Pszczoły, Wenus i Paleolityczne Boginie Piękności..

Wątek wyłoniony z dyskusji od notką 29.07.2013 – Wielki Sekstyl/Lipcowa Gwiazda Dawida – Pieczęć Salomona

29 Lipiec 2013 o 15:19 Jestem pisze:

Brahmari Devi – Bogini Pszczół…. wracają do ula ze “zbiornika”?

31 Lipiec 2013 o 17:53 Livia Ether pisze:

Też miałam takie skojarzenie, a ponadto.. Jesli możesz zajrzyj prosze tutaj. Ciekawa jestem jak to odbierzesz 🙂

Ja na ową Kószkę zwróciłam uwagę w artykule: http://andrewgough.co.uk/bee1_2.html

przypomina głowę Wenus z Willendorfu

a także delficki omfalos:

Miałam o tym napisać już wcześniej, ale nie zdążyłam, a teraz przypomniało mi o tym zdjęcie białego głazu stojącego na skraju Esperanzy, o którym niedawno pisałam, że wygląda jak delficki pępek świata….

“Nazwa posążków nawiązuje do posągu Wenus z Milo, gdyż podobnie jak ta rzeźba, figurki Wenus paleolitycznych w zasadzie pozbawione są kończyn górnych.”

i przyszedł mi myśl dzisiejszy motylek z rękoma ciągnącymi się w nieskończoność :)

*

I jeszcze małe zestawienie kilku różnych paleolitycznych Wenus:

Wenus paleolityczna – ogólne określenie niewielkich, kilkunastocentymetrowych posążków kobiecych, odnajdowanych na stanowiskach archeologicznych od Europy Zachodniej do Syberii (m.in. Willendorf, Galgenberg, Dolní Věstonice, Brassempouy), pochodzących z okresu górnego paleolitu. Wspólną cechą figurek jest uwydatnienie zewnętrznych (trzeciorzędowych) cech płciowych kobiety (piersi, brzuch, uda) przy jedynie schematycznie zaznaczonych innych częściach ciała. Nazwa posążków nawiązuje do posągu Wenus z Milo, gdyż podobnie jak ta rzeźba, figurki Wenus paleolitycznych w zasadzie pozbawione są kończyn górnych.

Wenus z Berekhat Ram

Wenus z Brassempouy

Wenus z Dolních Věstonic

Wenus z Galgenbergu

braki informacji w polskiej Wikiipedii

Wenus z Hohle Fels

Wenus z Laussel

i jeszcze zbliżenie

Detal: prawe ramię z rogiem żubra z 13 nacięciami

“Rzeźba związana jest bezpośrednio z kultem kobiety i płodności oraz matriarchatem[2]. Nadmierna otyłość jest prawdopodobnie skutkiem częstej brzemienności[5]. Choć tematycznie i chronologicznie rzeźba należy do wyobrażeń paleolitycznej „Wenus”, to nie jest, jak inne, pełną figurą, lecz wyrzeźbionym w wapieniu półreliefem (płaskorzeźbą), a właściwie rytem naskalnym. Figurka pierwotnie pomalowana była czerwoną ochrą, co można stwierdzić po śladach farby. W prawej ręce Wenus dzierży róg żubra, z 13 nacięciami, których liczbę interpretuje się jako liczba cykli menstruacyjnych w ciągu roku słonecznego, mająca także związek z liczbą miesięcy księżycowych. Róg symbolizuje księżyc[6]. Widoczne są duże obwisłe piersi, pępek i brzuch z odsłoniętym sromem. Lewa ręka spoczywa na ciężarnym brzuchu[2] (nawiązanie do związku płodności z cyklem menstruacyjnym). Głowa ma zniszczoną powierzchnię[2]. Na prawym biodrze widoczny jest znak w kształcie litery Y.”

i szczerze mówiąc ta ‘Wenus’ wydaje mi się najbliższa, mimo że i w jej przypadku widać mocno zdeformowany dół..

tak, czy inaczej wszystkie te kobiece wizerunki łączy (w moim odczuciu) ze sobą coś traumatycznego, co widać najlepiej na przykładzie poniższej pani:

Wenus z Lespugue

Wenus Ocicka

brak informacji na jej temat w polskiej Wikipedii

a tutaj ciekawa odmiana:

Wenus z Petřkovic

“Wenus z Petřkovic (cz.: Petřkovická venuše albo Landecká venuše) – figurka paleolityczna Wenus datowana na ok. 23 000 lat p.n.e. (kultura grawecka). Została znaleziona przez archeologa Bohuslava Klimę 14 lipca 1953 w granicach miasta Ostrawa na Śląsku w Republice Czeskiej.

Figura została wyrzeźbiona z minerału hematytu a przedstawia tors młodej kobiety lub dziewczyny. Brak głowy wydaję się być intencją autora. W kontraście do innych znanych figurek wenus paleolitycznych, Wenus z Petřkovické przedstawia szczupłą sylwetkę z małym biustem[1].”

Poniżej Kopia Wenus z Petřkovic obok Wenus z Dolní Věstonice na wystawie w Muzeum Narodowym w Pradze

Wenus z Tan-Tan

“Figurka została odnaleziona w 1999 roku w Maroku na północnym brzegu rzeki Draa w pobliżu miasta Tan-Tan przez niemieckiego archeologa Lutza Fiedlera. Mierzy 6 centymetrów długości. Nie posiada głowy ani specyfikacji płciowej. Jej powstanie jest datowane między 300 000 a 500 000 rokiem p.n.e. Razem ze współczesną sobie Wenus z Berekhat Ram może być najwcześniejszym znanym przedstawieniem ludzkiego kształtu.

Jest wykonana z kwarcytu, była pomalowana na czerwono ochrą, co mogłoby sugerować jej symboliczne znaczenie. Może być jednym z najwcześniejszych zastosowań pigmentacji jakie kiedykolwiek odkryto.”

i wreszcie wspomniana już wcześniej najbardziej znana spośród paleolitycznych bogin piękności

Wenus z Willendorfu

“Wyrzeźbiona jest z kamienia kredowego nie występującego w tej okolicy i pomalowana czerwoną ochrą.”

“Wenus z Willendorfu nie jest realistycznym portretem, lecz wyidealizowanym przedstawieniem kobiety. Twarz jest pokazana tylko schematycznie. Głowę pokrywają włosy, a przypomina ona kószkę. Najbardziej rozbudowane są piersi, brzuch i uda, gdyż były to atrybuty płodności kobiety-matki dającej życie. Taki sposób przedstawienia może wskazywać na związek z kultem płodności.”

Pierwsze moje skojarzenie z Kulturą Magdaleńską to Maria Magdalena (i Magdala), choć nazwa ta wywodzi się ponoć od miejscowości La Madeleine, w departamencie Dordogne we Francji.

Kultura magdaleńska – jedna z kultur późnego paleolitu, występująca w Europie zachodniej i środkowej.

Kultura magdaleńska (na pomarańczowo)

„Kultura magdaleńska charakteryzowała się dość wyrafinowaną produkcją narzędzi z krzemienia, rogu i kości. Z tego okresu pochodzi na przykład igła kościana z uszkiem. Do kultury magdaleńskiej zaliczają się odkryte w jaskiniach, głównie Francji i Hiszpanii, monumentalne przykłady malarstwa naskalnego w jaskiniach: Altamira, Lascaux, Font-de-Gaume i inne.”

więcej o kulturach paleolitu link

I jeszcze co ciekawe te częste wizerunki paleolitycznych kobiet bez głowy kojarzą mi się ze sceną z Ostatniej Wieczerzy, o której wspomniała Margo0307 w notce Ukrzyżowanie św. Piotra i nawrócenie św. Pawła – cz.I..

“Po lewej stronie Jezusa zasiada Maria Magdalena. Przy jej szyi – siedzący obok niej św. Piotr, trzyma dłoń w geście sugerującym odcięcie głowy, a w drugiej ręce za plecami schowany ma nóż…

“Św. Piotr był zazdrosny o wpływ Marii Magdaleny na Jezusa.
Dlatego w Biblii wystylizowano ją na prostytutkę, aby wymazać z pamięci ludzkiej wszystkie wzmianki na temat jej związku z Jezusem.

Nie przypadkiem również św. Piotr został pierwszym papieżem i na fundamencie jego niechęci -(zazdrości o wiedzę) do kobiet stoi kościół.”

W opisie paleolitycznych bogiń często powtarza się informacja o czerwonej ochrze, którą niektóre z nich były pokryte, a czerwona ochra jak wiadomo z innych wykopalisk służyła także do pokrywania ciał zmarłych. Można się więc domyślać, że w obu przypadkach chodziło o imitacje krwi. Czerwony kolor jest bardzo silnym symbolem, nie tylko krwi ale i sił życiowych (link)

Istnieją jak widać skomplikowane związki między kobietami, paleolitycznymi Wenus, czerwonym kolorem, księżycem, cyklem płodności, pierwszymi próbami kontrolowania natury i pierwszymi wierzeniami.

Wiemy z późniejszego okresu, że Grecy pozwalali krwi spływać do grobów zmarłych, aby ich cieniom dać siłę życiową. W wielu religiach wróżbici pili krew, aby się wprowadzić w stan ekstazy. W kulcie Kybele i Mitry wiernych zanurzano rytualnie we krwi ofiarnych byków, którą uważno za oczyszczającą i przynoszącą siłę. Wybór byków na zwierzęta ofiarne nie był przypadkowy. Rogi tak jak i w reliefie z Laussel symbolizwały księżyc, a zwierzęta posiadające rogi w kształcie półksiężyców były przez długi czas emblematami wielkiej bogini płodności. Symbolem egipskiej Izydy był księżyc w pełni otoczony bawolimi rogami. (link)

i ten czerwony wątek łączy mi się z moją niedawną notką pt.  MAKI, czerwień, krew, pamięć.. pamięć macierzysta i podróż do źródła…. oraz z tym co na temat krwi, kobiecości i matriarchacie zostało powiedziane wOżywieniu Bogini

Dodam jeszcze tylko, że przedstawione w tej notce paleolityczne Wenus to tylko niektóre z odnalezionych do tej  pory statuetek i wciąż odkrywane są nowe..

Na ziemiach polskich znaleziono tylko jedną taką figurkę w 1999 roku w Wilczycach. Badania wykazały, że ma około 15.000 lat.

cdn…

Reklamy

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

76 thoughts on “Pszczoły, Wenus i Paleolityczne Boginie Piękności..”

  1. Gdy tak patrze na Wenus z Willendorfu to na dole /uda / —MOTYL, nad motylem wagine…pępek–środek , podobne jest to do tzw trzeciego oka namalowanego na obrazie przedstawiajacym Brah-mari devi, piersi–to 2 Słońca, czyzby to przedstawienie naszego DOMU…..

