Podróż do Kraju Basków…

(*)

Wczoraj wieczorem dotarliśmy do Madrytu.

Noc zamierzaliśmy spędzić w Ibisie, ale na miejscu okazało się, że zamiast Ibisa stoi

ISIS

DSCF7838

zdziwiony byl nawet taksowkarz ktory nas do niego nawigowal.. jak to mozliwe.. co sie stalo z Ibisem, a ja momentalnie zrozumialam, ze to nie przypadek.. 

Tuż przed wjazdem do Madrytu moją uwagę przyciąga duży neon z napisem Luxor choć po chwili zauważam także mniejszy dopisek – sexy hotel.. ISIS też wydaje się sexi, w każdym bądź razie od frontu jako ze jej tył jest raczej mroczny;)

Migające, podświetlone na czerwono balkony.. Spoglądam do góry na kilkupiętrowy budynek

hotel isis

 i na myśl przychodzi mi.. hmm..

Lunar Anarchy Mist Emitter

choc to jak najbardziej normalny hotel, z wloska restauracja.. 

chwilkę później już w środku mam migawke z wczorajszej wizji i przypominaja mi sie 

pierwsze zdjęcia, które zrobiłam w Hiszpanii

Więcej o pobycie w MAdrycie napiszę później, bo za chwilkę ruszamy w dalszą drogę.. W każdym bądź razie podróż nieźle się nam wydłużyła, a tuż przed nią zaczęły się dziać doprawdy niesamowite rzeczy….

Zacznę może od tego, że…

przedwczoraj, tuż przed podróżą zmógł mnie nagle dziwny sen..

położyłam się i już po chwili zaczęłąm coraz mocniej odlatywać i tracić kontakt z rzeczywistością.. tyko wiatr słyszałam coraz lepiej, tak jakby się wzmagający… coraz większy szum wiatru… szum… aż w pewnym momencie zauważyłam siebie stojącą na ścieżce przed domem mojej babci… Miałam teraz może z jakieś 6 lat.. bose stópki.. Ach… Widok ten sprawił, że poczułam naprawdę duże wzruszenie i wtedy zaczęłam się coraz bardziej zniżać i zbliżać do siebie z przeszłości i wręcz wchodzić w swoje dziecięce ciało.. aż nagle poczułam, że jestem w nim… znów jestem małą dziewczynką i biegnę sobie radośnie w kierunku zatoki.. czuję dotyk ciepłego piasku pod stopami… ach, jakie to rozkoszne uczucie…. tak biec i znów być dzieckiem! czuję rosnącą ekscytację……… I wtedy dociera do mnie głos tak jakby narratora/nawigatora mówiący do mnie…. abym biegła dalej i nie martwiła się o tę rzeczywistość, którą zostawiam w tyle, że ona stanie się dla mnie tylko snem.. Słowa te wywołały we mnie jednak bardzo silną reakcję emocjonalną  i sprawiły, że się wręcz na odwrót.. zatrzymałam… spojrzałam do góry.. dostrzegając tam swoją obecną twarz, a po chwili także twarze moich bliskich i wtedy poczułam bardzo silne przyciąganie do nich.. Odbiłam się więc z całą siłą woli aby znów powrócić do tu i teraz, choć przez moment wydawało się to już naprawdę mało realne. czułam wyraźnie że coraz bardziej tracę kontakt z obecną rzeczywistością… ‚Przebudziłam’ się cała roztrzęsiona i zalana łzami.. choć jednocześnie szczęśliwa, że jednak udało mi się powrócić… aczkolwiek z drugiej strony z uczuciem głębokiej tęsknoty.. za sobą, którą zostawiłam tam na dole w ciele małej dziewczynki… I wtedy jakby z bardzo daleka znów usłyszałam głos tego samego narratora oznajmiający, że.. i tak będę musiała powrócić jeszcze raz do tego momentu kiedy jako mało dziewczynka biegnę w kierunku zatoki (Pra Spotkanie z Szmaragdowym Strażnikiem).. Potem usłyszałam jeszcze krótki przekaz dotyczący mojej podróży do Kraju Basków i ujrzałam pewną wizję… Złoty Pokój…. hasło…. i co ciekawe tu w ISIS mam złoty akcent.. złote zasłony i LUSTRO naprzeciwko mnie przypominające jedno skrzydło wrót… odbicie… hasło NEPHTIS… zgadza sie nawet password.. choć poza tym cały hotel wydaje się mało egipski.. jak na IsIs…

i to na razie tyle.. za chwilkę ruszam dalej…

do usłyszenia..

Livia

<

thxx

dodane 17 września 2013 wieczorem

wróciłam dzisiaj nad ranem…. z pewnością byłaby to dłuższa podróż gdyby nie konieczność pilnego powrotu do Malagi… Poprzedni zapisek robiłam w dość dużym pośpiechu, a więc teraz dodaję, że w drogę wyruszyliśmy 10 września popołudniem, ale już w Maladze coś nas skutecznie zatrzymało i zawróciło do domu.. Następnego dnia z samego rana obudziło mnie głośne otwieranie i zamykanie drzwi od samochodu i pomyślałam, że to Jarek przygotowuje nas do podróży.. Wstałam więc szybko i już po chwili było dla mnie jasne, że to nie Jarek, bo jeszcze smacznie spał w sypialni od zachodu, ale obudził się gdy tylko do niej weszłam.. Powiedziałam mu o zdarzeniu z samochodem, ale stanęło na tym, że może coś mi się przesłyszało…. Chwilkę później próbuję coś z niego wyciągnąć i okazuje się, że w żaden sposób nie można się do niego dostać… To wszystko jest coraz bardziej dziwne i coraz wyraźniej czuję, że coś mnie chce za wszelką cenę powstrzymać przed tą podróżą.. a chwilkę później słyszę głos, tak jakby zbiorowy.. „Nie możesz nas teraz zostawić, przecież miałaś nam pomóc”. Bez problemu rozpoznaję ten głos…. Tak obiecałam i zamierzam dotrzymać słowa, ale być może do tego potrzebuję właśnie tej podróży…. Drzwi do auta po chwili się otwierają, ale kiedy mamy już wreszcie ruszyć w drogę okazuje się, że.. akumulator jest kompletnie rozładowany! Mimo tego wszystkiego zamiast rosnącej irytacji odczuwam coraz silniejszą potrzebę wyciszenia się i wejścia w stan medytacji a tym samym zrozumienia co się właściwie dzieje i już po chwiili zaczynam rozumieć… Z głową skierowaną w kierunku północnym, ku La Maromie otrzymuję przekaz… Widzę coraz szybszy ruch energii spływających teraz w tym kierunku…. Przez kilka najbliższych dni ten przepływ będzie bardzo intensywny…. Czuję, że w tej chwili zrobiłam to co tylko mogłam i że nic mnie nie powinno już powstrzymywać przed podróżą… No i rzeczywiście.. tuż po tym auto w końcu rusza…

Ruszamy więc w drogę.. trasą przez Malagę..

