Cudowne Centrum Uzdrowień ze Snu

Postanowiłam w tym momencie przypomnieć ten sen ponieważ poczułam, że brakuje go na blogu, a ponadto nabrał dla mnie teraz nowego znaczenia w związku z pewną cudowną wizją, którą miałam dosłownie przed chwilką.. Ujrzałam w niej, że miejsce do którego się wkrótce przeprowadzam będzie tak jakby łącznikiem pomiędzy Gaja Garden, a miejsce, które bardzo przypomina to ze snu..

notka z 4 grudnia 2007

Wczoraj w nocy znalazłam się w pewnym cudownym miejscu. Początkowo nie miałam świadomości, że śnię, ale po chwili ktoś kto mnie przywitał powiedział żebym postarała się dobrze zapamiętać to co zobaczę. Znajdowałam się w czymś w rodzaju SPA, ale o wiele bardziej niezwykłym niż te, które znajdują się na Ziemi… Wszystko było wykonane z nieco innych, subtelniejszych materiałów, a skóra ludzi których tam spotykałam była lekko złocista i emanowała przyjemnym zapachem… w ogóle wszystko cudownie pachniało, a wśród tych esencji wyczuwałam jedną z moich ulubionych – zapach kwitnących jabłoni… za oknami (bez szyb) rozciągał się piękny, wręcz baśniowy ogród, o takim bogactwie roślin, że aż  z wrażenia zapierało dech… tak, wszystko było tutaj wspaniałe, niezwykłe, choć jednocześnie bardzo znajome..  jak w domu… Czułam się tutaj cudownie, promiennie, lekko, fruwająco.. I wtedy zobaczyłam jak uzdrawia się w tym miejscu różne istoty za pomocą światła, dźwięku, barw i zapachów, a także wody i generalnie energii… Przyglądałam się temu wszystkiemu z ogromną fascynacją i radością… Aż nagle ujrzałam w jednym z pomieszczeń coś dzięki czemu wszystko stało się dla mnie jasne… ależ tak… jestem u siebie… to ja stworzyłam to miejsce i to nie sen…

dream1

 

Reklamy

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

25 thoughts on “Cudowne Centrum Uzdrowień ze Snu”

    1. A ja mam wrażenie, że Ty szybciej Aniu 🙂 ja raczej odlecę na dobre do tego, które już istnieje, choć póki co wracam za każdym razem tu na Ziemię przede wszystkim przez wzgląd na dzieci i przez wzgląd na samą Ziemię.. O partnerze nie wspominam, bo on chciał odlecieć już wcześniej, ale zmotywowałam go wtedy do tego, aby został i spróbował wraz ze mną ‚pokolorować świat’… Cóż, bardzo chciałam pomóc, na swój sposób pomóc, a teraz przyznam, że jestem coraz bardziej zmęczona tym wszystkim i naprawdę marzy mi się SPA, a jeszcze bardziej raz i na dobre skończona ta gra 😉

      Polubienie

  1. A wiesz Livio, znowu mi się przypomniało to zdanie Hathorów: „Można trwać w głębokim związku z boskością i czuć się zadomowionym w świadomości, a zarazem przebywać w świecie fizycznym. Nie trzeba opuszczać Ziemi, żeby powrócić do „Domu”, ponieważ Dom jest stanem świadomości, stanem jedności wytworzonym w sobie.” Ja nie czuję kompletnie potrzeby odlatywać stąd, tu jest mój Dom i moja misja. Ale wiem, że Ty czujesz to wszystko dużo mocniej, dużo pełniej. Ja dopiero się uczę, między innymi od Ciebie… ❤

    Polubienie

    1. „Nie trzeba opuszczać Ziemi, żeby powrócić do “Domu”, ponieważ Dom jest stanem świadomości, stanem jedności wytworzonym w sobie.””

      http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2009/12/powrot-do-pradomu.html
      Znalazłam się w przestrzeni, gdzie nie było ani ciepła, ani zimna, ani światła, ani ciemności, ani dobra ani zła…żadnej dualności. Wszystko stopione w jednym. Byłam TAM najmniejszą z możliwych drobinek. Otaczał mnie olbrzymi wszechświat, nieskończony… A jednak ten cały, nieskończony wszechświat zawierał się jednocześnie we mnie, najmniejszej z możliwych drobinek. Czułam to, wiedziałam to. Byłam w PRA-DOMU.

