnić coś (?)

Zajrzałam do Wikipedii:
“Pierwsze odnotowane historyczne nazwy góry:
1108 in monte Silencii (tłum. Góra Milczenia)
1149/50 ecclesia in monte Silentii(…)”

GÓRA MILCZENIA,
GÓRA CISZY…?

Ktoś kiedyś coś zamknął, ktoś coś wyciszył…?

Dalej ciąg skojarzeń:
WENUS – ZAMEK. KLUCZ – DŹWIĘK.

Coś o zamku na Ślęży mówiła kiedyś Jenny i Livia pisała o tym.
Słowo “ZAMEK” ma OCZYWIŚCIE podwójne znaczenie.

I coś jeszcze zobaczyłam… ale jeszcze niewyraźnie…
Pamiętasz, zachwycił mnie Twój obraz biało-zielono-złotej Macierzy…

DZIŚ takie skojarzenie:

I Z PLANETĄ WENUS

I znów inne skojarzenie:

Livia dużo pisała o Wenus… i o zamku i kluczu…

Ślęża- SOBÓTKA związana jest z KUPAŁĄ… Kupała – “domniemane słowiańskie bóstwo płodności” ale też – dla mnie przede wszystkim – miłości…

“kupalnocka poświęcona jest przede wszystkim żywiołom wody i ognia, mającym oczyszczającą moc. To również święto miłości, płodności, słońca i księżyca”…

i święcenie ognia wodą i wody ogniem…
a mnie się kojarzy z powrotem śpiewającej Bogini…

Poszperałam jeszcze i znalazłam coś takiego:

http://forum.swietageometria.info/index.php?topic=340.0

“Częstotliwośc tonu mantry AUM = 136,10Hz

Częstotliwość tonu Venus = 443,7 Hz”

znalazłam na

“Testing my new bagpipe in “A” from builder Xavi García Bosch. Pitched in “A” 443 Hz
– Drone Reeds large SM90, ”

http://forum.swietageometria.info/index.php?PHPSESSID=1ca56ad592958f2dd0a851dec9bee898&/topic,341.msg1964.html#msg1964

“5.Strojenie instrumentów na A 440hz w większości przypadków blokuje
„otwarcie duszy” młodego muzyka sprawdziłem to na swoich uczniach
dużo lepiej i szybciej się uczą strojąc instrumenty np na 444hz
można by powiedzieć że granie w pewnym zakresie częstotliwości
otwiera nam wspomnienia poprzednich wcieleń, wspomaga
umiejętności manualne i duchowe. ”

Dzisiaj jak posłuchałam przez moment dźwięku 440Hz, to aż poczułam ból w sercu. Ciekawe.
Ale już dźwięk 443Hz brzmiał słodko i przyjaźnie…

Jak zobaczyłam tu u Ciebie na zdjęciu te kryształowe misy, od razu rozpoznałam, że to Krasków, ale coś mocnego poczułam… i to połączenie z Twoją wyprawą na Ślężę. Teraz zrozumiałam. I puzzelki składają się w całość :-)
Może w czerwcu albo w lipcu… koncert z dźwiękami Kryształowych mis. Powinno być ich dużo. Dużo więcej niż na Twoim zdjęciu :-)

anilalah.wordpress.com/2013/03/26/powitanie-wiosny-sleza-zimowa-motyle-transformacji/#comment-744

naprawdę poruszył mnie ten komentarz Jestem..

dodam jeszcze że..

Najstarszy pentagram pochodzi z mezopotamskiego miasta Ur i datuje się go na 3500 r. p.n.e. Prawdopodobnie był stosowany jako pieczęć królewska..

Pierwotnie symbol pogański, jako Gwiazda Isztar a później jako Gwiazda Izydy.

Dla Mistyków pitagorejskich symbol życia i zdrowia.

Nazywany byl Gwiazda Betlejemska lub tez Gwiazda Trzech Kroli, symbolizowal rowniez 5 ran Chrystusa.

Od XIV w. uważany za symbol szatana….

symbol bogini Kore, najbardziej wewnętrznej duszy Matki Ziemi, którą czczono w czasach neolitu

***

W Marokańskich Pocztówkach pisałam też:

Droga do Marrakeszu.. mam wrazenie, ze niebo probuje mi cos przekazac… doslownie jakby chmury zaczely sie ukladac w rodzaj pisma… Gdzies tuz za Casablanca odbieram krotki przekaz od gwiezdnej istoty……..

a wczoraj przed snem:

*

*

I ♥ Stars, czyli moja muzyczna podróż ku gwiazdom

przypomniałam też sobie, że tej nocy w domy Nayry miałam bardzo niesamowite, żywe sny… leżałam dosłownie z otwartymi oczami i przyglądałam się filmom przede mną…

***

dodane 21 kwietnia

wczoraj znalazlam taka ciekawa grafike, skojarzyla mi z ta notka, a wiec dodaje:

TheLady

cdn….

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

54 thoughts on “Maroko – królestwo pod znakiem pentagramu…”

  1. Uzdrowienie cza kramu podstawy i seksu- mam wrażenie że to ma związek nie tylko z ciałem ale z i duchem i wypełnieniem misji. Czuję ż naprawdę coś ważnego się transformuje, mega ciężkiego pod każdym względem. To potężne uczucia. Czuję je mocno bo tez tak wiele na planie ziemi jest takich rzeczy. Odczuwam zmiany zarówno fizyczne jak i emocjonalne i duchowe. I staram się wnosić światło we mnie, przyglądając się sobie. Nie łatwe to jest, czasem za skomplikowane ale mogę iść na przód prosząc o wsparcie. I dziś ptaszek zaśpiewał na balkonie, dał sobie zrobić zdjęcie przez szybę. Wszystko co śniłam, co się dzieje od kilu miesięcy zmienia wiele, bardzo wiele. Mój sen, ten o kobiecie, wywarł potężne wrażenie nie tylko na mnie, bliskie mi osoby odnalazły w nim coś dla siebie, coś osobistego i transformującego. Jakby niektóre z moich snów były wielowymiarowe, działały w teraz dla mnie i dla innych osób ze mną związanych. Sięgają w przeszłość i dotykają przyszłości. I ja odczuwam ich stany również. To duża odpowiedzialność. Kiedy umieszczałam na FB notkę kliknęłam właśnie na to zdjęcie herbu Maroka, bez przyglądania się dokładnego i nie wiedziałam o lwach i słońcu. Sen: „Sen 15.04.2013 Jestem wysoko na wieży… pamiętam .że muszę zejść na dół, nie wiem po co… spotykam lwa, który odgryza rękę facetowi, i drugiemu też… niby jest na łańcuchu ale jakby ktoś specjalnie składał ofiary z ludzi. I nie wiem czy spotykam lwa jak schodzę czy jak wchodzę z powrotem. Widzę koło- to pas muru na szczycie, Pas jak w rolce szarego papieru, jest koloru szarego betonu. Tu jest jasność, wszędzie jasność.” Prace Herkulesa, czuję tak właśnie jakbym wykonywała mega trudne zadania i czasem ogarnia mnie zwątpienie. Ale wiem, że mogę iść tylko naprzód wierząc że nie jestem sama. To bardzo interesujące zestawienie, 11.11.11 i 12.12.12 i 13.13.13 i Strażniczka 13 Promienia . Bardzo pobudziło coś we mnie to zestawienie, dogłębnie… nie wiem czemu ale tak się stało… zaraz sobie przypomniałam o czarnych kobietach, które mocno mnie przyciągają ostatnio. Napisałaś:”: symbolem bogini Kore, najbardziej wewnętrznej duszy Matki Ziemi, którą czczono w czasach neolitu.”… zwróciłam uwagę na te słowa wczoraj. Choć mało przebywałam przed kompem, bo ból nie pozwalał, tylko jak chodziłam było dobrze.

