Ognista noc, hiszpańskie przypomnienia i powrót do Źródła…..

Choć wszystko zaczęło się już wczesnym popołudniem.. Zostałam w domu sama z Nadjankiem, bo Jarek wraz z Jenny i Olivkiem wybrał się na La Maromę…. I wtedy, w pewnym momencie usłyszałam dźwięk, który słyszałam już wcześniej może z raz, a może dwa.. też akurat wtedy gdy zostałam w domu sama z Nadusiem.. Odebrałam ten głos jako głos góry, która tak jakby mruczała i w ten sposób do mnie mówiła.. Co ciekawe w tym momencie przyszedł mi na myśl egipski bóg Ziemi GEB, a tuż za nim pewien sen z nim związany.. Kilka dni temu uświadomiłam też sobie, że to miejsce, w którym właśnie mieszkam widziałam już kiedyś w śnie.. bardzo niezwykłym śnie – śnie o mieście zaginionych dzieci.. choć samo miejsce było usytuowane już po za nim, na prowincji… Jakiś czas temu opisywałam Anilalah pewną historię z tym domem i co ciekawe w tym samym czasie odezwała się do mnie znajoma opisując mi swoje sny z dziećmi, przy czym jeden był związany ze mną…… Bardzo ciężkie sny…. Ala już kiedyś miała bardzo niezwykły sen związany ze mną, opisywałam go na blogu link w związku z wizytą na Ślęży w listopadzie 2012…

Wracając jednak do dnia wczorajszego…

w momencie gdy słońce zaczęło już powoli zachodzić, pośród niemal błogiej ciszy panującej zwykle w tym miejscu, dobiegły mnie odgłosy syren alarmowych i helikopterów krążących w okolicy…  I poczułam, że dzieje się coś bardzo niedobrego, że kogoś ratują i pierwsza moja myśl była taka, że Jarek z dziećmi jest przecież na La Maromie i że wciąż nie wraca, a jest już bardzo późno! Mimo iż starałam się do siebie nawet nie dopuszczać złych myśli czułam po prostu jakis niepokój.. Cała atmosfera robiła się zresztą coraz bardziej niespokojna, napięta.. Wzmagał ją do tego dziwny, wręcz szalony wiatr, który w tym czasie się zerwal… Wiatr jakby pełen krzyku! W pewnym momencie na widok helikoptera unoszącego do góry czarny podłużny worek przepłynęła przeze mnie bardzo dziwna myśl… że to bóg Ziemi GEB domaga się ofiar i powróciły do mnie w tym momencie wspomniane sny, tak jakby wszystko się na siebie nałożyły…

Jarek widział to całe zdarzenie z drugiej strony i postanowił czym prędzej wrócić do domu.. Okazuje się, że w sąsiedniej dolince wybuchł pożar… ale to jeszcze nie wszystko… Nocą zaczęło się palić po raz drugi i to jeszcze intensywniej… Az pewnym momencie usłyszałam trzask palącego się drewna…. okropne.. Ogień ewidentnie zdawał się posuwać w naszą stronę wraz z wiatrem… Swąd dymu mieszał się z zapachem palonych roślin, a cała przestrzeń zaczęła pachnieć jakby kadzidłem……… Jenny słyszała w tym czasie pieśń odchodzących drzew, choć nie wiedziała, że i ja chwilkę wcześniej słyszałam pewną pieśń, cudowny śpiew, jakby chór…

I wtedy właśnie ogień zaczął ucichać..

choć może pierwszy ucichł wiatr..

Za to wody rzeki płynącej w dole stały się teraz niezwykle donośne, tak jakby rzeka nagle wezbrała i jakby chciała się unieść i ugasić pożar! Ciekawe, bo chwilkę wcześniej przywoływałam deszcz, a rzeka tak jakby na tę prośbę odpowiedziała….

rzeki normalnie tu przed domem nie słychać, chyba że w czasie ulewy, a te zdarzają się bardzo bardzo rzadko..

i czułam, że dzieje się naprawdę coś niesamowitego…

Ujrzałam też w tym czasie niesamowitą twarz w dymie… przyglądającą mi się z miejsca, które jeszcze przed chwilką płonęło żywcem….

