O Żywiołach, Kierunkach, Świętym Centrum i moich doświadczeniach z Żywiołami i Duchami Natury…

Pod wpływem zamieszczonych przez niego pod notką o Szmaragdowym Strażniku i Szmaragdowej Strukturze Ziemi poczułam, aby napisać na ten temat nową notkę..

Dawid56  30 Czerwiec 2013 o 17:47 pisze:

Livio właśnie tego się trochę boję tego zywiołu ognia na wschodzie. Właśnie teraz wchodza premiery filmów o niepokojących tytułach “Świat w płomienach” “Olimp w ogniu”. Nie podoba mi sie ten “wielki trygon wodny (Mars koniunkcja Jowisz w trygonie do Saturna i trygonie do Neptuna) bedzie temu towarzyszyć “podróż” Słonca przez fazę Raka i Lwa. Owsianko też wspomina o letniej druzynie-ofensywie (417)- znowu te tajemnicze liczby 1,4,7 ale w nieco innym porządku.

a to moja odpowiedź

Livia Ether 1 Lipiec 2013 o 10:48 pisze:

Rozumiem Dawidzie. W tych moich snach o żywiołach i kierunkach tylko z ostatniego czwartego snu wybudziłam się spokojna, z trzech poprzednich z krzykiem, bo dochodziło w nich do czegoś bardzo złego właśnie związanego z żywiołami i kierunkami i ich rozstrojenie, ale w czwartym śnie ujrzałam ten centralny portal – ŚWIĘTE CENTRUM i tym razem wszystko potoczyło się inaczej… Może powinnam napisać o tym osobną notkę, także o moich doświadczeniach z żywiołami, choćby z niedawnym pożarem w okolicy kiedy czułam jak na pewnym poziomie zaczynam z nimi rozmawiać i wtedy w odpowiedzi usłyszałam tę niezwykłą pieśń jakby płynącą ze skał, albo spod ziemi… co ciekawe usłyszałam mniej więcej w tym samym czasie jak moja córeczka mówi o tym, że też słyszy pewną pieśń, choć ona tak jakby z innego kierunku, stwierdziła że słyszy pieśń odchodzących drzew..  a potem zaraz po tej pieśni wiatr który wiał przez cały dzień nagle zupełnie ucichł, choć w tym samym momencie ożywiła się bardzo rzeka… a chwilkę później było już po pożarze… pamiętam też wcześniejsze doświadczenia z wiatrem, czy z burzą.. która wręcz na moich oczach zaczęła się transformować, ciemne chmury zmieniały się w jasne, a cała atmosfera cudownie się transformowała choć w bardzo łagodny sposób… Z reguły w czasie burzy tak jakbym się wyłączała, czy mówiąc inaczej skupiała do wewnątrz, choć mimo iż w tym czasie moje ciało wydawało się uśpione czułam siebie doskonale, ale tak jak to nieraz opisywałam – od góry.. rozplątującą i przeplatającą świetliste niteczki...

amor

Przypomniałam też sobie o pewnej burzliwej dyskusji na forum Przebudzenie po tym gdy opisałam swoje doświadczenie z przywołaniem burzy:

Pamietam pewne upalne i bardzo suche lato… Od dłuższego czasu nie spadła ani jedna kropelka deszczu, aż tu pewnego wieczoru w oodali usłyszałam burzę… Liczyłam na to, że nadejdzie i nad moją miejscowość, ale nic z tego – burza zaczęła przechodzić bokiem i wówczas w pełnej deteminacji postanowiłam ją przywołać 🙂 Nawiązałam z nią kontakt i… Po jakiś kilkunastu minutach silnej koncentracji poczułam jak powietrze staje się coraz gęstsze i mocno naładowane elektrycznością i wtedy… Kilkanaście metrów przed moimi oczami pojawił się wielki rozbłysk! Tyle, że ja zamiast kontynuować to przywoływanie to się w tym momencie po prostu trochę wystraszyłam i połączenie z burzą zostało przerwane… Zdarzenie to wywarło jednak swój namacalny wpływ na rzeczywistość… Przez kilka nocnych godzin nad moim domem i okolicą popadał deszcz 🙂

To doświadczenie z tego co pamiętam z 2002 roku, a przypomniałam je w maju 2007 roku, choć może słowo wystraszyłam nie jest do końca adekwatne do tego co wtedy poczułam, bo było to raczej wielkie zaskoczenie aż tak natychmiastowym skutkiem..

Osoba o nicku Aligrafkor napisała mi wtedy:

„Z duchami zywiolow latwo mozna wejsc w kontakt i dosc latwo sie z nimi zgrac. Niemniej nikt nie powinien sie tym bawic, tlykod latego ze chce wyjsc na rower np. Duchy natury trzeba szanowac. Jedna drobna zmiana tutaj powoduje mnostwo zamian gdzie indziej. Pogoda jest zalezna od wielu czynnikiw, to jak ogromny organizm rzadzacy sie prawami chaosu. Nigdy nie nalezy sie tym bawic dla zasady. Mozna pocwiczyc z wiatrem, ale jesli duchy komus akurat na to pozwalaja. Staram sie zadko ingerowac w pogode chyba ze musze. Wtedy dogaduje sie zwykle z duchami, a nie zmienaim cos sam. Jeslis zanuejcie duchy – one beda szanowac was i dogadac mozna sie zawsze. Niedobrze ejst kopiowac ten schemat ludzkiej ignorancji pt „Jesli cos umiem to znaczy ze moge naginac wszystko wloko do wlasnego widzimisie.”