    Polubienie

    1. Motyl, a to ciekawe, bo ja nijak nie widzę w tej postaci Motyla… Przypomnę też tutaj to co napisałaś w innym miejscu:

      Maria_st pisze:
      31 Lipiec 2013 o 19:24

      Te Venus-ki w wiekszosci mają twarze jaszczurkowate ……..

      Livia Ether pisze:
      31 Lipiec 2013 o 19:28

      Miałam o tym napisać Mario, ale mnie ubiegłaś 🙂

      p.s gadzie dziedzictwo ludzkości

      Maria_st pisze:
      31 Lipiec 2013 o 19:47

      oj to przepraszam Livio….ale takie jakies skojarzenia mam ostatnio….jaszczurki, modliszki, wazki, pszczoly, ryby

      Livia Ether pisze:
      31 Lipiec 2013 o 21:22

      Ależ to dobrze, że o tym napisałaś, bo przynajmniej widać, że mamy podobne skojarzenia..

      “jaszczurki, modliszki, wazki, pszczoly, ryby”

      miałam zapytać o motyle, ale widzę, że wspominasz o nich w nowszym komentarzu 🙂

      Polubienie

      1. Widzę Mario, widze.. z tym że tak ogólnie to ta postać mi się z Motylem nie kojarzy… Szukam własnie czegoś w archiwum ST, jak znajdę to dodam.. notka o WENUS, MAJACH i JASZCZURKACH 🙂

        Polubienie

      2. „Motyl, a to ciekawe, bo ja nijak nie widzę w tej postaci Motyla… „

        Widzę wyraźnie motyla: nogi to skrzydła, a wagina to głowa.

        Polubienie

      3. ” tak, ludzka pupa w ogóle przypomina motyla… dwa pośladki to dwa skrzydła :-D”

        Ha, ha, ha…
        Pupa ludzka nie kojarzy się nijak z motylem… hmmm…. Ale pupa w ogóle – jak najbardziej.
        To też jest pupa: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/11/Actias_luna_male_pupa_sjh.JPG

        z której rodzi się coś takiego:

        „Skrzydła to możliwość swobodnego ruchu, przemieszczania się i ogólnie symbol wolności, ale i transformacji podobnie jak i Motyl w ogóle, to zresztą mój ulubiony symbol transformacji, a także moje zwierzę mocy.. „ http://liviaspace.com/2013/07/31/1-lipca-2013/

        Motyl to dojrzała postać… Wcześniej przechodzi różne cykle: jajo → larwa → poczwarka → imago (owad dorosły, owad doskonały).

        Polubienie

      4. Jestem, podobnie jak Wy (Ty i Maria) mam prawo do własnych skojarzeń i własnego odbioru świata. Skoro widzicie Motyla w nogach Wenus z Willendorfu to ja mogę go widzieć w ludzkiej pupie.. I doskonale zdaję sobie sprawę z tego jaką transformację przechodzi Motyl.. Stąd choćby moja notka o Motylu jako najpiękniejszym symbolu transformacji 🙂

        Polubienie

      5. „Jestem, podobnie jak Wy (Ty i Maria) mam prawo do własnych skojarzeń i własnego odbioru świata. „

        To oczywiste.

        „Skoro widzicie Motyla w nogach Wenus z Willendorfu to ja mogę go widzieć w ludzkiej pupie.. „

        To oczywiste.

        „I doskonale zdaję sobie sprawę z tego jaką transformację przechodzi Motyl.. Stąd choćby moja notka o Motylu jako najpiękniejszym symbolu transformacji „:-D

        Ale wiedziałaś o tym, że larwa to „pupa” po angielsku znaczy poczwarka? ;-D Bo ja wcześniej nie wiedziałam. Miałam nadzieję, że to, co napisałam będzie dla Ciebie zabawnym żartem.

        Błogosławiąc wszystkie pupy i „pupy” oddalam się na pewien czas… 🙂

        Polubienie

  2. Ewidentnie Brahmari Devi – Bogini Pszczół ma na głowie ul. A postać Wenus z Wiiendorfu jest cała jak ul 😉

    Wenus z Laussel…
    „Głowa ma zniszczoną powierzchnię[2]”
    Ta głowa… nawet jeśli zdeformowana, to obrys głowy ma bardzo dziwny kształt… Taki
    Wenus z Willendorfu… ma w sobie zapisany majański znak Wenus.
    Według mnie, to jej głowa jest albo kwiatem albo ulem.
    Jej głowa i głowa np. Buddy:


    Ta kojarzy mi się ze Sfinksem 🙂

    „This statue is literally made of the mountain, the Leshan Buddha Head is the largest stone budha in the world, and is located just outside the city of Leshan in China”:

    Ta :fryzura” na głowie Wenus i Buddy kojarzy mi się z szyszynką…
    też te ule kojarzą z szyszynką… z wielką szyszynką 😉
    I z „ziarnami, które mogą rozkwitnąć…

    Znalazłam też takiego Buddę:
    Budda z lotosem wokół głowy
    „The Buddha’s head is surrounded by a halo with a large central lotus-leaf blossom—an important symbol in Buddhism of purity and rebirth.”

    „The Buddha had a bump on top of his head that represents his extra wisdom,” Tsiang said. „In this case that extra protuberance is not very high. It’s just shown as a slightly raised part of the skull.”
    Hurra… Budda z kwiatem lotosu WOKÓŁ GŁOWY.Przyszła do mnie dziś taka myśl, czy istnieje gdzieś taka figurka buddy z lotosem na głowie albo wokół i nagle „przypadkowo” się pojawiła…

    I piękny wizurek Buddy w drzewie:

    —-
    Na filmach ze wzorami dźwiękowymi cymatics widziałam taki „majański” wzór „Wenus”… bardzo wyraźny.
    —–
    Maria_st, masz piękne skojarzenia z tą Wenus.
    —–
    Pamiętacie film Walka o ogień?… był tam wątek o plemieniu, w którym kobiety były tuczone w klatkach…
    =========

    p.s. ciekawostki:
    1. ma piękne uszy:

    2.http://www.theartnewspaper.com/articles/Portuguese-billionaire-adds-works-inspired-by-Bamiyan-Buddhas-to-his-vast-sculpture-park/28289

    Polubienie

    1. Ciekawe macie skojarzenia 😉

      „Maria_st, masz piękne skojarzenia z tą Wenus. Pamiętacie film Walka o ogień?… był tam wątek o plemieniu, w którym kobiety były tuczone w klatkach…”

      rzeczywiście piękne, równie piękne jak Wenus z Willendorfu 😉

      Nie znalazłam jeszcze tego czego szukam, ale znalazłam coś innego:

      Wenusjańskie JAJA, czyli o tym skąd przybyło Życie na Ziemię..

      komentarz z notki O buczeniu, Archontach i zmianach na Ziemi.. będący odpowiedzią na komentarz JESTEM, w którym opisała jej sny o pająkach

      Livia Ether 2 Lipiec 2012

      a to ten wspomniany fragment z Pleiadian Agenda (autor Barbara Hand Claw, członek Starszyzny Majów)

      Był taki okres, kiedy to życie zostało przeniesione z Wenus na Ziemię – w jasnofioletowych jajach, ochranianych przez długonogie babki pajęczyce. (Nowe życie znajdowało się w jajach, w kolorach od turkusowego, poprzez lazur, aż do fioletu.) Były to jaja wenusjańskie – zostały zrodzone na Wenus przy pomocy czujących form myślowych. Na Ziemi żadne życie biologicznych gatunków nie może istnieć bez tych czujących świetlnych ciał. My jaszczurki nadal czujemy jak nasza Pajęcza Babka trzyma nas w ramionach. Nasze wspomnienia sięgają daleko wstecz i jesteśmy im wdzięczni za dostarczenie naszych form myślowych do 3D. Nie mniej jednak, były to czasy pełne traumy, podobnie jak traumatyczny jest poród. Wszystkie ziemskie gatunki noszą w sobie pewien emocjonalny uraz w związku z tamtym momentem, i aż do tej chwili woleliśmy nie ujawniać tej informacji.

      dzięki Jarek za tłumaczonko i fajnie jakbyś dotłumaczył jeszcze odrobinkę:)

      ***

      notka powiązana z wpisami:

      – WENUS, MAJOWIE I JASZCZURKI

      – O Kosmicznym Jaju, Krzyżu Ankh i Błękitnych Ludziach

      – Narodziny Dusz

      – KOSMICZNE JAJO

      – 8 Jaj Nostradamusa

      Polubienie

      1. Cciekawe macie skojarzenia 😉

        “Maria_st, masz piękne skojarzenia z tą Wenus. Pamiętacie film Walka o ogień?… był tam wątek o plemieniu, w którym kobiety były tuczone w klatkach…”
        Oj, czytasz tak, jak chcesz 😉 Jasne, połączyłaś dwa zdania, które BYŁY ODDZIELONE od siebie KRESKĄ po, by ich ni łączyć, ale Ty je połączyłaś i wyszło to, co wyszło.

        Skojarzenie Marii Nóg Wenus z MOTYLEM dla mnie jest piękne.
        A tuczenie kobiet już raczej mniej… Pytanie po co?
        Ale jeśli ktoś tak lubi i sam jest grubaskiem, to czemu nie? Puszyste kobiety bywają i też są piękne.

        Polubienie

    2. „Wenus z Willendorfu… ma w sobie zapisany majański znak Wenus.
      Według mnie, to jej głowa jest albo kwiatem albo ulem.”

      Możliwe Jestem, skoro tak uważasz, ale do mnie ta postać po prostu jakoś nie przemawia, nie rezonuje ze mną.. Znacznie bliższe jest mi to co tutaj http://liviaspace.com/2013/07/31/1-lipca-2013/ Taka Bogini Motyl 🙂

      A Wenus z Willendorfu jak i inne paleolityczne biginie ma w sobie jakiś ciężki zapis… pamięć jakiejś ogromnej traumy… może uda mi się to za chwilkę lepiej wyrazić….

      p.s przypomniałam sobie, że w trakcie dyskusji o Archontach była jakaś wzmianka o kulturze magdaleńskiej i znalazłam ciekawy fragment:

      „Główna konstrukcja, która trzyma ludzkość w trzecim wymiarze są eteryczne implanty. Tworzą sieć czarnych tuneli i dziur, które zostały stworzone przez Archonów 26.000 lat temu i wzmocnione magdaleńską inwazją archontów 16.000 lat temu. Te czarne dziury zawierają Reptilian i ich technologię na eterycznym poziomie…”

      http://2012portal.blogspot.com/2012/07/normal-0-microsoftinternetexplorer4_26.html

      i tak mi się to kojarzy z tym co napisałaś:

      „Wenus z Willendorfu… ma w sobie zapisany majański znak Wenus.
      Według mnie, to jej głowa jest albo kwiatem albo ulem.”

      i pamiętasz może Majańską Ceremonię 13 Kryształowych Czaszek sprzed 26 000 lat, której pierwszym z najważniejszych punktów był Wielki Wężowy Kopiec w Ohio?

