A Winter’s Tale 2013

Magic_Winter_Nights_by_Nameda 2a

Obraz ten w magiczny wręcz sposób (niczym gwiezdny portal) przeniósł mnie przed chwilką do czasu zimowego przesilenia w Gaja Garden.. Te ośnieżone drzewa.. wyglądające jak strażnicy przejścia… To były pierwsze chwile spędzone w tym wymarzonym dla mnie miejscu na Ziemi… Tam dokąd doprowadziły mnie Zielone Anioły… Ścieżką Serca.. do domku na wzgórzu, pośród podkarpackich lasów, na odludziu… Gdzie śnieg skrzył się niczym najprawdziwsze diamenty, a każda śnieżynka była jak cud niepojęty..

A Winter’s Tale

I przypominają mi się w tym momencie przepiękne słowa Alberta Einsteina:

Są dwie dro­gi, aby przeżyć życie.

Jed­na to żyć tak, jak­by nic nie było cu­dem.

Dru­ga to żyć tak, jak­by cu­dem było wszys­tko.

Zdecydowanie wolę podróżować przez życie tą drugą… cudowną drogą..

snowflakes-fantasy-blue-seamless-sm2

flow…

uwielbiam taką ciszę kiedy słychać jak pada śnieg.. 

czasami taka właśnie cisza przeradza się w piękny mistyczny stan kiedy przenikam do świata jak z baśni, w którym witają mnie śnieżynkowe wróżki.. wówczas czas jest tak mało istotny.. jakby go w ogóle nie było.. w takiej ciszy jest tak wiele spokoju i poczucia pełni.. ciszy biel potrafi być tak ciepła.. jak błogosławieństwo.. płynące prosto z Serca.. do Serca (2008-11-20)

magicwinte342614

Przypomnialo mi się też co napisałam pod notką Przenikania o Energii i ‘świętej geometrii’ płatków śniegu

pamiętasz choćby ten płatek śniegu o którym Ci opowiadałam, że czułam się nim.. jak delikatnie opadam.. coraz niżej i niżej.. niesamowite uczucie..

Dzisiaj co prawda zamiast zimy mam lato, a zamiast cudownych śnieżynek kwitnące przed domem Drzewka Szczęścia, ale w sumie ich kwiatuszki przypominają troszkę śnieżynkowe wróżki… A więc też jest cudownie, a ponadto… Marzenie… na drzewach dojrzałe pomarańcze… Ach… Zapach pomarańczy… I już me wewnętrzne dziecko ma myśl o świętach tańczy… Święta.. no właśnie.. Jak je właściwie pamiętam? Przede wszystkim jako czas wyjątkowej magiii mimo iż od lat nie obchodzę tych świąt w taki typowy (religijny) sposób to czuję, że wiąże mnie z nimi bardzo głęboka więź.. zwłaszcza moment oczekiwania na pojawienie się Pierwszej Gwiazdki…

Winter-Solstice-Pictures

Tak, to był zawsze szczególnie poruszający moment… Bardzo, bardzo głęboko poruszający… Podobnie jak i moja najulubieńsza z wszystkich kolęd..

Silent Night, Holy Night

a łączy się z nią w niesamowity sposób historia innej pieśni, niezwykle do nie podobnej:

Angels of Light i Misterium Światła

historia zdająca się dosłownie sięgać gwiazd.. i mojej gwiezdnej opowieści… oh my stars! i nawet teraz na myśl o tym czuję jak serce me drży, a z oczu płyną łzy…  Czuję.. tak.. wiele czuję.. choć wyrazić tego słowami nie  umiem, a więc póki co odsyłam do pewnej magicznej historii:

MAGICAL CHRISTMAS

We are the stars that fell from the sky

I jeszcze przypomnę tylko (zwłaszcza tym wszystkim, którzy nie wierzą w cuda;), że Miniona Gwiazdka miała być dla nas już tą ostatnią, a tymczasem… jesteśmy.. a ponadto.. być może dopiero przed nami ta najbardziej niezwykła Gwiazdka nad Gwiazdkami?

dodane 24 grudnia 2013

Bez względu na to, czy ktoś obchodzi te święta, czy też nie… niechaj będzie to piękny, pełen szczęścia czas…

dla wszystkich nas…

love, love, love

crassula2

With Love for All Stars

Livia

Advertisements

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

31 thoughts on “A Winter’s Tale 2013”