a to moja odpowiedź:

Oczywiście twoje uwagi Aligrafkor są jak najbardziej słuszne, to jasne, że nie dla zabawy, a jeżeli już to przy współpracy Duchów Natury w jakimś konkretnym celu, np. w przypadku suszy, itd… Wiele destrukcji zasiano już na Ziemi i taka ingerencja czasami bywa bardzo potrzebna, żeby powstrzymać destrukcyjny proces, lub wręcz go odwrócić…
W takim wypadku nie zmieniamy Ziemi dla swoich potrzeb (pewne indiańskie przysłowie, chyba Indian Hopi, a może Navajo?), ale pomagamy jej, współparcujemy z nią. Kiedy nasza Dusza ma dobry kontakt z Duszą Ziemi, nasze Serce z Sercem Gai to wówczas w intuicyjny sposób wiemy kiedy i co należy uczynić, do jakich Duchów Natury zwrócić się po pomoc, itd… 🙂

***

Przeżyłam też kilka wyjątkowych burz, w tym jedną w Tatrach, ale o tym później..

W dalszej części przypomnę też wspomniane sny o żywiołach i kierunkach…

a oto i te sny, które zamieściłam w dniu 2008-12-19 na forum przebudzenie w temacie Sen od którego zatrząsł się dom ponieważ z nim się połączyły jak i z osobą i doświadczeniami Amethis

Amethis, tak jak mowilam czuje, ze te sprawy byc moze w jakis sposb sie polacza. Poki co nie wiem jak.. chcialabym ci jednak opowiedziec o moich snach z dzisiejszej nocy., bo wiaze je z twoja relacja. Przeczytalam ja wczoraj wieczorem, pomyslalam troche nad tym, ale gdy kladlam sie spac bylam zupelnie skoncentrowana na czyms innym, a wlaciwie zupelnie zrelaksowana po przesluchaniu pewnego nagrania z Instytutu Monroe. Wspomne tez o tym, ze koszmary zdarzaja mi sie niezmiernie rzadko tzn, jest tak od jakiegos czasu, bo kiedys bylo ich naprawde sporo.. Tej nocy budzilam sie jednak z krzykiem przynajmniej 4 razy i za kazdym razem pomagal mi Jarek (wybudzic sie). W sumie do tej pory (o ile pamietam) jeszcze mi sie to nie zdarzylo..

A oto sen pierwszy

znalazlam sie w pewnym mieszkaniu. Nie jestem pewna czy bylo to mieszkanie, o ktorym wspominalas w swojej/waszej relacji.. Byla noc, wszystkie swiatla pogaszone.. Stalam przed drzwiami, ktore w pewnym momencie otworzyly sie z wielkim impetem. Sila, ktora je otworzyla zaczela coraz gwaltowniej wdzierac sie do srodka.. sila mroczna, dzika, nieokrzesana, bezwzgledna, perwersyjna, bestialska.. takie okreslenia przyszly mi na mysl w zwiazku z nia.. odebralam tez te sile jako w pewnym sensie chaotyczna, aczkolwiek z drugiej strony dzialajaca w obrebie pewnych praw.. jakby zbiorowej swiadomosci, a moze nieswiadomosci? Za wszelka cene probowalam zamknac drzwi i zablokowac te niszczycielska energie, ale bylo to ponad moje sily.. chyba zaczelo sie ze mna dziac cos bardzo zlego.. jeczalam, a jek ten w ktoryms momencie przerodzil sie w potworne wycie.. i wowczas Jarek pomogl mi sie wydostac z tego snu..

Sen drugi (po ponownym zasnieciu)

Jakas scena teatralna, bardzo nietypowa.. zawieszona wysoko, wysoko, na czymś.. nie wiem na czym.. moze utrzymywana za pomoca jakiejs sily? moze sily umyslu? chyba nie ma takich scen teatralnych na Ziemi, ale z cala pewnoscia istnieja podobne (a nawet bardziej wymyslne) w swiecie astralnym i innych swiatach.. Na scenie tanczy, chwilami wiruje kobieta.. Nie mam pewnosci, czy bylam nia ja, czy ty, a moze jeszcze ktos inny.. Kobieta ma na sobie piekna polyskujaca jasno niebieska suknie.. taka balowa z innej epoki, albo.. z bajki.. oprocz kobiety w tym dziwacznym teatrze nie ma nikogo.. tylko ogromne, ogromne lustro.. rozciagajace sie na cala scene.. to lustro chyba zyje.. tak.. ma swiadomosc.. przynajmniej tak to odebralam.. w ktoryms momencie z kobieta zaczyna sie dziac cos bardzo niedobrego.. zaczyna uciekac po takiej zwisajacej drabince.. drabinka mocno sie chwieje.. mam wrazenie, ze ta drabinka spada w otchlan.. ze jest w niej zanurzona.. czy jej szczebelki nie maja konca? znow slysze swoj krzyk i znow ze snu pomaga mi sie wydostac Jarek..