DSCF7618

w kierunku Madrytu

DSCF7653

DSCF7663

DSCF7685

  DSCF7686

DSCF7689

DSCF7690

….

aby po spędzeniu nocy w hiszpańskiej stolicy

DSCF7832DSCF7824 DSCF7823

na zdjeciach centrum Madrytu, Las Pyramidas i Obeliski..

ruszyć dalej na północ – do Bilbao – stolicy Kraju Basków, choć jego SERCE znajduje się tak naprawdę gdzie indziej…

Jeszcze przed Madrytem hiszpańska nazwa miasta MADRID kojarzy mi się z Matką (Ma) i Druidami (Drid)..

Skojarzenie to przypomina mi się na drugi dzień już po wyjeździe z miasta, w miejscu, w którym zatrzymujemy się w dosc dziwnych okolicznosciach na dłuższy postój.. a miejscem tym jest..

Pico de la Miel…

DSCF8043mm

Kamienne mury z ogromnych kamieni, oraz inne kamienne twory kojarzą mi się z tym co widziałam w Walli i z podobnymi kamiennymi tworami znajdującymi się na terenie Kornwalii, Irlandii, czy Francji… 

DSCF7962

Myślę, że zdjęcia powinny dobrze wyjaśnić skąd u mnie takie a nie inne skojarzenia.. z Druidami..

choć to rzecz jasna tylko moje skojarzenia…

DSCF8031a

a na koncu parku

park fuente de la barrera

odkrywam hotel o bardzo ciekawej  nazwie:

DSCF7947

DSCF7943

DSCF7945

i bardzo mnie to porusza.. wlasnie ta Sara z Ur tutaj..

choc czesto zupelnie nie potrafie swoich odczuc przelozyc ani na slowa, ani na obrazy

i jeszcze przepiękna blue cykoria podróżniczka

DSCF7938aa

wiem, że zdarzało mi się ujmować jej piękno znacznie lepiej, ale bez względu na jakość zdjęcia spotkanie z nią jak zwykle sprawiło mi wiele radości..

Zarówno ona jak i duża ilość motyli w tym miejscu wróżyły w moim odczuciu szczęśliwą dalszą podróż..

tuz, tuz przed kraina Baskow…

DSCF8083

choc to krajobraz dosc typowy dla centralnej hiszpanii

cdn…

dodane 15 października 2013

Livia Ether 19 Wrzesień 2013 o 13:50 

tak wlasnie czuje Alteo… ta podroz przyniosla spore zmiany.. miedzy innymi pobyt w Urkioli, Lourdes, MontSegur… i w pewnym magicznym miejscu pod Saragossa..

W KRAJU BASKOW

To niemal wszechobecny w Kraju Baskow symbol Slonca

zauwazylam go nawet na katolickich sklepikach w Lourdes

a to inny bardzo ciekawy symbol, ktory kojarzy mi sie z BIALYM WIREM

choc mniej popularny niz poprzedni… zdjecie zrobilam w kaplicy znajdujacej sie tuz obok pokoju w pensjonacie w URKIOLI.. okazalo sie, ze wlasciciel umiescil nas w pokoju o nazwie Anboto, a to podobno jedna z ulubionych siedzib baskijskiej bogini MARI – pod numerem 22

w Lourdes znalezlismy tylko dwa wolne pokoje, oba z numerem 111
poki co sama dopiero teraz zaczynam to wszystko ze soba jakos laczyc i jestem ciekawa co z tego wyjdzie….

ach, w momencie kiedy wyruszylam w droge z Bilbao w kierunku Anboto zauwazylam na monitorku samochodowego radio napis 13 SET i wtedy skojarzylam, ze wlasnie jest piatek trzynastego:

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2013/08/02/dzisiejsza-burza-i-przemiany-energetyczne-sieprpien-2013/

juz na ziemi Baskow jezyk baskijski skojarzyl mi sie przede wszystkim z jezykiem Majow.. Z tego co wyczytalam w Atlantydzie L. Zajdlera w jezyku staroegipskim KRAJ BASKOW to po prostu

Ta Basco

http://es.wikipedia.org/wiki/Tabasco

i jeszcze taka ciekawostka.. w drodze z Urkioli (Hiszpania) do Lourdes (Francja) mijalam miejscowosc o nazwie HENDAYE znajdujaca sie doslownie na pograniczu obu panstw.. znajduje sie w niej tzw. Krzyz z Hendaye (Croix d’Hendaye), o ktorym mowa chocby w Topologii Czasu… Zgodnie z baskijska mitologia wszystko sie odbywa cyklicznie… tak mi sie polaczylo to ze soba… a do tego to co pisalam o uczuciu, ze stoje wlasnie na duzym skrzyzowaniu..

komentarz Dawida56 o jego pobycie w Kraju Basków:

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2013/09/12/podroz-do-kraju-baskow/comment-page-1/#comment-6478

a to wcześniejszy komentarz Dawida na ten temat z notki:

Sny i przemiany energetyczne, kwiecień 2013

i moja odpowiedź:

Livia Ether 25 Wrzesień 2013 o 14:19 

Tak, pisałeś o tym Dawidzie… u mnie sama podróż była naprawdę udana, ale tak jak pisałam wcześniej.. przed podróżą jakby wszystko chciało mnie przed nią powstrzymać… póki co nie udało mi się tego opisać…. jak i samej podróży zresztą.. zaczęłam i dalej mi nie idzie…. może przyjdzie na to odpowiedni czas… Twoje słowa które napisałeś w komentarzu tuż przed moim wyjazdem… ‘jeżeli wrócisz’ zabrzmiały naprawdę dziwnie i czułam, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że mogę już naprawdę nie wrócić… tym bardziej, że moja ostatnia wtedy notka nosiła tytuł ‘ Ostatnia Podróż’.. ale wróciłam…

“Chociaż tak naprawdę teraz widzę że powinienem nie jechać z San Sebastian do Lourdes- przyszłość byłaby zupełne inna. Byc może kiedyś bedzie mi dane to zrozumieć….”

jeśli dobrze Cię rozumiem.. lepiej gdybyś nie odwiedził Lourdes??

już po powrocie do domu zobaczyłam mapkę tego hotelu w którym znaleźliśmy wolny pokój na głównej ulicy Lourdes: Rue de la Grotte… ciekawe usytuowanie i ten numer: 111.. wcześniej udało nam się znaleźć inny wolny pokój i też miał numer 111, ale potem nie mogliśmy go odszukać i trafiliśmy do tego drugiego… zwykły dwugwiazdkowy, budynek numer 77.. tak, czy inaczej… czuję, że miałam w Lourdes spędzić noc w tym a nie innym miejscu…. to tak jak w MAdrycie… skierowano nas do IBISA, a na miejscu okazało się, że IBIS nie istnieje, ale jest ISIS..

miałam bardzo dziwny sen w LOURDES… zbiegło się w nim wiele ścieżek.. jakby spowrotem do źródła, z którego wcześniej wypłynęły.. we mnie……