    Kobieta wojowniczka-

    DESCRIPTIVE TEXT HERE

    Kobiety czarne-

    DESCRIPTIVE TEXT HERE

    DESCRIPTIVE TEXT HERE

    – ten żółty-miodowy kolor

    Obraz Marty Brodowskiej:

    DESCRIPTIVE TEXT HERE

    Lubię to

  2. Dodam że od młodości szczególnie uwielbiałam malować gwiazdy, najlepiej mi szły pięcioramienne- szczególnie w szkole zawodowej jak szlifierz kryształów kiedy się uczyłam szlifierki wzorków zainspirowałam się rysowaniem gwiazdek.
    W moim pierwszym obrazku Aniołka dla Gabrysia,farbkami malowany przed 13 laty jest pięcioramiennna gwiazda- wow ależ to odkrycie dla mnie-pentagram

    DESCRIPTIVE TEXT HERE

    A to ranny ptaszek, przyniósł wspaniałą energię

    DESCRIPTIVE TEXT HERE

    Lubię to

    1. Hej, wyslalam przed chwilka maila…. juz wczoraj gdy napisalas o tym snie z lwami przyszla mi na mysl karta MOC.. to ÓSMA karta w Tarocie:

      Karta Moc znana też jako Siła przedstawia młodą kobietę ujarzmiającą lwa. Czasem przedstawiana jest postać gładząca dzikie zwierzę po głowie. Kobieta z łatwością zamyka paszczę lwa, jakby robiła to bez żadnego wysiłku. Nie posiada też żadnej broni, która zmusiłaby zwierzę do posłuszeństwa. Nie jest agresywna ani brutalna wobec zwierzęcia. Jedyna siła, jakiej używa pochodzi z jej wnętrza. Jej wewnętrzna energia daje jej moc do dokonania zdawałoby się rzeczy niemożliwych.

      Karta kojarzy się z siłą i witalnością, także z aktywnością fizyczną. Może oznaczać także aktywność duchową, walkę z przeciwnościami, równowagę, opanowanie, zwycięstwo, pewność siebie, poskromienie złych pasji i instynktów, pracowitość, wytrwałość, namiętność. Moc oznacza, że trzeba odnaleźć wiarę w siebie, rozwijać poczucie własnej godności i wartości, co da wewnętrzną siłę. Mówi, że tak przygotowanym można przystąpić do działania i bez większych problemów realizować postawione sobie zadania. Posiadanie wewnętrznej mocy pozwoli na osiągnięcie sukcesu, zapewni odpowiedni zasób energii do nowych pomysłów przydatnych do realizacji swoich zamierzeń.

      Karta odwrócona – swoim działaniem możesz sobie zaszkodzić, bo brakuje ci przygotowania do radzenia sobie w danej sytuacji.
      Negatywne emocje, nerwowy pośpiech, nieopanowanie, złość, słaba kondycja fizyczna, brak energii do działania, brutalność, sadyzm.

      http://dobrytarot.pl/viewtopic.php?f=8&t=99

      i jeszcze:

      Moc – przełamywanie barier

      http://tarotmojapasja.blogspot.com.es/2012/01/moc-przeamywanie-barier.html

      jedno z przedstawien mocy w tarocie:

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      niesamowicie sie tez polaczyl Twoj sen o lwach z ta notka i herbem maroka….
      odgryzanie rak jak pozbawianie mocy..

      chba gdzies w Egipcie wdzialam takie plaskorzezby…. nie jestem tylko pewna, czy to lwy, czy krokodyle odgryzaly ludziom rece…

      wiecej napisze wieczorkiem… do uslyszenia ❤

      Lubię to

      1. Pisze notkę o tym wszystkim… idę robić obiadek ale napiszę, że zastanawiałam się co to mam ta Macierz w brzuszku- a Ty piszesz MOTYLEK! No jasne!… i Moc- właściwe wszystko… kiedy zetknęłam się z tarotem, moja karta przewodnią była właśnie MOC!!!… czuję potrzebę wypoczęcia i głodówki, bo mega rzeczy się ze mną dzieją… może Aniołki pomogą mi w tym :)… ósemka- niczym mój Gabryś( jest 8ką) i jest trochę jak indygo ale z tych buntowników, tych idących własną ścieżką nie potrzebujących ludzi, tych mających nieugiętą wolę, nie lubiący się dostosowywać do innych- lubi rodzinę zdaje się najbardziej i samotność. Nie jest mu łatwo w normalnej szkole… ale daje sobie lepiej radę niż ja :)… Piszę o nim, bo ostatnio mocniej się dzieje u mnie i u niego też… z tej pozytywnej strony chce wynaleźć urządzenie do tworzenia portali. przechodzenia przez nie… coś takiego mu się wyrwało… wynalazca nietypowych konstrukcji.

        Lubię to

      2. Hej, dopiero wróciłam.. znaleźliśmy bardzo fajny domek niedaleko Frigiliany.. taki country z ogrodem, w okolicy troszke jak ta w Gaja Garden tylko ze w wersji hiszpanskiej.. ten rodzaj ciszy, noca tylko swiatlo gwiazd… jestem naprawde zauroczona…

        to droga prowadzaca do domu..

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        cala w kwiatach…

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        kwitnace drzewko szczescia przed domem

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        moze dodam te zdjecia w osobnej notce.. chetnie bym dodala tez te z Frigiliany, to jedno z nich z przedwczorajszego spacerku

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        piekne te obrazki, ktore wkleilas… ten namalowany przez Ciebie Aniol dla Gabrysia… gwiazda nad nim…. i to co piszesz o samym Gabrysiu… nie wiedzialam, ze Marta Brodkowska maluje… i do tego jak pieknie.. ta jej kobieta podobna jest do tej na tym niezwyklym obrazie miodowym…. kobieta z wodna kula jakas znajoma i wojowniczka tez, choc inaczej.. przypomina mi pewna bliska sercu ametystowa czarodziejke… a ptaszek cudny.. niczym zwiastun switu przypominajacy o plejadianskiej sciezce mocy…

        zauwazylam, ze dodalas najnowsza notke.. przeczytam z rana.. dobrej nocki, do uslyszenia ❤

        Lubię to

  3. Jak panią ciekawią różne rzeczy to proszę sobie porównać symbol z flagi Maroka z symbolem http://pl.wikipedia.org/wiki/Słońce_z_Werginy. Tak to jest reprezentacja tego samego słowiańskiego boga.

    Gwiazda pięcioramienna jako symbol bahaistyczny wygląda jak kwadrat z wyrastającym na środku ostrosłupem (piramidą). A to nawiązuje do greckich mitów jak jeden bóg walczący z innym nie mogąc pokonać go na niebie (czubek to równie dobrze Wieża Babel) pokonał go na Ziemi niszcząc podstawy (królestwa podtrzymujące wieże). nawiązuje to także to „rozmieszczenia mitycznych Strażników” z kultury Chińskiej czy Japońskiej.

    Lubię to

    1. A mnie ten pentagram odrazu skojarzyl sie z bafometem z mojego snu……moze dlatego ze wyglada to jak jego kudły ?
      No ale pierwsze skojarzenie……sen…bafomet…befamot…….tak w snie odebralam jego imie……a wygladal niczym rudowlosy Yeti …

      Lubię to

  4. Dlaczego ja tej Twojej notki nie widziałam do dziś?
    Tak miało być… Zaraz sobie spokojnie poczytam.

    Bahinizm pochodzi od „Szajchizm (lub Szajkizm) – mistyczny nurt imamizmu założony formalnie w 1824 roku przez szejka Ahmada-i Ahsa’i. w Iraku i Iranie.”

    „Początki ruchu są jednak dużo wcześniejsze. Wpisuje się on w ponad stuletnią tradycję podobnych poglądów o charakterze mahdystycznym, eschatologicznym i apokaliptycznym. Szajchizm zakładał, że zawsze na świecie istnieje osoba mająca kontakt z dwunastym imamem, za pomocą której udziela on wskazówek ludzkości. Tę funkcję miał pełnić Ahmad-i Ahsa’i oraz jego następcy. Ruch miał charakter mistyczny i zakładał, że każdy ma (w różnym jednak stopniu) kontakt z Bogiem i prawdą poprzez daną mu możliwość odczuwania świata duchowego.