      Polubienie

      1. „i pamiętasz może Majańską Ceremonię 13 Kryształowych Czaszek sprzed 26 000 lat, której pierwszym z najważniejszych punktów był Wielki Wężowy Kopiec w Ohio?”

        Nie pamiętam. A Ty coś możesz przypomnieć?

        Polubienie

      2. Naprawdę Jestem nie pamiętasz? 🙂 Przecież masz nawet notki na ten temat u siebie na blogu… Ja też ich troszkę miałam na ST, w tym notkę poświęconą przebiegowi tej właśnie ceremonii, która dobiegła końca w Los Angeles w dniu 13 listopada 2011… A przypominam ten wątek, bo przed chwilką znalazłam pewien artykuł:

        Los Angeles Times, January 29, 1934

        „Lizard People’s Catacomb City Hunted
        Engineer Sinks Shaft Under Fort Moore Hill to Find Maze of Tunnels and Priceless Treasures of Legendary Inhabitants”

        http://www.bibliotecapleyades.net/sumer_anunnaki/reptiles/reptiles27.htm

        który ciekawie się pokrywa z tym co poniżej:

        „Było to bardzo intrygujące kiedy w 1989 mój pojazd został zabrany przez Ludzi Hunbatz (oryg. Hunbatz Men – rdzenne plemię Indian zamieszkujące półwysep Jukatan przypis tłum.) w głąb wapiennych jaskiń Jukatanu, aby zobaczyć rysunki naskalne przedstawiające Majów z dinozaurami i aby posłuchać jaszczurki!”

        http://liviaspace.com/2012/12/16/21-12-2012-i-gadzie-dziedzictwo-ludzkosci/

        a jak wiadomo na czele ceremonii Kryształowych Czaszek stał Hunbatz Men reprezentujący lud Majów ITZA pochodzący z Atlantydy………

        Pierwszy główny punkt tej cermonii to Wielki Wężowy Kopiec w Ohio będący największym wizerunkiem Węża na Ziemi…

        dodam tylko, że z tego co mówi Król Jaszczur to można jaszczurkę odebrać jako symbol życia w zgodzie z naturą, a więc i łańcucha pokarmowego i re cyklingu… i tak mi się przypomniało, że ujrzałam kiedyś Ziemię jako wielką zieloną jaszczurkę, co mi się kojarzy z Twoim doświadczeniem z Lipą na Chełmie……. Aya 😉

        Polubienie

      3. LIVIA ETHER:
        „“i pamiętasz może Majańską Ceremonię 13 Kryształowych Czaszek sprzed 26 000 lat, której pierwszym z najważniejszych punktów był Wielki Wężowy Kopiec w Ohio?”

        JESTEM:
        Nie pamiętam. A Ty coś możesz przypomnieć?”

        LIVIA ETHER:
        Naprawdę Jestem nie pamiętasz? 😀 Przecież masz nawet notki na ten temat u siebie na blogu… :

        Nie pamiętam tej sprzed 26 000 lat, by odbyła się na Wielkim Wężowym Kopcu. 😀
        (Piramidy są takimi Kopcami Wężowymi.)

        Pisałam o Ceremoniach z kryształowymi Czaszkami coś całkiem innego…
        CEREMONIA KRYSZTAŁOWYCH CZASZEK
        W ceremonii Kryształowych Czaszek uczestniczyli kiedyś wyłącznie gotowi na PRZEBUDZENIE (oświecenie). A celem tej ceremonii było całkowite oczyszczanie KARMY. Dlatego Kryształowymi Czaszkami o ‘ruchomych żuchwach’ stawały się żywe istoty ludzkie (kto wie, być może tylko kobiety) o ‘wyższej’ świadomości. Tylko one były w stanie przyjąć na siebie całą tę wiedzę zapisaną wcześniej w materialnych Kryształowych Czaszkach łącznie z aspektami emocjonalnymi. I tylko one mogły oczyszczać karmę całych ‘narodów’ zapisaną w pamięci Kryształowych Czaszek.

        ten obraz mnie poruszył dawno temu:

        A ten niedawno:

        ….
        A tu ciekawa „Wężowa Piramida”:

        Ziarna Słonecznika (ziarna kukurydy), pędy, pępowina…jaja i węże…
        Płodność Kosmicznego Łona… i uzdrawianie, oczyszczanie, transformacja, zrozumienie… ?

        A tu podobna troszkę do Twojej Bogini, (która troszkę przypomina też „Kobietę-Węża” spływającego na Ziemię):

        aztecka bogini płodności:

        I Sprawiedliwa Maat z rysunku do wcześniejszej wersji Twojej Bogini też troszkę podobna:

        Te dwie gwiazdy w spiralach Twojej Bogini… Dwa Słońca (podwójna istota?)… hmm… Majańskie boginie maja te dwa Słońca…

        Polubienie

  3. Jakis czas temu obserwowalam zycie w oczku wodnym, a byla tam wielka roznorodność.

    bardzo lubilam obserwowac rozwoj żab…od jajeczek, kijanek …..i pewnego dnia patrze jak jakas paskuda atakuje kijanki , takie malutkie, bezbronne i zjada……okropnie wygladał ten ” agresor-morderca”, zastanawiałam sie co to moze byc…….az pewnego dnia zobaczyłam jak z tego potwora powstaje piekna wazka—potwor gubil wstretna posture i stawal sie pieknym owadem……podobnia metamorfoze przechodzil jak motyl.
    Wiele mozna sie nauczyc i zrozumiec obserwujac nature.
    Człowiek to PIĘKNA ISTOTA bo w sobie i na sobie nosi…… cos z owada, cos z gada, cos z saka, a takze minerałow i roślin………jesteśmy calym WSZECHŚWIATEM.

    Polubienie

    1. Mario, tu odpisałam Livii w sprawie tego motyla i pupy, i skojarzeń, z których Livia tak sobie żartuje 😉
      http://liviaspace.com/2013/07/31/pszczoly-wenus-i-paleolityczne-boginie-pieknosci/comment-page-1/#comment-5658

      „Wiele mozna sie nauczyc i zrozumiec obserwujac nature.
      Człowiek to PIĘKNA ISTOTA bo w sobie i na sobie nosi…… cos z owada, cos z gada, cos z saka, a takze minerałow i roślin………jesteśmy calym WSZECHŚWIATEM.”

      Tak kochana Mario. Czuję to, o czym napisałaś.

      Polubienie

      1. Ależ ja też czuję i to doskonale:) Galaktyczny Motyl Majów życzy pięknych snów ♥ƸӜƷ ♥

        i w ten w sumie sposób zakończyliśmy tę dyskusję, bo nie zauważyłam, aby któraś z Was była zainteresowana dalszym ciągiem moich odczuć nt Wenus z Willendorfu.. Wszystko już wiadomo, Wenus z Willendorfu ma w nogach Motyla, a w głowie kwiat, albo ul, a więc co tam jakaś Livia Ether może mieć od siebie do dodania? Tak więc, ok.. zatrzymam swoje odczucia dla siebie.. Dziękuję Jestem 😉

        Polubienie

      2. ” w ten w sumie sposób zakończyliśmy tę dyskusję, bo nie zauważyłam, aby któraś z Was była zainteresowana dalszym ciągiem moich odczuć nt Wenus z Willendorfu.. zatrzymam to więc dla siebie, bo tutaj jak widzę o pewnych rzeczach pisac najzwyczajniej nie mogę.. Dziękuję Jestem ;-)”

        Ależ dlaczego?
        Zawsze jestem zainteresowana dalszym ciągiem Twoich odczuć, zwłaszcza nt Wenus z Willendorfu.. Czekałam cierpliwie na to, co napiszesz w sprawie tych kolejnych odkryć i powiązań wątku Wenus, Marią Magdaleną i Archontami, a w międzyczasie – tak zwanym 🙂 prowadziłyśmy dialog na temat różnych skojarzeń i impresji.
        Nie rozumiem, co tym razem zrobiłam „nie tak”?

        Polubienie

  4. 1. Bhramari Devi -goddess-of-bee – nie jest ….hm…. przy kości.
    2 Rysowanie Wenus z uwypuklonymi pewnymi fragmentami ciała wynika z wierzeń z nie zrzynania (portretowania). Po prostu wychowywanie dziecka wymaga by kobieta przed zajściem w ciąze była „pełna” przez co jest gwarancja iz dziecko sie urodzi zdrowe a ona bedzie miała mleko by go karmić (ten zwyczaj jest zachowany w tuczeniu panien na wydaniu u ludów Polinezji czy Afryki). Rysowanie portretu Bogini z uwypuklonymi tymi cechami miało, jak sadze, uwypuklenie jej ochronnego i troskliwego, jak matka, charakteru. A nie jak się przyjmuje jej …. nadwagi.

    3. Poza tym należy wziąć też pod uwage możliwości obróbki materiału z jakich wykonywano posąg. Cienkie bryły są kruchliwe. to się chyba pomija w rozważaniach.


    Głowa „Wenus z Willendorfu” jest symbolem Wenus ale nie jest to Planeta. To „ul” ale szczególnego rodzaju.

    Polubienie

    1. Witaj Ktosiu, dziękuję za przypomnienie i inspirację. 😉

      Ta różnica między Brahmari Devi a Wenus z Willendorfu wynika z różnic kulturowych. Artyści, którzy je wykonali pochodzą z różnych „kultur. Ale – dla mnie – one obie przedstawiają to samo i są symbolem wszelakiej PŁODNOŚCI żeńskiego aspektu kosmicznego.

      „Głowa “Wenus z Willendorfu” jest symbolem Wenus ale nie jest to Planeta. To “ul” ale szczególnego rodzaju.”

