Strażnicy Systemu i łańcuch pokarmowy

W sumie miałam w tym miejscu zadać komuś pytanie o to kim jest dla niego Szmaragdowy Strażnik… Niewiele osób się nim interesuje i z tego co wiem to chyba nikt  go nie spotkał.. oprócz mnie? Mimo to.. z jakiegoś powodu dla pewnych osób jest naprawdę ważny… hmm..

Mnie osobiscie STRAŻNICY kojarzyli się zawsze przede wszystkim z tymi, którzy pilnują odgórnie narzuconego porządku, aby system mógł być bezpieczny, a gra przebiegać zgodnie z planem.. Dlatego mialam od dziecka jakis wkodowany bunt przeciwko władzy, czy to politycznej, czy kościelnej.. Szybko się wiec zaangażowałam w różnego rodzaju działania wywrotowe („antyspoleczne”), którego jednym z pierwszych przejawów było grafitti narysowane przeze mnie na wielkiej miejskiej rzeźni jako wyraz mojego sprzeciwu wobec zabijania zwierząt… zreszta..

Sam system jawił mi się w dużym stopniu jako.. wielka przetwórnia mięsa!

barcelonazdjęcie z manifestacji antyfutrzarskiej, Barcelona

Choć jeszcze wcześniej próbowałam ściągnąć z krzyża Jezusa.. To była cała wielka akcja sabotażowa mimo iz przeprowadzona przez naprawdę niewielkie dziecko…. Nie mogłam jednak znieść tego widoku.. i pojąć jak można komuś zrobić coś takiego…

co to za koszmarny świat, w którym ludzie robią innym ludziom cos takiego, jak przybijanie ich zywcem do krzyza!

Niestety zdawało się, że oprócz mnie nikomu to jakoś nie przeszkadza.. i ze to takie normalne. Wychodziło więc na to, że to ze mną jest coś nie tak… Od tamtego czasu minęło wiele lat.. i niby zaczęło się cos zmieniać… na lepsze… Z drugiej strony.. Tegoroczne hiszpanskie obchody Semana Santa uświadomiły mi jak dobrze się wciaz ma ten sam system… I znów się poczułam jak to małe dziecko, tyle że tym razem jakby jeszcze bardziej z(a)wiedzione….

Choc wiem, że są też Strażnicy bardziej pozytywni, np. strażnicy parków naturalnych…. ot choćby tatrzańskiego…  i pięknie.. bo jest co chronić… tyle, że niestety, ale to co się kryje za tym co niby takie naturalne w rzeczywistosci wcale już takie piękne nie jest

😦

Tak się składa, że kilka dni temu napisałam pewną notkę, ale nie zamieściłam jej dochodząc do wniosku, że może się okazać dla innych zbyt dołująca… Po tym jednak gdy ujrzałam najnowszą notkę Dawida pomyślałam sobie, że to nie przypadek.. że napisalismy o tym samym w tym samym czasie….. link do notki Dawida –

Szmaragdowy portal, a portal elektroniczny

a to już moja schowana ‚do szuflady’ notka

– oh mamusiu popatrz jaki ladny ptaszek
oh nieee!!! juz po ptaszku… dlaczego???
– nie placz córciu kotek byl glodny…

– oh mamusiu popatrz jaki ladny motylek!

oh nieee!!! juz po motylku… dlaczego???
– nie placz córciu ptaszek byl glodny…

coz, witamy w naturalnym lancuchu pokarmowym….

tak wiec w czym problem?

?

wlasciwie to we wszystkim.. skoro wszystko jest czescia tego samego lancucha…

Łańcuch pokarmowy, łańcuch troficzny – szereg organizmów ustawionych w takiej kolejności, że każda poprzedzająca grupa (ogniwo) jest podstawą pożywienia następnej.

http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81a%C5%84cuch_pokarmowy

Niestety, ale prawda jest taka, ze Życie w zgodzie z Natura to wlasnie zycie w zgodzie z owym lancuchem pokarmowym.. i w sumie nie wazne, czy jest to lancuch naturalny, taki w którym wykorzystuje sie tylko naturalne surowce, czy tez sztuczny, bazujacy na przetwarzaniu tego co naturalne na to co w mniejszym lub wiekszym stopniu ‚nienaturalne’.. albowiem wszystko i tak ostatecznie pochodzi z Ziemi.. Chocby krysztaly zamkniete w naszych komputerach.. przeciez nie narodzily sie od razu w ich wnetrzach…. Zanim do nich trafily zostaly wydarte z Lona Ziemi.. i nawet jesli sa to ‚tylko’ krysztaly hodowlane to zachowaly jednak najistotniejsze cechy prawdziwych krysztalów… i dla ludzi zyjacych w obecnych czasach analogia pomiedzy krysztalowa technologia a krysztalowymi czaszkami powinna byc juz calkiem jasna…