    O Druzach przeczytałam:
    Wierzą w wędrówkę dusz (reinkarnację), która spełnia się gdy dusza jednoczy się z al-aaqal al kulli – Kosmicznym Umysłem utożsamianym z Wolą Bożą. (…) Wspólnota druzów dzieli się na dwie grupy: ukkal (wiedzący, mędrcy) i dżuhhal (nieświadomi).
    Jakoś mi bliskie…

    JA też o tym sobie któregoś dnia przypomniałam i pisałam o iluzji wolnej woli:
    POSZERZANIE ŚWIADOMOŚCI polega na uwalnianiu swojej umownie wolnej woli i ŁĄCZENIU z WOLĄ CAŁOŚCI…. – http://tonalinagual.blogspot.com/2012/07/umownie-wolna-wola.html
    ____

    (I pamiętam określenie Przenikania „umownie” wolnej woli…)
    ____

    Przynależność do struktury matrixowej powoduje, że człowiek dysponuje „umownie” wolną wolą (taką z mocno ograniczoną świadomością albo samoświadomością). Zasila system, na co zużywa ogromną część swojej własnej energii. Gdy jej brakuje, zaczyna kraść. „Samotna” [poza ogólnie przyjętymi religiami] droga powoduje, że człowiek zaczyna coraz sprawniej dysponować swoją wolną wolą. Rzeczywiście podejmuje decyzje i wybory w coraz większej niezależności od praw matrixowych.  Ale ta droga (…) „kończy się”… pozbyciem się – całkowitym uwolnieniem… owej umownej wolności woli… Taki mały paradoks. Z mojego doświadczenia wynika, że ta „wolna” wola staje się po prostu WOLĄ czyli zostaje połączona z… hmmm… WOLĄ CAŁOŚCI, JEDNI, która wykracza poza Matrix.< – http://tonalinagual.blogspot.com/2012/07/dzisiaj-poczuam-smutek-zalaa-mnie.html
    ——
    I tu…
    http://tonalinagual.blogspot.com/2012/05/jestem.html:
    My podróżujemy w czasie. Jesteśmy istotami podwójnymi. Polega to na tym, że istniejemy w czasoprzestrzeniach i poza czasem jednocześnie. To tylko pozorny paradoks, który można “zrozumieć”, kiedy odpowiednio poszerzymy “zakres świadomości”.
    —-
    Śmierć jest także w pewnym sensie iluzją, ponieważ zmienność i płynność jest kosmiczną zasadą istnienia.  To Transformacja, a śmierć jest bramą takiej transformacji, w której zachodzi zmiana formy istnienia. Oczywiście mogę siedzieć w miejscu i podróżować, ale najistotniejszymi podróżami są “podróże świadomości” czyli zmienność "zakresu – spektrum częstotliwości" świadomości…

    —-

    Objawienia wszelkiego rodzaju nie mogłyby mieć miejsca bez potencjalnego połączenia świadomości. Podobnie z channelligowcami.
    Świadomość Buddy jako człowieka została połączona z polem wolnych dusz wspóltworzących. Wtedy człowiek o imieniu Siddhartha stał się Buddą. (Niedługo Wesak…)

    Doświadczenia mistyczne są stanami, w których następuje zmiana stanu świadomości przez poszerzenie świadomości ludzkiej np. o anielską lub boską (co najmniej). Nie oceniam "jakości" indywidualnej świadomości każdego człowieka, ponieważ szanuję każdą, ale widzę, jak bardzo one się między sobą różnią. Zauważam również, że moja świadomość przez ostatnie kilka lat uległa – powiedziałabym nawet – ogromnej zmianie.

    Jest całkiem możliwe, że „doświadczenia mistyczne” jako fenomen jednostkowy może być dużo bardziej powszechnym zjawiskiem niż to nam się wydaje. Gdyby tak było, to według mnie znaczyłoby, że świadomość ludzka – świadomość gatunku ludzkiego także mogłaby ewoluować.http://tonalinagual.blogspot.com/2011/10/czas-przypomnienia-i-zmiany-swiadomosci.html

    Lubię to

  5. Z Iranem mam inne skojarzenia. Tam też są pewne „korzenie”.

    – Sądzono, że Neftyda zamieszkuje obrzeża pustyni.” cyt. z Wikipedii

    „Margo – pustynia w południowej Azji, na Wyżynie Irańskiej, w południowo-zachodnim Afganistanie, na obszarze prowincji: Helmand i Nimroz.
    A tam… Zoroastrian-Era Ruins…

    ..

    ..

    ..
    Skull of a woman with an artificial eye.

    i takie coś z pustyni:
    http://www.michaelyon-online.com/the-kopp-etchells-effect/page-3.htm
    ..

    Lubię to

  6. Zastanawia mnie, dlaczego jedne zródła podają, że symbolem Wenus jest pięcioramienna gwiazda, a inne źródła podają, że symbolem Wenus jest ośmioramienna gwiazda?

    W tarocie (pisałaś o tej karcie kiedyś):

    Kobieta – Gwiazda, która jest jednocześnie „Wodniczką”… Pozwala czerpać z czystego strumienia płynącego prosto ze Źródła.

    „kiedy siadalam na kamieniu aby odpoczac i w spokoju nakarmic Nadjanka bylo pochmurnie i nawet zaczelo padac.. wyciszylam sie jednak, zamknelam oczy i juz po chwili odplynelam… i wtedy uslyszalam glos.. pojawily sie obrazy… zrodelko, ktore sie oczyszcza i zaczyna emanowac pieknym czystym swiatlem… gdy ponownie otworzylam oczy swiat zalany byl slonecznym blaskiem…” – http://liviaspace.com/2013/04/03/marokanskie-pocztowki/

    I zastanawia mnie czy to jest symbol czy raczej „pieczęć”? Zamknięty zamek?
    W sumie ten klucz- krzyż:

    też ma pięć „ramion”.
    Ale po lewej wygląda jak dziurka od klucza o postaci kobiecej. Klucz i dziurka w jednym, jako jedno?

    Lubię to

  7. Dziękuję Liviu, że zapisałaś u siebie mój wpis u Anilalah o Ślęży, Milczącej Górze i dźwiękach. Teraz mogę umieścić go także u siebie.

    Do Anilalah:
    Nie mogę (nie umiem?) zalogować się na WORRDPRESS, chociaż próbowałam kilka razy, a tak skonstruowałaś teraz swój blog, że bez rejestracji nie można napisać u Ciebie komentarza.

    Mam nadzieję kochana Anilalah, że jeszcze nastąpi taki moment, że każda z nas, że wszystkie zrozumiemy i doświadczymy tego, że „Wszystkie Twoje Siostry są innymi odbiciami ciebie samej. Wypełnione dymem złudzenie, że jesteś oddzielona teraz zostało rozbite. Spójrz do wewnątrz swojej istoty i podziel się ze mną tym, co widzisz, uznając fakt, że wszystkie jesteśmy jednym.

    Stająca się Swoją Wizją zobaczyla, że kokon, w ktory byla zawinieta, zaczyna sie otwierac wewnatrz przepastnej Wewnetrznej Ziemi. To wszystko dzialo sie wenatrz niej. Z oszolomieniem patrzyla, jak z kokonu wylania sie motyl o ciele z przejrzystych jak krysztal swietlanych nici. W kazdej pozycji, ktora przyjmowal motyl, Stająca się Swoją Wizją widziala wszystkie kolory, czula obecnosc wszystkich form zycia, slyszala, jak harmonizuja sie wszystkie rytmy zycia. Motyl stulil skrzydla, a nastepnie rozpostarl je, odslaniajac Krysztalowa Czaszke. Trzynascie razy Motyl otwieral i zamykal skrzydla, rodzac Krysztalowe Czaszki Trzynastu Klanowych Matek.” – cyt. z Jamie Sams. http://tonalinagual.blogspot.com/2012/07/krysztaow-swiadomosc.html

    Lubię to

    1. „Dziękuję Liviu, że zapisałaś u siebie mój wpis u Anilalah o Ślęży, Milczącej Górze i dźwiękach. Teraz mogę umieścić go także u siebie.”

      tak, bo to naprawdę ważne i z tego co czuję chyba mamy sobie jeszcze coś z Anilalah do wyjaśnienia…. Pamiętam też, że jak szłyśmy razem na Ślężę w listopadzie 2012 to ona ciągle mówiła i mówiła, tak jakby chciała z siebie wyrzucić wszystko co do tej pory było w niej skryte.. bardzo dużo żalu w tym było do innych i narzekania na nich… aż w pewnym momencie poczułam się tym naprawdę zmęczona… raz nawet chciałam krzyknąć na cały głos, że mam już tego dość, ale uspokoiłam się i poprosiłam Ani o chwilkę ciszy.. Przez moment czułam się jednak bardzo obarczona tymi ciężkimi energiami, tym bardziej, że wokół A zaczęło się robić coraz gęściej i gęściej… tak jakbym szła obok ciężkiego ładunku, który lada moment może eksplodować… nic też dziwnego, że spotkanie na Ślęży w pierwszych dniach wiosny wyglądało tak jak wyglądało… było ciężkie, choć później wszystko to zostało zakryte ładnymi kolorowymi maskami…. tak jak poparzona noga Ani marchewkową papką….. i wcale się nie dziwię że problem wraca i wraca choć wciąż w nowej odsłonie… dlatego też pisałam o potrzebie naprawdę głębokiej transformacji.. wiem też, że wtedy na Ślęży winą za całe ‚zło’, które się tam wtedy wydarzyło obarczono jedną osobę i nawet starano się mnie do tego przekonać, choć mnie tam wtedy nawet nie było, tzn. do tego że ta osoba i na mnie rzuciła swój zły czar 😉

      „Dlaczego ja tej Twojej notki nie widziałam do dziś?
      Tak miało być…”

      a ja dopiero teraz zauważyłam Twoje komentarze… dziękuję, zaraz się w nie wczytam….