Kolejny sen/trzeci

Niewiele z niego zapamietalam.. Znajduje sie na jakiejs przepieknej lace.. miejsce to przypomina mi pewna dolinke w Tatrach (Dolina Siedmiu Zrodel).. Oprocz mnie na lace znajduje sie wiecej ludzi.. niektorzy sa mniej fizyczni, ich ciala sa mniej geste.. przezroczyste.. wsrod tych osob dostrzegam Amethis.. stoi po polnocnej stronie ‚zgromadzenia’.. posrod pieknych jasno fioletowych kwiatow.. spotkalismy sie tu wszyscy w jakims waznym celu.. mowimy o jakims niezwyklym Zrodle.. chyba nazywamy je Osmym Magicznym Zrodlem, ale nie jestem pewna, czy dokladnie tak.. i znow zupelnie nie potrafie sobie uswiadomic co zlego tu moglo zajsc.. ale i tym razem budzilam sie jeczac i krzyczac..

Ostatni sen

W tym watku przewijal sie mocno dom mojej babci.. pod koniec snu zauwazylam, ze nie stoi on jednak jak dotychczas na plazy nad zatoka pucka, a znajduje sie nad piekna rzeka.. calkiem spora.. szeroka.. troche przypominajaca Rospude.. do domu mozna sie dostac z wyspy na rzece.. wyspy przypominajacej park.. posrodku niej znajdowal sie pewien duzy kamienny symbol.. kojarze go z symbolami celtyckimi.. w tym miejscu pojawila sie moja matka.. uslyszlam od niej o pewnym zrodle.. o tym samym zrodle co w poprzednim snie.. tym, ktorego dotyczylo zgromadzenie na lace.. tym razem wybudzilam sie spokojnie.. byl poranek..

to tyle ile bylam w stanie sobie przypomniec..

moje późniejsze zapiski związane z tymi snami:

2008-12-20 11:10
Rainbow

‚Wlasnie zajrzalam na twoj profil i widze ciekawe spiralki (to arcyciekawe symbole, ostatnio malowalam je pod postacia wirow energii)  Bardzo, bardzo interesujace, chociaz ten symbol z mojego snu wygladal inaczej.. Znam go, ale nie pamietam jak sie nazywal.. W ogole te serie snow odebralam jako odpowiedzi dla mnie w kontekscie tego co napisalas, w sumie wczesniej puscilam taka intencje, aby to zrozumiec – to powiazanie.. No, bo jakies powiazanie istnieje.. Sadze tez, ze obie moglybysmy dojsc do czegos bardzo ciekawego i calkiem mozliwe, ze dojdziemy. Symbolika snu z lustrem rzeczywiscie bardzo gleboka, choc najbardziej zafrapowalo mnie 8 Magiczne ZRODLO.. Moze wiaze sie Ono wlasnie z tym celtyckim symbolem.. Poeksploruje ten temat.. Zobaczymy

2008-12-22 00:36

‚Dla tak ciekawych zajec filozoficznych moze nawet bym wrocila do szkoly  Ciekawie tez uzupelnilas ten watek o Triskele. Tak sobie dzisiaj pomedytowalam troszke nad tym symbolem ze snu i zaczely sie pojawiac coraz ciekawsze wyjasnienia.. Na moment w pewnym sensie znow weszlam w ten sen, znow stalam przy symbolu na wyspie posrodku rzeki.. Zdalam sobie sprawe, ze dom (ten, ktory sie zatrzasl od snu) znajdowal sie po zachodniej stronie.. Ja zjawilam sie na niej od strony poludniowej.. Rzeka plynela w kierunku polnocnym, ale co ciekawe 8 Magiczne Zrodlo znajdowalo sie po wchodniej stronie.. Wyplywalo spod jakiegos Drzewa.. Tak wiec nie chodzi o Zrodlo w ktorym poczatek bierze rzeka plynaca na polnoc, ono conajwyzej ja zasila w jakis specyficzny sposob.. Najprostszym wyjasnieniem byloby takie, ze przez wzglad na fakt iz cyfra 8 symbolizuje nieskonczonosc to chodzi wlasnie o Zrodlo Nieskonczonosci, ale tutaj chodzi o cos jeszcze innego.. Ciekawe jest tez to, ze w jednym z tych snow ujrzalam ciebie stojaca na Polnocy i w tamtym snie rowniez nadeszlam od strony poludniowej.. choc w pewnym stopniu mialam wrazenie wgladu calosciowego, ale to bylo bardzo urywkowe, takie spojrzenie od gory/jak z lotu ptaka.. W kazdym badz razie podczas tych moich dzisiejszych (a wlasciwie juz wczorajszych) medytacji nad tymi doswiadczeniami, na symbol na wyspie nalozylo sie tzw. Kolo Medycyny i w zwiazku z nim zaczely sie wylaniac kolejne informacje, choc zdecydowanie bardziej pod postacia obrazow, czasami kolejnych symboli.. To co mnie jednak najbardziej uderzylo w tym wszystkim to fakt iz mam wrazenie, ze za pomoca takiego wlasnie kola moglabym wiele odczytac.. po prostu jest to pewien umowny sposob komunikacji.. szczerze mowiac nie zajmowalam sie tym do tej pory (bynajmniej nie w tym zyciu).. Bardzo mnie to zaciekawilo :>

2008-12-22

A wiesz, ze i mnie Serafina najbardziej przypadla do gustu w Zlotym Kompasie i ze w jakim tam stopniu dopatrzylam sie analogii pomiedzy Zlotym Kompasem a Medicine Wheel?) Choc z drugiej strony czuje, ze nie chodzi tutaj o takie doslowne dopasowanie czegos do owego Kola, a spojrzenie na to nieco bardziej wielowymiarowo, moze dosc niekonwencjonalnie.. Sama jeszcze tego nie wiem w tej chwili.. Dodam tez, ze sposrod czterech zywiolow takich jak ziemia-woda-ogien-powietrze to wlasnie ten ostatni zywiol wydaje mi sie najblizszy.. na drugim miejscu jest woda.. sposrod kierunkow polnoc i wschod.. chociaz tak najbardziej CENTRUM jako punkt zespalajacy/integrujacy.. no cos mi zaczyna switac

W kazdym badz razie weszlam w te sny znow i postanowilam rozpisac kierunki, ktore sie w nich pojawily, a wiec..
W pierwszym snie drzwi mieszkania znajdowaly sie po zachodniej stronie i to wlasnie od tamtej strony zaczela sie wdzierac niszczycielska energia.. ja stalam po stronie wschodniej i probowalam jej zagrodzic droge..