  1. A ja dzisiaj rano jak odsłonilam żaluzje też zobaczyłam cudowny, magiczny „portal”(bo taka mi nazwa przyszła do głowy), ktory utworzyła przepiękna.. TĘCZA!!! Dosłownie na chwilę oniemiałam z wrażenia…dawno nie widziałam takiej wyraźnej tęczy… na dodatek w grudniu i tuż przed świętami…

    Proponuję w związku ze świętami Bożego Narodzenia ten utwór, który mi przesłały dwie osoby niezależnie od siebie i pomyślałam,że warto chyba go tu u Ciebie Livio zamieścić:

    (…)

    Więc śpiewam dla ciebie
    Chociaż nie możesz mnie usłyszeć
    Kiedy tam dotrę
    I poczuję cię tak blisko
    Jadę do domu na Święta
    Jadę do domu na Święta
    Z tysiącem wspomnień(…)

    🙂

    Lubię to

    1. TĘCZOWY PORTAL… Rzeczywiscie Cudo Saluso.. Ach… wiem co musiałaś czuć w tej chwili bo sama na widok Tęczy odczuwam najczęściej ogromny zachwyt.. W dniu 12 12 13 widziałam piękne tęczowe refleksy o Zachodzie Słońca, które wyglądały troszkę jak na tym zdjęciu:

      a ostatnio w dniu przesilenia delikatny tęczowy kanał/tubę który zdawał się łączyć mnie ze Słońcem, choć jego kolory były prawie przeźroczyste…

      I cudownie, że zamieściłaś tę piosenkę.. Jest tak lekka i pozytywna, że naprawdę chce się pojechać do domu na święta, a w każdym bądź razie we wspomnieniach.. Mnie się dzięki niej przypomniało wiele cudownych momentów…
      Dziękuję 🙂

      przypomniała mi się też:

      Kołysanka dla Kwiatów

      W nocy skończyłam czytać powieść Doroty Terakowskiej “Samotność Bogów” i w nocy spadł pierwszy w tym roku śnieg.. Jakoś tak pokryły się ze sobą mocno te dwa wydarzenia.. Oba odczułam i do tej pory odczuwam głęboko.. Kwiaty w ogrodzie zaczęły się pod wpływem zimna coraz bardziej kulić w sobie.. więdnąć.. Na szczęście nie odbieram tego jako ich umierania.. Czuję, że one zasypiają wsłuchane w jakąś cichą melodię, ledwo słyszalną dla moich uszu.. Melodia ta przypomina kołysankę śpiewaną dzieciom przez ich matki.. Tak, przecież sama śpiewam swoim dzieciom.. Jenny tak bardzo lubi słuchać jak śpiewam jej przed zaśnięciem, np. o Lesie, szumie Drzew, o radosnych Motylach, o Słońcu, które rano znów nas obudzi… Ta pieśń, którą jednak teraz odbieram w tak subtelny sposób jest jak czuję pieśnią Matki Ziemi, która nuci kołysankę swoim dzieciom.. I wiem, że słyszą ją ‘więdnące’ kwiaty w moim ogrodzie.. Odczuwam nostalgię, ale i spokój.. Oraz ogromną wdzięczność dla Kwiatów, które tyle piękna wniosły do mojego życia.. Dziękuję wam moje kochane.. Wieczne Istoty.. Bo Życie, bo Piękno.. Jest nieśmiertelne..

      Miłość nie umiera

      (2008-11-19 13:37)

      uwielbiam taką ciszę kiedy słychać jak pada śnieg..

      czasami taka właśnie cisza przeradza się w piękny mistyczny stan kiedy przenikam do świata jak z baśni, w którym witają mnie śnieżynkowe wróżki.. wówczas czas jest tak mało istotny.. jakby go w ogóle nie było.. w takiej ciszy jest tak wiele spokoju i poczucia pełni.. ciszy biel potrafi być tak ciepła.. jak błogosławieństwo..
      płynące prosto z Serca..
      do Serca…

      (2008-11-20 17:06)

      oraz to co napisałam kiedyś pod notką Przenikania o Energii i ‘świętej geometrii’ płatków śniegu:

      pamiętasz choćby ten płatek śniegu o którym Ci opowiadałam, że czułam się nim.. jak delikatnie opadam.. coraz niżej i niżej.. niesamowite uczucie..

      i jeszcze taki piękny obrazek, który zauważyłam na profilu mojej drogiej Signet Amenti:

      Dodałam go wczoraj do swojej galerii, a dzisiaj w nocy uświadomiłam sobie, że ta postać bardzo mi przypomina moje Białe Siostry z innego Wszechświata, zwłaszcza EURIDIĘ….. choć kojarzy mi się też z LIRĄ………….