W URKIOLI pokój numer 22… chwilkę wcześniej zanim zwróciłam na to uwagę moje myśli krążyły wokół pewnego miejsca we FRANCJI związanego właśnie z tym numerem… 22… byłam już tu kiedyś w śnie…. winda zjeżdżała głęboko do podziemi…

o Montsegur nie mogę napisać praktycznie nic… jest jak SEN……….. a naprawdę tam byłam i wiem, że stało się coś ważnego.. mam nawet mały kamyk stamtąd… i zostawiłam tam swoją KREW………….

wątek Lourdes rozwinął się także w komentarzach pod notką WENUS i ARKTUR:

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2013/08/09/wenus-i-arktur/comment-page-1/#comment-6524

Livia Ether 1 Październik 2013 o 16:54 

jeszcze jedno moje skojarzenie z tajemniczą woalką.. biała chusta z Lourdes.. choć widziałam też czarne.. bardzo ładne.. jednak tej białej wręcz nie mogłam się oprzeć:)

Pamietam tez niesamowite uczucie.. Jarek szukal dla nas akurat noclegu i ja tez wyszlam na moment z samochodu, aby sie nieco rozejrzec.. i wlasnie wtedy stojac na uliczce Lourdes poczulam cos niesamowitego.. cos wiecej niz deja vu.. a bardzo bardzo silne odczucie, ze bylam juz kiedys w tym miejscu.. ze doslownie stalam tu gdzie teraz stoje, choc wszystko zdawalo sie jakze inne… 

i jeszcze mój komentarz z notki:

EMERALD (W czasie walki z korony Lucyfera wypadł wielki szmaragd, który spadł na ziemię i tu został przerobiony na św. Graala?)

Livia Ether 28 Wrzesień 2013 o 13:46

“wewnętrzne Słonce Ziemi”

w Urkioli zatrzymaliśmy się w pewnym pensjonacie obok kościoła… z zewnątrz niepozorny budynek.. zaledwie dwa piętra… ale w środku nowoczesna winda…. na widok której przypomniał mi się pewien sen o windzie którą zjeżdżałam głęboko do podziemi… a tam widziałam właśnie wewnętrzne Słońce… miałam też w tym śnie spotkanie z pewnym starszym elegancko ubranym Niemcem i dwoma kobietami.. jdena z nich była tłumaczką.. oni zadawli mi dużo pytań…. wydaje mi się, że widziałam Urkiolę w śnie… i co ciekawe Jarkowi miejsce to skojarzyło się z Tąpadłami, a konkretnie z Mieszkiem i Jagienką… hmm..

od kilku dni chodzi też za mną pewne określenie DULCE SOL.. co przekładając z hiszpańskiego na angielski oznacza.. SWEET SUN.. zaczęłam tak nawet kogoś nazywać…

W Kraju Basków:

URKIOLA

przed wjazdem do Lourdes

DSCF8860

*ptroszkę zdjęć z Lourdes

DSCF8945

DSCF8946h

DSCF8877

Lourdes okazalo sie byc troszke jak polska Czestochowa w polaczeniu z Zakopanem…

DSCF8975

W strone Montsegur

na kazdym ‚kroku’ reklamy przeroznych grot i innych licznych zabytkow historycznych Francji

DSCF9123

DSCF9127

DSCF9128

DSCF9133

DSCF9138

DSCF9145

DSCF9147

DSCF9150

DSCF9152

DSCF9163

Montsegur

DSCF9209

DSCF9215DSCF9227

DSCF9231

DSCF9233

DSCF9241

DSCF9243

DSCF9249

DSCF9261

DSCF9263

DSCF9265

DSCF9277

DSCF9280

DSCF9282

DSCF9290

DSCF9355

DSCF9293

DSCF9407

DSCF9410dd

cd zdjec z Lourdes pozniej, a poki co odsylam do notki:

http://crystalsgarden.wordpress.com/2013/10/03/kamyk-z-monsegur/

….

Droga przez francuskie, a następnie hiszpańskie Pireneje..

tutaj jeszcze po francuskiej stronie, przed wjazdem do Parku Narodowego Piernejów i kwiaty, które zatrzymały mnie przy sobie na dłuższą chwilę w drodze z Lourdes do Hiszpanii:

DSCF9607

droga przez park narodowy

http://pl.wikipedia.org/wiki/Park_Narodowy_Pirenej%C3%B3w

zaraz przy samym wjezdzie zatrzymal nas siedzacy doslownie przy jezdni swistak, ale nie udalo mi sie go ujac na zdjeciu, ale za to jest troszke fotek chetnie pozujacych do zdjec pirenejskich konikow:)

DSCF9704

i dalsza droga…

DSCF9782

a tutaj juz sama granica

DSCF9836a

DSCF9837aa

i bardzo wzruszajacy moment..

czułam duże wzruszenie zarówno z powodu opuszczania Francji jak i powrotu do Hiszpanii, ktora juz na samym wstepie wydawala sie o wiele bardziej sloneczna od Francji, przy ktorej mimo to cos mnie mocno zatrzymywalo..

tuż po przekroczeniu hiszpańskiej granicy

DSCF9850

….

Dolmen Santa Elena w Biescas (Aragon), w drodze na Saragossę:

usytuowanie dolmenu na mapce:

DSCF9948

naprawde nie mialam pojecia, ze w  drodze powrotnej trafi mi sie taka perelka… miejsce to wprost mnie oczarowalo…

o dolmenie na Wikipedii:

http://es.wikipedia.org/wiki/Ermita_de_Santa_Elena_%28Biescas%29

cdn…

Advertisements

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

46 thoughts on “Podróż do Kraju Basków…”

  1. ciekawe dlaczego w snach czy wizjach tak często powracamy do miejsc znanych z dzieciństwa ? Zastanawiałam się ostatnio nad tym..w moim przypadku to jest tak,że wcale nie czuję związku …nie tęsknię za dzieciństwem i miejscami do ,których czasem mentalnie mnie wynosi :)…Może to jest tak,że zostawiliśmy w danym miejscu czy czasie…”coś” jakąś energię … i to ona nas przyciąga i przywołuje …..sama nie wiem dokładnie..tak sobie gdybam 🙂

    Lubię to

    1. Hej, już kilka razy wcześniej doświadczyłam czegoś podobnego, wejścia w podobną scenę z przeszłości, ale jeszcze nigdy nie było to aż tak głębokie, tak głębokie…. Naprawdę myślałam, że już nie uda mi się wrócić…..

      Lubię to

      1. tak wlasnie czuje Alteo… ta podroz przyniosla spore zmiany.. miedzy innymi pobyt w Urkioli, Lourdes, MontSegur… i w pewnym magicznym miejscu pod Saragossa.. ale poki co nie mam czasu na spisanie tych doswiadczen… do uslyszenia……..