      Jakiś czas temu znów TAM wróciłam. I przypomniałam sobie… Wiem, że istnieją różne światy. Jest ich wiele. Pochodzę z różnych stron wszechświata, ale to już nieistotne. W tym tutaj świecie teraz jestem przede wszystkim. W tym tutaj świecie istnieje „dobro” i „zło”, ale wiem też, że istnieje wiele bogów i bogiń „dobrych” i „złych”, a tak naprawdę wszyscy oni są Artystami Życia. A w każdym z nas są różne cząstki tych różnych bogów i bogiń. Dlatego mamy do czynienia z karmą…
      (…)
      W tej wizji zrozumiałam także, że ów pra-dom jest w sercu każdego z nas. Poczułam to. Moja wcześniejsza tęsknota (ta od dzieciństwa), by tam wrócić zamieniła się na pragnienie działania, by przebudzić w sobie pamięć uczucia, które „stamtąd” czyli z samego środka, z głębi serca pra-domu (wszechświata ?) pochodzi.

      A TAM nie było ani boga, ani bogiń, ani bogów, ani szatana ani… Była całkowita jednia, w małej drobince i wokół niej. I całkowita harmonia. Była tam cisza, a w niej wszystkie symfonie świata. I pustka i pełnia. I bezczas, a w nim wszystkie możliwe czasy… Nie umiem inaczej tego opisać.
      (…)
      Co w tej sytuacji robię? Działam: odkrywam i przypominam sobie dar harmonizowania w sobie przeciwieństw. Gdy coraz więcej sobie przypominam o swoim DOMU, coraz bardziej staję się świadoma tego, kim jestem. Jak to robię? Konsekwentnie. Jestem świadoma, że aby mogło istnieć życie, musi istnieć także śmierć. Żeby mogło istnieć dobro, musi istnieć zło. Bez śmierci nie wiedzielibyśmy, czym jest życie, a bez zła nie wiedzielibyśmy czym jest dobro.

      Wyobrażałam sobie świat bez zła, tylko dobry. I dostrzegłam, że to iluzja, taka sama jak „zło”. Oczywiście żyjemy w świecie iluzji, do której tak mocno jesteśmy przywiązani, że jest ona dla nas niemal „ostatecznością”. Jednak jeśli TAM nie ma zła, to nie ma i dobra, gdy nie ma jednego, to nie ma także i drugiego „przeciwległego bieguna”. Nie ma oceny. Jest wyłącznie coś takiego jak wszechogarniająca, bo nawet nie „bezwarunkowa” miłość.

      Z mojej wiedzy wynika, że „zło”, które mnie spotyka sama kiedyś wyprodukowałam. I dla mnie to jest uczciwsze postawienie sprawy niż szukanie tego „zła” tylko na zewnątrz. „Strefa cienia” lub „ciemna strona mocy” wcale nie jest gdzieś na zewnątrz, jest we mnie, tylko kiedyś się jej wyparłam i udawałam, że to nie moje. A póki będę tak udawać i żyć iluzją tego wizerunku siebie samej, który sobie stworzyłam (bo tak mi wygodniej), to nigdy „zła” nie zrozumiem i zawsze będzie mnie straszyło.

      http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2009/12/powrot-do-pradomu.html

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      Polubienie

      1. „Znalazłam się w przestrzeni, gdzie nie było ani ciepła, ani zimna, ani światła, ani ciemności, ani dobra ani zła…żadnej dualności. Wszystko stopione w jednym. Byłam TAM najmniejszą z możliwych drobinek. Otaczał mnie olbrzymi wszechświat, nieskończony… A jednak ten cały, nieskończony wszechświat zawierał się jednocześnie we mnie, najmniejszej z możliwych drobinek. Czułam to, wiedziałam to. Byłam w PRA-DOMU.”

        JESTEM, ten stan jednosci jest mi znany od kiedy pamietam, choc coz, trafilam do swiata w ktorym dominuje poczucie oddzielenia, aczkolwiek na szczęście coraz mniejsze.. W czasie medytacji ten stan Jedności jest jeszcze silniej odczuwalny, pisałam o tym (o bardzo podobnych doświadczeniach) choćby w astromistycznych medytacjach….

        piszesz też:

        „Z mojej wiedzy wynika, że “zło”, które mnie spotyka sama kiedyś wyprodukowałam. I dla mnie to jest uczciwsze postawienie sprawy niż szukanie tego “zła” tylko na zewnątrz. “Strefa cienia” lub “ciemna strona mocy” wcale nie jest gdzieś na zewnątrz, jest we mnie, tylko kiedyś się jej wyparłam i udawałam, że to nie moje. A póki będę tak udawać i żyć iluzją tego wizerunku siebie samej, który sobie stworzyłam (bo tak mi wygodniej), to nigdy “zła” nie zrozumiem i zawsze będzie mnie straszyło.”