Jenny w tym czasie widziała dużą białą kulę, wznoszącą się do góry…

był już prawie świt…

Co ciekawe okazało się, że pożar był z jakieś 2 km od nas ale dla mnie ta odległość nie miała znaczenia.. Współczucie nie zna granic… Choć ta bliskość przypomniała mi o kruchości życia i pewnej pięknej, choc smutnej piosence związanej z pożarem, którego być może kiedyś cudem uniknęłam:

Życie choć piękne tak kruche jest…

Gdy matka tuli w ramionach dziecko swe
Jej miłość staje przeciw złym mocom
Tak ludzie modlą się o urodzajny deszcz
Jak ona czuwa nad nim nocą

Wyfruwa wreszcie z gniazda młody ptak
Bo przywilejem jest młodości
Zabawa, radość, przyjaźń a nie strach
Bo młodość nie chce wiedzieć o tym, że:

Życie choć piękne tak kruche jest
Wystarczy jedna chwila by zgasić je
Życie choć piękne tak kruche jest
Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć

I nie do końca piękny jest ten świat
Gdy wciąż odwieczne prawa łamie
Zabiera miłość, młodość, słońca blask
Lecz my nie chcemy wiedzieć o tym, że:

Życie choć piękne tak kruche jest
Wystarczy jedna chwila by zgasić je
życie choć piękne tak kruche jest
Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć

Życie choć piękne tak kruche jest
Wystarczy jedna chwila by zgasić je
życie choć piękne tak kruche jest
Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć

Golden Life

miałam być wtedy na tym koncercie w Hali Stoczni kiedy doszło do tej tragedii, ale coś mnie w ostatniej chwili przed tym powstrzymało….

A teraz kiedy piszę te słowa mamy piękny dzień i okolica piękna jak wcześniej, wręcz sielska i jakby pozbawiona śladu po tym wszystkim co się działo w nocy, jakby to wszystko było tylko snem…. podobnie jak wczesniej..

 hiszpańska inkwizycja

pisałam jeszcze przed podróżą do Hiszpanii o pewnym ciężkim ładunku, który z nią się wiąże… i rozbrojeniu tego ładunku…..

na myśl przychodzi mi też

ŹRODŁO

177665.1

„Czy uwolnisz Hiszpanię z niewoli?”
„Nie wiem. Próbuję… ale nie wiem jak”.
„Wiesz. Będziesz wiedział”.

http://www.rozokrzyz.pl/film-darrena-aronofskyego-zrodlo/

„Po odnalezieniu świątyni, starciu z pilnującymi jej majańskimi wojownikami i dotarciu na szczyt piramidy, gdzie znajduje się rzeczone drzewo, dzielny konkwistador staje oko w oko z kapłanem, który zamierza złożyć go w ofierze. Jest to obrzęd kontynuowany od wszechwieków, od czasu pierwszej ofiary, którą dobrowolnie złożyła z samej siebie istota zwana Pierwszym Ojcem. To właśnie z jego ciała wyrosło cudowne drzewo, wykształciło korzenie i stało się ziemią. Z duszy uformowały się gałęzie, które wznosząc się ukształtowały niebo. Natomiast wszystkie liście na głowie to dzieci, zawieszone w niebie, tworzące Xibalba, miejsce, do którego trafiają zmarli po śmierci.”

http://www.ofilmie.pl/analizy/the-fountain/

177646.1

„Podróż do umierającej Xibalby, której wybuch – jak wierzy Tommy – przywróci życie ginącemu drzewu i sprawi, że zakwitnie na nowo, nadając jednocześnie jego życiu sens (Ty rozkwitniesz a ja będę żył), a także śmierć drzewa u samego kresu podróży, gdy już tak niewiele zabrakło do zakończenia misji z sukcesem – są niczym innym jak alternatywną wersją tragicznej historii Toma i Izzi.”

***

27 maja, w drodze powrotnej z Torre del Mar, Mezquitilla

***

dodane 12 czerwca 2013

ciekawe, że praktycznie każdego dnia u nas wieje, choćby słabo i w sumie dobrze, bo to daje dużo orzeźwienia przy takich upałach jak np. dzisiaj, ale w tamtym momencie kiedy pożar się wzmagał wiatr był jak najmniej pożądany i stał się naprawdę CUD kiedy zupełnie ucichł i to akurat wtedy gdy usłyszałam tą niezwykłą pieśń, choć w tym samym czasie woda w rzece w tajemniczy sposób bardzo się ożywiła tak jakby żywioły w ten sposób odpowiedziały na moje intencje i pomogły ugasić pożar… miałam kiedyś troszkę podobnych doświadczeń z gwałtownymi burzami, które w cudowny niemal sposób się transformowały….. widziałam wtedy siebie jakby od góry.. rozplątującą energetyczne supełki…

cdn…….