      Lubię to

  2. Kochana Livio 🙂

    Mozesz mi powiedziec co myslisz o Ashayana Deane.
    Ogladalam. Jej wywiad na youtube, nie wiesz co ona pisala na temat Wed”?
    Prosze jesli masz ksiazki Jej w pdf, lub swoje spostrzezenia to prosze napisz mi na moj email:

    ma.ziarnecka@wp.pl

    Lubię to

    1. Witaj Jednio Miłości 🙂

      Znam kogoś kto bardzo dobrze zna materiały Ashayany, a więc poproszę go o pomoc, bo ja osobiście przeczytałam tylko fragmenty jej książek.. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafię przeczytać ich tak normalnie w całości, mimo iż zawierają tyle ważnych informacji, w każdym bądź razie dla mnie ważnych, a czuję to od momentu kiedy natknęłam się na wzmiankę o EMERALD GUARDIANS…. Oh, to było coś niesamowitego i jak niesamowicie się rozwinęło w realu… Pytasz o WEDY.. tak, właśnie coś mi się przypomniało, ale muszę o tym napisać na spokojnie.. Pięknego wieczoru i do usłyszenia 🙂

      Lubię to

  3. Skopiuję tutaj mój komentarz z notki 12 12 13 Flow:

    Livia Ether Flow
    25 Grudzień 2013 @ 11:54

    Jejku…. odwrócony trójkąt z kołem w środku to przecież także symbol JONI:

    Dzisiaj w nocy znów ujrzałam taki odwrócony trójkąt choć tym razem bez kuli w środku a zamiast niej z śliczną kroplą wody, która po czasie przeobraziła się w wiele, wiele mniejszych kropelek… w tym czasie znajdowałam się w cudownym, dosłownie ekstatycznym stanie świadomości i właśnie w tym momencie kiedy ujrzałam te kropelki to usłyszałam że za oknem zaczęło mocno padać, a właściwie zerwała się prawdziwa ulewa… wcześniej wiało i to całkiem mocno i zanosiło się na jeszcze większą wichurę, która jednak tuż po tym zupełnie ucichła…. Doświadczenie to połączyło się też z zabawną historyjką z wczorajszego poranka… Mówiłam Jarkowi o tym, że nad Europę nadciąga jakiś Orkan, a Jarek zrozumiał, że nad Europę nadciąga ORGAZM… i zdziwiony zapytał się mnie o jaki orgazm nad Europą chodzi? 🙂

    A już wieczorem, w chwili kiedy właśnie wypatrywałam na niebie Pierwszej Gwiazdki:) poczułam coś bardzo dziwnego.. Przede wszystkim niebo było wyjątkowo ciemne i całkowicie bezgwiezdne… i przypomniała mi się w tym momencie czarna kurtyna z pewnego snu z 8 grudnia 2008 roku…. która tak jakby dotyczyła w jakiś sposób właśnie tego momentu i tak jakby ktoś chciał dosłownie za pomocą tej kurtyny przyblokować piękne energie tego dnia… Po chwili w dodatku zaczął się wzmagać wiatr… poczułam dosłownie, że nadciąga coś.. choć może nie tyle coś, a bardziej ktoś… co trudno mi teraz oddać słowami… i wtedy przypomniałam sobie o tym jak w tym śnie o czarnej kurtynie śpiewałam…

    w niejednym snie spiewalam wlasnie w taki sposob i zreszta nie tylko w snie, a spiew ten wywieral niesamowity wplyw na rzeczywistosc… mimo iz czasami byl wrecz bezglosny… to taki niesamowity, pelen mocy spiew, plynacy gleboko z wnetrza… choc na pozor mogacy sie wydawac bardzo cichy i delikatny…. opisywalam niektore z tych doswiadczen na blogu…

    a to opis snu o kurtynie:

    Rainbow

    2008-12-08 07:28

    Śniło mi się, że śnię, a ze snu budzi mnie moja nieżyjąca od kilku lat babcia. Wyglądała bardzo osobliwie. Blada, odziana w resztki bandaży.

    – Dzisiaj skończy się świat. Na niebie nie widać żadnych gwiazd. Wszystko pochłonie ciemność.