        Lubię to

      2. Cieszę się, że wróciłaś tutaj do nas choćby na moment. 🌻
        „Naprawdę myślałam, że już nie uda mi się wrócić…..”
        Wszystko zależy – podobno – od intencji. Jeśli chcemy wrócić, to „nie wiadomo, co i jak by się działo”… wracamy… A gdy o tym zapomnimy, to nie wracamy. Podobno tak jest 😀

        💙💚💛💗💜

        Lubię to

      3. zaczelam przegladac zdjecia z tej podrozy i dzieki nim przypomnialam sobie o LAZURYCIE od Ciebie, ktory najwyrazniej chcial pojechac ze mna do Kraju Baskow.. gdybym sie nie wrocila pierwszego dnia to by zostal w domu, a tak na drugi dzien znalazlam go lezacego doslownie przed wyjsciem… doslownie w ostatniej chwili chwycilam go i zabralam ze soba.. to juz zdjecie z drogi https://liviaspacedotcom.files.wordpress.com/2013/09/dscf8780a.jpg
        dopiero teraz zauwazylam na nim kobieca twarz….
        a przy okazji.. to niemal wszechobecny w Kraju Baskow symbol Slonca https://liviaspacedotcom.files.wordpress.com/2013/09/dscf8191.jpg

        zauwazylam go nawet na katolickich sklepikach w Lourdes..
        a to inny bardzo ciekawy symbol, ktory kojarzy mi sie z BIALYM WIREM, mniej popularny niz poprzedni… zdjecie zrobilam w kaplicy znajdujacej sie obok pokoju w pensjonacie w URKIOLI

        okazalo sie, ze wlasciciel umiescil nas w pokoju o nazwie Anboto pod numerem 22

        w Lourdes znalezlismy tylko dwa wolne pokoje, oba znumerem 111
        wspominalam o tych numerach w poprzednim komentarzu…
        poki co sama zaczynam to wszystko jakos ze soba laczyc i sama jestem ciekawa co z tego wyjdzie….

        ach, w momencie kiedy wyruszylam w droge z Bilbao w kierunku Anboto zauwazylam w samochodowym radio napis 13 SET i wtedy skojarzylam, ze wlasnie jest piatek trzynastego… http://liviaspace.com/2013/08/02/dzisiejsza-burza-i-przemiany-energetyczne-sieprpien-2013/

        juz na ziemiach Baskow jezyk baskijski kojarzyl mi sie przede wszystkim z jezykiem Majow.. Z tego co wyczytalam w Atlantydzie L. Zajdlera w jezyku staroegipskim KRAJ BASKOW to po prostu Ta Basco http://es.wikipedia.org/wiki/Tabasco

        i jeszcze taka ciekawostka.. w drodze z Urkioli (Hiszpania) do Lourdes (Francja) mijalam miejscowosc o nazwie HENDAYE znajdujaca sie doslownie na pograniczu obu panstw… moze kojarzysz Krzyz z Hendaye (Croix d’Hendaye).. byla o nim mowa chocby w arcie pt Topologia Czasu… a z godnie z baskijska mitologia wszystko sie odbywa cyklicznie… tak mi sie polaczylo to ze soba… a do tego to co pisalam o uczuciu, ze stoje wlasnie na duzym skrzyzowaniu..

        Lubię to

      4. Skrzyżowanie dróg… ?
        Skojarzyło mi się nie z wyborem, lecz znalezieniem się w centrum. Jak w centrum Labiryntu… miałam ostatnio też takie dziwne odczucie, jakbym podróżowała po labiryncie, a jednocześnie była w jego centrum – świadoma podróży i bycia w tym „centrum”, świadoma tej dziwnej jednoczesności, „podwójności”…
        Cieszę się, że Lazuryt udał się z Wami w podróż 🙂

        Lubię to

      5. Właśnie o tym pomyślałam i czułam, że Ty też o tym pomyślisz 🙂 temat Basków zaczął się tu na blogu od Ciebie.. a przy okazji zapytam co właściwie miałaś na myśli pisząc, że.. obok mnie też jest dwóch? jakich dwóch??? bo wspomniałaś o tym właśnie w związku z BASKAMI 🙂

        Lubię to

      6. Pisałam o dwóch mężczyznach przy Tobie. Jeden – tak poczułam -że jest chyba „z pochodzenia” Baskiem. Potem skojarzył mi się z Ra Ka Iszą… 😉 Chociaż nie wiem, czy on o tym wie? 😉 Jakbym widziała jedno z jego wcieleń. I że nie przypadkiem pojawił się na Twoim blogu. Jakby był kiedyś Twoim Bratem. Chociaż nie mam pewności, czy to rzeczywiście on. Taka intuicja mi się pojawiła… Drugi to oczywiście Przenikanie, który Cię wspiera całym sercem 😀

        W sobotę przeżyłam naprawdę niesamowite doświadczenie. Siedziałam i medytowałam. Tak wiele sobie przypomniałam, zrozumiałam i połączyłam jakby z… – powiedzmy, że Wszystkim, Co Jest. Śmiałam się i płakałam ze szczęścia… To było – zabawne – jak oświecenie/przypomnienie, jak głęboki wgląd, w którym przenikłam w Naturę Wszechrzeczy… Znów znalazłam się w „pustce”. Poczułam, jak spływa mi łza po policzku i dopływa do ust. Poczułam jej smak. I nagle przyszło do mnie, że ta łza i mój policzek i moje usta to… iluzja… Znów zaczęłam się śmiać. Czułam się wolna… Druga łza zaczęła spływać po moim policzku i poczułam, jak… zanika. Po prostu znikła. I nie dopłynęła już do ust. Wtedy przypomniało mi się, że mogę wybrać: albo pozwolić, by łzy znikły i to, co odczuwam przestało się przejawiać w tej formie, w tym ciele, w jakim jestem albo mogę w tej formie pozostać. Zrozumiałam, że gdybym tak po prostu zanikła tak, jak ta łza, nie mogłabym bym odczuwać tego szczęścia w ciele na wszystkich jego poziomach i odczuwać w nim wibracji tego, czego doświadczałam w tym momencie łącznie ze śmiechem i z płaczem, i smakiem łez… I przypomniałam sobie, że to jest takie piękne, że chcę pozostać. Jeszcze jakiś czas pozostanę… 🙂

        Lubię to

    2. „Pisałam o dwóch mężczyznach przy Tobie. Jeden – tak poczułam -że jest chyba “z pochodzenia” Baskiem. Potem skojarzył mi się z Ra Ka Iszą… 😉 Chociaż nie wiem, czy on o tym wie? 😉 Jakbym widziała jedno z jego wcieleń. I że nie przypadkiem pojawił się na Twoim blogu. Jakby był kiedyś Twoim Bratem. Chociaż nie mam pewności, czy to rzeczywiście on. Taka intuicja mi się pojawiła… Drugi to oczywiście Przenikanie, który Cię wspiera całym sercem :-D”

      hmm, niesamowite, że tak to odebrałaś… Brat… też miałam wizję, ale… hmm, może później o tym napiszę… W każdym bądź razie przed chwilką dotarło do mnie., że może Brat również… ok, spróbuję dokończyć później .. Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami.. pięknie je opisałaś.. W sobotę miałam nieco podobne doświadczenie, choć bardzo trudne dla mnie…. jeszcze nigdy nie czułam aż tak mocno ściągania ze mnie całej mojej życiowej energii…. ciekawe, że na drugi dzień coś podobnego przydarzyło się komuś innemu….. ale wciąż jesteśmy :}

      p.s zamieszczałam kiedyś na blogu poniższy filmik.. w sumie dwukrotnie…

      raz po tym gdy skojarzył mi się z tym co Rakesh napisał o Arkturze i Aldebaranie:

      http://liviaspace.com/2013/08/09/wenus/comment-page-1/#comment-5949

      nie wiem czy go widziałaś….

      trójkąt do dołu…

      na kościele w URKIOLI zaciekawiło mnie właśnie trójkątne okno skierowane do dołu.. poszukam tych zdjęć….