Idac jednak dalej.. ktos moze mówic, ze zyje w zgodzie z Natura, kocha zwierzeta i to do tego stopnia, ze ich nawet nie zjada… sama od lat jestem wege… Jednak chcac zachowac zdrowie musi przeciez przyjmowac ot choaby taka wit B12 a ta znajduje sie jedynie w produktach pochodzenia zwierzecego, albo jako jej alternatywa istnieje witamina syntetyczna.. I póki co wychodzi na to, ze wit B12 zawarta coprawda w niektórych produktach roslinnych (np. awokado, spirulina) to tzw. falszywa B12… Inny przyklad dotyczy ubrania.. Nie jest to duzy problem dla tych, którzy zyja w cieplym klimacie, jednak np. dla mieszkanców Skandynawii, albo Polski gdzie wystepuja mrozy i to czesto duze.. to juz nie kwestia mody, a przetrwania! I tutaj do wyboru mamy albo naturalne futra, czy tez buty ze zwierzecej skóry, albo odziez syntetyczna… Wegeterianie rzecz jasna wybieraja te syntetyczna, która czesto okreslaja mianem cruelty free – wolnej od okrucienstwa… a wiec… Na tych przykladach widac, ze niekoniecznie to co naturalne musi byc lepsze od tego co niby nienaturalne? Bo to co nienaturalne moze byc np. bardziej humanitarne… i tu lania sie chocby eutanazja stosowana w przypadku zbyt przeciagajacej sie bolesnej smierci… no chyba ze tos uwaza, ze niesienie komus ulgi w niewyobrazalnym wrecz cierpieniu jest niehumanitarne? Obserwujac wiec owe przemiany swiadomosci i rosnaca wciaz liczbe osob deklarujacych sie jako wege, czy wrecz vegan.. widac, ze wzrasta tendencja do przechodzenia z naturalnego lancucha pokarmowego na sztuczny, wlasnie z pobudek etycznych… chocby to zastepowanie naturalnej bo pochodzacej z produktow zwierzecych B12 witamina syntetyczna, itd… ponadto czesto to co przyjmuje sie za naturalne po czasie okazuje sie wcale takim nie byc i tu nalezaloby siegnac daleko daleko w glab naszej ludzkiej historii, chocby do momentu, w ktorym nasi ‚Bogowie’ niezle nas ”zmodernizowali”.. skracajac nam chocby dlugosc zycia… czy tez sprawiajac, aby kobiety rodzily w bolu… i generalnie zadbali tez o to zeby te zrodzone w bolu ludzkie dzieci nie mialy latwego zycia…

tak wiec gdy slysze z jaka nabozna czcia wychwala sie naturalne porody wzbiera we mnie bunt!!!

porody wodne poki co uwaza sie za znacznie mniej naturalne, choc sa bez porownania lepsze zarowno dla matki jak i dziecka… i nawet tak zdehumanizowana cesarka ma znacznie wiecej plusow niz minusow i przyznaje sie do tego otwarcie coraz wiecej lekarzy… przede wszystkim dziecko mniej sie meczy, a chodzi o czesto dlugie godziny potwornej walki o przedostanie sie na ten swiat!!! a jak juz sie uda to… na przywitanie pierwszy klaps.. witaj na Ziemi i bach!!! potem czesto przez cale zycie zyjemy z skutkami traumy okoloporodowej…  az do momentu gdy doznajemy kolejnej, jeszcze wiekszej traumy zwiazanej ze smiercia… hasta la vista baby!

coz… niestety, ale w tym systemie caly rozwoj nastepuje w duzym stopniu po trupach.. czesto trzeba ‚cos’ zabic, pokroic i zobaczyc co jest w srodku, aby sie dowiedziec.. i co??? tak wiec jedno trzeba doslownie zniszczyc/przetworzyc, aby stworzyc cos innego – „nowego”. Mozna to rzecz jasna okreslic mianem bezustannej przemiany, czy wrecz alchemii.. lub bardziej poetycko.. wiecznym tancem energii.. jednak… osobiscie dosc juz mam tego bezustannego wzajemnego sie unicestwiania..