    Dobiegł mnie jej głos. Na co ja, że to niemożliwe, że w każdym bądź razie jeszcze nie teraz. Lecz kiedy wyjrzałam za okno uderzyła mnie ogarniająca wszystko głęboka ciemność.. Ciemność jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyłam w tym życiu. Poczułam przerażenie, lecz mimo to wzięłam na ręce córeczkę i wyszłam na dwór. Trudno mi się było odnaleźć w tym mroku, ale czułam, że muszę się udać do oddalonego o kilka kilometrów rodzinnego domu. Nad brzeg Zatoki.. Kiedy tam dotarłam zauważyłam ziemiankę stojącą na miejscu garażu, choć jest to ziemianka znajdująca się w siedlisku, w którym mieszkam obecnie. Postanowiłam wejść z córeczką do tej ziemianki i tam czekać na koniec.. Czułam się bezradna, nie wiedziałam co mogę zrobić w tak beznadziejnej sytuacji jak koniec świata. Prześwitywała we mnie doprawdy pewna myśl, a mianowicie aby się udać na plażę, że tam coś jest co mogłoby pomóc, ale doszłam do wniosku, że mam zbyt mało czasu. Zaszyłam się więc w zimnej piwniczce, przytuliłam do siebie wciąż śpiącą córeczkę i zasnełam. Nie wiem ile czasu spałam, ale kiedy się obudziłam zauważyłam, że nic się nie zmieniło. Wyjrzałam na zewnątrz, wciąż była noc, ale.. Znów pojawiły się gwiazdy. Miałam ochotę aż krzyknąć z radości, że a jednak. Mówiłam do siebie a więc to oni, nałożyli tę ciemną kurtyne na Ziemie, aby sprawić wrażenie, że jest tak jak w tych tekstach, które rozpowszechnili i w tych snach, które wysłali do wielu ludzi na całym świecie, ale nie udało się im. Nie udało się im zabić ludzi strachem! I wtedy.. usłyszałam taki dziwny dźwięk, a potem kolejny i kolejny.. Wyglądało to trochę tak jakby gwiazdy spadały, ale ponad wszystko poczułam coś w rodzaju gazu.. Znów wróciła bezradność i rozpacz, choć mieszała się ona ze złością.. A więc potrujecie nas.. Zagazujecie.. A więc to tak! I znów wróciłam do ziemianki. Przytuliłam do siebie wciąż śpiącą córeczkę i zaczełam cicho nucić “Angels of Light”. Na jakiś krótki moment znów zaświtała we mnie mysl o plaży, że może gdybym się tam udała.. I wtedy obudziłam się..

    Na zegarze była punktualnie 3.00. Za oknem hulał silny wiatr, a wokół mnie w pokoju huczało od bardzo wysokiego natężenie ‘prądu’.. Buczenie to do złudzenia przypominało wycie syren alarmowych.. Ale stopniowa wszystko zaczęło coraz bardziej cichnąć, a ja dochodzić do siebie..

    http://liviaspace.com/2013/12/12/12-12-13/comment-page-1/#comment-9564

    przyznam, ze mialam pewne watpliwosci, czy przypominac w tym momencie ten sen, ale po chwili dotarlo do mnie, ze przeciez wczoraj zanim jeszcze wyszlam popatrzec na niebo wyrazilam intencje aby wlasnie w tym czasie przypomniec sobie o czyms bardzo waznym zwiazanym z historia tego dnia i niesamowite, ze przypomnialo mi sie wlasnie to.. ta czarna kurtyna ze snu…. chociaz co ciekawe.. przed chwilka gdy zaczelam o tym pisac zawiesil mi sie komputer i przez moment matryca byla zupelnie czarna… ale to drobiazg, bo poza tym dzien jest bardzo udany, a noc byla wrecz magiczna… juz kiedy ujrzalam to ciemne niebo i przypomnial mi sie ten sen poczulam intuicyjnie co powinnam w tym momencie zrobic…. i mam wrazenie ze doslownie zaswiecilam od srodka:)

    Pisalam juz na blogu o doswiadczaniu siebie jako Gwiazdy, niektore z tych doswiadczen byly zwiazane z Egiptem, a przed chwilka…

    zauwazylam na Youtubie Treboroka taki filmik:

    ktory przypomnial mi o tym o czym pisalam na temat Swiat dokladnie rok temu:

    „Myślę, że żadne inne święta tak nie zasilają Watykanu jak Boże Narodzenie”

    http://liviaspace.com/2012/12/25/mysle-ze-zadne-inne-swieta-tak-nie-zasilaja-watykanu-jak-boze-narodzenie/

    no coz, chyba w tym roku ten czar i mnie dosiegnal, haha.. chociaz to niezupelnie tak.. piszac te slowa mialam na mysli glownie takie bardzo komercyjne i powierzchowne podejscie do Swiat Bozego Narodzenia, bo mnie osobiscie od dziecka smucil i to bardzo widok scinanych drzewek.. podobnie bylo z karpiami ginacymi z tej okazji w potwornych meczarniach.. choc z drugiej strony w Naturze kazdego dnia ma przeciez miejsce tyle przemocy.. caly lancuch pokarmowy… Przypomnialy mi sie tez slowa Nnki, ktora pisala, ze bozonarodzeniowa choinka jest symbolem upadlych aniolow… hmm.. z tym ze w sumie kazdy symbol mozna tak naprawde odczytac na wiele sposobow… wielowymiarowo.. chocby ‚zwykle’ kolo.. czego ono nie symbolizuje? A to ze Watykan wykorzystuje zarowno Chrystusa jak i Swieta Bozego Narodzenia do swoich celow to chyba jest raczej oczywiste…..

    chociaz przyznam, ze naprawde niesamowicie zbiezny jest przekaz tego filmiku zamieszczonego przez Treboroka z tym co pisalam w tamtym roku….

    Przypomne tez w tym miejscu inna historie Bozego Narodzenia:
    http://liviaspace.com/2013/12/20/the-magical-christmas-by-krystalai/

    ktora w niezwykly sposob laczy sie z niektorymi z moich doswiadczen, miedzy innymi z

    http://liviaspace.com/2012/09/20/krag-dla-ziemi-i-angels-of-light/

    oraz

    http://liviaspace.com/2013/07/21/lipcowa-pelnia-2013/
    http://liviaspace.com/2013/07/23/lwia-brama-2013-i-bialy-kot/
    http://liviaspace.com/2013/11/07/great-white-lion-activation/
    http://liviaspace.com/2013/12/12/12-12-13/

    ….

    Wspomne tez, ze doswiadczenie z kroplami wody i deszczem kojarzy mi sie z tym o czym pisalam niedawno w notce o ZRODLE i krystalicznym wzorcu: http://crystalsgarden.wordpress.com/2013/12/14/zrodlo-i-krystaliczny-wzorzec/ oraz w innej o Krysztalowej Podrozy: http://crystalsgarden.wordpress.com/2013/12/14/krysztalowa-podroz-2/ a takze z doswiadczeniem z dnia 12 12 13 kiedy poczulam jak sie rozpuszczam i zamieniam w WODE, choc juz wczesniej doswiadczalam czegos podobnego… Niezwykle wazny byl tez dla mnie sen, ktory mialam w trakcie pobytu w Lourdes, rowniez zwiazany ze Zrodlem………

    EDIT

    dodane 26 grudnia

    i jeszcze kilka slow odnosnie mojego snu o kurtynie… tak naprawde strach pojawil sie w nim tylko na poczatku… to bylo takie krotkie przerazenie zwiazane z duzym zaskoczeniem, ale juz po chwili wzielam sie w garsc i zaczelam szukac jakiegos rozwiazania, nawet w tych momentach kiedy sie niby poddawalam… sama koncowka snu wyraznie dala mi jednak do zrozumienia, ze wciaz wiele zalezy ode mnie… i to przeczucie, aby udac sie na plaze….

    „Na jakiś krótki moment znów zaświtała we mnie mysl o plaży, że może gdybym się tam udała.. I wtedy obudziłam się..”

    i wlasnie sobie cos uswiadomilam, a mianowicie, ze ten sen snil mi sie na miesiac przed spotkaniem Szmaragdowego Straznika, do ktorego sciezka prowadzila wlasnie poprzez te plaze….. a wiec moze o to chodzilo w tym snie… o Przebudzenie Szmaragdowego Straznika….. ze kiedy on sie przebudzi to scenariusz z czarna kurtyna sie nie spelni?

    Lubię to

    1. przypomniało mi się jeszcze co miałam ci napisać… przez ostatnie parę dni coś się dzieje.. nie wiem co w każdym razie wchodzi się głębiej w medytację… w mojej dziś pojawiła się wizja, że stoisz i patrzysz na taki utkany energetyczny kwiat… kiedy stanęłam na przeciwko… nie wiem jak.. trudno mi przypomnieć sobie szczegóły… ale jakoś obie byłyśmy zgodne, że zmiana nie wydarzy się sama.. czy za sprawą komety.. ona może pomóc… ale trzeba włożyć świadomość w zmianę… naszą świadomość… jak piszesz trzeba zalśnić… za mną też ostatnio podąża gwiazda… z uwagi na spore przesunięcia „punktu połączenia”.. trudno mi jest pamiętać wszystko… ale myślę, że ty czujesz podobnie…