      Anboto bardzo mi przypomina La MAromę.. wyjątkowo dzisiaj białą.. i to malowidło w Esperanzie które kiedyś pokazywałam…..

      jakby dwie połówki jednego.. kryształu.. ten wzorzec… crop circle z 1 sierpnia…

      Lubię to

      1. „hmm, niesamowite, że tak to odebrałaś… Brat… też miałam wizję, ale… hmm, może później o tym napiszę… W każdym bądź razie przed chwilką dotarło do mnie., że może Brat również… „

        Właśnie zauważyłam ten obrazek, który wkleiłaś dla Ra Ka Isha: chłopiec i dziewczynka… w księżycowym blasku… przez przypadek? Dlaczego nie chłopiec, skoro niby chodziło tylko o “i am BLU LUNAR HAND ! RAWRRRRR”? 🙂

        „W sobotę miałam nieco podobne doświadczenie, choć bardzo trudne dla mnie…. jeszcze nigdy nie czułam aż tak mocno ściągania ze mnie całej mojej życiowej energii…. ciekawe, że na drugi dzień coś podobnego przydarzyło się komuś innemu….. ale wciąż jesteśmy :}”

        :-}
        Niesamowite… Ty czułaś ściąganie energii, czy to znaczy, że czułaś jakby ktoś/coś Ci ją chciał/chciało odebrać? Ja miałam odczucie, że pokazana mi została możliwość, że mogę „wyjść” z tej formy, ale nie miałam odczucia, że ktoś/coś chce mi odebrać moją energię. Czułam, że mam wybór… i że to tylko moja decyzja, co wybieram… ciekawe.

        Nie wiedziałam tego filmu wcześniej, bo wtedy miałam bardzo słaby internet, a potem już do niego nie wróciłam. Ale dzisiaj obejrzę.

        „jakby dwie połówki jednego.. kryształu.. ten wzorzec… crop circle z 1 sierpnia…”

        nie pamiętam teraz gdzie: czy przeczytałam, czy w jakimś filmie… ktoś mówił, że na czubku piramidy były umieszczane nie trójkąty, a kule. I ten crop circle…
        Pamiętam, że w Chinach i chyba w Ameryce Południowej znajdowano piramidy wkopywane w ziemię czyli o odwrotnej konstrukcji niż te budowane na ziemi…

        Lubię to

      2. „Dlaczego nie chłopiec, skoro niby chodziło tylko o “i am BLU LUNAR HAND ! RAWRRRRR”? :-)”

        taki właśnie obrazek zauważyłam na FB tuż po przeczytaniu Twojego komentarza 🙂

        Lubię to

      3. Hej Mama Tika aka Margo aka aka aka! Dawno się nie widzieliśmy.. Wspominałem kiedyś Livii, jaka była moja pierwsza reakcja, gdy kiedyś po raz pierwszy napotkałem twój słowny przekaz, jeszcze na salonie24. A ona na to, że koniecznie muszę o tym tutaj napisać, a więc.. Mimo, że wtedy nie za bardzo wiedziałem kim jesteś (zresztą, któż to może wiedzieć!?), pierwszy, najmocniejszy emocjonalny, ale i intelektualny impuls podpowiadał mi szybko i bez cienia zawahania: ‚no to cię spotykam, dawno niewidziana Siostro’. Pamiętam, że temu mojemu ‚rozpoznaniu’ towarzyszyła duża dawka czystej radości! W owej chwili byłem też najzwyklej przekonany, że prędzej czy później na pewno się spotkamy, i że stanie się to zupełnie naturalnie.
        Dziękuję ci kochana Ayshien za przypomnienie mi o tym.

        Lubię to

      4. Dziękuję Ci aka Bracie aka… Przenikanie, „dawno nie widziany”… 🙂
        Coś mi się przypomniało… Pamiętasz, jak kiedyś Jenny powiedziała: „A jak Margo umrze, to ja…” Pamiętam, że tamte jej słowa też sprawiły mi wielką radość, a dla Ciebie były chyba wówczas trochę zaskakujące. 🙂

        Dziękuję Ci kochana Ayshen za to przypomnienie 🙂

        Pamiętam nasze pierwsze w tym życiu spotkanie. Pamiętam następne. Pełne czystej radości w sercu.
        Pamiętam, jak byłam u Was w domu, miałam odczucie, że znamy się od dawien dawna… I też czułam, że się spotykamy w naturalny sposób. I pewnie będziemy się spotykać jeszcze nie raz. Zawsze z radością w sercu, nawet jeśli czasem trzeba przejść przez trudniejsze chwile, czuję wszystkie nasze spotkania.
        Nawet tu, na blogu. 🙂

        Lubię to

      5. Livio napisałam do Ciebie komentarz odnośnie doswiadczenia w sobote Twojego i Jestem, i cos dziwnego sie stało……..
        puszczam koment a tu mi wychodzi ze jakis reset, nie ma polaczenia z serwerem…….a przeciez gdzie indziej moge wejsc bez problemu, na szczescie własnie weszlam na blog choc wczesniej po wyslaniu nie mialam takiej mozliwosci……
        Ciekawe, piszac raz u jestem na temat kobiety z Venus…puszczam koment , musze tam wpisac jakies literki i slowo aby koment wszedl a tu wchodzi mi slowo ULDEVI i liczba 41.

        Teraz jak przeczytałam Twoj komentarz odnosnie tego co przezylaś w sobote…..przypomnialo mi sie odrazu moje…..gdy w czasie ogladania linku z rasami gadzimi / choc intuicja mnie przestrzegala przed tym/ zaczełam czuc to samo co Ty……tracic siły.
        Napisałam tez o Metatronie…..no ale moze koment jednak wszedl?
        Jest Livio poprzedni ?

        Lubię to

      6. W jednej, a może i dwóch wizjach widziałam Was blisko siebie.. siedzących w jednym KRĘGU.. tak jakby podczas jakiejś szamańskiej ceremonii.. Ja też siedziałm w tym Kręgu, ale tak jakby po drugiej stronie i z tej perspektywy Was widziałam… Tak się cieszę, że JESTEŚCIE Mamo Tiko i Przenikanie.. że się odnaleźliśmy.. Kocham Was ❤

        p.s miałam dzisiejszej nocy bardzo ciekawy sen, opiszę go później..