      No tak. Cała postać jest skomponowana w taki sposób, że zapisany jest w niej symbol Wenus. A jej głowa – rzeczywiście jest jak „ul szczególnego rodzaju”… I to nie jest Planeta. Od dawna mam taką intuicję, że Wenus to NIE JEST PLANETA 😉
      Wyłoniła się, jakby nie było z kosmicznego PRA-OCEANU… (z jego „piany”)

      „Bhramari Devi to Brahma Ra Devi”
      Brahmari… Brah – mari – morze, ocean…kosmiczny… „Brahmari Brahma Ra Devi – Oceaniczne Słońce Płodności”… Boskości…

      Devi – słowo-korzeń duchowości (niebiańskości czy boskości) i synonim Shakti czyli żeńskiego aspektu duchowości (niebiańskości, boskości)…

      Polubienie

    2. „Po prostu wychowywanie dziecka wymaga by kobieta przed zajściem w ciąze była “pełna” przez co jest gwarancja iz dziecko sie urodzi zdrowe a ona bedzie miała mleko by go karmić”

      wybacz, ale moim zdaniem w żadnym bądź razie kobieta nie musi, a nawet nie powinna tak wyglądać. Aby urodzić zdrowe dziecko i aby je dobrze wykarmić nie trzeba się zmieniać w utuczoną świnkę. Zresztą poczytaj sobie na temat otyłości w ciąży „Otyłość to coraz powszechniejsza choroba, która wikła przebieg ciąży, porodu i okres połogowy”… Zwiększa ryzyko wystąpienia choćby zatrucia pokarmowego i nie tylko.. Sama urodziłam kilkoro dzieci, a byłam i wciąż jestem szczupła, tzn. ani chuda, ani gruba.. W chwili obecnej wciąż intensywnie karmię piersią mojego prawie półtorarocznego synka, podobnie wykarmiłam starsze dzieci i nigdy nie miałam problemu z pokarmem, a pamiętam niejedną kobietę z dużą nadwagą, która już na starcie nie miała pokarmu…. Dlatego też te paleolityczne boginie kojarzą mi się z starymi wzorcami, takimi jak że „wychowywanie dziecka wymaga by kobieta przed zajściem w ciąze była “pełna”.. Dokładnie to samo słyszałam kiedyś mieszkając na wsi, że ciężarna kobieta musi dużo jeść, zwłaszcza mięsa (czasem pół świni na jedno dziecko!) że musi mieć zapas, dużo białka, itd… Mnie to jednak nigdy nie przekonywało i czułam intuicyjnie, że mi przynajmniej służy dieta wegetariańska.. Takie jedzenie na zapas kojarzy mi się też z życiem w ciągłym stresie, że za chwilę może nam czegoś zabraknąć, albo zaspokajaniem za pomocą jedzenia jakichś innych nieuświadomionych potrzeb…

      Polubienie

      1. Ktoś:
        „Po prostu wychowywanie dziecka wymaga by kobieta przed zajściem w ciąze była “pełna” przez co jest gwarancja iz dziecko sie urodzi zdrowe a ona bedzie miała mleko by go karmić”

        Livia Ether:
        „wybacz, ale moim zdaniem w żadnym bądź razie kobieta nie musi, a nawet nie powinna tak wyglądać. Aby urodzić zdrowe dziecko i aby je dobrze wykarmić nie trzeba się zmieniać w utuczoną świnkę.”

        Ale w pewnych kulturach właśnie takie przekonanie mogło istnieć i zapewne istniało, że tylko kobieta o pełnych kształtach może urodzić zdrowe dziecko… ?

        Polubienie

      2. Tu nie chodzi o „pełność” typu nadwaga (patrz ponad 100 kiligramowe słonice z USA) ale o nie bycie zabiedzonym szkieletorem jak się to teraz promuje jako moda. Kobieta ma być kobietą a to wymaga by się nie kaleczyć na jej kościach przy obejmowaniu.

        Pmiętaj też o „neolitycznych” mitach o karmieniu portworów (najcześciej smoków) dziewicami. Tu istotnie mogło mieć znaczenie jej utuczenie dla dietetyki tego stwora ale ja mówie o normalnych „krągłościach”. A nie potrzebach kultow wampirycznych.

        Polubienie

  5. 1.”“Św. Piotr był zazdrosny o wpływ Marii Magdaleny na Jezusa.
    Dlatego w Biblii wystylizowano ją na prostytutkę, aby wymazać z pamięci ludzkiej wszystkie wzmianki na temat jej związku z Jezusem.

    Nie przypadkiem również św. Piotr został pierwszym papieżem i na fundamencie jego niechęci -(zazdrości o wiedzę) do kobiet stoi kościół.””

    – to kopia pochodzącej z 1400 pne legndy o Królu RA Turze (Arturze).

    2. „Wiemy z późniejszego okresu, że Grecy pozwalali krwi spływać do grobów zmarłych, aby ich cieniom dać siłę życiową. ”

    – klasyczny przykład kultury wampirycznej jakiej groby odnajdywane są takjże w Poslce. To od tego sie wzieła o złej tesciowej wyłażącej z groby – wapmirze. Przywalanie grobów kamieniem, odcinanie głow trupom to także echa kultu wampirów (judaizm, voodoo., etc)

    3. „W kulcie Kybele i Mitry wiernych zanurzano rytualnie we krwi ofiarnych byków, którą uważno za oczyszczającą i przynoszącą siłę. Wybór byków na zwierzęta ofiarne nie był przypadkowy. Rogi tak jak i w reliefie z Laussel symbolizwały księżyc, a zwierzęta posiadające rogi w kształcie półksiężyców były przez długi czas emblematami wielkiej bogini płodności. ”

    – to jest taki sam satanistyczny kult jak „picie Ciała i Krwi Chrystusa”. Dokładnie co do podmiotu znienawidziałego celu kultu.

    Polubienie

    1. Ślady czerwonej ochry znaleziono na wielu z tych figurek, choć nie wiem czy na wszystkich.. A Wenus z Laussel w gronie tych paleolitycznych miss wydaje się wyjątkowo kobieca.. mimo zdeformowanej głowy widać ładne długie włosy 🙂

      Polubienie

    2. A skąd rytuał zabijania „czystej” – koszernej czerwonej krowy u Żydów?
      Krowa to też symbol płodności
      Nawet podobno eksperymenty genetyczne były robione, by wyprodukować taką czerwoną krowę bez skazy…
      A figurki Wenus były często pokrywane czerwoną farbą…

      Wracamy do tego samego tematu, ale w nowym „aspekcie”… ponieważ:

      „Dzięki jałówce, odpowiadającej rytualnym wymogom, możliwe jest wkroczenie Żydów w erę mesjanistyczną. Możliwe stało się rozpoczęcie szeroko zakrojonych przygotowań do odbudowy Świątyni, a zarazem rozpoczęcie przygotowań do mających po tym nastąpić wydarzeń politycznych. Możemy jedynie domniemywać, jaki jest związek aktualnych zdarzeń w Izraelu z działaniami Instytutu Świątynnego.

      Ostatnia jałówka bez skazy przyszła na świat – zdaniem ortodoksów – wiek przed zburzeniem Drugiej Świątyni39. Cechy zwierzęcia i przeprowadzenie obrzędu oczyszczenia określają dokładnie przepisy rozdziału 19. Księgi Liczb. Według tekstu Biblii zwierzę musi być maści czerwonej, nie może być nigdy pokryte przez byka ani nie mogło zostać nigdy użyte do pracy w polu (Lb 19, 2). Ofiara może być dopełniona dopiero wtedy, gdy zwierze będzie miało minimum trzy lata – czytamy w artykule opublikowanym w „The Sunday Telegraph”40. „

      Czyli co? Rytualny ubój „dziewicy” – bogini potencjalnej płodności żeńskiego aspektu kosmicznego symbolizowanej przez czerwoną krowę? Kiedyś być może używano do tego rytuału „ludzkiej dziewicy”, skoro w dawnych czasach ofiary składano z ludzi, a potem zastąpiono zwierzętami? A później w niektórych religiach zmieniono tradycję i zwierzęta zastąpiono roślinami i ziołami i innymi „płodami” ziemi…

      Kolejny etap… gdy człowiek „staje się bogiem”, to przestaje składać ofiary paląc ogień i ofiarny dym?

      Polubienie

      1. I tu wątek, o którym wspomniała Livia Ether:

        „A Wenus z Willendorfu jak i inne paleolityczne biginie ma w sobie jakiś ciężki zapis… pamięć jakiejś ogromnej traumy… może uda mi się to za chwilkę lepiej wyrazić….”

        Może te figurki były malowane na czerwono i składane w ofierze w jakimś magicznym rytuale, który miał na celu wyeksponowanie jedynie fizycznego aspektu płodności bogini, z jednoczesnym przyblokowaniem innych kosmicznych aspektów np.: żeńskiego aspektu duchowości…?

        Polubienie

      2. Dobrze kombinujesz.

        Odpowiedzią i podpowiedzą będzie jak zwykle Mahabharata i opisany tam konflikt o opanowanie świata. Konflikt ten zakończony był boską interwencją opisaną różnie w mitach jako Tyfon, Czerwony Cesarz, Swarożyc …. Chodzi o ogień jako stan. Chodzi też o ogien jako esencja czakry ognia (trudno mi to lepiej określic). Taki palący wszystko transcendentalny ogień.

        Boska interwencja jak wiemy zakończyła się pokonaniem buntowniczych, wystepnych żydów (upadli aniołowie to oni, upadli czyli występni bramini) przez Boga i jego 7 Archaniołów (to ich w rytuale zapalania swojego lampionu kabalistycznie palą by cierpieli). Mamy teraz mit o królu Arturze który jest przenazwanym jak dla mnie mitem o Balaramie (mocarnym Ramie) czyli RA Turze (tur to słowiański symbol mocy). Tur czyli Byk. Z obydwoma wiążą się rogi – symbol lunarny – UL z mitologii. Pokonanie BYKA znane z mitologi to wyrwanie się spod kurateli wrogich zydowskiej Bestii Bogów. Ale ci bogowie mieli moc, byli potężni. Więc się kabalistycznie składa ich w ofierze własnemu bożkowi by tę moc „mistycznie” przejmować. To jak w katolicyźmie przy okazji mszy każdorazowe odgrywanie morderstwa Jezusa. To ta sama ofiara. Podobną ofiara z zywego człowieka jakiej nie mozna obecnie dokonywać jest „kamień wegielny” zamiast którego wcześniej zwyczajnie zakopywano zywcem ludzi w ofierze.

        Polubienie

  6. czerwien, nagosc, figurka….takie skojarzenie z Astarte;

    „Astarte, pod imieniem ‘Athtart (‘ṯtrt) pojawia w tekstach z Ugarit, gdzie razem z boginią Anat wspiera Baala w walce z jego wrogami. Astarte czczono także w Egipcie gdzie jej kult wprowadzili Hyksosi.