Reklamy

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

13 thoughts on “Ognista noc, hiszpańskie przypomnienia i powrót do Źródła…..”

  1. Opisujesz niezwykle swoje przeżycia i to, co wokół Ciebie się dzieje…

    Widziałam film Źródło. Dla mnie też był to ważny film…

    U mnie burza. Strzelają pioruny wydając ostre dźwięki i pada deszcz. Pada deszcz? Ależ nie, leje z nieba ulewa… Zaczęło się od takich dziwnych dźwięków, jakby zamiast deszczu o liście uderzały kryształki…

    Lubię to

    1. Witaj.. To Źródło połączyło mi się z Ognista nocą i hiszpańskimi przypomnieniami w momencie gdy już właściwie skończyłam pisać notkę.. Ktoś mi kiedyś polecił ten film po tym gdy opisałam swoje doświadczenia z podróży do ŹRÓDŁA… To była naprawdę niezwykła noc i chyba nie wszystko jeszcze przekazałam, może później… A jak u Ciebie w chwili obecnej, nadal leje? U nas upalnie, ale i wietrznie, powiedzmy jak w Polsce w szczycie lata.. może nawet będzie z tego burza, w każdym bądź razie deszcz by się przydał….. Do usłyszenia <

      Lubię to

  2. Ani pisała u siebie, że była dzisiaj na tym seminarium https://anilalah.wordpress.com/2013/06/07/zachody-slonca-czerwien-pomarancz-i-zolc-i-oczy-dzien-rodziny-duchowej/#comment-985 z udziałem Michaela Elrahima Amira.. Znalazlam tez zwiazany z tym komentarz na blogu Zloty Wiek Gai:

    wika
    cze 09, 2013 @ 23:23:07

    Robiliśmy dziś oczyszczanie relacji polsko-niemieckich, i to w tej samej sali, w której robiliśmy to w listopadzie z Rosjanami na warsztatach Impulsów…. 🙂 🙂 🙂 A gdy siedliśmy do pierwszej dzisiejszej medytacji, lunął deszcz i tak paadał…a po jakimś czasie jeszcze padało, ale wyszło słońce…jak błogosławieństwo…a potem się okazało, że część Warszawy jest cała w wodzie, to samo w paru innych miejscach, a w Europie “powódź wszechczasów”… 😉 Oczyszczanie przez wodę było zapowiadane od dawna w wielu przekazach, i jak widać trochę w tym żeśmy pomogli… tylko nie mówcie innym, że aż tak skutecznie medytowaliśmy, ok? … 😉

    Gdyby ktoś z Was ładnie opisał te warsztaty, to chętnie tekst o tym opublikuję na którymś blogu 🙂 😀 (ja byłam tylko dzisiaj, ale od piątku działy się tu ciekawe rzeczy) wika55maitri@o2.pl

    http://krystal28.wordpress.com/2013/06/09/10809/#comment-30454

    tak mi sie to oczyszczanie relacji polsko-niemieckich skojarzylo z tym ciezkim ladunkiem w hiszpanii… z drugiej strony jestem zwolenniczka bardziej lagodnych form oczyszczania.. z powodziami, czy tez pozarami wiaze sie przeciez cierpienie niekiedy wielu istot… jakie to wiec oczyszczenie skoro dochodzi nowa trauma??????????????????? wystarczy ze wiele osob musi sie oczyszczac z traumy urodzeniowej, ale na koniec i tak trauma związana ze śmiercią…

    sorki, ale fajnie się mówi o takim oczyszczaniu kiedy samemu się siedzi z dala od miejsca gdy to się dzieje… Hitler zresztą też był fanem oczyszczania…

    czytuję czasami komentarze Wiki i często się z nia zgadzam, ale tym razem jak powyżej…..