        Lubię to

      7. Witaj Mario! Hmm, chyba jednak wcześniejszy komentarz gdzieś przepadł, nigdzie go nie widzę… jeśli tylko dasz radę proszę napisz o tym raz jeszcze.. o co chodzi z tym MetaTronem???

        u mnie też się zdarzają podobne przypadki.. w ogóle dużo się dzieje…. niezły speed… wczoraj nad ranem zaczęłam nagle biegle mówić a właściwie na przemian śpiewać i krzyczeć w jakimś niezwykłym języku… Jarek określił go jako mix arabskiego z francuskim i troszkę jakimś językiem orientalnym z dalekiego wschodu…. ten język z czymś mi się kojarzy… wcześniej w lekko zmienionym stanie świadomości miałam spotkanie z pewną kosmiczną istotą, z którą spotkałam się już wcześniej… o wschodzie słońca pierwszego dnia mojego pobytu w EGIPCIE…. ok, dokończe później…………..

        Lubię to

      8. „Teraz jak przeczytałam Twoj komentarz odnosnie tego co przezylaś w sobote…..przypomnialo mi sie odrazu moje…..gdy w czasie ogladania linku z rasami gadzimi / choc intuicja mnie przestrzegala przed tym/ zaczełam czuc to samo co Ty……tracic siły.”

        Mario, czy Tobie się to przytrafiło także w minioną sobotę?

        wiem, że tego dnia było jakieś spotkanie z Kryształowymi Czaszkami, dostałam nawet zaproszenie, ale nie wzięłam w nim udziału, choć coś mnie do niego mocno przyciągało……. dodam, że to był dzień równonocy jesiennej…. przychodzi mi na myśl ORION, choć nie tylko… układ……

        Lubię to

      9. Maria_st:

        „musze tam wpisac jakies literki i slowo aby koment wszedl a tu wchodzi mi slowo ULDEVI i liczba 41.”

        UL – DEVI

        UL – to także jug… juga… juga (yuga) to jedna z czterech epok istnienia materialnego świata.

        Ten Ul to… coś takiego:

        Kwiat Życia… Mandala wszechświata dla danej epoki. Może być w pączku, wtedy jest „jajem”, a potem rozkwita…

        Znalazłam coś ciekawego:

        „The ancient symbol of the Orphic Mysteries was the serpent-entwined egg, which signified Cosmos as encircled by the fiery Creative Spirit. The egg also represents the soul of the philosopher; the serpent, the Mysteries. At the time of initiation the shell is broke. and man emerges from the embryonic state of physical existence wherein he had remained through the fetal period of philosophic regeneration.” (Manly P. Hall)

        Miałam kilka razy wizje, że byłam w jaju… potem powoli się wykluwałam… Potem stawałam się orłem… (albo orlicą :-)) świadomości… Z Orłem miałam sporo pięknych wizji… i śnienia.

        I ewidentnie skojarzenia podobnych „działań”:
        – kwiat rozwijający się z pączka
        – pszczoły wylatujące z ULa
        – człowiek wychodzący z łona

        A ten wąż… wokół jaja?

        Lubię to

      10. „W jednej, a może i dwóch wizjach widziałam Was blisko siebie.. siedzących w jednym KRĘGU.. tak jakby podczas jakiejś szamańskiej ceremonii.. Ja też siedziałm w tym Kręgu, ale tak jakby po drugiej stronie i z tej perspektywy Was widziałam… „

        Przypominamy sobie 🙂
        Dziękuję Wam…
        Kocham Was 💗

        Lubię to

      11. Livio to sie zdarzylo w 2008/poczatek roku……a w ta sobote czulam sie normalnie.
        jak powiekszyc ten obrazek, bo jest slabo widoczny..szczegoly sa zminimalizowane
        mnie sie trojkat kojarzy z przejsciem w inny wymiar/poziom…..

        Lubię to

  2. A mnie sie z tym skrzyzowaniem skojarzylo z tym, co ” przypadkiem ” wlasnie dzis przeczytalam
    „jaga pisze:
    Czerwiec 13, 2012 o 21:39

    „Labra” łączyć należałoby z jaskinią, kamieniołomami i w ogóle z konstrukcjami z kamienia. Ale… na tabliczkach w kontekście konstrukcji labiryntowej pojawia się słowo dapurito występujące zresztą ze słowem Potinija — Potnia (Pani), co jak zgodnie twierdzą badacze było mianem chtonicznej bogini przedhelleńskiej na Krecie. A jak twierdzą językoznawcy w obszarze śródziemnomorskim w językach przedindoeuropejskich istniała tendencja do wymiany spółgłoskowej d na l. Zatem dapurito jednak kojarzy się z la-pu(bi)-ri(n)-to(s). Z labiryntem, ale nie z podwójnym toporem… Czym więc był labirynt?
    Jak każda budowla sakralna labirynt był odwzorowaniem wszechświata (przypomnijmy sobie gotycką katedrę). Najogólniej mówiąc, najstarsze znane nam ludy basenu morza Śródziemnego wypracowały pewną koncepcję kosmologiczną czyli zespół idei zawartych w mitach mówiących o tym, jak zbudowany jest świat. Koncepcję tę, pomimo pewnych różnic, podzielali Sumerowie, Egipcjanie i potem Grecy. Wedle niej świat zbudowany jest z nakładających się na siebie stref. Kształt uniwersum można by przyrównać do olbrzymiej kuli oblanej zewsząd wodami pierwotnego Oceanu, w środku przeciętej przez płaszczyznę ziemi. Nad i pod sferą ziemską rozciągały się strefowo krainy siedmiu (czasem była to inna cyfra) poziomów nieba i tyleż podziemi. Czy tylko przypadkiem jeszcze dziś mówimy o siódmym niebie? Skoro mamy do czynienia z dwoma formami labiryntu, to może określone znaki plastyczne były niejako skrótem idei, którą w pełni wyrażał labirynt. Taką formą „skrótową” labiryntu owalnego była pewnie spirala czy też mandala, zaś labiryntu prostokątnego — swastyka! Tak, swastyka to prastary symbol, a po „rozwinięciu” daje przecież czterokomorowy model labiryntu, a takie właśnie spotykamy np. w Egipcie http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,400/k,2
    http://nnka.wordpress.com/2012/06/13/jahwe-neith-i-kalendarz-majow/#comments

    Lubię to

    1. Labirytnt… tak… przypomniało mi się bardzo mocne OOBE którego doświadczyłam w trakcie pobytu w Asuanie.. dosłownie jakby coś mnie wyciągnęło z ciała… znalazłam się ponownie na Elefantynie a stamtąd trafiłam do Grecji.. wąskie uliczki… prawdziwy LABIRYNT.. szukanie czegoś.. pewnych drzwi.. KLUCZ.. 9Sun… El……… ……..is……