Znalam kiedys pewnego czlowieka, który gdy sie bardzo na kogos wkurzyl zaczynal tupac mocno nogami i krzyczec – zdepcze cie ty robaku!! Mozna by powiedziec, ze za jego zachowaniem staly jakies patologiczne wzorce zachowania wynikajace z blednego wychowania, ale co jesli wzorce te wcale nie pochodza od zlej matki czy ojca, a samego ”Pana Boga”?  I wystarczy spojrzec chocby na ponizsze obrazki, na których Shiva albo AA Michal depcza po rzekomych demonach.. jakby probowali zdeptac zle zarazki.. A to Tanczacy Shiva stojacy przed siedziba CERNU zadeptujacy ponoc samego demona niewiedzy! Coz, doprawdy inteligentne usprawiedliwienie przemocy… W koncu jak to sie mowi – z glupota nalezy walczyc… ehh… jesli wiedza ma sie przejawiac w taki drastyczny sposob to ja osobiscie – wybieram glupote!

Dodam tylko, ze iz wiem, ze w CERNIE pracuje wiele osób, ktore prawdopodobnie nie maja nawet pojecia do czego to wszystko tak naprawde zmierza i w zadnym badz razie nie maja zlych intencji.. a wydaje mi si, ze ma to zwiazek z WROTAMI..

Za zamknietymi drzwiami….

Wszyscy jestesmy tutaj niczym zakladnicy… zamknieci w tej krwiozerczej machinie, ktora  nawzajem sie zzerajac zasilamy… Skoro jestesmy JEDNYM i z jednego ZRODLA pochodzimy to dlaczego tutaj musimy zjadac sie jak kanibale?

W imie czyjego Najwyzszego Dobra???

I czy aby napewno z wlasnego wyboru?

Tak, jasne, to swiat wolnej woli, jednak dotyczy ona przede wszystkim tych, ktorzy sprawuja nad nami kontrole… Tak wiec ‚hulaj dusza, piekla nie ma’

Ciekawe, ze do ingerencji zawsze pierwsi sa chetni ci zli i bezwzgledni dlatego tyle juz tu namieszali, ale kiedy poprosic o pomoc tych dobrych to sie okazuje, ze oni.. nie moga.. bo sa prawem nieingerencji zaobowiazani…

SIC!

tak wiec nic dziwnego, ze ten swiat wyglada jak wyglada…. i co wiecej mysle, ze komus tam na gorze bardzo taki ulad pasi… bo jak inaczej to wszystko wytlumaczyc… te cala bolesna i krwawa historie ktora mamy za soba… i jakos konca nie widac… bo wciaz dochadza kolejne dramaty..

😦

Szok tez kiedy sie pomysli o tym jak ogromnymi ilosciami wszelkiego rodzaju odchodow zasililismy do tej pory Ziemie… a do tego trupow… i smieci…

Ta planeta to po prostu jeden wielki grob, zeby nie nazwac jej smietnikiem……

Jak dla mnie ktoś kto stworzył to wszystko jest po prostu sadystą.. a przynajmniej ktos kto objal nad tym kontrole.. Bo wiem, że można inaczej.. Jeśli Coś podobno powstało z Niczego to znaczy, że można naprawde Wszystko!

Wiem, ze mielismy byc juz gdzie indziej, ale jestesmy tu gdzie jestesmy.. I mimo ze ominal nas pewien czarny scenariusz zwiazany z 21 12 2012  to jednak to co mamy w chwili obecnej ciezka nazwac rozowym, choc moglo byc tak rozowo, ale juz po ptakach… Tak wiec jestesmy tu gdzie jestesmy… i co dalej? Jedno jest pewne, przed soba mamy kolejne niezbyt rozowe scenariusze, choc na szczescie nie tylko.. Postaram sie wiec skupic na tych drugich..

i tak na zakonczenie…

czy ktos widzi jeszcze jakis sens w podtrzymywaniu tego wszystkiego? tzn. w tej formie jaka jest teraz? ”życia po trupach” i zjadania jeden drugiego

?

niestety sama zabrnelam w tym wszystkim juz zbyt daleko, aby tak po prostu wstac i wyjsc… zreszta samo wyjscie to nie pstryk i myk.. byc moze nikogo z nas by juz tu wowczas nie bylo, haha.. coz, przyszlam tu po innych, ale po drodze sama sie troche zgubilam… dluga droga za mna, ale tak to tak to juz jest…

update

?