        wiesz.. kiedy byłam małym dzieckiem z jednej strony bardzo kochałam ten świat, choć z drugiej czułam się tutaj obco… dużo bólu sprawiało mi to co tutaj widziałam, wojny, przemoc wobec ludzi i zwierząt, cierpienie…. czulam, ze bardzo chce zrobic cos aby pomoc Ziemi i istotom na niej.. Miałam też wrażenie, że to co bylo mi bardzo bliskie zostalo w tym swiecie jakby odwrocone do gory nogami, a jednym z widokow ktory najmocniej mna wtedy wstrzasnal byl widok przybitego do krzyza Jezusa…. Pamiętam jak płakałam, a jednoczesnie jak wzmagał się we mnie bunt… że nigdy więcej na to nie pozwolę! Twoim zdaniem straszy mnie to jednak, bo sama to stworzylam?? Nie potrafie sobie tego nawet wyobrazic, ale rozumiem, ze kazda z nas moze mieć inne doświadczenia:) I tak jeszcze do mnie przyszło, że takie mówienie, że to my sami tworzymy to całe zło które do nas wraca może być świetną zagrywką ‚ciemnych’, którzy w ten sposób skutecznie zrzucają z siebie odpowiedzialność za własne czyny na nas i skutecznie nas zajmują niekończącym się oczyszczaniem siebie i niekończącym się uwalnianiem… Popatrz też na swoje wspomnienia z Atlantydy… Czy masz poczucie, że przyczyniłaś się do jej zniszczenia, bo podjełaś niewłaściwą decyzję??

        slyszalam o Braminach ktorzy mowili zeby nie pomagac glodnym ludziom, bo ci zasluzyli sobie na swoj los i niech umra z glodu… zreszta cala kastowosc tu sie klania… kojarzy mi sie to z podejsciem ciemnego kaplanstwa z atlanu.. i z ciemna strona oriona… ot takie skojarzenie, pewnie jedno z wielu…

        mysle tez, ze mam w sobie naprawde sporo zrozumienia dla innych i potrafie wszystko, a w kazdym badz razie wiele wybaczyc, ale naprawde chcialabym juz zyc w swiecie wolnym od tak ciezkich wibracji jak te, ktore emanuja chocby z rzezni…. zwierzeta zabijane w nich.. one wszystkie gina w tak straszny sposob bo wraca do nich zlo, ktore same stworzyly? jesli tak to czy w ten sposob maja to uregulowac??

        choc w sumie caly lancuch pokarmowy przychodzi mi teraz na mysl… powraca jak bumerang…… no wlasnie………

        Polubienie

      2. „Twoim zdaniem straszy mnie to jednak, bo sama to stworzylam??

        Liviu Eter, nie wiem, jak jest u Ciebie, ale u mnie tak było. Wybacz, ale dzielę się swoimi „odkryciami”, przypomnieniem i rozpoznaniem. Chciałabym bardzo, żebyś mnie zrozumiała, bo nie mam zamiaru nikogo o nic posądzać ani obwiniać. Nie mam zamiaru nikomu nic narzucać ani sugerować. Piszę o tym, co dotyczy mnie i mojej pamięci. Twoje doświadczenie i Twoja pamięć może być inna. (Tak, jak i Klanowych Matek 🙂

        „Nie potrafie sobie tego nawet wyobrazic, ale rozumiem, ze kazda z nas moze mieć inne doświadczenia:)

        Tak, właśnie tak.

        „I tak jeszcze do mnie przyszło, że takie mówienie, że to my sami tworzymy to całe zło które do nas wraca może być świetną zagrywką ‘ciemnych’, którzy w ten sposób skutecznie zrzucają z siebie odpowiedzialność za własne czyny na nas i skutecznie nas zajmują niekończącym się oczyszczaniem siebie i niekończącym się uwalnianiem… „

        Rozumiem. Możesz nawet myśleć, że jestem pod wpływem „zagrywek” owych ‚ciemnych’. Jeśli nawet, to w porządku. Ale ja właśnie nie zrzucam odpowiedzialności na nikogo innego za to, jak ten świat wygląda, a robią to czasami zarówno „świetliści” jak i „ciemni”. Być może to świetliści mają racje, bo nie mają nic wspólnego z tym światem, tylko do niego z jakichś powodów „wpadli”.
        To nie jest łatwe, ale wiem, że w jakiś sposób, w jakiejś części ponoszę odpowiedzialność albo współodpowiedzialność za ten świat. Trudno to wytłumaczyć…
        Jeśli jesteśmy wszyscy cząstkami całości, to taka całość obejmuje światło i ciemność – według mnie. Ja w Tobie, a Ty we mnie albo Ja jestem Tobą Ty jesteś mną. Może to też jest zagrywka ‚ciemnych’?
        Ja wiem, być może prawie każdy ma swoją „strefę cienia” albo „puszkę Pandory”, którą potrzebuje indywidualnie rozpoznać, przyjąć z odwagą i pokorą i przetransformować. Wtedy pojawia się zrozumienie i miłość wszechogarniająca. ALe moja wiedza, nie musi być wiedzą „uniwersalną”.