W drugim snie kobieta (ktora rownie dobrze moglabyc toba jak i mna) na scenie poruszala sie na lini zachod-wschod/wschod-zachod… zaczela uciekac na poludnie.. tym razem to cos niepokojacego musialo sie pojawic od polnocy.. jakby poprzez lustro?

W trzecim snie zobaczylam ciebie na polnocy.. Ja nadeszlam od poludnia.. Mam wrazenie, ze 8 magiczne Zrodlo znajdowalo sie na wchodzie, a cos zlowieszczego nadeszlo od zachodu, ale nie pamietam co sie dokladnie wydarzylo..

W ostatnim snie znow przybylam z poludnia.. Rzeka plynela na polnoc.. Po zachodniej stronie znajdowal sie dom mojej babci.. 8 magiczne Zrodlo znajdowalo sie na wschodzie.. Wpadalo do rzeki..

****************

Ta wyspa z SYMBOLEM znajduje sie posrodku rzeki.. Stojac przy tym kamiennym symbolu stoje przy PORTALU..
Wejscie do AKASHY?

******

Symbol ze snu (Trojkat podobny do Tristele opleciony motywem roslinnym wpisany w kolo) wiaze sie z spirala (ruch po okregu, a nie na lini kierunkow, np. polnoc-poludnie, wchod-zachod) a takze bardzo mocno z symbolem CZARNEGO SLONCA.. Te trzy symbole nakladaja sie na siebie.. Ciekawe :>

Symbol ze snu (nie znalazlam dokladnie takiego wizerunku, ale jest jakby polaczeniem symbolu celtyckiego /Tristele wpisane w Kolo/, oraz symbolu chakry)

SPIRALA

2008-12-30

U mnie tez troszke doszlo w tym temacie, ale musze to jakos zlozyc w calosc..
W sumie to od samego poczatku czuje, ze z tym kierunkami i zywiolami to chodzi o osiagniecie PUNKTU ZESTROJENIA, lub inaczej synchronizacji, pelnej rownowagi, zesrodkowania…

Po tym jak mialas ten sen o tych trzech (?) planetach u mnie pojawil sie z kolei ponizej opisany sen.. Wczoraj wlasnie poczulam, ze jest calkiem istotny w tym temacie, a wiec zamieszczam go i tutaj, a ponizej troszke moich dotychczasowych przemyslen nad Czarnym Sloncem..

„W dzisiejszym snie chodzilam po zatoce.. woda byla krystalicznie czysta.. jak za czasow bardzo wczesnego dziecinstwa kiedy to lubilam w niej spedzac wiekszosc czasu.. plywac, nurkowac.. obserwowac zycie ryb i roslin pod woda.. poszukiwac skarbow ukrytych na dnie.. (ponoc na akwenie zatoki puckiej znajdowal się najstarszy port morski w naszym kraju).. Tak wiec chodzilam po tej czystej, krystalicznej wodzie i wyciagalam z niej obrazy.. Takie olejne na plotnie.. przedstawiajace glownie jakies wzory.. powiedzmy ze były to obrazy abstrakcyjne.. symboliczne..”

Chcialabym tez na moment powrocic do symbolu Czarnego Slonca.. Widac na nim 12 promieni, ale czarny srodek można potraktowac jako punkt 13, jako centrum..

Moim zdaniem czarne (centralne) slonce jest takim punktem w naszym wszechswiecie, który stanowi glowna brame do innych wszechswiatow.. co wiecej nie wiem, czy da się z niego inaczej wyjsc.. obserwowalam tez kiedys podczas jednego ze swoich doswiadczen kurczenie się innego wszechswiata i tam wszystko się wlasnie jakby cofalo i zwijalo do postaci czarnego slonca.. odczulam to wówczas bardzo mocno.. Portali (chocby gwiezdnych) jest mnostwo, ale to wlasnie ten portal Czarnego Slonca jest moim zdaniem najwazniejszy.. Zastanawiam się tez, czy przechodzac przez brame swego Serca (nazwijmy ja portalem Serca, lub Swieta Przestrzenia Serca) i w tym przypadku trzeba przejsc najpierw przez Black Sun Gate, czy tez można je ominac.. nie udalo mi się tego poki co zweryfikowac i wogole nie wiem na ile te moje przemyslenia sa poprawne..

**********

A odnosnie SERCA/Przestrzeni Serca to wczoraj mialam kolejne z nia doswiadczenie..
Wrocilam do momentu kiedy to w nim (moim SERCU) pojawila sie pewna wizja..
Zanurzylam sie w niej raz jeszcze.. i w odczuciu, ze wowczas odbieralam to jako wycieczke w przyszlosc, a jednoczesnie czulam jakby nie istnialo nic wiecej niz tylko TERAZ.. i w tym momencie znow sie tak poczulam.. ze wszystko dzieje sie tak jednoczesnie.. rownolegle.. przeszoslosc – terazniejszosc – przyszlosc…
i wtedy ktos mnie dotknal.. wyraznie poczulam jak dotyka czubka mojej glowy i uslyszalam bardzo piekne slowa..
to bylo takie bardzo fizyczne odczuwanie tego co niefizyczne..