      Lubię to

    2. „Koncepcję tę, pomimo pewnych różnic, podzielali Sumerowie, Egipcjanie i potem Grecy. Wedle niej świat zbudowany jest z nakładających się na siebie stref. „

      Jest prosty rosyjski symbol świata, a może nawet wszechświata: Matrioszka – Baba w Babie… http://www.matrioszka.info/Pliki/Matrioszki/KubekPelny.jpg

      Widziałam też w stanie OOBE albo „świadomego śnienia” coś jak Labirynt „Uniwersalnego Umysłu”… Tam nie potrzeba było żadnych kluczy. Tam potrzebna była koncentracja, która umożliwiała coś jak „widzenie poza formami”… I utrzymywanie świadomości w „punkcie centralnym”…

      Lubię to

      1. Podobno pierwowzorem Matrioszki była Fukuruma (Fukurodzu or Fukurokudju):

        piękne Matrioszki „blliżniacze”:

        i życia oraz historii pełne:

        A te z mamami-kwiatami mi się kojarzą 🙂 :

        Lubię to

  3. Przypomniało mi się, ile razy słyszałam te słowa: „Życie jest snem”… hmmm…

    1. Spanie… Zasypiamy i śnimy… Potem budzimy się i nic nie pamiętamy.
    2. Spanie… Zasypiamy i śnimy… Potem budzimy się i pamiętamy… co nie co, ale nie rozumiemy zbyt wiele…
    3. Śnienie… Zasypiamy i śnimy… Potem budzimy się i pamiętamy… i zaczynamy rozumieć.
    4. Śnienie… Nie zasypiamy, a śnimy… jak OOBE. i „budzimy się” i pamiętamy… i rozumiemy.
    5. Granica między snem, śnieniem a jawą zaciera się… A różne światy i „wymiary” zaczynają łączyć się ze sobą…

    Życie jest jak sen albo śnienie… Rodzimy się i „budzimy w nowym świecie…
    Zapominamy, ale z czasem i przypominamy sobie coraz więcej… aż potem następuje Przebudzenie/ Oświecenie… 😀
    💓

    Lubię to

  4. Tak jak pisałem, też przypadkowo odwiedziłem kraj Basków w tym roku ale nie był to dla mnie najlepszy okres.Coś sie wtedy stało, cos nieuchwytnego.Nie wiem dlaczego to się stało.Nawet mi ciezko o tym w tej chwili sie wspomina..Niby powrót do Polski juz był O.K. ale tego 19-20 lipca nie zapomnę chyba do końca życia.Dzisiaj widzę że miałem duzy wpływ na te wydarzenia.Gdybym zaryzykował i kupił za ostatnie pieniądze bilet autobusowy do Tudeli czy Falces, przyszłość byłaby zupełnie inna i nie stało by sie coś co sie stało Przecież i tak po powrocie do Milagro wypłaciłem kasę za pomocą karty.Chociaż tak naprawdę teraz widzę że powinienem nie jechać z San Sebastian do Lourdes- przyszłość byłaby zupełne inna.Byc może kiedyś bedzie mi dane to zrozumieć….

    Lubię to

    1. Tak, pisałeś o tym Dawidzie… u mnie sama podróż była już naprawdę udana, ale tak jak pisałam wcześniej.. przed podróżą jakby wszystko chciało mnie przed nią powstrzymać… póki co nie udało mi się tego opisać…. jak i samej podróży zresztą.. zaczęłam i dalej mi nie idzie…. może przyjdzie na to odpowiedni czas… Twoje słowa które napisałeś w komentarzu tuż przed moim wyjazdem… ‚jeżeli wrócisz’ zabrzmiały naprawdę dziwnie i czułam, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że mogę już naprawdę nie wrócić… tym bardziej, że moja ostatnia wtedy notka nosiła tytuł ‚ Ostatnia Podróż’.. ale wróciłam…

      „Chociaż tak naprawdę teraz widzę że powinienem nie jechać z San Sebastian do Lourdes- przyszłość byłaby zupełne inna.Byc może kiedyś bedzie mi dane to zrozumieć….”

      jeśli dobrze Cię rozumiem.. lepiej gdybyś nie odwiedził Lourdes??

      już po powrocie do domu zobaczyłam mapkę tego hotelu w którym znaleźliśmy wolny pokój na głównej ulicy Lourdes: Rue de la Grotte… ciekawe usytuowanie i ten numer: 111.. wcześniej udało nam się znaleźć inny wolny pokój i też miał numer 111, ale potem nie mogliśmy go odszukać i trafiliśmy do tego drugiego… zwykły dwugwiazdkowy, budynek numer 77.. tak, czy inaczej… że czuję, miałam będąc w Lourdes spędzić noc w tym a nie innym miejscu…. to tak jak w MAdrycie… skierowano nas do IBISA, a na miejscu okazało się, że IBIS nie istnieje, ale jest ISIS..

      miałam bardzo dziwny sen w LOURDES… zbiegło się w nim wiele ścieżek.. jakby spowrotem do źródła, z którego wcześniej wypłynęły.. we mnie……

      W URKIOLI pokój numer 22… chwilkę wcześniej zanim zwróciłam na to uwagę moje myśli krążyły wokół pewnego miejsca we FRANCJI związanego właśnie z tym numerem… 22… byłam już tu kiedyś w śnie…. winda zjeżdżała głęboko do podziemi…

      o Mont Segur nie mogę napisać praktycznie nic… jest jak SEN……….. a naprawdę tam byłam i wiem, że stało się coś ważnego.. mam nawet mały kamyk stamtąd… i zostawiłam tam swoją KREW………….

      Lubię to

      1. „już po powrocie do domu zobaczyłam mapkę tego hotelu w którym znaleźliśmy wolny pokój na głównej ulicy Lourdes: Rue de la Grotte… „

        Grota… miejsce medytacji… bo tam ciemność, a w ciemności można zobaczyć swoje wewnętrzne światło 🙂

        Szyszynka
        Szyszka
        Kwiat Życia
        Lotos…

        Symbol przebudzonej punktowo skierowanej świadomości trzeciego oka kierującej przepływem ewolucyjnej energii. Wejście w ciemność, do jaskini we wszystkich tradycjach było sposobem na uaktywnienie szyszynki i dostrzeżenie swojego wewnętrznego światła… Szyszynka jest bramą do doświadczania subtelnych energii w swoim wnętrzu rozciągających się w nieskończoność… łączących różne światy ze sobą w centrum, w punkcie świadomości (skierowanej punktowo świadomości :-))

        „Jeśli wpatrujesz się w nicość wystarczająco długo, w końcu okaże się, że otchłań wpatruje się w Ciebie.” F. Nietzsche

        „miałam bardzo dziwny sen w LOURDES… zbiegło się w nim wiele ścieżek.. jakby spowrotem do źródła, z którego wcześniej wypłynęły.. we mnie……”

        opiszesz ten sen?