      Lubię to

      1. Tak, myślę że rozumiem Alteo, choć może bardziej czuję niż rozumiem co chcesz mi przekazać.. I przyznam, że aż mnie ciarki przeszły…. Zanim zatwierdziłam Twój komentarz raz jeszcze rozmyślałam nad tą synchronią pomiędzy Twoją notką o Paszczy Lwa, a tym obrazkiem Lwa, który ktoś mi przesłał w wigilijną noc, choć nie miał pojęcia o tym czego wcześniej wieczorem doświadczyłam.. mam na myśli to czarne niebo, które przypomniało mi o śnie z 8 grudnia 2008 roku w którym śniła mi się czarna kurtyna…. to było jak przypomnienie w tym momencie, że ten mroczny scenariusz wcale nie musi się wydarzyć i że mam na to wpływ… pod koniec tamtego snu zaświtała mi myśl, że gdybym udała się nad zatokę to może mogłabym zapobiec katastrofie… ale dopiero teraz po kilku latach uświadomiłam sobie coś bardzo ważnego… a mianowicie, że z jakiś miesiąc po tym śnie z czarną kurtyną dotarłam przecież do Szmaragdowego Strażnika… a ścieżka do niego prowadziła właśnie poprzez tę plażę, o której wciąż rozmyślałam pod koniec snu, nie mając wtedy jeszcze pojęcia, że przede mną tak niezwykłe spotkanie… a więc jak czuję chodziło o to aby przebudzić Szmaragdowego Strażnika w odpowiednim czasie…. . ponadto… właśnie uświadomiłam sobie coś niesamowitego.. a mianowicie, że Matryce Rzeczywistości z moich doświadczeń to Szmaragdowe Tablice, tyle że te prawdziwe, żywe… Dlatego ujrzałam je choćby w śnie pod postacią szmaragdowej wody z zapisami, dokładnie w miejscu, w którym wcześniej spotkałam Szmaragdowrgo Strażnika…. O rany…. Coś mi jeszcze zaświtało, ale muszę się z tym przespać… Umowa…. /z uwagi na spore przesunięcia “punktu połączenia”/ Dziękuję Alteo za ten bardzo, bardzo ważny komentarz… Może rano uda mi się napisać coś więcej… Dobrej nocki i do usłyszenia ❤

        Lubię to

      2. Bardzo pomoglas 🙂 i jakie to niesamowite, ze dopiero teraz po kilku latach polaczylam ze soba pewne fakty, tamten sen o kurtynie z Przebudzeniem Szmaragdowego Straznika… wczesniej zupelnie tego ze soba nie laczylam.. a teraz widze jakie to wazne… przebudzenie Szmaragdowego Straznika.. w odpowiednim czasie.. a gdyby sie nie udalo? dopiero teraz dociera to do mnie z pelna moca…. slowa, ktore wypowiedzial…. o odpowiednim czasie.. i przypomina mi sie to co napisalam w notce LEMURIA 52:

        /choć zapamiętałam z tego wszystkiego jedynie scenę z Szmaragdowym Strażnikiem, jak zasypia po tym gdy ktoś rzucił na niego czar(?), na długo przed tym zanim znów go obudziłam../

        http://liviaspace.com/2013/07/17/lemuria-52/

        kurtyna….

        i jeszcze przychodzi mi na mysl film TRON… ktory w fajny sposob pokazuje analogie pomiedzy ‚wirtualem’ a ‚realem’

        kilka scen mnie wprost zachwycilo… a ta dziewczyna, skojarzyla mi sie co ciekawe z Toba Alteo..

        🙂

        Lubię to

      3. fryzura.. a jednak 🙂

        http://ts3.mm.bing.net/th?id=H.4751420450407494&pid=1.7

        ona jest ISO, czyli… znalazłam ciekawą recenzję:

        Tron: Legacy

        Każdy, kto widział pierwszą część Trona bez problemu wskaże podobieństwa między nim a jego sequelem. Oba główne wątki łączy postać zwariowanego i jednocześnie genialnego programisty – Kevina Flynna oraz tytułowa postać Trona. Wydarzenia, bohaterowie i reguły Gry przenikają między światem wirtualnym i rzeczywistym – jeden jest odbiciem drugiego. Podobnie w obu częściach kwantowa podróż do wnętrza tajemnej maszyny ma jedynie charakter symboliczny, w rzeczywistości jest to wędrówka w głębię ludzkiego umysłu, w przestrzeń archetypów, które legły u podstaw naszej kultury.