        „wiesz.. kiedy byłam małym dzieckiem z jednej strony bardzo kochałam ten świat, choć z drugiej czułam się tutaj obco… dużo bólu sprawiało mi to co tutaj widziałam, wojny, przemoc wobec ludzi i zwierząt, cierpienie…. „

        Wiem, ja nawet próbowałam z tego powodu popełnić samobójstwo, ale kiedyś usłyszałam głos wewnętrzny: Jesteś tu po to, żeby zrozumieć. I zrozumiałam, że dopiero wtedy będę mogła pójść dalej.

        „Popatrz też na swoje wspomnienia z Atlantydy… Czy masz poczucie, że przyczyniłaś się do jej zniszczenia, bo podjełaś niewłaściwą decyzję??”

        Tak. Czuję się odpowiedzialna. Ale wiem, tak zrozumiałam tamtą lekcję, że innej decyzji nie umieliśmy wówczas podjąć. Teraz postąpiłabym inaczej. Wtedy mieliśmy intencję, by nasza energia nie została przetworzona i użyta do zniewolenia ludzi. Nasza intencja była sformułowana jako „sprzeciw” wobec działaniom „strony ciemnej”. I tak wówczas sformułowana intencja tylko zasiliła owe działania „strony ciemnej”

        I jak pisałam, wyciągnęłam wniosek z tamtej lekcji:
        KAŻDY SPRZECIW WOBEC DZIAŁANIA, KTÓRE OCENIAMY JAKO “ZŁE”, ZAWSZE ZASILA TO DZIAŁANIE, PRZECIWKO KTÓREMU PROTESTUJEMY…

        Dlatego teraz, nawet, gdyby zaistniała podobna sytuacja, moją intencją jest i byłoby: utrzymanie się w energii harmonii i pokoju oraz… zasilenie lub wsparcie tą energią miłości wszystkich istot, którym ta energia może się przydać, aby mogły się uwolnić., jeśli tego pragną.

        „slyszalam o Braminach ktorzy mowili zeby nie pomagac glodnym ludziom, bo ci zasluzyli sobie na swoj los i niech umra z glodu… zreszta cala kastowosc tu sie klania… kojarzy mi sie to z podejsciem ciemnego kaplanstwa z atlanu.. i z ciemna strona oriona… ot takie skojarzenie, pewnie jedno z wielu…”

        Z tego, co ja rozumiem ze słów o tym, by „nie pomagać głodnym ludziom” na przykład, to tu chodzi o nieingerencję w czyjąś karmę. Bo każda taka ingerencja wciąga „głębiej” w karmę. Ale to jest jedno z wielu UOGÓLNIEŃ, KONCEPCJI, jak należy postępować wobec innych ludzi. A ponieważ tak naprawdę, jeśli moją intencją jest miłość i harmonia, to kiedy jestem połączona ze Źródłem, nie kieruję się żadną koncepcją lub przekonaniem typu : „nie należy karmić głodnych” albo ” należy nakarmić głodnego”, lecz w danej sytuacji słyszę głos serca i robię to, co mam do zrobienia. Nic więcej. Bo każde moje spotkanie w tu i teraz jest indywidualnym spotkaniem ze sobą w innej formie czy” kondycji”. Bo pamiętam, że wszyscy jesteśmy cząstkami Całości.

        „mysle tez, ze mam w sobie naprawde sporo zrozumienia dla innych i potrafie wszystko, a w kazdym badz razie wiele wybaczyc, ale naprawde chcialabym juz zyc w swiecie wolnym od tak ciezkich wibracji jak te, ktore emanuja chocby z rzezni…. „

        Wiem, o czym piszesz, bo miałam kiedyś spotkanie w lesie z sarną, która mi opowiedziała o ogromnym cierpieniu zwierząt. Drzewa opowiadały mi o cierpieniu innych istot, w tym kobiet także…

        Rozumiem Cię kochana. Z całego serce życzę, by pragnienia Twojego serca czy Twojej duszy się spełniły. Wiem, przecież, że ani nie zabijasz ani nie przyczyniasz się do zabijania i cierpienia innych istot. Ale teraz sama odczuwasz coś w rodzaju cierpienia, gdy masz do czynienia z takimi ciężkimi wibracjami… z jakiegoś powodu. Tylko Tobie znanego.

