Black Cat Jack & I… i….i…

Czarny Kocur spędza u mnie coraz więcej czasu.. dzisiaj tylko na moment poszedł do swojego domu i już jest z powrotem i śpi sobie smaczniutko na moim łóżku… obok śpiącego równie smacznie Nadjanka… Kocur ma na imię Jack, które otrzymał na cześć jednego z kawałków AC DC… ostry kawałek i kocur też potrafi być ostry, ale przy mnie jakoś tego nie objawia.. wręcz przeciwnie… jest bardzo łagodny, melancholijny i równie mocno tajemniczy.. zresztą przez większość czasu po prostu śpi..  od czasu do czasu przyglądając mi się jednak tak niesamowicie swoimi niesamowicie zielono złotymi oczami… dosłownie jakbym widziała dwa szmaragdy rozjaśnione blakiem słońca… Niesamowite, że po raz pierwszy zjawił się w mojej sypialni akurat w minioną pełnię.. pisałam o tym w notce

Pieczęć Melchizedeka – MANIFESTACJA

i tak mi się jakoś połączył ten wątek Pieczęci Melchizedeka, Melchizedeków i Kota, a więc żartuję sobie czasami, że może to sam straszny Melchizedek… hahah.. ale to taki mój ulubiony żart w ostatnim czasie i mówię tak na wszystkich mężczyzn, którzy zbytnio się prężą na mój widok… heh..

thth

o kurcze, jak przeczytałam tekst tego kawałka AC DC to szok i przestało mi być na moment śmiesznie:) ten sąsiad nie wygląda w żadnym bądź razie na zboczeńca.. jeździ na harleyu, słucha
ostrej muzy, to fakt, ale poza tym… jest taki spokojny..  widziałam go może z dwa razy, raz kiedy zatrzymal się na drodze aby pomóc nam przy zepsutym Chrisie, a potem już w tu Pueblo, ale tylko się minęliśmy wymieniając się grzecznościowym hola! w każdym bądź razie J kiedy się
dowiedział, że teraz jesteśmy sąsiadami to się ucieszył i stwierdził, że w razie czego ten sąsiad będzie mógł mi w czymś pomóc, na wypadek gdyby jego nie było…. Kot tym bardziej nie
wygląda na zboczeńca… i nawet mi nie przyszło do głowy, aby go o to podejrzewać…  że odwiedza mnie… hmm.. hm… tym bardziej, że dom publiczny znajduje się gdzie indziej…. ale
jak można było dać kotu imię na cześć takiego strasznego kawałka???

chyba nazwę go inaczej…

może..

Melchizedek

🙂

dodane 20 maja

kiciusiowi spodobalo sie to imie, choc najbardziej lubi kiedy do niego po prostu miaucze i delikatnie glaszcze go po glowce… ahh, ale ma energie! poza tym… jeszcze wiecej czasu spedza u mnie, do swojego dou wracajac tylko w ramach przerw… a ponad wszystko… niesmowite ile on potrafi spac… spi prawie non stop…. po prostu spiacy koci prorok….

ahh, przydalaby sie wreszcie jakas foteczka koteczka

🙂

 

Reklamy

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

7 thoughts on “Black Cat Jack & I… i….i…”

  1. Livia, coś optymistycznego 🙂

    Ken i jego bezdomne psy
    Ta historia obiegła już prawie cały świat. Nic dziwnego, bo jest wyjątkowo wzruszająca.

    Chłopiec na zdjęciach to Ken, ma 9 lat i pochodzi z Filipin. Kilka miesięcy temu jego tatę zaniepokoił fakt, że chłopiec znika na całe dnie. Postanowił go śledzić. Szybko odkrył, że syn swój wolny czas, zamiast na zabawę, poświęca opiece nad trzema bezdomnymi psami. Chciał pomóc Kenowi i wspólnie zorganizowali schronienie dla chorych czworonogów.