Reklamy

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

25 thoughts on “Strażnicy Systemu i łańcuch pokarmowy”

  1. hej 🙂

    Tilt kiedyś śpiewał

    „..jeszcze będzie przepięknie jeszcze będzie normalnie …”

    i kiedyś nawet byłam skłonna w to uwierzyć… dziś czuję inaczej… widzę ścieżkę do tego by było jak w piosence przepięknie i normalnie ona istnieje stoi otworem… problem w tym, że nikt nie chce nią iść.. ludzie mają głód w sercach jakiś niezaspokojony głód… jak w piosence ciągle chcą więcej i więcej… by powrócić do normalności trzeba by porzucić tą chęć posiadania więcej i więcej …ilu jest gotowych… garstka w skali planety nazywa się ich świrusami…. albo ładniej niedostosowanymi społecznie :)… gdzie nas ludzki głód zaprowadzi.. nad przepaść ludzkość już nad nią stoi ale jeszcze tego nie widzi.. ludzkość w ogóle cechuje jakaś krótkowzroczność… Może jest coś czego nie dostrzegam w kosmicznych planach wszechświata jakiegoś cudu… i nagłego zwrotu akcji… i oby tak było obym się myliła i ludzi nie czeka kolejna porażka…

    Czego sobie i wszystkim życzę 🙂

    Polubienie

    1. Hej Alteo z Gwiazd:) wiesz, naprawde staralam sie w tym wszystkim odnalezc, skupiajac sie chocby na pomocy innym… tak bardzo, ze w pewnym momencie musialam sie skupic na pomocy sobie samej, aby moc dalej pomagac innym…. bylam na granicy wycienczenia… skala cierpienia, chocby samych zwierzat moze byc po prostu powalajaca! jednakze tez zawsze wierzylam w to, ze jeszcze moze byc normalnie i ze uda sie przywrocic na wlasciwe miejsce to co zostalo wywrocone… i nadal wierze, choc w tym momencie nieco mniej… coz, takie osoby jak ja z jednej strony bardzo kochaja zycie, a z drugiej nigdy tak naprawde do konca nie zyja w tym swiecie…. przez dlugie lata zachwycalam sie natura,.. patrzac na nia jednak tak jakby troszke przez rozowe okulary i wypierajac to i oowoo, ale zawsze tylko do czasu… kiedy np. natykalam sie na kota pozerajacego jaszczurke, albo ptaka pozerajacego motylka.. i nagle boom.. cala brutalna prawde o tej rzeczywostosci powracala… tak wiec kocham te wszystkie stworzenia, ktore sa czescia natury i znajdujacego sie u jej podstaw lancucha pokarmowego, ale samego lancucha nie kocham i pokochac nie zamierzam… bo rownie dobrze moglabym pokochac gilotyny, szubienice, krzesla elektryczne i inne narzedzia smierci…. tak wiec jestem przeciw smierci…. z lancuchem pokarmowym na czele…….

      „Czego sobie i wszystkim życzę :)”

      a ja się dołączam do życzeń

      Polubienie

      1. „tak wiec jestem przeciw smierci…. z lancuchem pokarmowym na czele…….”

        ja w śmierci widzę raczej narodziny ..zawsze bardziej byłam tam czyli za zasłoną niż tu …owszem przeraża nas ludzi …jakby ktoś zaszczepił nam bardzo pierwotny lęk przed nią …kojarzy się z dramatem nosimy to przekonanie w duszach …ale moje doświadczenia z drugą stroną są raczej radosne niż smutne i przygnębiające …prawdę powiedziawszy ja jestem nawet obiema rękami za śmiercią …jak sobie pomyślę,że znoszą śmierć i zostajemy tu i teraz na wieczność …to ja może podziękuję i czmychnę w zaświaty czym prędzej 🙂

        Co do łańcucha pokarmowego może mi się i nie podobać ale tak działa program zwany natura …przynajmniej w tym świecie nawet samożywne rośliny walczą ze sobą o wodę światło miejsce …aaa czy w sumie są tak do końca samożywne też korzystają z matki ziemi …dawanie i branie to podstawa natury ..człowiek ją zaburzył ..bo nastawił się na branie… zwróć też uwagę,że zwierze polując zaspokaja potrzeby ciała człowiek potrafi wybić dla zabawy (choć ja nie wiem co to za dusze które bawią takie rzeczy) populację maleńkich fok i ich matek… urządzić rzeź delfinów ..odciąć rekinom płetwy i wrzucić do oceanu …takie zachowania nie mają nic wspólnego z łańcuchem pokarmowym …to bestialstwo..człowieka zawsze fascynował bestie chętnie ich poszukiwał w literaturze i sztuce tworzył ich obrazy a wystarczyło spojrzeć w lustro 🙂

        może wszystko rozbija się o to, że wszyscy jesteśmy kosmitami i człowiek jako forma życia nie pasuje do tej planety i z wielkiego koła istnienia zrobił się łańcuch pokarmowy 😉