        Według mojego doświadczenia i zrozumienia wyjście jest takie:, jeśli ktoś pragnie na przykład uwolnić się z uzależnienia od destrukcyjnych wzorców tego „matrixa”, to może przestać myśleć o innych w taki sposób, jaki może uczynić krzywdę innym i nam oraz uwalniać się z emocji, które mogą zaatakować innych. W ten sposób wzmacniamy swoje indywidualne pola energetyczne. Dlatego ja nie chcę więcej przerzucać odpowiedzialności na innych czy obwiniać innych za „zło, które czynią”. Szukam sposobu, jak uwolnić siebie i jak mogę wesprzeć innych, którzy pragną takiego uwolnienia od „cIężkich wibracji”. U siebie napisałam:
        http://www.tonalinagual.blogspot.com/2013/04/praca-z-energia-i-bablami.html
        Któregoś dnia też miałam takie doświadczenie, że zobaczyłam takie bąble latające przede mną. W sali było kilkadziesiąt osób. Te bąble miały bardzo – opiszę, że „gęstą” i ‚trudną” częstotliwość. “Usłyszałam” jakimś wewnętrznym zmysłem zaproszenie „głos mojej duszy”, żeby wyciągnąć swoją energetyczną dłoń w kierunku takiego bąbla skupiając się na najczystszej energii miłości wszechogarniającej. Tak zrobiłam, ale nie dotykając go. To, co się wtedy zdarzyło, było wprost niesamowite.

        Dzielimy się różnymi doświadczeniami i skojarzeniami… Dziękuję Ci za Twoją otwartość i tolerancję oraz Twoją wielką miłość. Do mnie przyszło takie skojarzenie:
        Kochana Liviu Ether, a czy pamiętasz, dlaczego złamałaś kiedyś klucz? Może tam ukryta jest odpowiedź na pytanie, dlaczego nie możesz jeszcze się uwolnić, by „życ w swiecie wolnym od tak ciezkich wibracji”?

        Napisałaś, że potrafisz „wszystko, a w kazdym bądź razie wiele wybaczyć”… To może chodzi o to, by wybaczyć nie tylko wiele, ale naprawdę wszystko, sobie i innym?
        Tak sobie gdybam 🙂

        I proszę o wybaczenie mojej śmiałości w dzieleniu się swoim doświadczeniem, wiedzą i skojarzeniami ;-D

        Polubienie

      3. Jestem kochana wiem, że obie cenimy sobie otwartość i szczerze rozmowy i cieszę się, że zadałaś mi to pytanie o ‚złamany klucz’… Myślę, że całkiem dobrze się rozumiemy, nawet jeśli we wszystkim nie zgadzamy…. Dobrej nocki i do usłyszenia 🙂

        Polubienie

      4. „KAŻDY SPRZECIW WOBEC DZIAŁANIA, KTÓRE OCENIAMY JAKO “ZŁE”, ZAWSZE ZASILA TO DZIAŁANIE, PRZECIWKO KTÓREMU PROTESTUJEMY…”

        hmm, nie byłabym tego taka pewna, a wkazdym badz razie nie lubie wrzucac wszystkiego do jednego worka… sama niejeden raz czemus sie sprzeciwilam i wydaje mi sie ze wcale nie zasililam w ten sposob tego przeciwko czemu protestowalam, a wrecz na odwrot… np. zbuntowalam sie przeciwko chodzeniu do kosciola, albo przeciwko jedzeniu miesa… podaje te akurat proste przyklady, ale one sa bardzo wymowne… moglabym dodac do tego sprzeciw przeciwko obowiazkowym szczepieniom, a naprawde sie niedawno zdziwilam jak wzrosta swiadomosc spoleczna w tym temacie… przypomniala mi sie tez pewna historia sprzed kilku lat… to bylo tuz przed Wigilia Bozego Narodzenia. W ramach akcji Green Angels ‚Swieta bez Okrucienstwa’ roznosilismy z Jarkiem ulotki zawierajace miedzy innymi fragmenty ustawy o ochronie zwierzat.. W jednym ze sklepow karpie byly przetrzymywane w wyjatkowo podlych warunkach.. niemal bez wody, duszace sie, ale ludzie w kolejce usmiechnieci, z radia lecaca muzyczka, swiateczna atmosfera wokol i wtedy zwrocilam sie do tych ludzi ze slowami czy nie przeszkadza im widok tych biednych umeczonych ryb i zaczelo sie’.. ze mam ich zostawic w spokoju, nie psuc im swiatecznej atmosfery.. ze zaraz wezwa policje.. o malo co mnie nie wyrzucili wtedy, choc w miedzyczasie wywiazala sie bardzo burzliwa dyskusja na temat praw zwierzat choc odbywajaca sie raczej pomiedzy tymi osobami… w kazdym badz razie juz po tym wszystkim, po jakiejs chwilce wybiegla za mna z tego sklepu jedna dziewczyna i zaczela mi dziekowac.. za to, ze czuje sie teraz tak jakby sie przebudzila z jakiegos snu…. i ze dziwi sie sama sobie ze mogla tak stac w tej kolejce i powielac bezmyslnie jakas okrutna tradycje i ze wlasnie uswiadomila sobie, ze przeciez mozna inaczej 🙂