    Lubię to

  3. Co ciekawe okazało się, że pożar był z jakieś 2 km od nas ale dla mnie ta odległość nie miała znaczenia.. Współczucie nie zna przecież granic… Choć ta bliskość przypomniała mi o kruchości życia i pewnej pięknej piosence związanej z pożarem, którego być może kiedyś cudem uniknęłam:

    Życie choć piękne tak kruche jest…

    Gdy matka tuli w ramionach dziecko swe
    Jej miłość staje przeciw złym mocom
    Tak ludzie modlą się o urodzajny deszcz
    Jak ona czuwa nad nim nocą

    Wyfruwa wreszcie z gniazda młody ptak
    Bo przywilejem jest młodości
    Zabawa, radość, przyjaźń a nie strach
    Bo młodość nie chce wiedzieć o tym, że:

    Życie choć piękne tak kruche jest
    Wystarczy jedna chwila by zgasić je
    Życie choć piękne tak kruche jest
    Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć

    I nie do końca piękny jest ten świat
    Gdy wciąż odwieczne prawa łamie
    Zabiera miłość, młodość, słońca blask
    Lecz my nie chcemy wiedzieć o tym, że:

    Życie choć piękne tak kruche jest
    Wystarczy jedna chwila by zgasić je
    życie choć piękne tak kruche jest
    Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć

    Życie choć piękne tak kruche jest
    Wystarczy jedna chwila by zgasić je
    życie choć piękne tak kruche jest
    Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć

    Golden Life

    miałam być wtedy na tym koncercie w Hali Stoczni kiedy doszło do tej wielkiej tragedii, ale coś mnie w ostatniej chwili przed tym powstrzymało….

    Lubię to

  4. Stań się Światłem .
    Usiądź wygodnie i rozluźnij się. Weź kilka spokojnych i pogłębionych oddechów.
    Wejdź w siebie , w ciszę.
    Zobacz jak Twój spokojny oddech staje się Światłem. Jak rozprzestrzenia się, wypełniając każdą komórkę Twojego ciała.Zobacz, że Źródło tego Światła jest nad Twoją głową i jesteś z nim połączony/a świetlistym kanałem przez czubek głowy. Ta przestrzeń Światła, to Twoja Wyższa Jaźń. Światło Ducha, Boska Siła. Jest zawsze z Tobą. Teraz jesteś tego świadomy/a-tego połączenia. Kolejne oddechy sprawiają, że Światło staje się tak duże i jest go tak dużo, że jest wszędzie . Nad Tobą, w Tobie i wokół Ciebie. Aż Ty sam/a stajesz się Światłem i z Ciebie bije Źródło.Stajesz się Światłem Ducha. Jesteś Światłem Ducha, Boską Siłą, która czyni cuda. Aby czynić cuda, myśl wysoko wibrujące myśli i mów wysoko wibrujące słowa, a będziesz żyć życiem wysokiej jakości. To co słyszysz, to co myślisz i to o czym mówisz wpływa na to czym wibrujesz.
    Twoje myśli i Twoje słowa tworzą Twój świat, a podobne przyciąga podobne. Spokój, piękno, miłość, harmonia, mądrość, przyciągają pozytywne zdarzenia i życzliwych ludzi. Ty sam/a wybierasz co przyciągasz. Szczęście i dobre życie, czy coś innego? Wybierz szczęście. Wybierz Światło. Stań się ŚWIATŁEM.

    http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/2013/06/stan-sie-swiatem.html

    Lubię to

    1. „Stań się Światłem”

      nie jestem pewna, ale wydaje mi się że coś podobnego inkwizytorzy mówili kiedyś ludziom płonącym na stosie 😉

      a tak w ogóle to w moim życiu jest i wiele nadziei i spokoju i cudów, o czym niejeden raz pisałam, nawet w tej notce o tym wspominam.. tej nocy naprawdę działy się cuda… a teraz mam tu u siebie piękny dzień… słoneczko… dzieci się bawią, najmłodszy synek śpi błogo pod pomarańczą.. i życzę Tobie Agnieszko równie wiele nadziei, spokoju i cudów w życiu 🙂

      choć niekiedy spokój przeradza się w obojętność, cóż, wygodnie jest pewnych rzeczy nie widzieć, no chyba że w pewnym momencie same nas zaskoczą 😉

      i jeszcze coś odnośnie tego fragmentu:

      „Twoje myśli i Twoje słowa tworzą Twój świat, a podobne przyciąga podobne. Spokój, piękno, miłość, harmonia, mądrość, przyciągają pozytywne zdarzenia i życzliwych ludzi.”