      Lubię to

      1. Pamiętam, ile kiedyś we mnie było bólu i żalu do innych… ile rozpaczy i cierpienia… Tak, wtedy często narzekałam i użalałam się nad sobą, i obwiniałam wciąż innych… Nie zdawałam sobie sprawy, że to może być uciążliwe dla innych. Że to utrzymuje mnie w „roli” ofiary. Jednak któregoś dnia także z tego zdałam sobie sprawę – zrozumiałam i przestałam się nad sobą użalać. (chociaż nie tak od razu 🙂 Bo kiedyś wreszcie usłyszałam samą siebie i… nie mogłam już słuchać „takiej” samej siebie 😀 działającej, żyjącej i grającej rolę ofiary, która przy okazji nieświadomie raniła innych. Wtedy nastąpiły najpierw małe, potem większe, a teraz, z perspektywy widzę, że ogromne zmiany… Oczywiście to był cały długi proces. Rozpoznałam, że zaczął się wtedy (dla mnie) proces „poszerzenia świadomości” 🙂 Teraz jestem zachwycona, jak bardzo możemy się zmieniać. Teraz dopiero czuję zrozumienie i miłość do tych, którzy jeszcze użalają się nad sobą i obwiniają o całe „zło” innych. Teraz wiem, że kiedy podejmujemy decyzję o zmianie naszych wzorców zachowań, zaczynają się prawdziwe zmiany, a czasem nawet zaczynają się dziać „cuda”. Potem te „cuda” stają się „normalną rzeczywistością” albo rzeczywistość staje się cudem. Da mnie na tym polega istota transformacji, ewolucji świadomości. ;-D

        Lubię to

      2. Hej dziewczyny! Czuję, że te wszystkie emocje, które zaczęły wypływać na powierzchnię w temacie Ślęży służą temu, aby je wreszcie na dobre uwolnić…. Nie wiem dlaczego odbywa się to w tak burzliwy sposób, ale może jest w tym jakiś sens i mam tylko nadzieję, że ostatecznie wyjdzie nam to wszystkim na dobre.. ❤ Ja miałam potrzebę wejść wtedy na Ślężę w większej ciszy i skupieniu, choćby dlatego, aby lepiej usłyszeć samą górę, tym bardziej, że wokół słychać było wiele niezwykłych odgłosów.. Czułam też jak we mnie, ze środka wyłania się pewien dźwięk.. bardzo niesamowity.. pisałam już o tego rodzaju dźwiękach, których niby nie słychać, ale one są…. o czarodziejskim flecie pisalam w relacji: http://liviaspace.com/2012/11/10/spotkanie-na-slezy-1011-listopada-2012/

        Lubię to

      3. zauważyłam, że dodałaś u siebie nową notkę, a w niej następujące zdanie: „A Bogini biało-zielono-złotej Macierzy… Anilalach jest jakby utkana z podobnych wzorów…”

        ciekawe, bo teraz jak na nią patrzę to widzę w niej Ninhursag, naprawdę wyglada bardzo sumeryjsko i jakoś tak patriarchalnie.. patriarchalna Macierz 😉

        Lubię to

      4. Ktoś musiał tego pierwszego patriarchę urodzić. A może to byłam ja albo Ty?
        A jeśli jesteśmy Jedną Kobietą?
        Jeśli jest JEDNA KOBIETA na Ziemi i we wszechświecie – jak powiedziała jedna z Matek Klanowych?
        Jeśli jesteśmy jedną kobietą w wielości wszystkich przejawów, to każda z nas ma tę patriarchalną Macierz w sobie.
        Każda z nas jest Jej cząstką i każda z nas ma JĄ w SOBIE…
        Każda z nas pomaga JEJ w SOBIE… według swoich zadań, które ma do wykonania…
        Każda z nas teraz może to przetransformować w sobie, bo już czas na zmiany.

        Świat patriarchalny jest w kosmicznym planie doskonały tak samo, jak matriarchalny…
        Pisałam o tym, że cztery światy były:
        1. matriarchalny
        2. patriarchalny
        3. matriarchalny
        4. patriarchalny
        Każdym zawiadywał jeden „bóg albo bogini” – żywioł…
        a teraz kończy się ten czwarty i…
        albo przejdziemy do Piątego Świata Harmonii, w którym „króluje” piąty żywioł – eter łączący w sobie, w harmonii wszystkie cztery żywioły albo zostaniemy cofnięci do początku któregoś z tych czterech światów. Takie jest „moje” przypomnienie.

        Lubię to

      5. skoro jednak uwazasz, ze dzwieki o wzorach podobnych do tych na tym obrazie moga Sleze odblokowac to hmm, byc moze… ja jednak czuje, ze byc moze te dzwieki maja sprawic ze „zostaniemy cofnięci do początku któregoś z tych czterech światów.” zamiast pojsc dalej… bo tutaj potrzeba innego rodzaju dzwieku… takiego ktory odkrywa sie w sobie i w ciszy…. sprobuj to poczuc prosze.. polaczyc sie ze Sleza i poczuc ten dzwiek w sobie… co slyszysz?? czy naprawde krysztalowe misy, duzo, duzo mis? i czy naprawde chodzi o to zeby przekrzyczec cisze? ja ją naprawde lubie i wiem jak wiele w sobie skrywa… podobnie jak Sleza….. i w tym momencie zacytuje Twoje slowa:

        „A Czarna Kryształowa Czaszka?

        Może też pochłania te wzorce, które są ludziom już nie potrzebne? Ciekawe, że według Jamie Sams, kolor Czarny przypisany jest Piątej Matce Klanowej… Kobiecie Słuchającej, która uczy, jak wkraczać do Ciszy… Gdy pokonujemy lęki, możemy wejść w Ciemność i Ciszę. Ponieważ w mrokach nieznanego często tkwi moc uzdrawiająca. W ciemności można znaleźć odpowiedzi… zobaczyć ukryte Źródło Prawdy.

        A Ślęża była zwana GÓRĄ MILCZENIA, MILCZĄCĄ GÓRĄ…”

        http://tonalinagual.blogspot.com.es/2013/06/gora-sleza-gora-milczenia.html

        i tak mi sie z tym troszke kojarzy ta graficzka, ktora zrobilam po powrocie ze SLEZY:

        niby taka niepozorna, ale cos w niej jest…

        Lubię to

      6. „skoro jednak uwazasz, ze dzwieki o wzorach podobnych do tych na tym obrazie moga Sleze odblokowac to hmm, byc moze… „

        Nie wiem, czy te dźwięki na obrazie mogą Ślężę odblokować czy zablokowały Ślężę czy mogą ją zablokować. Nie wiem.

        „ja jednak czuje, ze byc moze te dzwieki maja sprawic ze “zostaniemy cofnięci do początku któregoś z tych czterech światów.” zamiast pojsc dalej… bo tutaj potrzeba innego rodzaju dzwieku… takiego ktory odkrywa sie w sobie i w ciszy….”

        Pisałam kiedyś, że przyszły do mnie całkiem nowe, zaskakujące mnie samą dźwięki i że musiałam pracować nad dostrajaniem mojego ciała do tych nowych dźwięków… Pamiętasz?

        „czy naprawde krysztalowe misy, duzo, duzo mis? i czy naprawde chodzi o to zeby przekrzyczec cisze? ja ją naprawde lubie i wiem jak wiele w sobie skrywa… podobnie jak Sleza…..”

        Tu nie chodzi chyba o przekrzyczenie ciszy… Mam bardziej odczucia, że Ślęża kiedyś „śpiewała”, ale potem stała się na długo Milczącą Górą. Ja uwielbiam ciszę.