        o, dodam, ze w szkole bardzo czesto sie przeciwko czemus buntowalam, najczesciej przeciwko hipokryzji i temu ze kazano mi sie uczyc klamstw… potrafilam wstac i powiedziec, ze to nie jest moja prawda… pamietm tez sporo akcji w ktorych wzielam udzial.. och to byly mocne energie przemiany JESTEM!!!

        Polubienie

      5. Hej JESTEM, chciałabym jeszcze powrócić do kilku z poruszonych przez Ciebie kwestii, napisałaś między innymi:

        „Kochana Liviu Ether, a czy pamiętasz, dlaczego złamałaś kiedyś klucz? Może tam ukryta jest odpowiedź na pytanie, dlaczego nie możesz jeszcze się uwolnić, by “życ w swiecie wolnym od tak ciezkich wibracji”? „

        przede wszystkim złamany klucz można tłumaczyć na kilka sposób, wiesz jakich, a ponadto swoją odpowiedź zawarłam we wcześniejszym komentarzu, tym o dzieciach.. choć dzisiaj w tym nowym domu dotarło do mnie, że nie chodzi tylko o moje rodzone dzieci, ale o znacznie więcej dzieci, ludzkich dzieci.. wczoraj w tym miejscu przypomniało mi się coś bardzo ciekawego, postaram się o tym napisać wkrótce….

        I jeszcze coś odnośnie tego wybaczania wszystkiego i wszystkim.. w sumie zrobiłam to intencjonalnie, a ponadto nigdy nie miałam z tym problemu.. Chciałabym jednak zapytać się Ciebie o tę historię z szamanem straszącym Cię karmiczną policją… Jak właściwie do tego doszło i dlaczego wciąż Cię straszy w ten sposób???

        Polubienie

      6. „chciałabym jednak zapytać się Ciebie o tę historię z szamanem straszącym Cię karmiczną policją… Jak właściwie do tego doszło i dlaczego wciąż Cię straszy w ten sposób???”

        Witaj Liviu Ether,
        dziękuję, że zapytałaś.
        Ten „szaman” mnie próbował straszyć. Nie karmiczną policją, lecz kosmiczną policją. Ale mu się nie udało. Już jakiś czas temu. Ten „szaman” nie straszy mnie wciąż. 🙂 Dlaczego próbował mnie wówczas przestraszyć? Może… żebym się przestraszyła, bo człowiek, który się boi jest łatwiejszym łupem do zmanipulowania?
        Ale odpisałam mu wówczas, że żyję w pokoju, harmonii i miłości ze wszystkimi istotami w kosmosie, i że mam wśród kosmicznych istot wielu przyjaciół, więc nie mam czego się bać. 🙂
        Jak widać „szaman” raz mnie próbował przestraszyć, ale mu się nie udało.

        Jednak wygląda na to, że to była bardzo stara historia. Jej początek przejawił się kiedyś w moim śnie tuż przed zakończeniem mojej współpracy z owym szamanem:
        http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2011/10/szkoa-sztuki-zycia-czy-szkoa-sztuki.html
        A może to jeszcze starsza historia?

        A ostatnio ów szaman pojawił się w moim śnie po dosyć długim czasie. Usłyszałam jego myśl, że chciałby abym się rozpadła… Chociaż wcześniej w tym śnie próbował mnie „przeprogramować” i używał jakichś magicznych rytuałów; i był bardzo zdziwiony, że to na mnie nie działa, chociaż od tysięcy lat te rytuały były „skutecznym działaniem ” (magią?) stosowanym przez członków tej organizacji (bractwa) wobec różnych ludzi. http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2013/04/czary-mary-i-nic.html

        Ta organizacja działa jakby w utajeniu, a ja pisałam o niej i dzieliłam się tym, czego się o niej dowiedzałam. Czy to może komuś przeszkadzać? A może chodzi o co innego?