        Polubienie

      2. „jak sobie pomyślę, że znoszą śmierć i zostajemy tu i teraz na wieczność …to ja może podziękuję i czmychnę w zaświaty czym prędzej :)”

        haha, no tak… tyle, że te zaświaty są i tak jedynie przedłużeniem tego.. to wciąż ten sam układ zamknięty… z mojego punktu widzenia śmierć to nie jest żadne wyzwolenie od tego co tutaj, a jedynie kolejne ograniczenie… można umierać wiele razy i wracać i tak wciąż trwać w tym samym błędnym kole…. być może pamiętasz choćby to co Robert Monroe pisał na ten temat, tzn. pośmiertnych systemów przekonań, pełnych uwięzionych w nim istot..

        „ja w śmierci widzę raczej narodziny ..zawsze bardziej byłam tam czyli za zasłoną niż tu …owszem przeraża nas ludzi …jakby ktoś zaszczepił nam bardzo pierwotny lęk przed nią …kojarzy się z dramatem nosimy to przekonanie w duszach …”

        rozumiem, choć moim zdaniem zaszczepione zostało przede wszystkim przekonanie, że śmierć jest czymś naturalnym i że nie ma innego wyjścia niż umrzeć..

        przychodzi mi tu też na myśl fragment z Mrocznej Tajemnicy Parksa, który cytowałam ostatnio w kilku miejscach, a mianowicie, że ofiary z ludzi zaczęły się w momencie kiedy OZyrys został pochowany… to tak jakby ludzie właśnie wtedy stali się śmiertelni… ale to tylko luźna interpretacja.. Z kolei to porąbanie jego ciała na kawałki przez Seta kojarzy mi się z pocięciem ludzkiego DNA przez ‚upadłych bogów’… choć ilość tych kawałków chyba się nie zgadza… Dodam też, że Parks umiejscowił te wydarzenia na Atlantydzie.. W Biblii z kolei zachowała się wmianka o tym jak to Bóg (choć w rzeczywistości byli to upadli bogowie) sprawił, że człowiek w bólu zaczął się rodzić, w poczie czoła pracować, krótko żyć i w bólu umierać.. i tak generalnie stał się dużo bardziej ograniczony niż był przed tymi poprawkami..

        i moim zdaniem śmierć to jednak dramat.. a dokłądniej cały w rzeczywistości bardzo złożony proces umierania często związany z dużą traumą i ogromnym cierpieniem… w kążdym bądź razie towarzyszy mu stan będący zaprzeczeniem uniesienia, czyli tym co cechuje proces wzniesienia… tu mamy energię idącą do dołu… a tu do góry… tak więc… z mojego punktu widzenia śmierć to nie jest żadne wyzwolenie, a jedynie kolejne ograniczenie.. śmierć jako upadek i zaprzeczenie życia wiecznego, które osiąga się poprzez wzniesienie..

        „Co do łańcucha pokarmowego może mi się i nie podobać ale tak działa program zwany natura …”

        za każdym programem zawsze ktoś jednak stoi tak jak i za wzorcami, choćby bestii…..

        „człowiek potrafi wybić dla zabawy…”

        nie tylko człowiek… i sądzę, że to skrzywienie przyszło ‚z góry’…..

        Polubienie

      3. „z mojego punktu widzenia śmierć to nie jest żadne wyzwolenie od tego co tutaj, a jedynie kolejne ograniczenie… można umierać wiele razy i wracać i tak wciąż trwać w tym samym błędnym kole….”
        nie jeśli wiesz jak wyskoczyć z tego koła …:) i tu pomaga C.Castaneda

        Polubienie

  2. Ja też jestem przeciw jakimkolwiek łańcuchom pokarmowym, ale jak to wytłumaczyć, że nie czytając Twojego wpisu Livio o łańcuchu pokarmowym zmieściłem wpis na MŻ, o tym, że Sagitarius „A” połyka jakiś dziwny obłok materii i być może na naszych oczach, w naszej Galaktyce następuje kanibalizm galaktyczny i dekompresja Czasoprzestrzeni !!!!

    Polubienie

    1. Myślę, że tu się nam kłania GNOZA i to co twierdzi na temat Stwórcy tego systemu… Bo co to za Ojciec, który chce aby jego dzieci się nawzajem zabijały i zjadały? To straszne.. i jeśli nawet to jest naturalne to ja jestem wbrew takiej naturze… sadzę jednak, że to nie nasz prawdziwy Ojciec, a jego uzurpator…. i to właśnie pod jego adresem jako mała dziewczynka kierowałam swe ‚bluźnierstwa’…..