        „ja ją naprawde lubie i wiem jak wiele w sobie skrywa… podobnie jak Sleza….. „
        To bardzo się cieszę, że Ty wiesz, co Ślęża skrywa. 😉

        p.s.
        Nie zastanawia Cię ta fletnia pana, którą tam słyszałaś? I taki dziwny przypadek – dostałam niedawno od przyjaciela flet po czesku zwany „końcówką”- bez dziurek zatykanych palcami. I od razu zaczęłam na nim grać… Potem „zawołała” mnie Ślęża i wiedziałam, że mam ze sobą zabrać ten flet. Dla mnie to „niesamowite zbiegi okoliczności”. Mało tego, dziś, przed chwilą, w trakcie pisania tego komentarza uświadomiłam sobie, że pierwszy raz zagrałam na tym flecie w dniu śmierci Nnki 21.marca… aż mnie ciarki przeszły teraz…, a potem, jak wróciłam i dowiedziałam się o jej śmierci, przeczytałam wpisy i np.
        „Dawid56 pisze:
        Marzec 22, 2013 o 21:47
        Ostatni wpis Nnki był jednak inny. Nosił zagadkowy nieco tytuł Fletnia Pana. Dwa dni przed tym wpisem nie było widać komentarzy. Proponuję przypomnieć sobie tony Fletni Pana napisałam na jej blogu…”

        I ja napisałam:
        http://nnka.wordpress.com/2013/03/22/kocham-cie-nnko-i-na-zawsze-pozostaniesz-w-mym-sercu/#comment-16705
        Marzec 25, 2013 o 17:43
        W czwartek wyjechałam w góry. Byliśmy jakby “odcięci od cywilizacji” Było pięknie. W chatce bez pradu… z cudownymi przyjaciólmi spędzaliśmy cudowny czas. Przez kilka dni sypał śnieg. Byliśmy szczęśliwi. A mimo to w sobotę – choć nie znałam powodu – przez dłuższą chwilę odczuwałam smutek i nie wiedziałam skąd on się wziął. W niedzielę znów to się powtórzyło…

        W czwartek po przyjezdzie na miejsce, wieczorem jeden z przyjaciół o imieniu Robert wyjął flet i grał na nim pieknie. Zapytałam go, czy mogę spóbować. I kiedy mi go podał, zaczęłam na nim grać, jakbym już dawno na nim grała. A taki instrument trzymałam pierwszy raz w tym życiu w swoich rękach. W sobotę dostałam w prezencie od przyjaciela ten flet. Powiedział, że kiedy wybierał się w podróż do Polski, ten flet zawołał do niego: “wez mnie ze sobą”. I gdy zobaczył, jak naturalnie jestem połączona z fletem, poczuł, że po to go przywiózł, by mi podarować.

        Dzisiaj zagram dla Twojej DUSZY Nnko, Jolu.
        Cudownej podróży Ci życzę…(…)

        Nnka zmarła w czwartek 21. marca.

        Przecież wiesz, że planety też mają swoje dźwięki. I gwiazdy…

        Lubię to

      7. „“skoro jednak uwazasz, ze dzwieki o wzorach podobnych do tych na tym obrazie moga Sleze odblokowac to hmm, byc moze… “”

        Liviu, nie napisałam, że ” uwazam, ze dzwieki o wzorach podobnych do tych na tym obrazie moga Sleze odblokowac”. lecz napisałam: A Bogini biało-zielono-złotej Macierzy… Anilalach jest jakby utkana z podobnych wzorów…

        I coś z moich zapisków:
        http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2012/12/ceremonie-spiewajacych-krysztaowych.html
        Zrozumiałam, że w naszych czaszkach jest zapisana wiedza z historii ludzkości, tak, jak w naszym DNA i komórkach ciała, a także we wszystkich “warstwach” naszych ciał i mózgach oraz kościach. Także w sercach. To wibracje. Niektóre były mocno “poblokowane” i zaburzone. Można je oczyszczać transformując i… roz-wibrowując ciała, dopasowując je do wydawania coraz czystszych dźwięków. Wibracje płynące z serca są wibracjami, które nas przeprowadzają do PIĄTEGO ŚWIATA HARMONII.

        Lubię to

      8. Hej.. po prostu poczułam potrzebę aby spojrzeć na to wszystko w nieco inny sposób niż do tej pory i dzięki temu dostrzegłam coś czego wcześniej jakoś nie mogłam dostrzec, choć na razie nie wiem jak to ująć w słowach…

        „Nie zastanawia Cię ta fletnia pana, którą tam słyszałaś? ”

        ależ tak i to bardzo.. i dlatego o niej przypomniałam.. to naprawdę ciekawe, że usłyszałam wtedy właśnie ten dźwięk….

        „Przecież wiesz, że planety też mają swoje dźwięki. I gwiazdy…”

        tak, słyszę je, a czasami i widuję pod postacią wzorców przypominających kwiaty życia, niekiedy o bardzo złożonej strukturze… piszę o tym choćby w notce o Energetycznych Kwiatach

        przypomnę też notkę o Cymatyce, którą miałam kiedyś na ST….

        o swoich doświadczeniach z dźwiękiem pisałam w różnych miejscach, poświęciłam mu nawet swego czasu osobny blog.. w tej notce: http://liviaspace.com/2012/09/30/478/ wspominam o tego rodzaju śpiewie, którego nawet nie słychać.. Gdy szłam na górę z Ani śpiewałam właśnie w ten sposób…..

        pamietam tez jak kiedys w momencie gdy czulam, ze zaczynam umierac udalo mi sie wydobyc z siebie od srodka wlasnie taki dzwiek…. ja go czulam, ale nie slyszalam… nie wiem jak to opisac…. choc doswiadczenia z dzwiekami normalnie slyszalnymi tez sa niesamowite….

        Lubię to

      9. te graficzke zrobilam tak na szybkiego po powrocie ze Slezy w dniu 17 pazdziernika 2012… czulam tylko, ze niedzwiedzice musze polaczyc z woda i gwiazdkami i utworzyc cos w rodzaju przejscia… hmm, w sumie nie zastanawialam sie nad tym, samo sie pojawilo w trakcie…. widac na niej jakby tajemne wejscie prowadzace obok drzewa, czy pomiedzy drzewami w cos w rodzaju wrot… i wode wyplywajaca stamtad i gwiazdki na niej…. gwiezdna droga……. pozniej po wizycie na Slezy w dniu 10 listopada 2012 i Ani i Ty wspominalyscie o wodzie i gwiazdkach.. a niedawno w swojej relacji pisalas cos o tajnych wrotach na Slezy…. zaiescilas nawet jakies ryciny u siebie: rycina1 rycina2… skad u mnie takie uczucie, ze tam ktos jest kto czeka na uwolnienie… uczucie plynace jakby ze strony wciaz zywych istot, ludzi?? bardzo dziwny obraz…. hmm. nie wiem…..

        dodam, ze w trakcie wizyty w dniu 17 pazdz i 10 list 2012 czulam, ze stalo sie cos waznego…. 10 list, ze cos sie otworzylo… choc to niebo w paski bylo wczesniej… a jeszcze wczesniej rozblysk…………………….

        Lubię to

      10. „pamietam tez jak kiedys w momencie gdy czulam, ze zaczynam umierac udalo mi sie wydobyc z siebie od srodka wlasnie taki dzwiek…. ja go czulam, ale nie slyszalam… nie wiem jak to opisac…. choc doswiadczenia z dzwiekami normalnie slyszalnymi tez sa niesamowite….”

        tak, miałam podobne doświadczenie…
        To, co czulam nie bylo bolem, ale sprawialo mi duza trudnosc. Nawet kilka razy mialam odczucie, ze moge sie rozpasc calkowicie w tym momencie i zaniknac („umrzec”). Byl to naprawde bardzo trudny dla mnie stan. Ale wiedzialam doskonale, w jaki sposob mam oddychac i jakie dzwieki wydawac z siebie lub „grac” w swoim ciele (albo swoim cialem), aby harmonizowac ze soba te wszystkie czastki, na ktore sie rozpadalam… (…) Spiewalam… to zbyt pieknie powiedziane, bo bardziej nucilam albo raczej wibrowalam i drzalam dzwiekami, ktore powoli ksztaltowaly sie w slowa:
        Jednosc w wielosci i roznorodnosci.
        Koniec oceniania.
        Calkowita akceptacja wszystkich form calosci… (…) Zrozumialam takze, czym jest smierc. Przypomnialam sobie, ze umieralam juz wiele razy. Oprocz tego mialam przypomnienie o sposobach umierania w snach… (…) Nie musimy umierac… Zmiana formy nawet fizycznej moze zachodzic w przytomnosci, w sposob swiadomy. Mozemy takze zachowujac swoje cialo mniej wiecej w takiej samej formie fizycznej przechodzic ogromną zmiane swiadomosci…

        „hmm, w sumie nie zastanawialam sie nad tym, samo sie pojawilo w trakcie…. widac na niej jakby tajemne wejscie prowadzace obok drzewa, czy pomiedzy drzewami w cos w rodzaju wrot… „

        Tak, to zdjęcie też mnie poruszyło:
        http://www.slowianskawiara.hekko.pl/zdjeciapublikacje/dymekSleza%20_3_.bmp
        Na tym zdjęciu zobaczyłam, że promienie wychodzą jakby z wejścia do jaskini, które kiedyś było u stóp górki, na której teraz stoi kościół. O czym pisałam w swojej notce
        http://tonalinagual.blogspot.com/2013/05/zawoaa-mnie-gora-sleza.html
        To wejście znajdowało się dokładnie po prawej stronie niedźwiedzicy.