I jeszcze o Przejsciu ZIEMI.. Niektore zdrodla podaja, ze nastapi ono gdy 12 planet ustawi sie w odpowiednim szyku, ze bedzie to jak wlozenie klucza do zamku i przekrecenie go.. Kod zostanie aktywowany.. Przemiana dotknie nie tylko Ziemie.. coz, jedyna wizja w tym temacie jaka do mnie wciaz wraca to wizja, ze PRZEJSCIE to wyglada jak przejscie przez ogromny sloneczny blask.. przejscie przez CENTRUM? to jest bardzo ekscytujace uczucie.. bardzo ekstatyczne.. sadze, ze ma to wlasnie zwiazek takze z Czarnym Sloncem.. i z naszymi Sercami, oraz wlasnie z tym zrownowazeniem kierunkow/zwywiolow/ENERGII..

Te postacie z mojego snu byly rzecz jasna eteryczne, tzn. one juz teraz sa eteryczne (nie maja fizycznych powlok).. My w chwili obecnej mamy postacie fizyczne, ale jezeli przyjmiemy za fakt, ze kolejny wymiar bedzie gestoscia ETERU to wiaze sie to z faktem ich utraty (cial fizycznych)..

2009-01-02

Przestrzen Serca.. Symbol KOLA ze snu bardzo mi sie kojarzy wlasnie ze Swieta Przestrzenia.. ‚Ostatnio’ to wszystko przejawilo sie tez pod postacia MANDALI (postanowilam ja po prostu namalowac ).. Wszystkie kierunki, wszystkie zywioly ze soba wspolpracujace, wspolistniejace w zgodzie – sharmonizowane, zintegrowane.. Spogladajac ze srodku kregu.. widac najlepiej jak kazdy element ma znaczenie.. tak jak w przypadku Teczy, gdzie kazdy jej kolor jest rownie wazny.. to sie odnosi do wszystkich warstw z ktorych sie skladamy, do calego spektrum naszej JAZNI.. takze do snow bedacych bardzo istotna sfera naszego ISTNIENIA :>

Tak wiec z okazji Nowego Roku wielu wspanialych snow, glebokiego zrozumienia (porozumienia), oraz inspiracji zycze wszystkim! :>

P.S Mnie z dzisiejszego snu wybudzil pewien przepiekny dzwiek, ktory sama skomponowalam podczas przygotowywania specjalnej mikstury.. Dokladnie dobrane skladniki w miseczce wydaly z siebie wlasnie taki a nie inny dzwek.. Cos pomiedzy uderzeniem w Gong, a dzwiekiem Krysztalu.. o bardzo pieknej, subtelnej, ale zarazem silnej i wyrazistej wibracji :>

***

Później rozwinął się wątek dźwięku, tajemniczej miseczki Melchizedeka, Kluczu do Labiryntu, Egiptu i snu o Szmaragdowych Butach, a niemal tuż po tym spotkałam Szmaragdowego Strażnika i odbyłam swą fizyczną podróż do Egiptu.. w 2011 roku ten temat przypomniał się na nowo i wtedy też bardzo ciekawie rozwinął się wątek 8 Magicznego ŹRÓDŁA, a sny te połączyły mi się z informacją o 52 kryształowych czaszkach Majów (4X13 ), a niedawno znów powrócił za sprawą komentarza Dawida56 na Mistyce Życia: https://nnka.wordpress.com/2013/06/15/idee-platona-matrix/#comment-18613 pod którym znajdują się także ciekawe wypowiedzi autorstwa Jestem, oraz moje… Ach, wcześniej wspominałam o ty w komentarzu pod notką o DRZEWIE ŚWIATA, z którym niesamowicie mi się połączyły: http://liviaspace.com/2012/09/25/majanskie-drzewo-swiata/comment-page-1/#comment-771

w tej chwili przypomnę też jeszcze tylko, że siedząc kiedyś nad pewnym magicznym źródełkiem w lesie i medytując z żywiołami narodziła się we mnie poniższa afirmacja:

Niechaj życiodajny strumień wypływający z Źródła Miłości płynie swobodnie i zrasza swymi wodami całą Ziemię.. Niechaj wspiera go wiatr inspiracji i kreacji rozsiewający po całym świecie nasionka Rajskiego Ogrodu i jego obraz.. A Światło Ognia Transformacji niechaj wspiera swą energią to wspaniałe dzieło tworzenia.. Niechaj Raj na Ziemi coraz bardziej się krystalizuje i urzeczywistnia.

Livia Ether&Green Angels

cdn..