        Tak jakbyś była naturalną spiralą, z której wszystko wychodzi, a potem wraca z powrotem… 🙂 Wirujący Kwiat Lotosu 😉

        A te numery… Maria miała system skracania:

        111 = 3
        77 = 14 = 5
        22 = 4

        „o Mont Segur nie mogę napisać praktycznie nic… jest jak SEN……….. a naprawdę tam byłam i wiem, że stało się coś ważnego.. mam nawet mały kamyk stamtąd… i zostawiłam tam swoją KREW………….”

        http://infra.org.pl/historia-/zagadki-dziejow/692-wyrocznia-z-montsegur

        „Montsegur to twierdza katarów, bastion prawdziwego poświęcenia dla oblężonych przez papieskie wojska. W marcu 1244 roku katarzy, uwięzieni w swej twierdzy, zostali ostatecznie pobici. Około 220 z nich spłonęło naraz żywcem, gdyż nie chcieli wyprzeć się swoich poglądów.”
        (…)
        „Pisarze tacy jak Walter Birks czy R.A. Gilbert oraz Elizabeth van Buren sugerowali, że zbiegli katarzy mieli ze sobą manuskrypt – duchowy skarb, którego autorstwo często przypisuje się św. Janowi i nazywa się go „Księgą miłości”. Według niektórych zawierać ona miała „nauki, wspaniałe objawienia oraz najbardziej sekretne słowa przekazane przez Jezusa Chrystusa ukochanemu towarzyszowi, jakim był Jan Ewangelista. Ich siła była tak wielka, że potrafiła zmieść z serc ludzi wszelką nienawiść, złość i zazdrość. Miłość ta, jako nowy potop, mogła potopić w sobie dusze, aby nigdy więcej krew nie była widziana na ziemi.
        (…_
        „Po podboju twierdzy jasne stało się, że wszystko co było w niej obecne i świadczyło o przeszłości owego ruchu, zaginęło. Mimo to w Monstegur odnaleziono kilka dokumentów, które rzucają ciekawe światło na epokę katarów i ich tragiczny koniec. Jeden z tekstów odnaleziono w niewielkiej jaskini w pobliżu zamku. Dokument zapisano chińskimi znakami i zdaje się, że to wszystko, co możemy o nim powiedzieć. Oczywiście na jego temat powstały liczne spekulacje, ale nie o tym mowa. „

        Lubię to

  5. Nie wiem czgos mi zabrakło, a może byłem nie przygotowany czy nie „dostrojony”.a pewnie lepiej by było gdyby nie daleko od Lourdes był grób Bernadetty ale tak nie jest .Wiem że Bernadetta dostała jakieś przesłanie od „Jasnej Pani” które do dnia dzisiejszego nie zostało ujawnione, nie wiem dlaczego.Po drugie czemu nie mogłem zobaczyć tam „kul” które zostały porzucone po trzecie Widziałem tych starszych ludzi pełnych ufności uzdrowienia i poczułem pewien rodzaj dziwnego bólu.Chciałem aby oni w jednym czasie w tej modlitwie uzyskali pełne uzdrowienie.Sam Zamek w Lourdes to warownia a cudowna Grota Objawień też robi wrażenie.Lourdes leży prawie po środku Pirenejów- to też jest niesamowite!!!

    Lubię to

  6. Witaj kochana Livio Ether.

    Zalinkowałaś w „Posts I Like” nową notkę Ra Ka Isha… o Labiryncie… Zaciekawił mnie ten rysunek:

    Wcześniej szukałam i szukałam w internecie takiej formy „drzewa życia” z trzynastoma „sefirami” i nigdzie nie znalazłam, a tu wreszcie – proszę – jest. Ciekawe, kto go zrobił i kiedy? Sama byłam zdziwiona, gdy przyszły do mnie w wizji sennej obrazy Kwiatu Życia z 13. sefirami – płakami – gwiazdami:

    http://www.tonalinagual.blogspot.com/2013/05/mistrzowie-i-buddowie-i-kwiat-zycia.html

    http://www.tonalinagual.blogspot.com/2012/10/drzewo-zycia-i-poznania-oraz-owoce-jego.html

    Pamiętam też, że pisałaś kiedyś, jak zachwyciła cię jakaś rozeta…

    W jakim to było wątku pierwszy raz? Pamiętasz?

    A dzisiaj dziwne skojarzenie mi przyszło z tym labiryntem:

    Ten labirynt ma 7 okręgów… „sfer”… Kojarzą mi się one z orbitami 7. planet i z 7. „czakrami”… oraz 7. „niebiosami”…

    Opisałam te swoje skojarzenia tutaj:

    http://tonalinagual.blogspot.com/2013/10/labirynt.html

    Lubię to

    1. Hej Kwiatuszku 🙂

      „Pamiętam też, że pisałaś kiedyś, jak zachwyciła cię jakaś rozeta…”

      tak, chodzi o nią:

      zamieściłam ją chyba po raz pierwszy w notce poświęconej Kosmicznej Ceremonii, a przypomniałam w Energetycznych Kwiatach…..

      ciekawe, że poruszyłaś właśnie ten wątek, bo dosłownie przed chwilką zajarzyłam, że wczoraj przypomniał mi się poniższy obrazek:

      zamieszczony przeze mnie w notce o Jeleniej Strudze, choć trafiłam na niego poprzez wyszukiwarkę szukając chyba czegoś w związku z Monsegur, choć już nie jestem pewna… i nawet dodałam ten obrazek wczoraj na FB… a dzisiaj odżyła właśnie ta notka o Jeleniej Strudze z tym obrazkiem na czele: http://liviaspace.com/2012/10/16/14-15-pazdziernika-kowary-jelenia-struga/

      dodam, że chwilkę po tym jak przypomniał się ten obrazek znalazłam też inny ciekawy:

      w sumie tą ‚notkę’ Rakesha rezlubiłam, czyli polubiłam ponownie, bo wydała mi się w tym momencie, czyli wczoraj bardzo ważna.. i też na dłuższą chwilę zapatrzyłam sięna poniższy obrazek:

      ciekawe…

      btw. film Rakesza o Różokrzyżowcach:

      Lubię to

      1. Na tym obrazku https://liviaspacedotcom.files.wordpress.com/2013/10/alainschurch.jpg
        jest osiem postaci i osiem kryształów…
        Nie wiem, czy zwróciłaś uwagę na mały rysunek… gwiazdy -„waginy” :-), który wisi u mnie na ścianie w wielkiej ramie… Narysowałam go z dziesięć lat temu. I dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że kojarzy mi się z kwiatem ośmiopłatkowym i trochę z… mandalami Anilalah…
        zrobię mu zdjęcie, jak mi się uda. 😀

        Lubię to

  7. Mam takie skojarzenie. Wydaje się ze na zewnątrz jest osiem żeńskich postaci, a wśrodku jest 8 obelisków. Wszystkie te postacie i obeliski stoją na jakimś labiryncie. W środek wpada biały promień. Te zewnętrzne postacie nie stoją równomiernie ale u góry jest brak jednej postaci. Od góry wpada do labiryntu jakby fraktal światła.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s