        Lubię to

      11. „… skad u mnie takie uczucie, ze tam ktos jest kto czeka na uwolnienie… uczucie plynace jakby ze strony wciaz zywych istot, ludzi?? bardzo dziwny obraz…. hmm. nie wiem…..”

        Może masz rację. Czuję podobnie…. Mnie jednak ta energia nie kojarzy się raczej z ludźmi, bardziej z jakimiś istotami energetycznymi… (duszami?) Pamiętasz naszą pierwszą rozmowę o Ślęży? Powiedziałam wtedy, że czuję, że tam są uwięzione bardzo „ogromne energie”. One wciąż jeszcze wtedy promieniowały. I tak samo czułam, jak byłam tam ostatnio. Przy wejściu na samą górę widziałam mnóstwo gęstej, pięknej energii do dwóch metrów nad ziemią, ale była jakby chaotyczna, jakby coś nie pozwalało jej się wydobyć…Tak czułam. na Ślęży czułam promieniowanie. Tyle, że jakby było zablokowane…, zakorkowane… chaotyczne… i czułam, że przyjdzie moment uwolnienia tej energii.

        Lubię to

      12. „tak, miałam podobne doświadczenie… To, co czulam nie bylo bolem, ale sprawialo mi duza trudnosc.”

        piszemy więc chyba o nieco innym rodzaju doświadczeń, choć bliskie jest mi i to co piszesz… pamiętam choćby jak kiedyś w czasie medytacji ujrzałam jak cała rzeczywistość przed moimi oczami rozpada się na wiele drobnych cząsteczek niczym szklany ekran, albo kryształowa matryca? Ciekawych doswiadczen zwiazanych z dezintegracja doswiadczalam tez niekiedy w czasie burzy, czujac doslownie jak ta dezintegracja zachodzi na jakims poziomie, czasem bardzo glebokim.. czasem czulam to doslownie w ciele…. Jednak pisząc, że pamietam jak kiedys w momencie gdy czulam, ze zaczynam umierac udalo mi sie wydobyc z siebie od srodka wlasnie taki dzwiek…. miałam na myśli doświadczenie fizycznego umierania… to sie zdarzylo po niby rutynowej operacji usuniecia wyrostka robaczkowego… w momencie kiedy mialam sie juz wybudzic okazalo sie, ze moja swiadomosc zdazyla sie wybudzic, ale cialo wciaz spi.. slyszalam glosy, czulam bol, ale nie moglam sie poruszyc… lezalam wiec sparalizowana w totalnej ciemnosci, slyszac glosy ‚tracimy ja’.. czulam jak mi sie jezyk zapada do srodka i w ogole jak sie cala zapadam… to bylo straszne… zreszta juz w czasie operacji dwa razy sie wybudzalam i to akurat w momencie kiedy mnie cieli i cos robili w srodku… czulam potworny bol.. slyszalam glosy chirurga i pomocnikow i pozniej nawet im o tym mowilam…. nie bylo zadnego przeskoku tym razem cudownie pozwalajacego przeskoczyc te bardzo trudna sytuacje… i wtedy wlasnie udalo mi sie wydobc ten dzwiek od srodka a on jakby pomogl mi powrocic, tak jakby wyskoczyc na powierzchnie….. to byl taki bezdzwieczny krzyk, ktory wplynal jednak soba na rzeczywistosc… udalo mi sie tez kiedys w nieco podobnej sytuacji, choc na planie snu, odzyskac glos, a wraz z nim wolnosc… choc takich snow z odzyskiwaniem glosu i wolnosci bylo wiecej… to doswiadczenie laczy sie tez z wewnetrzna gwiazda i wspomnieniami z Egiptu… byc moze pamietasz co mam na mysli…

        Lubię to

      13. Twoje doświadczenie fizycznego umierania mówi „samo za siebie” – jak ważne są wibracje, dźwięki i intencja, z której wypływają. Nawet w momencie, kiedy czujemy, że umieramy albo rozpadamy się na „poziomach energetycznych” możemy zachować życie, istnienie. Dzięki, że się nim podzieliłaś.

        „choc takich snow z odzyskiwaniem glosu i wolnosci bylo wiecej… „

        No tak. Po to, byśmy sobie przypomniały 🙂 Ja z kolei przeżywałam to też wiele razy na „planie fizycznym” i jakby wew wszystkich swoich ciałach…

        Lubię to

      14. „Ja z kolei przeżywałam to też wiele razy na “planie fizycznym” i jakby wew wszystkich swoich ciałach…”

        zgadza sie, to mialam na mysli piszac o roznych poziomach……

        Lubię to

      15. Jestem co masz na myśli pisząc o Powrocie Śpiewającej Bogini i 13 kryształowych istot ludzkich, o których wspominasz w Kryształowej Trzynastce???

        Zauważyłam też u Ciebie na blogu komentarz margo0307

        27 czerwca 2013 12:09

        …Strojenie instrumentów na A 440hz w większości przypadków blokuje..”

        Nie czytałam jeszcze arta, do którego podałas link, z tego jednak co już do tej pory poznałam wynika, że ostatninimi czasy wiele osób skarży się na zły nastrój i ogólne nie za dobre samopoczucie, ale nie mogą znaleźć jego przyczyn…
        Jednak nie jest to tak bardzo tajemnicze zjawisko. Ma ono prawdopodobnie związek z tzw. rezonansem Schumanna, który jest znany jako puls Ziemi i od tysięcy lat wynosił ok. 7,83 Hz… Wg. madrych ludzi 🙂 – od lat 80-ych XX w. częstotliwość ta zaczęła się zwiększać i obecnie wynosi około 12 Hz. Osoby, które urodziły się i długo żyły w „starej” częstotliwości, a które nie przystosowały się do „nowej”, teraz odczuwają dyskomfort…”

        http://tonalinagual.blogspot.com.es/2013/06/gora-sleza-gora-milczenia.html?showComment=1372360162934#c630149805443896130

        o ile dobrze pamietam Greg Braden pisal cos o czestotliwosci 13 Hz, ale nie jestem pewna.. i z tego co mi wiadomo Andrija Pucharich zajmowal sie badaniem tych czestotlwosci i opisal nawet szczegolowo ktore za co sa odpowiedzialne… Jarek mi to kiedys czytal, zapytam go o to gdzie mozna to znalezc… Mialam tez kiedys na ST bardzo ciekawy art o Bieszczadzkich ELFach….

        „Osoby, które urodziły się i długo żyły w „starej” częstotliwości, a które nie przystosowały się do „nowej”, teraz odczuwają dyskomfort… ”

        hmm, ktos sie z tym zgadza? 🙂

        Lubię to

      16. I tak sobie teraz myślę, że to moje nocne skojarzenie Ślężańskiej Macierzy by Anilalah z Ninhursag jest całkiem ciekawe, coś w nim jest… Ślężą niby góra słowiańska, a tu taki sumeryjski wtręt… chociaż, czemu nie…. Ninhursag i Enki…. i tak trafiłam na blog http://ninhursag2012.wordpress.com/ a na nim miedzy innymi na taka informacje:

        AM’ THE AM’ ON
        AN KANA TE
        SEKHEM
        TEEAS EXOLARIS GESHA

        Zadaniem AN KANA TE jest pomoc w podwyższeniu Pulsu Ziemi do drgań 21 Hz. Obecnie Ziemia osiągnęła drgania 18,7 Hz, jeśli pozostaniemy przy 18-19 Hz , a Ludzkośc nie podniesie Wibracji, Ziemia będzie musiała przejść do 5D bardzo skokowo, można to przyrównać do naglej zmiany szybkości w np.pojeździe mechanicznym…

        Istoto Ludzka obudź Światło w swoim sercu, ochroń siebie, swoje rodziny i Matkę Ziemię…

        12.12.2012 zostanie otworzona 12 brama i zakotwiczona Siatka Chrystusowa.