        (Przypomniał mi się niby całkiem inny sen o próbie „przeprogramowania mnie”. http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2008/01/proba-przeprogramowania.html
        Te obie próby były podobne, bo obie były czymś w rodzaju działania wbrew mojej woli, próbami narzucenia mi czegoś).
        Pamiętam , że wiele lat temu w snach wielokrotnie musiałam uciekać z „sal operacyjnych” i nawet kiedyś we śnie wydłubywałam sobie coś z głowy, co mi zainstalowali. Byłam gotowa umrzeć zamiast mieć w głowie jakieś „czipy”…

        pamiętam też sen o światach kradzieży energii… z którego wychodziłam trzy razy i dopiero za trzecim razem było to wyjście skuteczne.

        Ten „szaman” jest obecnie mistrzem organizacji, w której pewną wiedzę przekazują „wybranym” i dają im medale symbolizujące stopnie kolejne wtajemniczenia – inicjacji. On wiedział, że nie zamierzam wstępować do żadnej organizacji duchowo-religijnej – taką decyzję podjęłam jeszcze w młodości, a mimo to kiedyś – niby od niechcenia już pod koniec naszej znajomości – rzucił propozycję obdarowania mnie takim medalem. Poznałam tego człowieka, bo podawał się za currandero – uzdrowiciela. A gdy wyszło na jaw, jakie są prawdziwe cele jego działalności w Polsce, nasze drogi się rozeszły. Zresztą napisałam Ci kiedyś o nim troszkę. Zaraz potem szaman został guru, a jakiś czas temu słyszałam, że otrzymał już tytuł mistrza tej organizacji.

        Chyba miałaś kiedyś trochę podobne doświadczenie?

        Wiem, że wszyscy w odpowiednim momencie poznajemy i odkrywamy te tajemnice (zagadki), na które jesteśmy gotowi. I wiem, że niektórzy potrzebują różnych guru i mistrzów, są jednak tacy, którzy wszystkich ludzi traktują jak nauczycieli… I nie potrzebują medali, inicjacji czy wdrapywania się po szczeblach „drabiny tytułów” na szczyty… Każdy ma swoją ścieżkę i swoją historię…

        Wybaczyłam wszystko wszystkim w tej historii – tak wydawało mi się do tego ostatniego mojego snu. Jednak po tym ostatnim śnie rozpoznałam, że tu chodziło jeszcze o coś więcej… O uwolnienie. Prawdziwe uwolnienie w sobie na głębokim poziomie… świadomości… czegoś, co było jeszcze przed tym snem „ukryte” przede mną 🙂 Ten sen pozwolił mi to przypomnieć sobie i zrozumieć. I przejść przez trudny i trochę bolesny proces uwolnienia.

        Polubienie

      7. JESTEM:
        KAŻDY SPRZECIW WOBEC DZIAŁANIA, KTÓRE OCENIAMY JAKO “ZŁE”, ZAWSZE ZASILA TO DZIAŁANIE, PRZECIWKO KTÓREMU PROTESTUJEMY…

        LIVIA ETHER:
        „hmm, nie byłabym tego taka pewna, a w każdym badz razie nie lubie wrzucac wszystkiego do jednego worka… ”

        Ja też nie lubię wrzucać wszystkiego do jednego worka. Ja nie jestem ani pewna ani nie pewna. Wiem, to, co wiem teraz w tym temacie i co wynika z mojego doświadczenia. 😀 To moja lekcja i moje wnioski wyciągnięte z pewnej lekcji. Twoje lekcje i doświadczenia mogą być inne, i są inne.

        „sama niejeden raz czemus sie sprzeciwilam i wydaje mi sie ze wcale nie zasililam w ten sposob tego przeciwko czemu protestowalam, a wrecz na odwrot… np. zbuntowalam sie przeciwko chodzeniu do kosciola, albo przeciwko jedzeniu miesa… podaje te akurat proste przyklady, ale one sa bardzo wymowne… „

        Rozumiem, akceptuję, szanuję i kocham… ja też byłam buntowniczką przez sporą część mojego życia. Lubiłam nawet się buntować. Była w tym wspaniała energia. Bunt był bardzo ważny w wielu sytuacjach w moim życiu. Ale potem się zmieniło. Przestałam się buntować. Po prostu wolę czuć, wiedzieć i decydować, co chcę wspierać i zasilać swoimi myślami, działaniem i energią, a co nie.
        Podjęcie decyzji, że „nie zaszczepię dzieci” nie musi być buntem, dla mnie jest świadomą decyzją i konsekwentnym działaniem 🙂 . Wiedza, co robią i czym są szczepionki, służy rozwijaniu świadomości.

        Teraz wiem, że jeden bunt rodzi kolejny bunt i wzmacnia podziały, więc już nie jestem „buntowniczką”. Byłam. Bunt jest całkiem naturalny dla wieku dojrzewania w tym świecie. Gdy dojrzewamy, buntujemy się.