      Polubienie

  3. Cytat:
    „Myślę, że tu się nam kłania GNOZA i to co twierdzi na temat Stwórcy tego systemu… Bo co to za Ojciec, który chce aby jego dzieci się nawzajem zabijały i zjadały?”

    U mnie też powstał ten sprzeciw, szczególnie gdy ostatnio gdy dowiedziałem co oznacza słowo Allelujah- dziękujmy Jahwe -z tym nie mogę się zgodzić, ale nawet w Biblii opisane są dwa akty stworzenia.Ja identyfikuje się z tym pierwszym a nie z tym „ulepieniem z gliny i żebrem Adama”. Dlatego tez ostatnio rozróżniam Stary Nowy Testament ( szczególnie jeśli chodzi o nauczanie Jezusa) Jezus jest mi bliski, ale Jahwe nie.Z kolei myślę ze jest Stwórca ( Stwórcy)może być to bezosobowa siła kreacji która napędza ten Świat.
    Wojna to śmierć, Wojna to zaprzeczenie życiu, Wojna to jest właśnie „dekompresja” Czasoprzestrzeni!

    Polubienie

  4. Dorzucam do tego kilka cytatów z Anastazji .Mam nadzieję ,że uda nam się wszystkim poczuć prawdę, sens i zrozumienie tego co się teraz dzieje. Jest tak wiele wersji tego co się stało, tak wiele przekazów z różnych źródeł, ale gdzieś pośród tego wszystkiego jest prawda.

    Livio wspomniałaś kiedyś o kontakcie z Anastazją ,czy mogłabyś rozwinąć temat.

    POCZĄTEK STWORZENIA przekaz Anastazji spisany przez Władimira

    CO UCHRONI LUDZI PRZED KATASTROFĄ wg. Anastazji

    BOSKA WIARA przekaz Anastazji

    Polubienie

    1. Hej Ado, tak, to byl najbardziej magiczny okres w moim zyciu, kiedy doslownie jedne cuda przyciagaly kolejne i to z coraz wieksza intensywniejszoscia… czasem wystarczylo, ze o czym pomyslalam, i juz po chwili to cos manifestowalo sie w mojej rzeczywistosci… zaczely sie tez spelniac przerozne marzenia z przeszlosci.. zarowno te z okresu kiedy wiecej medytowalam i wizualizowalam (2000 – 2003), jak i te z okresu dziecinstwa.. doslownie jakby w tamtym czasie otworzyl sie jakis rog obfitosci… dodam tylko, ze tak naprawde moje pragnienia byly z reguly bardziej altruistyczne, zwiazane nie tylko z zaspakajaniem swoich osobistych potrzeb, ale raczej potrzeb ogolu… od dziecka bylam typem spolecznika, lubiacym pomagac innym i przez spora czesc zycia na tym sie skupialam… prawie zupelnie nie myslac np. o pieniadzach, a i tak, zawsze ich mialam tyle ile bylo potrzeba… jakos nigdy nie moglam zrozumiec tego, ze musze chodzic do szkoly po to aby pozniej dostac dobra prace i przez reszte zycia pracowac tylko po to, aby miec pieniadze.. po prostu nie mialo to dla mnie znaczenia i dlatego szybko rzucilam szkole, a do normalnej pracy nigdy nie poszlam… zawsze mialam poczucie wiekszej misji.. np. w wieku 13 lat gdy ktos mi zadal pytanie o to kim chce zostac w przyszlosci to odpowiedzialam, ze dobrym duchem chroniacym Ziemi i wszystkie zamieszkujace ja istoty… w sumie moglabym tu cala ksiazke o tym napisac… o tych wszystkich niesamowitych zdarzeniach w moim zyciu… kiedy np. ostanie pieniazki wydalam na ratowani koni przed rzezia i zostalam bez grosza a juz po chwili okazywalo sie ze doslownie taka kwote znajdowalam lezaca doslownie na ulicy…. etc etc.. no, ale wracajac do Anastazji to kiedy ja poznalam to wszystko bylo juz niezle rozkrecone, tzn ta SPIRALA CUDOW… albo mowiac inaczej WIR SWIATLA, bo tak mi sie to teraz po czasie skojarzylo… a wtedy rzeczywiscie czesto widywalam taka spirale… i w ogole.. ah, to byl cudowny czas… Moja historia z Anastazja zaczela sie od tego, ze ktos mi polecil ksiazki Megre w zwiazku z tym, ze Anastazja skojarzyla mu sie ze mna.. i rzeczywiscie.. odebralam ja wtedy jak moja kosmiczna siostre, podobna do wielu innych naszych siostr…. kiedy doszlo do naszego, chociaz niezupelnie fizycznego spotkania jechalam wlasnie z Rospudy do Bialowiezy… najpierw przez droge tuz przed naszym autem przeszedl bardzo wolno wilk, jedynie zwolnilismy, ale jakis czas pozniej trzeba bylo sie zatrzymac, bo na samym srodku jezdni siedziala ogromna SOWA.. co ciekawe kawalek dalej znajdowala sie tablica z napisem MIEJSCE MOCY… niefizycznie spotykalam Anastazje wiecej razy, musze jednak odszukac kilka zapiskow, chocby ten z zielonym kamyczkiem… niby drozbiazg, ale jakze niesamowity… ehh… mam wrazenie, ze punktem kulminacyjnym tego cudownego okresu byl rok 2007, co nie znaczy, ze wczesniej i pozniej te cuda nie mialy juz miejsca, bo wciaz maja, ale juz nie z taka intensywnoscia… moze ma z tym jakis zwiazek to co poczulam w dniu 21 12 2012? byl taki moment, ktory mocno mnie wytracil z kursu, ale wiem, ze powinnam na niego wrocic….. Rozumiem tez doskonale co Anastazja miala na ma mysli mowiac o przeniesieniu ludzkosci przez odcinek czasu ciemnych sil… od razu poczulam, ze to ma zwiazek ze mna i moja misja tu na Ziemi… Tak wiec ogromne dzieki za przypomnienie Ado… Wracam do domu!!!