        21.12.2012 Ziemia będzie przekraczać ostatnią Linię Czasu 5D, przyszłość Ludzkości i Matki Ziemi jest także w Twoich rękach, PRZEBUDŹ SIĘ…

        http://ninhursag2012.wordpress.com/

        i tak mi sie to teraz polaczylo z tym komentarzem Margo o rezonansie Schumanna, a takze z Oczyszczaniem Warszawy….

        AN KANA TE

        widze, ze jest AN KANA TE Drunvalo Melchizedek i AN KANA TE – LITTLE GRANDMOTHER – Kiesha Crowther, no i AN KANA TE Michael Elrahim Amira, od ktorego zaczelo sie nasze pamietne OCZYSZCZANIE WARSZAWY 😉

        tu widze relacje z seminarium: http://humanrecycling.pl/index.php/album/112-galeria-warsztaty/155-2013-06-7-9-seminarium-an-kana-te-tak-bylo

        ciekawa jest ta nazwa Human Recycling….

        ……

        i jeszcze cos takiego, tak na szybkiego:

        „„Księga Henocha” podaje, że „Biali Aniołowie” postanowili uczyc nową rasę niemal wszystkiego, min.: rolnictwa, metalurgii, astronomii, czy matematyki.”

        http://www.cheops.darmowefora.pl/index.php?action=printpage;topic=2367.0

        Biały Anioł…..

        Lubię to

      17. „“„Księga Henocha” podaje, że „Biali Aniołowie” postanowili uczyc nową rasę niemal wszystkiego, min.: rolnictwa, metalurgii, astronomii, czy matematyki.”

        cytaty z mojej ostatniej notki:
        1.
        „Prawdziwe Światło z Plejad mamy jednak cały czas, od milionów lat, chociaż w naszej odległości od gromady Plejad, natężenie światła czy energii jest bardzo niewielkie i praktycznie niezauważalne czy nieodczuwalne, chociaż słodkie w odczuwaniu mistycznym. Miło jednak wiedzieć, ze pozostajemy pod jakimś materialnym oddziaływaniem wspominannego także w hebrajskiej Bibblii, w Psalmach, „Słodkiego wpływu Plejad”. Na pewno jest to zachęta, także dla mistyków i ezoteryków kierujących się racjonalizmem aktualną wiedzą naukową, aby próbować odczuwać realnie istniejące w jakimś homeopatycznym natężeniu zjawisko. Można powiedzieć, że wpływ Mgławicy i Światła Gwiazd z Plejad tworzy nam coś w rodzaju środowiska albo jednego ze składników naszej materialnej i informacyjnej aury. Warto jednak pamiętać, że nie tylko Plejady do nas świecą z głębin kosmosu, w tym z głębin Galaktyki.

        2.
        „Drugim ośrodkiem o sześciu płatkach w ciele jest mała czakra w głowie, w strukturze Lotosu Adżna (Ajńa), znana jako Manas-Czakram, ośrodek umysłu i myślenia. Mamy jednak ważniejsze metafory, czyli powiązanie sześciu gwiazd Plejad z sześcioma głównymi czakrami ciała, tułowia i głowy, a co za tym idzie, także plejadańską magię Białego Światła czyli Białą Magię czy także Białą Tantrę (Śukla Tantra) oraz odpowiedniość Dziesięciu najjaśniejszych gwiazd Plejad do dziesięciu płatków ośrodka Manipura, Lotosu Klejnotów znajdującego się fizykalnie w związku ze splotem nerwowym słonecznym ponad pępkiem. Wszelka Biała Magia czy jak kto woli Magia Białego Światła oparta jest o Plejady jako o swoje pierwotne Źródło pochodzenia, a i cały czas także jako o Źródło promieniowania.

        3.
        W mitologii wedyjskiej Plejady zwane są Bahulika i wiążą się z ezoterycznymi praktykami oraz siedmioma lub dziesięcioma wtajemniczeniami duchowymi, planetarnymi. Inteligencja Plejad wedle współczesnej ezoteryki wspiera rozwój komputeryzacji, opanowanie przestrzeni kosmicznej i cały szereg nowych technologii tak zwanej epoki wodnika. Istoty Plejad wedle telepatycznych kontaktowców XX wieku mają uratować Ziemię i ludzkość przed inwazją jaszczurów czy istot gadzich z Oriona, przed masowym opętaniem i zniewoleniem przez siły zła. Z układów planetarnych Plejad oraz Syriusza przybywają na ziemię duchowi mistrzowie, awatarzy i prorocy czy posłańcy wskazujący ludzkości prawidłową Drogę rozwoju ku wyższej boskiej świadomości.

        Według wielu przekazów duchowych i jasnowidzeń oraz wielu źródeł historycznych, rozwojem cywilizacji kierowały Elohim, Bogowie Nieba. Największy jednak wpływ w budowę ludzkości miały boskie istoty z Liry i Syriusza. Również spory udział miały boskie istoty z Plejad, z którymi wiążą nas geny. Istoty z Liry miały zasadniczy powód swego zaangażowania na Ziemi. Po trwających wieki konfliktach między różnymi odgałązieniami ras pochodzących z Liry (szczególnie Orion i Wega), miały już dosyć tworzenia cywilizacji które były spolaryzowane i nie umiały istnieć w pokoju. Chcieli by Ziemia była planetą, której fundamentem będzie integracja, zjednoczenie nie zaś polaryzacja. Jednak Założyciele ludzkości niecielesne istoty Liry (dziś Plejadanie), mieły inne plany. Wiedzieli bogowie, że Ziemia miała stać się miejscem ostatecznego uśmierzenia „dramatu Oriona” i dlatego musi zostać spolaryzowana po to by ów odwieczny konflikt został rozwiązany poprzez osobiste wyzwolenie każdej duszy.”

        Lubię to

  8. Teraz dopiero czuję zrozumienie i miłość do tych, którzy jeszcze użalają się nad sobą i obwiniają o całe “zło” innych.Teraz wiem, że kiedy podejmujemy decyzję o zmianie naszych wzorców zachowań, zaczynają się prawdziwe zmiany, a czasem nawet zaczynają się dziać “cuda”. Potem te “cuda” stają się “normalną rzeczywistością” albo rzeczywistość staje się cudem. Da mnie na tym polega istota transformacji, ewolucji świadomości.

    Pięknie napisane………….

    Lubię to

      1. Do Marii:
        A tak mi się napisało 😉 przepłynął przeze mnie opis tego, co czasem doświadczam 😉

        Do Livii Eher:
        „a ja sobie pięknie żyję i wolę doświadczać tego piękna w życiu codziennym niż tylko na papierze :-D”
        Swoje życie postrzegam także jako piękne.
        A czy myślisz, że ja piękna „doświadczam tylko na papierze”? 😀
        Opisuję czasem to, czego doświadczam i różne doświadczenia mi się zdarzają, ale każde szanuję i jestem wdzięczna za każde 😀

        Lubię to

  9. Witaj Kochana Livio :))
    …jak cudownie widzieć turkus Marokka. Mieszkałam tam parę lat a Ty tak bardzo odzwierciedlasz turkusowy błękit, który jest dla mnie domem. Ten kraj jest baśnią i przeogromną siłą kobiety. Energia żeńska jest w Marokku wszechobecna i może dlatego czasami zniewalana na większą skalę, jednak w domach Kobiety są szanowane i raczej one są Rządząca Siłą 🙂 Tyle Słońca, tyle barw, tyle uśmiechów i radości, serdeczności w mieszkańcach Marokka…ja niebawem jadę tam. tylko na parę dni, ale dla mnie jest to powrót do domu, dziękuję Tobie za piękny poranek w turkusie…

    Musze doczytać na Twoim blogu o Wenus, gdyż w moim odczuciu Wenus jest następną bramą świadomości w cyklu naszej cywilizacji. „Następnym przystankiem świadomości jest nasza planeta Ziemia, zbliżamy się na naszej Planecie do zakończenia trzeciego cyklu istnienia grup świadomości, z jakim finałem to zobaczymy sami. Z tego finału pojawi się następna platforma dla świadomości, którą będzie Wenus, czy będzie Ona współistnieć jednocześnie z Ziemią, taki obrót sprawy jest w Nas. Wenus połączy w sobie Ziemską materię z eterycznością Planety z pierwszego cyklu istnienia, pozwoli na harmonijnie istnienie ducha i materii, splecionych Miłością. ” http://ananda-dananda.blogspot.de/2012/05/cykl-istnienia-ii.html

    Pozdrawiam Cię serdecznie Kochana I Twoją Rodzinę- Ziemską i Nieziemską – serdeczności Kochana ❤