    Kult Astarte – nazywanej też Królową Niebios (oraz Baala) bardzo rozpowszechnił się także wśród Izraelitów, o czym niejednokrotnie wspomina Biblia. Spotykało się to ze sprzeciwem kapłanów i proroków hebrajskiego boga Jahwe, którzy niekiedy doprowadzali do krwawych starć.”
    I tu tez jahwe……a wiec wciaz mamy to samo tylko imiona czesto zmieniane, ale Królowa Niebios cos mowi
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Astarte_%28bogini%29

    O wenus z Willendorfu pisze sie iz to postac kobiety…….a jeśli –nie.
    Jest bardzo stara—ta figurka

    Polubienie

    1. |O wenus z Willendorfu pisze sie iz to postac kobiety…….a jeśli –nie.
      Jest bardzo stara—ta figurka|

      Intuicja mi podpowiada Mario, że to nie jest postać kobiety, lecz ta kobieca postać jest symbolem Macierzy…

      Polubienie

  7. „Ochra (stgr. ὤχρα ōchra, z ὠχρός ōchrós – żółty, blady) – rodzaj pelitycznej zwietrzeliny skał albo iłów bogatych w związki żelaza, wykorzystywany jako naturalny, nieorganiczny pigment o barwie od żółtej do brązowej.
    (…)
    Ochry powstają w strefie wietrzenia swych „macierzystych” minerałów. Stąd, można wyróżnić ochrę żelazistą, żółtą ochrę antymonową, kremowo-żółtą ochrę bizmutową, czarną ochrę molibdenową, cytrynowo-żółtą ochrę uranową. [nie ma czerwonej – przyp. jestem]
    (…)
    Kolor i odcień ochr może być modyfikowany przez obróbkę termiczną. W wyniku podgrzewania żółtej ochry do 200 stopni Celsjusza następuje zmiana jej koloru w kierunku pomarańczowo-czerwonym. Stosowanie wyższych temperatur pozwala uzyskać ciemniejsze odcienie, aż do ciemnowiśniowego i ciemnobrunatnego.
    (…)
    Czerwony kolor ochry kojarzony był z krwią, przez co uważano ją za pierwiastek życia. Używano jej do barwienia ciała przed uczestnictwem w rytuałach i tańcach, a także do posypywania pochówków, co było symbolem wiary w ponowne narodziny lub życie po śmierci.”
    Wikipedia

    Ciekawe: ōchrós – żółty, blady)… (jak bursztynowy…?)

    W Afryce:
    „Szczególną atrakcją Swazilandu jest zachowanie dawnych rytuałów (na przykład malowanie narzeczonej czerwoną ochrą w czasie ceremonii zaślubin).”

    Przypomina mi obcinanie włosów (warkocza) w ceremonii zaśłubin w różnych kulturach. A w żydowskiej golono kobietom głowy i zakładano peruki. A w niektórych tradycjach Rdzennych Ludów (np. Indianie, Aborygeni) włosy są „antenami” łączącymi człowieka, w niektórych długie włosy wiązano z indywidualną siłą (duchową przede wszystkim). Wojownicze ludy miały inną tradycję, Indianie, ale zazwyczaj tylko mężczyźni nosili krótkie włosy.

    I ciekawe, że długie włosy są symbolem wolności.

    Polubienie

  8. W głowie Wenus z Willendorfu ujrzałam twarz dziewczynki.. wczoraj jej nie widziałam.. może to jej weWnętrzne dziecko chce mi coś przekazać? 🙂

    p.s 2 choć widze jeszcze jedną twarz.. bardziej zwierzęcą.. hmm.. ciekawe i dziwne zarazem…

    p.s 3 znalazłam też informację, że Wenus z Laussel to jedna z najstarszych personifikacji płodności…..

    Polubienie

      1. wow, też ją widzisz 🙂 w sumie przekazało, ale to było jak przepływ.. zaraz po tym poczułam potrzebę narysowania czegoś na piasku, a dokładniej takiego dużego kwiatka…. poczułam, że w ten sposób coś przeniknęło do Ziemi w tym miejscu, tak jakby ta dziewczynka tego właśnie potrzebowała…. a to zwierzę, które widzę.. to bardzo dziwne.. ale to kot… kotka… bardzo podobna do pewnej kotki, ale o tym może innym razem.. Pięknej nocy ♥ ♥ ♥

        Polubienie

  9. Witajcie! Przeczytałam Wasze komentarze na temat Wenus z Willendorfu. Zaintrygowało mnie to na tyle, że przejrzałam parę stron internetowych. Na jednej z nich jest napisane, że według archeologów głowa i część twarzy Wenus z Willendorfu pokryta są czymś w rodzaju czepka utkanego z włókien roślinnych układających się w spiralę. Tego typu nakrycia głowy nosili szamani ludów pierwotnych. Takie nakrycia głowy naciągnięte aż na oczy pomagały szamanom odgrodzić się od świata zewnętrznego i szybciej wejść w inne światy/ wymiary/stany świadomości. Głowa pochylona jest do przodu, widać to szczególnie z boku:
    http://de.wikipedia.org/wiki/Venus_von_Willendorf
    Tęga kobieca figura jest symbolem życia, płodności i obfitości. Może więc ta figurka jest takim skrzyżowaniem głowy szamana z kobiecym tułowiem i wyraża symbolicznie obfitość, której źródłem jest świat ducha?

    Polubienie

    1. Witaj Monmario 🙂 Bardzo ciekawe to co piszesz o szamańskiej czapce, ale co do tej obfitości ducha to hmm, chociaż i to jest bardzo ciekawe.. Otyłość jako symbol rozwoju duchowego, i tak można…. W każdym bądź razie mnie te figurki paleolitycznych Wenus kojarzą się i to bardzo z figurami współczesnych piękności:

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      naprawdę widać duże podobieństwo:

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      i jeszcze raz Wenus z Willendorfu, ale w innej pozycji:

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      Wenus z Menton:

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      Wenus of Menton

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      PreHistory Lapugne Venus

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      i jeszcze komentarz Marii St o baskijskiej bogini Mari:

      “Mari wyglada jak gruszka–ósemka, przypomina znak na mojej szybie”

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      hmm.. takie uwydatnienie kształtów to steatopygia: http://pl.wikipedia.org/wiki/Steatopygia

      Polubienie

      1. Livio Ether, a spójrz na ten obrazek:

        czy to też jakaś „otyłość”?

        No to spora część społeczeństwa USA jest pewnie „potomkami” Wenus z Willendorfu albo bogini Marii? ;-D

        Dla mnie te boginie to są rzeźby symbolizujące coś, a nie są to „zdjęcia modelek”. ;-D Ale kto wie, może to portrety jakichś „anomalii”…? Czy tak to widzisz Liviu Ether?

        Polubienie

      2. Wspomniałam o Mari:

        i jeszcze komentarz Marii St o baskijskiej bogini Mari:

        “Mari wyglada jak gruszka–ósemka, przypomina znak na mojej szybie”

        ale zdjęcia nie zdążyłam dodać..

        „Dla mnie te boginie to są rzeźby symbolizujące coś, a nie są to “zdjęcia modelek””

        coś, czyli właściwie co? 🙂

        Polubienie

      3. „Otyłość jako symbol rozwoju duchowego, i tak można….”
        Livio, też mam pewne opory w zaakceptowaniu tego, ale przypomniał mi się fragment z książki o Szantidewie, którego dzieło „Przewodnik na ścieżce do bodhisattwy” napisane w VIII w. weszło do kanonu klasycznych dziel buddyzmu:
        „Mnisi powiadali, że Szantidewa tylko je, śpi i wypróżnia się. Oskarżyciele nie zdawali sobie sprawy z tego, że mimo iż pozornie Szantidewa wiódł leniwe życie, w rzeczywistości posiadał bardzo bogate wewnętrzne doświadczenia i był w stanie wygłaszać niezwykle głębokie nauki.”
        A więc różnie to bywa. A co do symboliki Wenus z Willendorfu: może rzeźbiarz chciał w ten
        sposób przekazać wiadomość o tym, że stosowano praktyki szamańskie na bezpłodność? Oczywiście są to wszystko spekulacje.

        Polubienie

      4. I jeszcze jedna myśl: figurka może symbolizować nie otyłą kobietę, lecz kobietę własnie w ciąży (duży brzuch, obfite piersi. Na figurce przedstawionej z profilu wyraźnie widać, ze kobieta ma ramiona, lecz splecione w górnej części biustu, a więc splecione ramiona, spuszczona głowa to może postawa jaka przyjmowała podczas seansu szamańskiego.
        I ta sobie jeszcze spekuluję,że być może czepek symbolizuje rytuał szamński, a kobieta zajście w ciąże po takim rytuale.

        Polubienie

      5. Naprawdę interesujące spekulacje Monamrio i dziękuję, że się nimi dzielisz. To o czym ja piszę to też przecież spekulacje:) Zaciekawiło mnie bardzo to co napisałaś:

        „I jeszcze jedna myśl: figurka może symbolizować nie otyłą kobietę, lecz kobietę własnie w ciąży (duży brzuch, obfite piersi. Na figurce przedstawionej z profilu wyraźnie widać, ze kobieta ma ramiona, lecz splecione w górnej części biustu, a więc splecione ramiona, spuszczona głowa to może postawa jaka przyjmowała podczas seansu szamańskiego.”

        hmm, zastanowiłam się nad tym głębiej i ja przynajmniej gdybym miała przedstawić siebie w ciąży to podkreśliłabym przede wszystkim uwypuklony brzuch, a także ręce złożone na nim tak jak widać na poniższym zdjęciu:

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        gdy byłam w ciąży to ręce same układały mi się właśnie w ten sposób.. w ten sposób wyrażałam więź z dzieckiem w moim łonie<3

        tutaj na dłonie matki nałożone dłonie ojca:

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        piękne połączenie, piękna symbolika<3

        gdybym więc miała ukazać ciężarną kobietę z pewnością ukazałabym ją w taki sposób, aby podkreślić te właśnie cechy:

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        łono i połączenie matki z dzieckiem za pomocą dłoni ułożonych na brzuchu na wzór Serca.. Piersi uwypukliłabym w okresie karmieni piersią…

        i przy okazji najprostszy symbol kobiety to koło/kula – JAJO i mężczyzny – kreska/wąż – plemnik..