        Czy wierzysz w Użytkowników? – pyta w pierwszej części Yori, i jest to pytanie fundamentalne dla zrozumienia Trona. W świecie kodu, algorytmów i magicznych komend programista jest bogiem i tak właśnie traktowany jest przez upersonifikowane programy. Zaprezentowany w filmie konstrukt wirtualnej rzeczywistości jest mitologią przetworzoną à rebours – tu człowiek jest Wielkim Budowniczym, który stwarza świat. Flynn, opowiadając swoją historię synowi, mówi mu o C.L.U, którego stworzył na swój obraz i podobieństwo, aby opiekował się wirtualnym światem. Jednak C.L.U. w swojej pysze buntuje się przeciw woli Flynna i wypowiada mu wojnę – niszczycielska siła programów przeciw mocy twórczej człowieka. Jest to Genesis opowiedziane na nowo, jednak na tym się nie kończy, przemycone zostały tu wątki manichejskie – Flynn i C.L.U. wzajemnie szachują się i żaden nie jest w stanie pokonać drugiego, ponieważ są w gruncie rzeczy są tacy sami i przyświeca im ten sam cel.

        > The Game has Change

        Poczułam dłoń na ramieniu, obróciłam się, obok mnie stał sam stwórca. – tak opisuje swoje spotkanie z Flynnem Quorra. Bohaterka, w którą wcieliła się doskonała w tym filmie Olivia Wilde, jest ISO, czyli przedstawicielką programów, które same wyewoluowały z Sieci. Kevin Flynn przekonuje, że Sztuczna Inteligencja sama zaistniała w przestrzeni wirtualnej, kiedy tylko nadarzyły się do tego dogodne warunki. W przeciwieństwie do części pierwszej, gdzie jedynym AI był demoniczny Główny Program Sterujący, w części drugiej nie daje się już odczuć lęku przed cyfrową inteligencją. Pierwszy Tron ukazał się w 1982 roku, dwa lata później ukazał dziś już kultowy Terminator. Oba filmy powstały na fali pytań jakie pojawiły się wraz z początkiem komputeryzacji świata. Legendarny HALL 9000 z Odysei kosmicznej z ‘69 roku był jednym z pierwszych filmowych konstruktów wykorzystujących gnieżdżące się w ludzkiej duszy pierwotne lęki. To misterium tremendum nakazało we wszystkich późniejszych kinowych powieleniach wspomnianego lęku, powolne zaszczepianie AI cech ludzkich, co zaowocowało parodią w trzeciej części Terminatora oraz całkowitą asymilacją obcości w Tron: Legacy.

        Niemniej ten ostatni uderza w zupełnie inne struny, ponieważ gra ciągle się zmienia. W najnowszym Tronie do głosu dochodzi obawa nie przed jakąś bliżej nieokreśloną istotą, lecz przed całym światem. Największe przekleństwo i błogosławieństwo sieci – niekontrolowany przepływ danych, umożliwiający zarządzenie pieniędzmi, zasobami i własną tożsamością budzi grozę. Film Josepha Kosinskiego wydaje się być odzwierciedleniem nastrojów, które udzieliły się m.in. The Social Network. Podobnie oszałamiający sukces WikiLeaks budzi z jednej strony ekscytację a z drugiej przerażenie. Informacje jakie posiada zapisane na dysku Flynn są kluczem do władzy i C.L.U. próbuje je przejąć. Sama akcja zawiązuje się w momencie, kiedy młody Flynn uwalnia kod źródłowy komercyjnego systemu operacyjnego.

        > Return 0;

        Nowa wersja Trona nie jest filmem wybitnym, zważywszy na – co często podkreślają krytycy – niezbyt skomplikowaną fabułę. Wydaje się jednak, że autorzy Dziedzictwa nie aspirowali do tego tytułu, a raczej do miana wielkiego spektaklu kinowego i trzeba przyznać, że to im się udało. Animacje, efektyspecjalne, pościgi, walki na dyski i niewiarygodna muzyka Daft Pank oszałamiają i przygważdżają widza. Jedyne co pod tym względem można zarzucić producentom, to posługiwanie się bez większego zastanowienia emblematem „3D”. Dodatkowych smaczków dodają dyskusje na forach angielskojęzycznych nt. systemu operacyjnego jaki znajduje Flynn w salonie gier swojego ojca oraz tym, że wykorzystuje rzeczywistą lukę w zabezpieczeniach systemów UNIX. Niemniej Tron jest świadectwem swojego czasu – jest to film, który daje wgląd w kolejną odsłonę opanowywania i oswajania Innego.