        „sama niejeden raz czemus sie sprzeciwilam i wydaje mi sie ze wcale nie zasililam w ten sposob tego przeciwko czemu protestowałam

        Jeśli Ci się tak wydaje, to też jest doskonałe. Ja wiem, że zasilałam 😀 Ale w Twoim przypadku może być całkiem inaczej.

        „moglabym dodac do tego sprzeciw przeciwko obowiazkowym szczepieniom, a naprawde sie niedawno zdziwilam jak wzrosta swiadomosc spoleczna w tym temacie… „

        Z tego, jak ja rozumiem, to świadomość społeczna nie wzrosła z powodu buntu, lecz dlatego, że ludzie coś zaczęli odczuwać i rozumieć inaczej. Ktoś coś poczuł inaczej, zauważył i zaczął zmieniać, i dzielić swoją wrażliwością, tym nowym widzeniem i rozumieniem z innymi. Gdyby to był tylko bunt, to świadomość społeczna w tym temacie by nie wzrosła. Ale to moje „widzenie”. 🙂

        „W ramach akcji Green Angels ‘Swieta bez Okrucienstwa’ roznosilismy z Jarkiem ulotki zawierajace miedzy innymi fragmenty ustawy o ochronie zwierzat.. W jednym ze sklepow karpie byly przetrzymywane w wyjatkowo podlych warunkach.. ”

        I wspaniale. Ale czy to był tylko bunt czy raczej akcja uświadamiania ludzi?

        ” w kazdym badz razie juz po tym wszystkim, po jakiejs chwilce wybiegla za mna z tego sklepu jedna dziewczyna i zaczela mi dziekowac.. za to, ze czuje sie teraz tak jakby sie przebudzila z jakiegos snu…. i ze dziwi sie sama sobie ze mogla tak stac w tej kolejce i powielac bezmyslnie jakas okrutna tradycje i ze wlasnie uswiadomila sobie, ze przeciez mozna inaczej „

        Też wspaniale. Ja też Ci dziękuję za Twoje bunty, Twoją wrażliwość i uświadamianie siebie i innych. 🙂
        Bo przecież MOŻNA INACZEJ.
        Ja też zrozumiałam, że mogę inaczej, mogę też nie przez bunt 😀 Nie znaczy to, że swoje dawne bunty czy czyjś bunt neguję lub oceniam jako „zły”, bo sama się buntowałam i wiem, że to było konieczne dla wprowadzenia pewnych zmian.

        Poza tym napisałam także:
        tak zrozumiałam tamtą lekcję, że innej decyzji nie umieliśmy wówczas podjąć. Teraz postąpiłabym inaczej.
        Bo wiem, że można inaczej. Zmienność jest integralnym procesem zmian… w tym świadomości również.

        Ale wiem, że Ty kochana Liviu Ether lub ktokolwiek może to widzieć całkiem inaczej.

        „pamietm tez sporo akcji w ktorych wzielam udzial.. och to byly mocne energie przemiany JESTEM!!!”

        JESTEM na różne sposoby… dojrzewam, zmieniam się

        Polubienie

    2. Tak, zamieszczałam je nawet niedawno w notce: http://liviaspace.com/2013/04/21/nie-trzeba-opuszczac-ziemi-zeby-powrocic-do-domu/ po tym jak przypomniałaś je na FB, a więc dziękuję za ponowne przypomnienie 🙂 Choć gdy pisałam wieczorem ten komentarz byłam najzwyczajniej zmęczona i potrzebowałam odlotu w porządny sen, który naprawdę dobrze mi zrobił.. Czujemy Aniu inaczej, choć w pewnym stopniu jakże podobnie, ale to nie tak, że ja czuję więcej… Nawzajem się od siebie uczymy, wymieniamy doświadczeniami, informacjami i to jest cudowne, bo nie lubię typowej relacji nauczyciel – uczeń/uczeń – nauczyciel… a więc nic dziwnego, że przyciągnęli mnie do siebie Rewelacyjni Buntownicy 🙂

      Polubienie

  2. Oczywiście Livio, że nie jest to relacja nauczyciel-uczeń. Takie relacje dzięki Bogu już się kończą, dla mnie przynajmniej się skończyły. Mam świadomość jednak, że nie spotkałyśmy się przypadkowo, że w cudowny i magiczny wręcz sposób wymieniamy się nawzajem informacjami, budzimy w sobie nawzajem głęboką Wiedzę. I to jest w tym wszystkim dla mnie tak magiczne. I za to jestem WDZIĘCZNA Tobie, Anilalah i JESTEM ❤

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s