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        cdn…

        Polubienie

    2. WITAJ MONMARIO,
      Głowa pochylona jest do przodu, widać to szczególnie z boku:
      http://de.wikipedia.org/wiki/Venus_von_Willendorf
      Tęga kobieca figura jest symbolem życia, płodności i obfitości. Może więc ta figurka jest takim skrzyżowaniem głowy szamana z kobiecym tułowiem i wyraża symbolicznie obfitość, której źródłem jest świat ducha?

      głowa pochylona do przodu…
      Tu obrazek z głową pochyloną do przodu:

      I mój obraz pt. SPOTKANIE Z DUSZĄ:

      Może to „pochylona głowa szamana” w trakcie spotkania z duszą… i ze „światem ducha” w sobie? 🙂

      pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

      1. Witaj, JESTEM
        Zarówno Twój obraz „Spotkanie z Duszą” jak i ten z siedzącą kobietą w niebieskiej spódnicy trzymającą żółtą kulę (?) w rękach (zajrzałam na Twoją stronę) świadczą o tym, że masz ewidentny talent. Czy próbowałaś kiedyś z nim coś zrobić? Mam na myśli zawodowo, np. wystawy itd. Jeśli nie, to go w jakimś sensie marnujesz. Natomiast obraz Buddy na głównej stronie Twojego bloga jest zjawiskowy!! Nie mogłam się na niego napatrzeć! Ten „eteryczny” kolor szaty Buddy, mieszanka jasnego szmaragdu z delikatnym seledynem, przepiękna czakra i całe różnokolorowe tło robią ogromne wrażenie optyczne i wywołują w człowieku szczególne doznania. Ładna jest też kolorystyka obrazu po lewej stronie.
        „Może to “pochylona głowa szamana” w trakcie spotkania z duszą… i ze “światem ducha” w sobie?”
        To jedna z kolejnych możliwości. Jeszcze podumam trochę nad tą figurką.
        Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim spokojnej nocy 🙂

        Polubienie

      2. p.s. Miałam dwie wystawy swoich prac. Jeden z krytyków sztuki, który pojawił się na wystawie i przy okazji miał wycenić obrazy, które przekazałam na aukcję charytatywną dla domu starców, powiedział o malowanych przeze mnie akwarelach, że są „na światowym poziomie” i że powinnam malować, bo szkoda, by taki talent się zmarnował…

        Podziękowałam, ale nie podążyłam za tą jego radą.

        Mam wiele różnych talentów i one przejawiają się w różnych sytuacjach, ale nie jestem przywiązana do tych moich talentów… I nie uważam, że się marnują. Wtedy, kiedy czuję, coś namaluję, a wtedy kiedy poczuję, np.: upubliczniam i dzielę się z innymi. Jestem też wolna od ocen. Jedni oglądający po prostu zachwycą się, inni zrozumieją to, co się przez te rysunki przejawia, a inni dostrzegą w nich jakieś swoje wewnętrzne „potwory”… Tacy jesteśmy 🙂

        cyt. „Utalentowana jednostka wyprzedza swój czas i sięga myślą do wiedzy Jedni.
        (…)
        Człowiek utożsamiający się z talentem wypacza zamysł i realizację pod wpływem ego.”
        http://margo0307.wordpress.com/2013/08/05/4-archetypy-narzedzi-ludzkich/

        😀

        Polubienie

      3. Jestem, ale przecież jesteś osobą, która przynajmniej w jakimś stopniu skupiła się na robieniu kariery.. aktorstwo, reżyseria… Ja miałam wiele propozycji zostania znaną modelką, miss, zagrania w filmie znanego reżysera, bycia żoną bogatego arystokraty, itd, jakimś dziwnym trafem uganiali się za mmną panowie z wyższych sfer 😉 ale z wszystkiego tego zrezygnowałam po to aby być wolna i móc podążać swoją drogą i cieszę się że dokonałam takiego wyboru, bo przekonałam się ile nieszczęścia i cierpienia może się kryć za wielką sławą… Wiedziałam, że tego nie chcę..

        Polubienie

      4. „Jestem, ale przecież jesteś osobą, która przynajmniej w jakimś stopniu skupiła się na robieniu kariery.. aktorstwo, reżyseria… „

        Skąd wiesz, że byłam „skupiona na robieniu kariery”? Skąd Ci to przyszło? W moim przypadku było inaczej. Był czas, że na pewnej płaszczyżnie nieświadomych działań robiłam różne rzeczy, by coś sobie udowodnić, ale gdy to zrozumiałam, moje działanie i życie zmieniło się.

        Jednak nie byłam nigdy skupiona na robieniu kariery. Nie to było imperatywem moich działań. Granie na scenie nie dla każdego jest sposobem na robienie kariery. Jest nadal wiele wspaniałych aktorów i aktorek teatralnych, którzy nigdy nie zrobili tak zwanej kariery. Bo ważniejsza dla nich była np. praca w zespole, praca nad rolą, współtworzenie sztuki i inne zajęcia (rodzina, przyjaciele, jakaś pasja, hobby itp.) Reżyserowanie też pojawiło się nie po to, by robić karierę, ale po to, bo czułam, że chciałam coś innego (np. inny sposób postrzegania) przekazać w ten sposób ludziom. Nie pociągała mnie nigdy sława. Jeszcze na studiach reżyserskich „wróżono mi” wielką karierę, ale nie czułam potrzeby robienia czegoś „komercjalnie” – na zamówienie, a to się wiąże z robieniem kariery. Kariera ma swoją cenę i płacą ją ci, którzy tego pragną lub wręcz jej pożądają. Robiłam to, co czułam, ale nie było „popytu” na takie działania. 😀 Zrezygnowałam więc, bo nie chciało mi się uczestniczyć w takich grach, jakie tam „obowiązują”.

        Ale z perspektywy czasu i doświadczeń i tego „miejsca” czy świadomości, w której teraz jestem, te wszystkie doświadczenia, to wszystko było mi potrzebne i było doskonałe. I jestem wdzięczna za wszystkie moje doświadczenia.

        „ale z wszystkiego tego zrezygnowałam po to aby być wolna i móc podążać swoją drogą i cieszę się że dokonałam takiego wyboru, bo przekonałam się ile nieszczęścia i cierpienia może się kryć za wielką sławą… Wiedziałam, że tego nie chcę..”

        Czasem za brakiem sławy też kryją się nieszczęścia 😉 Dobrze, gdy jest to świadomy wybór.

        Polubienie

      5. „Czasem za brakiem sławy też kryją się nieszczęścia 😉 Dobrze, gdy jest to świadomy wybór.”

        właśnie o tym pisałam, o świadomym wyborze, ale rozumiem, że u Ciebie nie końca był on świadomy i dlatego mrugając chcesz dać coś do zrozumienia? Czy to ma jakiś związek z tym okresem w Twoim życiu kiedy byłaś ciężko chora i czułaś się brzydka i wtedy z pomoca przyszła Ci Aya? 🙂

        och Jestem Ty ciągle szukasz dziury w całym 🙂

        Polubienie

      6. JESTEM:
        „Czasem za brakiem sławy też kryją się nieszczęścia Dobrze, gdy jest to świadomy wybór. ;-)”

        LIVIA ETHER:
        „właśnie o tym pisałam, o świadomym wyborze, ale rozumiem, że u Ciebie nie końca był on świadomy i dlatego mrugając chcesz dac coś do zrozumienia.. Czy to ma jakiś związek z tym okresem w Twoim życiu kiedy byłaś ciężko chora i czułaś się brzydka i wtedy z pomoca przyszła Ci Aya? „

        Czy chcesz przez to powiedzieć, że Ty w swoim życiu zawsze dokonywałaś wyłącznie świadome wybory, że nigdy nie byłaś chora ani nikt nigdy od Ciebie niczego nie oczekiwał ani nie próbował manipulować Tobą? Czy nigdy nie byłaś chora i nikt nigdy nie uważał Ciebie za „chorą”? Czy nigdy w życiu nie jadłaś mięsa?

        Zakres świadomości bywa mocno zróżnicowany. Pewnych rzeczy i wzorców można być świadomą/świadomym, a pewnych nie…

        Nie zawsze czułam się brzydka. Czasami czułam się ładna, a nawet piękna. Pisałam o tym jako o wzorcu, który czasami się przejawiał w sposób nieświadomy. Zawsze niby jesteśmy świadomi. 😀 Ale ta nasza świadomość bywa mocno ograniczona różnymi wzorcami i przekonaniami, których nie zauważamy, które są przed nami ukryte w naszym wnętrzu. Ale świadomość może się „poszerzać”… W moim przypadku tak się dzieje.

        Tak, miewałam co kilka lat coś takiego jak depresje. Ale na przykład w psychiatryku nigdy nie wylądowałam.
        Rak też w moim przypadku nie jest skutkiem braku sławy :-D, ale skutkiem na przykład pewnych wzorców według których przez sporą część swojego życia działałam nieświadomie. I ten wzorzec (przejęty po mamie i jej przodkiniach) dotyczył nieświadomie poniżanej kobiecości.

        Ale na przykład był to czas, kiedy różni ludzie czegoś ode mnie oczekiwali, manipulowali mną, a ja czułam w sobie bunt, mimo to nie miałam energii, by wyjść z tego stanu i tkwiłam przez jakiś czas w zagubieniu. Na szczęście kilka razy przychodził taki moment, że podejmowałam decyzję o zmianie… a wtedy zwróciłam się o pomoc. I otrzymałam ją… zarówno z zewnątrz jak i z wewnątrz.

        Zauważyłam, że poprawiłaś swój komentarz i dopisałaś:
        „och Jestem Ty ciągle szukasz dziury w całym :-D”

        To Twoja ocena 😀 Albo projekcja „mojej” osoby 😀

        Polubienie

  10. Na tej mapce występowania kultury magdaleńskiej w Europie:

    moją uwagę zwróciło przede wszystkim miejsce oznaczone numerem 4, czyli NERJA i przypomniał mi się mój pobyt w jaskiniach Nerji: http://liviaspace.com/2013/03/14/nerja-cave/ a wątek ten polączył mi się z baskijską Mari podróżującą podziemnymi tunelami, a także z paleolitycznymi Wenus jako że ich wizerunki znajduje się przede wszystkim w pobliżu jaskiń…. Pięknych snów Jestem ❤

    Polubienie

  11. Witam serdecznie.
    Moim zdaniem ludzie z nad wagą mają zaburzenia energetyczne.
    Sam byłem grubasem. Jak ,byłem dzieckiem.
    Są chińskie figurki grubych postaci Buddów.
    Natomiast prawdziwi szczupli Buddowie, są przedstawiani w Buddyzmie.
    Tu chodzi o prawidłowy przepływ energii wewnątrz subtelnego ciała.
    Sam osobiście zbijałem wagę aby osiągać coraz wyższe wibracje energetyczne. Trzeba się odchudzać z rozwagą.
    Byłem na poziomie ograniczenia spożywania jedzenia i odżywiania praną. Po dwóch dniach nie chciało mi się jeść. Żołądek mi się skurczył.
    Intuicja mówiła mi, abym powrócił do minimalnego jedzenia do potrzymania ciała przy życiu, abym miał siły do pracy.
    Wiem, iż przeszedłem proces przygotowawczy z odżywianiem energetycznym.
    Kiedy matka ziemia się skalibruje i wzrosną mega wysokie wibracje energetyczne to będę tylko odżywiał się praną.
    Tak naprawdę to już w/wym. proces zachodzi.