    Lubię to

    1. Witaj kochana! 🙂 Niesamowite jest to co piszesz i że piszesz o tym właśnie teraz, bo dosłownie przedwczoraj powiedziałam Jarkowi o tym, że bardzo chciałabym powrócić do Maroka (choć ciągnie mnie też wciąż do Egiptu), zresztą niewiele brakowało a byśmy tam zamieszkali, ale i tu w Andaluzji czuć całkiem mocno marokańskie klimaty, a Sedellę na obrzeżu której w chwili obecnej mieszkamy określa się nawet mianem ‚Ruta del Mudéjar’.. Troszkę więcej o naszej Marokańskiej Podróży napisałam w Marokańskich Pocztówkach: http://liviaspace.com/2013/04/03/marokanskie-pocztowki/ choć jest to relacja wciąż niedokończona, ale czuję, że swoim komentarzem zainspirowałaś mnie do tego, aby wreszcie napisać ciąg dalszy.. za co Ci bardzo dziękuję Sagano… Życzę Ci też kochana cudownej podróży – cudownego powrotu do domu i będę Ci ogromnie wdzięczna za podzielenie się swoimi wrażeniami już po powrocie… I aż mi łzy popłynęły z oczu, bo poczułam raz jeszcze to co czułam w trakcie swojego pobytu w Maroku… Przypomniał mi się choćby czas spędzony w marokańskim domu z marokańską rodziną i to uczucie, że powróciłam do bliskiej rodziny… „Tyle Słońca, tyle barw, tyle uśmiechów i radości, serdeczności w mieszkańcach Marokka…” Dokładnie Sagano… Przyznam się, że bardzo lubię arabską kulturę, sztukę, modę a także kuchnię, choć w wersji wege i jakoś ani w Maroku, a ni w Egipcie nie mieliśmy z tym większego problemu, a ludzie okazali się bardzo otwarci na nasz wegetarianizm… Istnieje zresztą nawet Vegetarian Muslim Society, jest też Jewish Vegetarian Society i ta grupa wciąż się powiększa… Zarówno w Maroku jak i w Egipcie spotkałam wielu wspaniałych, otwartych i wrażliwych ludzi, zarówno mężczyzn jak i kobiet… Choć w TV wciąż się ich przedstawia głównie jako terrorystów.. Bardzo ciekawe jest też to co napisałaś o WENUS.. ja pisałam na jej temat najwięcej w Salonie Tajemnic tuż przed ubiegłorocznym Tranzytem, ale jakiś czas temu poczułam, aby przypomnieć te zapiski także tutaj, bo jak widać ten temat wciąż jest bardzo aktualny… Raz jeszcze dziękuję za wspaniały komentarz i pozdrawiam serdecznie ❤ ❤ ❤

      Lubię to

      1. ” I aż mi łzy popłynęły z oczu, bo poczułam raz jeszcze to co czułam w trakcie swojego pobytu w Maroku…” 🙂 no cóż a mi łzy płynęły patrząc na Twoje zdjęcia z Marokka ” bo poczułam raz jeszcze to co czułam w trakcie swojego pobytu w Maroku…” Moja młodsza córka (16) odwiedza rodzinę i teraz porusza się pomiędzy Marrakesz a Casablancą a starsza (21) będzie tam w sierpniu, a ja niebawem medytując na pustyni…
        Mieszkałam 3 lata w Casablance. Wiele wspomnień emocjonalnych ( inni nazywają wcześniejszym wcieleniem) jest we mnie z pustynią, Beduinami, są też namioty i wędrówki. Co do kuchni vege 🙂 i mody zgadzam się z Tobą również. A dzieci są tam tak bardzo kochane, całowane i nie wykluczane z życia. Najbardziej utkwiły mi w pamięci wieczorne rodzinne spacery, smaki i to, że nikt krzywo nie patrzył, że dzieci o tak późnej porze jeszcze nie śpią. 🙂 Ja jestem zakochana w Marokku, w dźwiękach, smakach, ziemi pod bosymi stopami…ale się rozmarzyłam.

        A Ty Kochana idź za głosem serca, ono wskaże Tobie drogę ( a zresztą sama wiesz ).

        Pozdrowienia i Słoneczka dla Was

        Lubię to

      2. Pamiętam doskonale dotyk gorącej marokańskiej ziemi pod moimi bosymi stopami.. jej wibrację w niesamowity sposób przenikającą moje ciało… w ogóle uwielbiam chodzenie na bosaka i chodzę bez butów kiedy tylko się da:)

        niezwykle poruszający był też moment kiedy wzięłam do ręki odrobinę czerwonawej ziemi.. wyjątkowo ciepłej i sypkiej…… niemal płynnej… będącej troszkę jak krew… i do tego bardzo żywej… czułam jak przenika mnie z jej strony pewna wibracja… informacja…. odczuwając przy tym duże poczucie jedności z tą ziemią…….. Najwspanialsze chwile w tej podróży to często takie bardzo proste doświadczenia.. dotyk ziemi pod stopami….. kontakt z wodą, słońcem, powietrzem….. Widać to było doskonale po naszych dzieciach…. ale o tym już pisałam:)

        „Wiele wspomnień emocjonalnych (inni nazywają wcześniejszym wcieleniem) jest we mnie z pustynią, Beduinami, są też namioty i wędrówki. „

        och Sagano żebyć wiedziała jak mocno mnie poruszają Twoje słowa, naprawdę mocno… ciągnęło mnie niesamowicie na pustynię, do tego miejsca gdzie rosną kwiaty indygo, ale potem zrozumiałam, że dotrę tam innym razem.. osoba Nayry wyzwoliła ze mnie wiele głebokich wspomnień… nie o wszystkim zdążyłam jeszcze napisać…. teraz dzięki Tobie mocno we mnie to wszystko odżyło… Przy okazji wspomnę, że wśród skarbów które przywiozłam z Maroka jest buteleczka OLEJU ARGANOWEGO, który okazał się najlepszym kosmetykiem pod Słońcem i nic dziwnego, że nazywa się go Płynnym Złotem Berberów.. Jak dla mnie rewelacja! zaczęłam też raz jeszcze na spokojnie przeglądać zdjęcia z marokańskiej podróży i znalazłam między te poniższe….

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        null

        a to nasz radośnie kolorowy kapelusik, który przyjechał z nami z Maroka i od tej pory towarzyszy nam w naszej dalszej wędrówce

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        w tle widok na La Maromę, ujrzanej w chwili gdy po raz pierwszy jechałam obejrzeć miejsce w którym obecnie mieszkam i z którego promiennie pozdrawiam Sagano, Twoje córki i całą marokańską Ziemię 🙂

        Lubię to

  10. „Najstarszy pentagram pochodzi z mezopotamskiego miasta Ur i datuje się go na 3500 r. p.n.e. Prawdopodobnie był stosowany jako pieczęć królewska..

    No to wygląda na to, że mamy kilka „pieczęci” albo „zamków”:
    – pentagram – pieczęć królewska
    – heksagram – pieczęć Salomona
    – septagram – pieczęć babilońska

    pewnie jest ich więcej, jak ktoś coś chce zapieczętować albo zakluczyć 🙂

    Lubię to

  11. Jestem 2013/06/27 at 01:29

    p.s. Nie zastanawia Cię ta fletnia pana, którą tam słyszałaś? I taki dziwny przypadek – dostałam niedawno od przyjaciela flet po czesku zwany “końcówką”- bez dziurek zatykanych palcami. I od razu zaczęłam na nim grać… Potem “zawołała” mnie Ślęża i wiedziałam, że mam ze sobą zabrać ten flet. Dla mnie to “niesamowite zbiegi okoliczności”. Mało tego, dziś, przed chwilą, w trakcie pisania tego komentarza uświadomiłam sobie, że pierwszy raz zagrałam na tym flecie w dniu śmierci Nnki 21.marca… aż mnie ciarki przeszły teraz…, a potem, jak wróciłam i dowiedziałam się o jej śmierci…

    Livia Ether 2013/06/27 at 10:42

    ależ tak i to bardzo.. i dlatego o niej przypomniałam.. to naprawdę ciekawe, że usłyszałam wtedy właśnie ten dźwięk….

    DZISIAJ

    BasiaB pisze:
    5 Wrzesień 2015 o 18:25
    Ile razy do tej pory od opublikowania tego art. odsłuchałaś Fletnię Pana ?

    https://mistykabb.wordpress.com/2015/08/30/polanie-slowianie-aryanie-anu/comment-page-1/#comment-17452

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s