      🙂

      p.s to nie tak, ze zgadzam sie z wszystkim co napisal Megre, ale sporo w tym prawdy i mysle, ze wielu osobom ksiazki te przynajmniej w jakims stopniu moga pomoc, a to juz wiele..

      ps2 wspomnialam o Rospudzie, tam tez sie dzialy cuda.. to bylo jak plynne przejscie z jednego wymiaru w drugi.. niby wciaz ta sama Rospuda, ale jakze odmieniona – doslownie basniowa.. co istotne doswiadczylam tego nie sama, a wraz z towarzyszacymi mi osobami… i cieszylam sie ogromnie, ze takze inni widza to co z reguly widuje samotnie…

      ps3 to wlasnie w tamtym momencie zaczelam uzywac tego slowa FLOW… czujac jak wszystko doslownie plynie… co istotne we wlasciwym kierunku….

      Polubienie

  5. Te dziwne „cuda” dzieją się cały czas i w moim życiu.Wczoraj dyskutowaliśmy o łańcuchu pokarmowym dlaczego ktoś zaprogramował nas to „zjadanie” siebie samych .Dzisiaj umieściłem wpis n/t ,ze zwierzęta maja duszę http://nnka.wordpress.com/
    a za godzinę od tej chwili przyszła do mnie przedstawicielka fundacji „ratujmy rysie” 🙂 🙂 🙂

    Polubienie

    1. haha.. no tak… a jak tu nie ratować rysi? tak więc….. 🙂

      Dawidzie, póki co zajrzałam do Twojej wcześniejszej notki:

      http://nnka.wordpress.com/2014/05/08/a-jednak-majowie-mieli-racje/

      przeczytałam też komentarze pod nią i hmm.. niestety, ale nie podzielam Waszego entuzjazmu…. może napiszę coś więcej na ten temat, ale musze odszukać pewne zapiski… w każdym bądź razie już jakiś czas temu pisałam o tym, że obecne wydarzenia Rosja/Ukraina dziwnie mi się kojarzą ze snem, w którym nad światem przejął władzę mr Slotwinski… SLOT WIN SKY… Szczelina, ktora zwyciezyla niebo! co wiecej w tym snie, na samym koncu odwracalam WIR, ktory w zwiazku z tym powstal… mialam wiele snow z roznego rodzaju Wirami, ale ten w szczegolny sposob laczy mi sie z ta sytuacja… Rosja jako odkurzacz…. ciekawie tez tu pasuje… poniewaz wg. Ashayany Dean w Rosji znajduje sie StarGate nr 6 zwiazany z Syriuszem… a ja w tym snie uslyszalam, ze za Syriusza moge stracic wszystkie zeby… wtedy juz po ty snie blysnela mi taka mysl, ze ta wersja wydarzen moze dojsc do skutku tylko wtedy gdy opuszcze Gaja Garden, ale potem uznalam to za malo istotne.. a jednak…. wiem, ze dla innych to co pisze moze nie byc zrozumiale, ale dla mnie jest jak najbardziej… postaram sie to wyjasnic prosciej, bo gra jest warta swieczki…………..