Advertisements

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

21 thoughts on “O Żywiołach, Kierunkach, Świętym Centrum i moich doświadczeniach z Żywiołami i Duchami Natury…”

  1. Co żywioły nam szykują ? przeżyłam wczoraj coś dziwnego, byłam ok. godz. 13-tej na spacerze z psem, jak zwykle w lesie, często chodzę jednym z równoległych do siebie wąwozów, których sporo w tym morenowym terenie. Już wracałam, gdy usłyszałam dziwny, silny, szumiący dźwięk, nie był to szum drzew choć ciut podobny w wichurze , spojrzałam na górę czubki drzew się nie ruszały i wiatr w ogóle nie był zbyt silny. Zastanawiałam się co mi to przypomina, przez ten szum przebijał się dźwięk samolotu, potem dźwięk helikoptera, gdzieś latającego nad morzem. I wtedy skojarzyłam przypominało to nadchodzącą potężną falę. Poczułam zupełnie irracjonalny niepokój, jakby za chwilę zza dość wysokiej krawędzi jaru miała wypaść na nas potężna fala. Przyspieszyliśmy na tyle na ile stary pies dał radę, dźwięk trwał kilka dobrych minut a potem ucichł, żeby się odezwać ponownie jak już byłam przy brzegu lasu, tym razem trwał tylko chwilę. Co to było nie mam pojęcia, ale czułam się nieswojo.

    Lubię to

    1. Ciekawe Bariu, choć pojawiiło mi się takie odczucie, że to odtworzenie jakiegoś zapisu dźwiękowego z przeszłości, albo coś w rodzaju pętli.. hmm, na myśl przychodzi mi kilka doświadczeń…… muszę się nad tym chwilkę zastanowić…

      Lubię to

      1. dodam teraz, bo wczoraj nie zdążyłam, że miałam na myśli takie doświadczenia kiedy w jakimś miejscu słyszałam jakieś dziwne dźwięki, a potem okazywało się, że ktoś inny też je słyszał w tym miejscu, albo i więcej osób słyszało i że te dźwięki miały związek z jakimś wydarzeniem, do którego kiedyś tu doszło… Pamiętam np, pewną starą szkołę, w której zatrzymałam się kiedyś na nocleg i w której w nocy obudził mnie nagle krzyk i płacz dzieci…. słyszałam też krzyki w języku niemieckim, a po chwili zaczęłam nawet widzieć jak przez mgłę zarys tego wszystkiego…. najgorszy był widok krwi, która zaczęła się pojawiać na ścianie… pamiętam też jak będąc jeszcze naprawdę małą dziewczynką, może w pierwszej klasie podstawówki usłyszałam nagle rżenie konia na ulicy przed domem mojej babci, ale konia nie było widać… mimo to w pewnej chwili pojawił się przede mną obraz konia z mężczyzną na nim wyglądającym jak król…… okazało się, że tą drogą Sobieski jechał kiedyś na koniu właśnie z Rzucewa na półwysep helski…… to tylko dwa z przykładów…… pamiętam też pewne w sumie zabawne zdarzenie z okolicy Przywidza gdzie oglądałam kiedyś teren pod ekowioskę i w pewnym miejscu stanęłam i zaczęłam mówić, że w tym miejscu wyczuwam jakby granicę pomiędzy dwoma światami, a już po chwili ze strony usłyszałam głos właściciela, że dokładnie w tym miejscu przebiegała kiedyś jakaś linia frontu:) ok, teraz muszę kończyć, ale postaram się napisać później więcej na ten temat….

        Lubię to

      2. Może to rzeczywiście jakaś pętla czasowa. Kilka lat temu czytałam w NŚ list jakiejś kobiety, która spędzała lato u rodziny na gdyńskim Witominie-Leśniczówce. Była na spacerze w lesie, zeszła do torów, które idą przez Kack, a więc niezbyt daleko od domu i jak miała wracać cały las wokół niej się zmienił to nie był ten las, którym przyszła tylko jakiś satry bór, szczegółów już nie pamiętam, ale szukała dość spanikowana drogi powrotnej, którą przyszła ale jej nie było, ostatecznie dotarła w pobliże bloków i już wówczas las był taki jak zawsze. Znam b.dobrze ten las i wydaje się nieprawdopodobnym to co się przydarzyło tej osobie, a jednak.

        Lubię to

      3. Zdarzyło mi się doświadczyć coś podobnego kilka razy, ale miałam wrażenie, że miejsca mają „pamięć” i to dlatego… i odczuwałam te inne zdarzenia jako „równoległe rzeczywistości” dziejące się w innym czasie. Miejsca mają pamięć, ale nie tylko przeszłości, bo i przyszłości także. Na przykład w Wielkim Kanionie Kolorado widziałam, jak zmienia się struktura kanionu, jak wszystko „wywracało się na drugą stronę”: jak spodnie warstwy wychodziły na wierz, a te, co na wierzchu schodziły wgłąb ziemi. I miałam odczucie, że to bardzo daleka przyszłość.

        Lubię to

      4. Witajcie Bario i Jestem. Pisząc o zapisie dźwiękowym miałam na myśli właśnie zapis związany z pamięcią danego miejsca.. I zgadzam się z tym, że ta pamięć dotyczy także przeszłości, ale w tym komentarzu skupiłam się na tym co raczej na pewno było związane z przeszłością, choć jasne, że często ciężko to ustalić, zwłaszcza wtedy gdy sporo warstw się na siebie nakłada… Pisałam o tym kiedyś, choćby w notce o międzywymiarowych przebitkach.. I dodam, że to co opisała Baria skojarzyło mi się między innymi z legendą o zatopieniu Starego Helu, choć nie wiem czemu tak, ale takie właśnie skojarzenie.. Pamiętam też jak kiedyś w Gaja Garden ujrzałam jak w sypialni na miejscu szafy pojawiło się nagle potężne drzewo i widziałam nawet jak się porusza na wietrze.. Niesamowity widok.. Do tej pory jednak nie wiem czy ta wizja dotyczyła przeszłości, czy raczej przeszłości.. Czy widziałam w niej drzewo, które kiedyś tu rosło, czy raczej które dopiero w tym miejscu wyrośnie, a może jeszcze inaczej… może widziałam drzewo, z którego została wykonana szafa?