        Jakub Grzywaczewski

        http://www.students.pl/kultura/details/48558/

        Lubię to

      4. cyt”jest ISO, czyli przedstawicielką programów, które same wyewoluowały z Sieci.”
        ciekawe spojrzenie… na sprawę 🙂 … zawsze czułam się jak jakiś niedostosowany… program… haahha i co ciekawe sądzę, że to nie dostosowanie nie dotyczy tylko tego konkretnego świata… jakby ktoś „napisał mnie” zawsze na opak 😉 ale w tej recenzji pojawia się słowo AL.. dziś rano poszukiwałam znaczenia tego.. słowa.. zaimka.. Al… ciekawe ….:)

        Livia: jako, że Altea skopiowała swój komentarz także do notki poświęconej filmowi TRON zapraszam na cd dyskusji na ten temat właśnie tam:

        http://liviaspace.com/2013/12/28/tron/comment-page-1/#comment-9703

        Lubię to

    2. ach.. i jeszcze jedno gwiazda to też super nowa… ponoć jakaś wybuchła i światło z niej zmierza w naszym kierunku… niedawno to gdzieś czytałam…

      Lubię to

  4. Witaj Livio! Cudownych, Harmonijnych, Krysztalowo-Teczowych Swiat! W Nowym, 2014 Roku, duzo Dobra i Milosci, „nowych Odkryc” i ” niezapomnianych Przezyc”. Spelnienia Marzen!!! Tego Zycze Tobie, Twojej Rodzinie i Wszystkim na Blogu. Pozdrowienia! A.

    Lubię to

      1. Witaj Livio, i Wszyscy tutaj !
        Zegnajac Rok 2013 troche z Nostalgia … Otwieram sie na Nowe, Nieodgadnione, Fascynujace, Wyzsze…… zycze Wszystkim Wyjatkowego 2014 Roku 😉
        A.

        Lubię to

      2. Witaj Anno11Li 🙂 weszłam właśnie aby dodać coś do notki o Dziewczynce z Zapałkami… to co czuje w tej chwili trudno okreslic szampanskim nastrojem, ale z pewnoscia jest to pewnego rodzaju uniesienie… choć przede wszystkim duze, bardzo duze wzruszenie… Dziekuje kochana i raz jeszcze zycze Tobie i Wszystkim wszystkiego naj naj najlepszego!

        Roku 2014 CUDownego

        Lubię to

      3. przyznam, że szampańska zabawa w ogóle mi się dobrze nie kojarzy… takie upijanie się często do utraty świadomości… a do tego robienie potwornego huku i bałaganu.. hmm, rzeczywiście idealne na dobry początek… wielu ludzi budzi się z tego na kacu, często niewiele pamiętając… i.. tak w kółko…. ale może nie da się lepiej uczcić tej ‚boskiej’ cykliczności 😉

        te fajerwerki to jak symbol wysadzenia w powietrze planet, galaktyk, wszechświatów….

        nowy początek… na zgliszczach starego…

        pośród wyjących syren…..

        dlatego ja osobiscie wybralam wejscie w ten ‚Nowy Rok’ w taki sposob jak na tym obrazku

        a zamiast szampana naturalną ekstazę, ktora przynajmniej nie powoduje kaca… zamiast uczucia oslabienia uczucie niesamowitego uniesienia..

        flow

        http://liviaspace.com/2014/01/01/new-year-2014/

        🙂

        p.s Dziewczynka z zapałkami:
        http://liviaspace.com/2013/12/31/dziewczynka-z-zapalkami/

        Lubię to

  5. Wszystkiego najlepszego na Rok 2014, aby zmiany jakie nadejdą były miłą niespodzianką dla kazdego…

    Na szmaragdowego strażnika tez nadejdzie właściwy czas…a może to już teraz?
    😉

    Lubię to

    1. Oj tak… 2014 roku milusiego.. w milusie niespodzianki obfitego 🙂

      „Na szmaragdowego strażnika tez nadejdzie właściwy czas…a może to już teraz?”

      no to szmaragdowa niespodzianka;)

      The Emerald Goddess

      Free souls are rare
      In the illusion of freedom,
      You feel I’d be there
      You know them when you see them.
      An Emerald breeze
      Of things yet to come,
      The Goddess at ease
      The Archons on the run.
      The Hellfires of her will
      Dwell within you and me,
      The center of creation is still
      Close your eyes and see.

      a poem by Vladimir Gvozden

      http://azurite888voyager.blogspot.com.es/2013/12/the-emerald-goddess-my-very-first-poem.html

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s