      Polubienie

      1. Livio … hmm… zastanawiające,

        „(…) ciekawie tez tu pasuje… poniewaz wg. Ashayany Dean w Rosji znajduje sie StarGate nr 6 zwiazany z Syriuszem… a ja w tym snie uslyszalam, ze za Syriusza moge stracic wszystkie zeby(…) ”

        Od kogo usłyszałaś te słowa ? To Ci się śniła jak byłaś jeszcze w Gaja Garden?
        A ten mr to Śłotwiński ? Pamietam jak w telewizji występował taki pan ‚złota rączka” , właśnie o tym nazwisku ( o ile dobrze pamietam).To był program dla dzieci.

        Pozdrawiam 🙂

        Polubienie

      2. Tak Michaelo, jeszcze w Gaja Garden.. opisywałam ten sen dość szczegółowo w Salonie Tajemnic… Mówiłam też wtedy Jarkowi, że czuję że jeśli wyprowadzimy się z GG to możemy wejść właśnie w tę wersję wydarzeń… i teraz po czasie, coraz bardziej zaczyna mi się to zgadzać, chociaż nie do końca… bo sen się zaczynał od jakiegoś dziwnego wydarzenia ze Słońcem i wielkiego miasta.. czułam więc tylko, aby ich unikać, tzn. wielkich miast i w tym sensie, aby w żadnym z nich nie zamieszkać na stałe… coś jednak poszło nie tak… hmm… ah, wspominałam o tym śnie niedawno w notce 141.. A dzisiaj nad ranem obudziłam się ze słowami – TZOLKIN równa się METATRON….. doslownie jakby ktos przed moimi oczyma trzymał kartke z tym napisem… pamiętasz może moje doświadczenia z czasu Transferu Wenus… żywy kalendarz Majów mówiący do mnie abym w niego weszła i przeszła na drugą stronę.. a wcześniej pan Iluzjonista, którego nawet skojarzyłam z Metatronem.. w nocy miałam ciężkie wspomnienia.. tzn. nie tyle dotyczące siebie ile całej ludzkości i gwałtu zbiorowego 😦 to już było coś więcej niż przebitki, a cała ciągła historia… niestety, nie umiem tego przekazać…………

        Polubienie

    1. Ojej! Dzięki Mario….tak to był A. Słodowy ,… ale dlaczego ja go skojarzyłam ze Slotwinskim? Tylko w tych nazwiskach zgadzaja się 3 litery * Slo* Może chodzi o wyrażenie „złota rączka”?

      Livia : „(…) postaram sie to wyjasnic prosciej, bo gra jest warta swieczki………….”
      Proszę przypomnij 🙂

      Polubienie

    1. Rzeczywiście ciekawie brzmią słowa Putina o tym odkurzaczu, tym ciekawiej jeśli weźmiemy pod wzgląd przekaz, który kiedyś zamieszczałeś:

      http://liviaspace.com/2014/03/10/starry-essences-lyra-and-tears/comment-page-1/#comment-14982

      zwłaszcza tenTRANSFER DUSZY

      „Prezydent tego Państwa z „twarzą zlaną potem” stawia się przeciwko wielkim machinacjom Elit tego Świata, przez coo kieruje na siebie wszystkie niosące Śmierć strzały Ciemnych. Ogromny wysiłek który jest wymagany a który aż do Końca jest gotów zaoferować Putin.
      Od kiedy u tego męża stanu został przeprowadzony Transfer Duszy, Ciemni stanęli naprzeciw nowej Siły którą chcą zlikwidować za wszelką cenę…”

      http://wolnaplaneta.pl/terra/2014/03/10/10-03-2014-rosja-jesus-sananda/

      hmm…

      ale o co dokładnie chodzi z tym Syriuszem Dawidzie, dlaczego tak bardzo Ci się niepodoba?

      p.s Putin coraz bardziej mi sie kojarzy z Slotwinskim.. a do tego to info o Majach i Czarnej Dziurze… i jakby odpowiedz na nia ktora otrzymalam w snie – TZOLKIN TO METATRON…

      Polubienie

  6. Czasami patrzę na ten zjadający się świat jak na maszynę, w której każde istnienie korzysta z wynajętego pojazdu, a te ciągle się niszczą. Bo widząc i wiedząc ile piękna ginie w każdej chwili, nie mogę tego znieść bez dobrego uzasadnienia. Tak więc mam nadzieję, że każda istota może zachować całe swoje piękno po opuszczeniu swojego ziemskiego pojazdu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s