        p.s zapomniałam wspomnieć o zdarzeniu sprzed dwóch dni.. po tym jak coś mnie nagle wybudziło w środku nocy ujrzałam siedzącego naprzeciwko mnie dużego białego psa… ciekawe dlaczego wciąż powraca… pewnie w swoim czasie to zrozumiem…

        Lubię to

  2. Coś we mnie jakby pękło i mam wrażenie jakby pewne decycje dotyczące przyszłości Ziemian zostały, albo zostają w tej chwili podejmowane.Cały czas sie broniłem przed negatywnymi i niepokojacymi wizjami. Nie znam żadnej daty i nie chce jej znać.Denerwują mnie coraz bardziej wpisy na terragalaktycznej kawiarence o odłączniu Ziemi 5D od Ziemi 4D i cały czas mówie do siebie – przecież są to wierutne bzdury, a jednak wracam do 24 cyklu Słonca i juz nie mogę przejść na nim do porządku dziennego. 14 lipca 2000( 23 cykl) nastapił wybuch prosto ze środka Słońca nazywany w literaturze Bastylie Day Event http://science1.nasa.gov/science-news/science-at-nasa/2000/ast14jul_2m/, klasy X5.2 i wszystko było jakby normalne, niestety dzisiaj to samo wydarzenie spowodowałoby prawdopodobnie wyłączenie zasilania w energię elektryczną na całym świecie, daletego nie ma w tej cwili większego zagrożenia pochodzącego od Słońca, bo od marca 2012 wydaje sie ze jest pod kontrola czegos lub kogoś.Gdy tylko jakaś plama aktywnieje, ledwo dochodzi do srodka Słonca i się dezaktywuje.Jedny wyjątek od tej reguły był 12 lipca 2012 i w październiku 2012.

    Lubię to

    1. U mnie Dawidzie wciąż aktualna jest wizja związana z przejściem Ziemi przez wielki słoneczny blask… Wiązałam ją z datą 21 grudnia 2012, ale raczej to nie to, bo mimo iż w dniach 21/22 grudnia sporo się działo to raczej na niefizycznych poziomach, a fizycznie wszystko było trochę jak sen….

      Lubię to

  3. „A Medicine Wheel is a physical manifestation of Spiritual energy. An outward expression of an internal dialogue. A mirror in which we can better SEE what is going on within us. It is a wheel of protection and enables us, and allows us, to gather surrounding energies into a focal point and to commune with Spirit, Self and Nature (ALL elemental forces)……..Creation!

    It helps us with our „Vision,” to see exactly where we are and in which areas we need to develop in order to realize and become our potentials. That we are all connected to one another, and by showing us the intricacies of the interwoven threads of life, what our part in it all is. It helps us understand that without our part in the tapestry the „Bigger Picture” is not as it should be. We add colour, dimension and life to each other, to all of life. No matter what colour, race or creed we are, we need each of us to create a beautiful existence and expression of the Whole.

    It is a model to be used to view self, society, or anything that one could ever think of looking into. The wheel, once learned how to dance within it, offers a picture to you and also helps to add clarity to a foggy view. Like so many other things…it is a tool to be used for the upliftment and betterment of mankind, healing and connecting to infinite. We are all but one realization of „God” trying to realize self…so lets see what part we ourselves are.

    Please remember that all that I am to share with you although taken mainly from Native teachings, are also of my own teachings provided from Spirit and my own experiences. It is with an open heart and mind that I ask you receive these teachings. Not all will be for you. Take what is yours and disregard the rest or set it aside for another date. I will do my best to let you know from which teaching the information that you receive comes from, as there are many interpretations and symbologies applied to the Wheel, but the basic principle is the same. Tree-Song”

    p.s. właśnie wróciłam z kolejnej podróży.

    Lubię to

    1. „właśnie wróciłam z kolejnej podróży.”

      tak myślałam, że gdzieś wyjechałaś.. co to za podróż? ja wczoraj wieczorkiem odwiedziłam na chwilkę Frigilianę, w której nie byłam od chwili przeprowadzki do Esperanzy.. zdecydowanie jednak wolę życie na uboczu hiszpańskich miast i puebli.. kocham tę przestrzeń i spokój które tu mam, troszkę podobnie jak w Gaja Garden 🙂

      Lubię to

      1. A byłam w Czechach i odwiedziłam przyjaciół.
        Jak ktoś może żyć w Raju na Ziemi to sobie po prostu żyje… tak, jak Wy w Esperanzie 🙂

        Lubię to

  4. „Z reguły w czasie burzy tak jakbym się wyłączała, czy mówiąc inaczej skupiała do wewnątrz, choć mimo iż w tym czasie moje ciało wydawało się uśpione czułam siebie doskonale, ale tak jak to nieraz opisywałam – od góry.. rozplątującą i przeplatającą świetliste niteczki…