    Polubienie

  12. JESTEM:
    “Dla mnie te boginie to są rzeźby symbolizujące coś, a nie są to “zdjęcia modelek””

    LIVIA ETHER:
    „coś, czyli właściwie co?”

    cyt. z bloga Margo0307:
    http://margo0307.wordpress.com/2013/08/03/etapy-rozwoju-narzedzi-ludzkich/

    „Mniejszy brat (Ain) siedzi okrakiem na większym bracie.”

    Więc może „mniejsza siostra siedzi na większej siostrze”?

    Np.: jak Galaktyczne Słońce („większa siostra”), a nad nim Słońce naszego Układu („mniejsza siostra”). Widzę pewne podobieństwo w tych obrazkach:
    Mari

    DESCRIPTIVE TEXT HERE

    i moja wizja:

    1.http://4.bp.blogspot.com/-1BuhnCuK6t0/Ue76rs8DirI/AAAAAAAADCY/nge9WqfWpQs/s512/narodziny%2520slonca%25202.jpg

    DESCRIPTIVE TEXT HERE

    2. http://2.bp.blogspot.com/-iCtsqd0tO0s/Ue76qBmPxdI/AAAAAAAADCI/NDghM74Q8Lo/s512/Narodziny%2520S%25C5%2581ONCA-kopia.jpg

    DESCRIPTIVE TEXT HERE

    Polubienie

    1. Miałam o tym napisać Marii_st, że znalazłam jeszczą ‚inną’ Mari związaną ze starożytnym miastem w północnej Mezopotamii nad Eufratem, aktualnie teren Syrii o tej samej nazwie MARI: http://www.bibliotecapleyades.net/merovingians/blueapples/blueapples_06.htm

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      „Mari was home to the goddess Mari, “Mother Love,” or the Queen of Heaven.”

      Maria_st zwróciła uwagę także na to, że te ‚wenusjanki’ są takie bardzo jaszczurkowate na co i ja zresztą zwróciłam uwagę, a widać to jeszcze lepiej na tych zdjęciach, które dodałam dzisiaj w nocy.. Uważam też, że kobiety na nich przedstawione wyglądają jak współczesne kobiety dotknięte steatopygią http://pl.wikipedia.org/wiki/Steatopygia

      „Steatopygia jest skrajnym przykładem otyłości typu kobiecego, zwanego typem „gruszki”, tzn. takiego w którym tkanka tłuszczowa odkłada się w rejonach ciała poniżej pasa (w przeciwieństwie do otyłości typu „jabłka”, charakterystycznego dla płci męskiej i związanego z nadmiarem tkanki tłuszczowej w górnej części ciała).”

      moją uwagę zwróciło też poniższe zdjęcie:

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      i przypomniała mi się jakaś dziwna historia o kobiecie, chyba jakiejś monarchini, która pod taką obszerną suknią ukrywała ogon 🙂

      Polubienie

  13. Przypadek czy idzie nowe?

    Sensacyjne odkrycie archeologiczne na Śląsku

    Pod Raciborzem znaleziono pochodzącą z czwartego tysiąclecia p.n.e. niewielką, ceramiczną figurkę symbolu płodności, którą już nazwano śląską Wenus. To może być najbardziej sensacyjne odkrycie archeologiczne tego roku w Polsce – stwierdza „Dziennik Zachodni”.

    Bowiem po raz pierwszy udało się znaleźć figurkę nienaruszoną.

    Do tej pory na naszych ziemiach natrafiano na podobne symbole płodności, ale wszystkie były w mniejszym lub większym stopniu uszkodzone – wyjaśnia archeolog Marek Anioła, który nadzoruje badania na suchym polderze pod Raciborzem.

    Jak relacjonuje „DZ”, śląska Wenus jest wręcz chuda, ma małe, ledwo zaznaczone piersi, szczupłe pośladki, ale za to rozłożyste biodra i okazałe uda. Neolityczny artysta pominął głowę i ręce – są tylko symbolicznie zarysowane. Archeolodzy datują znalezisko na IV tysiąclecie p.n.e.

    Wenus z Raciborza ma szanse stać się równie sławna jak paleolityczna figurka z Willendorfu znaleziona w Austrii na początku XX w. – podkreśla dziennik.”

    (http://wiadomosci.onet.pl/slask/sensacyjne-odkrycie-archeologiczne-na-slasku/9hpbe)

    Polubienie

    1. A gdzie zdjęcie figurki? W artykule zalinkowanym przez Ciebie BRAK.
      Utajnione? ;-D
      Zamiast zdjęcia figurki jest tam zdjęcie dwóch mężczyzn z łopatami…
      Piękna ta gruda czarnej ziemi na łopacie na pierwszym planie:

      Tu znalazłam zdjęcia tej „Wenus”:
      http://d.polskatimes.pl/k/r/1/68/42/51ff2d316776a_k11.jpg?1375703241

      DESCRIPTIVE TEXT HERE

      Wygląda, że jednym z najważniejszych elementów w tej postaci (jeśli to jest postać) jest SZCZELINA 😉
      Ta wenus bardziej przypomina mi proste, kamienne czółno do tkania:

      http://imageshack.us/photo/my-images/545/warzttkacki2.jpg/

      Polubienie

      1. wow Jestem, spojrzalam na ta wieksza fotke tej wenus ze slaska i skojarzylo mi sie to z jakims urzadzeniem, czescia czegos……..dobre dalas skojarzenie…tylko skad ta szczelina…….toz to moze nic nie znaczyc..jesli to czemus, do czegos sluzy…….w zadnym wypadku nie przypomina figury kobiecej…..

        Polubienie

      2. Dziękuję za info Ktosiu. Jestem i Mario, czy Waszym zdaniem ideał kobiety powinien wygladać tak? A pytam tak z ciekawości.. Bo jeśli o mnie chodzi to jeżeli kobiety za matriarchatu wyglądały w ten sposób to wolę patriarchat, haha 😉 🙂

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        ‚Bogini Matka z Çatalhöyük (Turcja), neolit (ok. 5500-6000 pne.), obecnie w Muzeum Cywilizacji Anatolijskich w Ankarze’ bo jeśli tak były ideały matriarchatu to ja wolę patriarchat, haha 🙂

        a figurka ‚Wenus z Raciborza’ przypomina mi troszkę te poniższe:

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        The Boian culture (dated to 4300–3500 BC), also known as the Giuleşti-Mariţa culture or Mariţa culture, is a Neolithic archaeological culture of Southeast Europe. It is primarily found along the lower course of the Danube in what is now Romania and Bulgaria, and thus may be considered a Danubian culture.

        Wenus z Karanowa

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        The Karanovo culture is a neolithic culture (Karanovo I-III ca. 62nd to 55th centuries BC) named for the Bulgarian village of Karanovo

        a tu juz cos w innym stylu, ale naprawde ciekawe:

        więcej na stronie:

        http://aratta.wordpress.com/gamle-europa-2/

        cdn..

        Polubienie

      3. Kanony piękna i ideały są zależne od… wzorców, jakie nami i naszymi działaniami kierują, jakie mamy „zapisane”. A te zmieniały się często na przestrzeni dziejów i w różnych kulturach i w różnych okresach były różne… (przykładem może być ostatnie 1000 lat. Nigdy nie wiadomo, co chciał przedstawić artysta rzeźbiąc taką, a nie inną postać. możemy tylko się domyślać i snuć swoje historie na ten temat, które są naszymi indywidualnymi projekcjami i interpretacjami… Na ile są one zgodne z prawdziwym zamysłem czy intencją danego Artysty? Co miały przekazywać, przejawiać czy symbolizować?

        Ja wybrałam sobie pulchne ciało i szanuję je takie, jakie ono jest. Ale jeśli ktoś chce być szczuplutką blondynką farbowaną albo grubą brunetką naturalną, to też rozumiem i szanuję. Jedność w różnorodności i wielości przejawów… To też jest doskonałe. 😀

        Modelki Renoira:


        I chude modelki na wybiegu:

        Co jest w danej czasoprzestrzeni czy społeczności „normą”, a co nie?
        Co jest „normalnością”, a co nie jest?
        Dlaczego dokonujemy takich, a nie innych wyborów indywidualnie? Dlaczego jednym podoba się coś innego niż drugim?
        ???

        Polubienie

      4. Livio cóz moze wtedy taki był ideał matki a z tym sie nie polemizuje.
        teraz moda na matke anorektyczke/dziecko i tez z tym nie polemizuje, a przeciez kazda matka wyglada inaczej……..znam malzenstwo gdzie zona to potezna kobieta a jednak sa idealnym malzenstwem….wiec nie wyglad, uroda swiadcza o powodzeniu .
        Czy wiecie jak duzo jest dzieci chorych na raka…co im powiedziec ?

        Polubienie

      5. „teraz moda na matke anorektyczke/dziecko”

        naprawdę Mario? hmm.. jakoś tego nie zauważylam.. Anoreksja w czasie ciąży to pregoreksja i nie wydaje mi się aby panowała obecnie jakaś moda na bycie pregorektyczką, zresztą anorektyczką też nie…

        ponadto czegoś już nie rozumiem.. piszesz Mario, że taki był ideał matki, ok, ale w innym miejscu napisałaś, że:

        „O wenus z Willendorfu pisze sie iz to postac kobiety…….a jeśli –nie. Jest bardzo stara—ta figurka”

        po czym Jestem napisała:

        „Intuicja mi podpowiada Mario, że to nie jest postać kobiety, lecz ta kobieca postać jest symbolem Macierzy…”

        hmm, hmmm…

        DESCRIPTIVE TEXT HERE

        choć w innych komentarzach Jestem pisze o niej jak o kobiecie.. obie też dopatrzyłyście się w Wenus z Willendorfu, a konkretnie w ułożeniu jej nóg – MOTYLA!

        Maria_st pisze:
        31 Lipiec 2013 o 19:59

        Gdy tak patrze na Wenus z Willendorfu to na dole /uda / —MOTYL, nad motylem wagine…pępek–środek , podobne jest to do tzw trzeciego oka namalowanego na obrazie przedstawiajacym Brah-mari devi, piersi–to 2 Słońca, czyzby to przedstawienie naszego DOMU…..