      http://krystal28.wordpress.com/2013/06/09/10809/#comment-30454

      czy Twoim zdaniem to co wykreowano podczas tej medytacji jest aby na pewno pozytywne? a powódź, w której giną ludzie i inne żywe stworzenia powodem do radości i śmiechu???

      piszę o tym wczorajszym oczyszczaniu w notce:

      http://liviaspace.com/2013/06/09/oczyszczanie-warszawy/

      i jeszcze jedno, jakie myśli musiał mieć tak naprawdę Jezus skoro tak źle skończył???

      i przesyłam dużo dużo ciepełka 🙂

      Lubię to

  5. Kochana Livio,
    obserwuję wszystkie zachodzące zmiany. Nie wiem, czy to co się wykreowało podczas medytacji było kreacją medytacji, czy po prostu spadło dużoooo deszczu z innego powodu…..
    Jeśli chodzi o ludzi i inne istoty, które giną podczas powodzi-to naturalnie nie jest powodem do śmiechu, ani radości. Zapytałam kiedyś DLACZEGO tak się dzieje, że giną ludzie z powodu trzęsień, wybuchów wulkanów, tornad, powodzi itd-dostałam odpowiedź, że zgodzili się na to na ich poziomie duszy……
    Odnośnie Jezusa , wiele słyszałam, że wcale nie umarł na krzyżu.
    Sama chciałabym to ogarnąć i dowiedzieć się jak było na prawdę……

    Pozdrawiam Cię w Świetle i Miłości.
    P>S. Tekst pt”Stań się Światłem” nie jest mojego autorstwa-to słowa Ewy May „Klucze Życia”

    Lubię to

    1. „Nie wiem, czy to co się wykreowało podczas medytacji było kreacją medytacji, czy po prostu spadło dużoooo deszczu z innego powodu…..”

      no właśnie Agnieszko i nawet by mi to nie przyszło do głowy, ale skoro Wika sama się do tego przyznaje, a Ani potwierdza.. to naprawdę daje do myślenia, tym bardziej, że już wcześniej Jestem opisała u mnie na blogu coś co się z tym łączy, ten dźwięk kryształków…. Nigdy nie byłam zwolnniczką katastroficznej wizji przemian i zawsze wierzyłam w to, że można tej katastrofy uniknąć.. właśnie dlatego, że wierzę w CUDA….

      „Odnośnie Jezusa , wiele słyszałam, że wcale nie umarł na krzyżu. Sama chciałabym to ogarnąć i dowiedzieć się jak było na prawdę……”

      tak, są setki o ile nie tysiące teorii.. jedna z nich głosi, że jednak umarł zniszczony przez ciemnych magów z Oriona i że na Ziemi jest przedłużenie tego konfliktu na nim, ale i na niej może dojść do jego ostatecznego rozwiązania… sama miałam kilka pięknych, ale i czasem zaskakujących spotkań z Jezusem….. To bardzo bliska mi istota bez względu na to co się o niej mówi, właśnie dlatego, że sama odczułam jak cudowną energią emanuje<3

      i ja Cię pozdrawiam kochana, with LOVE&LIGHT ❤

      Lubię to

      1. te słowa „Stań się Światłem” w tym temacie o pożarze naprawdę dziwnie zabrzmiały…. i nic dziwnego, że tak jak napisałam w innym miejscu skojarzyły mi się ze słowami wypowiadanymi przez inkwizytorów do osób płonących na stosach….

        Lubię to

  6. dodane 12 czerwca 2013

    ciekawe, że praktycznie każdego dnia u nas wieje, choćby słabo i w sumie dobrze, bo to daje dużo orzeźwienia przy takich upałach jak np. dzisiaj, ale w tamtym momencie kiedy pożar się wzmagał wiatr był jak najmniej pożądany i stał się naprawdę CUD kiedy zupełnie ucichł i to akurat wtedy gdy usłyszałam tą niezwykłą pieśń, choć w tym samym czasie woda w rzece w tajemniczy sposób bardzo się ożywiła tak jakby żywioły w ten sposób odpowiedziały na moje intencje i pomogły ugasić pożar… miałam kiedyś troszkę podobnych doświadczeń z gwałtownymi burzami, które w cudownym niemal sposób się transformowały….. widziałam wtedy siebie jakby od góry.. rozplątującą energetyczne supełki…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s