    Tak jak Czwarta Parka… Miałam o niej przypomnienie. Pisałam gdzieś o niej wcześniej, ale także w ostatniej notce:
    Można zaciskać węzełki i supełki wzorków utkanych na tkaninie życia aż… nitki się przerwą, a można – gdy przyjdzie na to pora – zacząć wytrwale je rozwiązywać… Rozplątywanie supełków, węzełków to mozolne zajęcie. Ważne tak samo jednak, jak każde inne. Tak czyni czwarta – zapomniana przez wszystkich na długi czas – Parka**) – pruje i rozplątuje wcześniej zaplatane, a potem mocno poplątane… nici żywota (miałam takie przypomnienie o czwartej Parce). I łączyła je ze sobą… w harmonii.
    (…)
    PARKI PODOBNO SĄ TRZY – to boginie losu… Jedna przędła nici żywota, druga strzegła nici (a może nawet je tkała?), a trzecia przecinała nici żywota. Ale ja miałam przypomnienie o CZWARTEJ. Ta pruła wcześniej utkane „kobierce”. Bo nici to także kosmiczna energia, z których można utkać inne formy, a nawet inne światy 🙂
    (…)
    *) o supłach i węzłach znalazłam:

    cyt.:z Wikipedii:
    
“For thousands of years, knots have been used for basic purposes such as recording information, fastening and tying objects together. Over time people realized that different knots were better at different tasks, such as climbing or sailing. Knots were also regarded as having spiritual and religious symbolism inaddition to their aesthetic qualities. The endless knot appears in Tibetan Buddhism, while the Borromean rings have made repeatedappearances in different cultures, often symbolizing unity. [hmmm….] The Celtic monks who created the Book of Kells lavished entire pages withintricate Celtic knotwork.
Knotswere studied from a mathematical viewpoint by Carl Friedrich Gauss,who in 1833 developed the Gauss linking integral for computing thelinking number of two knots. His student Johann Benedict Listing,after whom Listing’s knot is named, furthered their study.” – link

    Nici Kosmicznej Pajęczycy 😉

    Lubię to

    1. „W tych moich snach o żywiołach i kierunkach tylko z ostatniego czwartego snu wybudziłam się spokojna, z trzech poprzednich z krzykiem, bo dochodziło w nich do czegoś bardzo złego właśnie związanego z żywiołami i kierunkami i ich rozstrojenie, ale w czwartym śnie ujrzałam ten centralny portal – ŚWIĘTE CENTRUM i tym razem wszystko potoczyło się inaczej… „

      Tak mi się skojarzyło… bez tej Czwartej Parki (np. po kolejnych trzech SŁOŃCACH) zawsze następowały katastrofy – ostre przecinanie nici żywota… Ta czwarta z cierpliwością je rozsupłuje i nie trzeba ich przecinać. CIERPLIWIE Prowadzi do ŚWIĘTEGO CENTRUM.

      Właśnie mi się coś przypomniało: już jako mała dziewczynka miałam dużą cierpliwość do rozplątywania różnych nici: kiedy babci poplątał się kordonek do haftowania albo mamie poplątała się włóczka. Miałam w tym rozplątywaniu im nawet pewną przyjemność 😀 Potem, kiedy haftowałam lub robiłam na drutach swetry z różnymi wzorami także miałam cierpliwość do rozplątywania nici i prucia… 🙂

      Lubię to

  5. „W pierwszym snie drzwi mieszkania znajdowaly sie po zachodniej stronie i to wlasnie od tamtej strony zaczela sie wdzierac niszczycielska energia.. ja stalam po stronie wschodniej i probowalam jej zagrodzic droge..

    W drugim snie kobieta (ktora rownie dobrze moglabyc toba jak i mna) na scenie poruszala sie na lini zachod-wschod/wschod-zachod… zaczela uciekac na poludnie.. tym razem to cos niepokojacego musialo sie pojawic od polnocy.. jakby poprzez lustro?

    W trzecim snie zobaczylam ciebie na polnocy.. Ja nadeszlam od poludnia.. Mam wrazenie, ze 8 magiczne Zrodlo znajdowalo sie na wchodzie, a cos zlowieszczego nadeszlo od zachodu, ale nie pamietam co sie dokladnie wydarzylo..

    W ostatnim snie znow przybylam z poludnia.. Rzeka plynela na polnoc.. Po zachodniej stronie znajdowal sie dom mojej babci.. 8 magiczne Zrodlo znajdowalo sie na wschodzie.. Wpadalo do rzeki..

    U Lakotów są dwie Drogi:
    Z zachodu na wschód – Czarna lub Niebieska Droga
    Z południa na północ – Czerwona Droga

    „Czarna droga wiedzie stąd gdzie żyje grzmot (zachód) i gdzie słońce nieustannie świeci (wschód), straszna droga, droga kłopotów i wojny.”
    -Czarny Łoś

    Czarna Droga z zachodu na wschód.

    „Czerwona Droga wiedzie na północ i na południe i jest ona dobra i prosta; dla Siouxa północ jest czystością a południe źródłem życia. Ta Czerwona Droga jest podobna do chrześcijańskiej prostej i wąskiej drogi.

    Z drugiej strony, jest „niebieska” albo „czarna droga”, która prowadzi od wschodu ku zachodowi i jest drogą błędu, i zniszczenia. Ten, kto po niej podróżuje jest, jak mawiał Czarny Łoś- tym szalonym, który rządzony jest przez własne zmysły i kto żyje dla siebie a nie dla swych ludzi.”
    -Joseph Epes Brown

    Czarna Droga ze wschodu na zachód.

    Przejście na południe to zmiana „kierunku” i Droga z południa – ze źródła życia na północ – do czystości.

    Lubię to

  6. I like the helpful info you provide in your articles.
    I will bookmark your blog and check again here regularly.
    I am quite certain I’ll learn plenty of new stuff right here!
    Best of luck for the next!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s