        Jestem pisze:
        31 Lipiec 2013 o 22:17

        Widzę wyraźnie motyla: nogi to skrzydła, a wagina to głowa.

        i dodała:

        „Maria_st, masz piękne skojarzenia z tą Wenus.”

        a potem:

        „Wenus z Willendorfu… ma w sobie zapisany majański znak Wenus.
        Według mnie, to jej głowa jest albo kwiatem albo ulem.”

        ok Jestem, ale w końcu o jaką głowę chodzi skoro Twoim zdaniem Wenus z Willendorfu ma głowę między nogami??? 🙂

        i proszę Was dziewczyny zdecydujcie się, czy Wenus z Willendorfu to kobieta, czy jednak nie, a jeśli nie to co???

        Polubienie

      6. ok Jestem, ale w końcu o jaką głowę chodzi skoro Twoim zdaniem Wenus z Willendorfu ma głowę między nogami??? ;-D 🙂

        Wyjaśniam:

        GŁOWĘ MOTYLA – którego zobaczyła Maria_st, i ja też zobaczyłam po przeczytaniu tego, co Maria_st napisała – otóż tę GŁOWĘ MOTYLA zobaczyłam jako waginę (jakby kreska na” wzgórku łonowym” ) tej postaci kobiecej.

        Jestem pisze:
        31 Lipiec 2013 o 22:17
        Widzę wyraźnie motyla: nogi to skrzydła, a wagina to głowa.

        Ale jeśli Ty uważasz, że to co Maria_st zobaczyła i ja też zobaczyłam po przeczytaniu tego, co Maria_st napisała – jest iluzją, to ja się zgadzam. Piękna ta iluzja. Dzięki niej możemy widzieć wspaniałe symbole… A Ty możesz się z tym nie zgadzać i widzieć co innego 😀 I nawet myśleć co Ci się „żywnie podoba”: 😀 Natomiast z jakiegoś powodu lubię czytać to, czym się dzielisz i poznawać Twoje sposoby „widzenia”.

        i proszę Was dziewczyny zdecydujcie się, czy Wenus z Willendorfu to kobieta, czy jednak nie, a jeśli nie to co???”

        (Z pewnej płaszczyzny postrzegania mnie jako osoby ludzkiej w tym ciele, w którym jestem i tą psychiką itp., już nie jestem dziewczyną, jestem obecnie kobietą :-D, ale też lubię, jak mnie nazywasz dziewczyną :-D)

        A co do Wenus z Willendorfu… – to tak między nami – dziewczynami 😀 napisałam być może „nie wyraźnie”, więc wyjaśniam:

        “Intuicja mi podpowiada (…), że [ta figurka] to nie jest postać kobiety [jako ideału jakiegoś piękna], lecz ta „niby kobieca postać” jest symbolem Macierzy…”
        Inaczej:
        Możemy oczywiście widzieć w tej figurce postać kobiety, jakiegoś ideału piękna czy jakiejś bogini, która… może być (też / albo) symbolem czegoś więcej niż tylko kobiety czy bogini.

        Tak, jak w jakimś narzędziu z IV stulecia p.n.e. ktoś może dopatrzeć się „figurki symbolu płodności, którą już nazwano śląską Wenus”: Wenushttp://d.polskatimes.pl/k/r/1/68/42/51ff2d316776a_k11.jpg?1375703241

        Tak również w chmurach możemy widzieć różne osoby, a nawet rzeczy…

        Dwie osoby patrzą sobie razem na chmury i widzą to, co widzą:
        „- Widzisz, widzisz tego rycerza?
        – Nie, nie widzę, ale widzę anioła. A Ty widzisz tego anioła?
        – Nie, ja widzę rycerza z dwoma mieczami uniesionym do góry.
        – No tak, widzę, ale to są właśnie dwa skrzydła anioła, a nie dwa miecze…”

        Dlaczego jedna osoba widzi rycerza, a druga anioła? To już całkiem inna historia 😀

        A może być też inaczej:
        „- Widzę rycerza z dwoma mieczami uniesionymi do góry, a Ty co widzisz?
        – Widzę anioła ze skrzydłami.
        (po chwili)
        – Tak, rzeczywiście, widzę też anioła ze skrzydłami…
        – O, ja też widzę tego rycerza z dwoma mieczami…”

        😀

        A tak w ogóle to o co Ci chodzi kochana Livio Ether? Czy uważasz, że ideał piękna kobiecego ciała powinien być JEDEN dla wszystkich? 😀

        💜

        Polubienie

      7. Maria_st:
        „spojrzalam na ta wieksza fotke tej wenus ze slaska i skojarzylo mi sie to z jakims urzadzeniem, czescia czegos……..dobre dalas skojarzenie…tylko skad ta szczelina…….toz to moze nic nie znaczyc..jesli to czemus, do czegos sluzy…….w zadnym wypadku nie przypomina figury kobiecej…..”

        Mario, gdybyś spojrzała na to zdjęcie:
        http://imageshack.us/photo/my-images/545/warzttkacki2.jpg/
        to zauważyłabyś, że są na nim cztery proste czółenka drewniane z nawiniętymi różnokolorowymi włóczkami i te czółenka drewniane mają „szczelinki”. I wiedziałabyś też po co czółenka mają szczelinki ;-D
        Tu inne czółenko
        http://img1.etsystatic.com/000/0/5988542/il_fullxfull.325216863.jpg drewniane

        Stąd moje skojarzenie „śląskiej „wenus” z kamiennym prostym czółenkiem do tkania (bardziej) niż z figurą kobiety symbolizującej cokolwiek.
        Takie kamienne czółenko mogło być bardzo praktyczne, ponieważ ma bardziej gładką powierzchnię niż niektóre proste drewniane i na pewno nie zaczepiało się o nici kanwy.

        Ach, przypomniało mi się… kiedyś oglądałam film o tkaniu pięknych tkanin w Puszczy Amazońskiej i pamiętam, jak kobieta przerzucała czółenko z jednej dłoni do drugiej pomiędzy nićmi kanwy… Takim kamiennym czółenkiem pewnie łatwiej by się rzucało.

        Ale ja też mogę się w tej sprawie mylić ;-D

        Polubienie

    1. „Dziewczyny to chyba nie przypadek ze na swej drodze spotykamy ludzi sobie podobnych……”

      jednych „spełnionych”, a innych nie…
      jednych, z którymi czujemy bliskość, a innych, do których czujemy odrazę…
      A potem możemy i to zmienić i w każdym znajdować „podobieństwo” do siebie i każdy przejaw życia szanować…
      Bo mimo wszystko to wciąż jesteśmy PODOBNI, choć często zapominamy o tym…

      „artystyczne dusze……..
      ja swój ogrodek juz mam………znaczy RAJ JAR”

      To cudownie Mario. Ja też i wiem, jaka to radość 😀 I czuję nieustającą wdzięczność, chociaż czasem na moment o niej mogę zapomnieć 😉

      „Wszyscy jesteśmy Artystami” 🙂

      To cytaty z książki pt. „Głos wiedzy” – Miguel Riuz:

      „Przedstawiam ulubione przeze ze mnie fragmenty:

      > Nie ma żadnej różnicy pomiędzy ludźmi ani też pomiędzy nami a innymi obiektami. Jesteśmy jednością, ponieważ wszystko jest tworem światła. Światło wyraża się w miliardach różnych form tworząc materialny wszechświat. Co więcej, widziałem, że istnieje tylko jedna siła, która porusza i zmienia wszystko. Siła, która porusza gwiazdami jest tą samą siłą, która porusza cząsteczkami mojego ciała. Nazywam to życiem, a światło jest posłańcem lub nośnikiem życia, ponieważ światło przez cały czas wysyła informacje do wszystkiego, co istnieje.

      Zrozumienie, że światło żyje, było niesamowita sprawą. Światło to żywa istota, która zawiera całą mądrość wszechświata i zajmuje każdą wolną przestrzeń. Nie ma pustego miejsca pomiędzy gwiazdami, podobnie, jak nie ma przerw pomiędzy atomami w moim ciele. Przestrzeń pomiędzy gwiazdami jest wypełniona światłem; wydaje się pusta jedynie wtedy, kiedy nie ma żadnego ciała, które mogłoby odbić światło. Każdy obiekt wysyłany przez nas we wszechświat będzie odbijał światło, ponieważ cała materia jest do tego zdolna i działa tak, jak lustro.(…)

      W tym momencie zrozumiałem, że moje oczy działały jak para luster. Światło odbija wirtualną rzeczywistość stworzoną w moim mózgu, dokładnie tak, jak to się dzieje z lustrem. Stało się jasne, że wszystko, co widzę jest wirtualną rzeczywistością stworzona dzięki odbiciom światła. Jedyna różnica pomiędzy moimi oczyma a lustrem jest taka, że za oczami znajduje się mózg, który ma zdolność analizowania, interpretowania i opisywania widzianej akurat wirtualnej rzeczywistości.

      (…)

      Dawno temu ktoś powiedział: „Każda głowa to inny świat”. (..) Żyjesz w swoim własnym świecie i jest on bardzo intymny. Nikt nie wie, co znajduje się w Twoim świecie. Tylko Ty wiesz, a nawet i to nie zawsze. Twój świat jest Twoim tworem i jest to prawdziwe dzieło sztuki.
      (…)

      Świat Tolteków wyraża „artystę ducha”. W ich tradycji każdy człowiek jest artystą, a najwyższą formą piękna jest piękno naszego ducha. Jeżeli rozumiemy ten punkt widzenia, widzimy, jak wspaniałą rzeczą jest możliwość nazywania siebie artystami zamiast ludżmi. Kiedy myślimy o sobie w kategoriach człowieczych, ograniczamy sobie swobodę wyrażania się w życiu. Słyszymy: „ Jestem po prostu człowiekiem, nie jestem ideałem”. Natomiast kiedy nazywamy się artystami, te ograniczenia znikają. Jako artyści nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. Jesteśmy takimi samymi twórcami, jak ten, który nas stworzył.
      Wszyscy jesteśmy ARTYSTAMI.
      (…)

      Dlatego też potrzeba wielkiej odwagi, aby stawić czoła swoim własnym kłamstwom, temu wszystkiemu, w co wierzymy. Struktura naszej wiedzy powoduje, że czujemy się bezpiecznie. Odczuwamy potrzebę wiedzy, nawet kiedy mamy świadomość, że jest to nieprawda. A jeżeli to, w co wierzymy na swój temat, nie jest prawdą, nie czujemy się bezpiecznie, ponieważ nie wiemy, jak można inaczej żyć. Kiedy odkrywamy, że nie jesteśmy tym, czym sądzimy że jesteśmy, fundament całej naszej rzeczywistości zaczyna się walić. Cała historia traci swoje znaczenie i jest to doświadczenie bardzo przerażające.

      więcej tutaj:
      http://pannamigotka.salon24.pl/104097,mistyczne-doswiadczenia#comment_1704976

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s