    To zmotywowało chłopca do zrealizowania jego największego marzenia – otwarcia schroniska dla zwierząt. W zaledwie kilka miesięcy uzbierał kwotę 1500 dolarów, za którą wynajął powierzchnię na ten cel. Jest w trakcie organizacji Klubu Szczęśliwych Zwierząt. Otrzymuje pomoc i wsparcie od ludzi z całego świata. Takie historie przywracają wiarę w to, że można zmieniać świat, nawet jeśli jesteś dzieckiem.”

    http://ulubiency.wp.pl/gid,16622941,kat,1012383,title,Ten-chlopiec-zalozyl-wlasne-schronisko,galeriazdjecie.html?page=11

    PS.Czytałam ,ze koty mają jakieś specyficzne wibracje, które odstraszają szczegolnie Reptyli, więc doceniaj towarzystwo Jacka-Melchizedeka 🙂

    Polubienie

    1. Dzięki 🙂

      „PS.Czytałam ,ze koty mają jakieś specyficzne wibracje, które odstraszają szczegolnie Reptyli, więc doceniaj towarzystwo Jacka-Melchizedeka :)”

      coś w tym jest.. ponieważ.. naprawdę dobrze mi się śpi w jego towarzystwie… w każdym bądź razie lepiej niż bez…. wczoraj też sobie uświadomiłam, że on się zjawił tuż po tym gdy zaśpiewałam pewną piosenkę.. taką w nieznanym języku…. jakby bardzo rdzennym…. ale Jarek twierdzi, że ładnie mi poszło no i że teraz całe pueblo wie już jak śpiewam… a ja po prostu patrzyłam w gwiazdy… i śpiewałam… nie zastanawiając się nad tym co i nawet nie byłabym już w stanie tego teraz powtórzyć…. w każdy bądź razie… może to właśnie ten śpiew przyciągnął do mnie Jacka MElchizedeka? być może… a wcześniej, w pewnym momencie zaczęłam miewać dziwne odwiedziny.. zwłaszcza jedna historia wciąż mnie zastanawia… miałam ją opisać, ale nie zdążyłam… to była naprawdę dziwna istota.. wyglądająca jak ogromna złota… modliszka? choć nie jestem pewna….. ok, opiszę tę historię na spokojnie i dorzucę tutaj…. ahh, kiedy piszę te słowa Melchi jest wciąż obok, mimo iż z samego rana z reguły wraca do domu…

      do usłyszenia

      p.s a to kilka foteczek, tak na szybkiego

      Polubienie

  2. No proszę , jak mu u Was dobrze 🙂
    Melchi… ładny skrót…na pierwszym zdjęciu wyszedł trochę tajemniczo zamyślony..

    PS. Dzisiaj miałam też osobliwego gościa…skarabeusza szmaragdowego. a z przodu jakby trochę złotawy był. Zauważyłam go ,bo skrobał łapkami po żaluzji na oknie.Ściągnęłam go do pudełeczka a potem z balkonu poleciał sobie….doprawdy nie wiem kiedy on znalazł się w moim pokoju…hmm..ale miał piękny szmaragdowo-żłoty kolor.

    Polubienie

    1. Tak, ewidentnie coś go tu ściąga… mam tylko nadzieję, że nie traktuje mnie jak upolowanej myszki… haha 🙂 Miałam kiedyś czarną kotkę którą nazywałam po prostu Matka i ona przyniosła mi kiedyś do łóżka upolowaną myszkę…. miauczała przy tym tak jakby chciała powiedzieć – proszę, upolowałam ją specjalnie dla ciebie… a ja na to…….. 😉

      „Dzisiaj miałam też osobliwego gościa…skarabeusza szmaragdowego. a z przodu jakby trochę złotawy był.”

      ojejku… chyba wiem co to był za gość… widywałam czasami podobne w Gaja Garden, bo to chyba właśnie o nie chodzi, ale spotkać takiego w wielkim mieście… to musi oznaczać coś niesamowitego<<< przypomniałaś mi też Michaelo o pewnym szmaragdowym motylku, ktory pojawil sie tuz przed moim wyjazdem z GG…. w sumie to byl ostatni motyl jakiego zapamietalam i jakiego uwiecznilam na zdjeciu….

      a ta niby modliszka o ktorej wspomnialam ona byla naprawde dziwna… miala z okolo 40 cm wysokosci i tak dziwnie sie wdrapywala po szafie… co ciekawe wczesniej widzialam pewna energetyczna strukture nad soba, a potem poczulam, ze mam dziwnego goscia w sypialni… dopisze pozniej cd.. teraz musze isc wywiesic pranie na taras pod gwiazdami 🙂

      Polubienie

      1. Szmaragdowego motylka nigdy nie spotkałam…podobnie jak tego skarabeusza..

        Czy dodałaś jego fotkę tutaj w środku Twojego komentarza , bo jest tylko znaczek ?
        Chciałabym bardzo tego motylka zobaczyć 🙂

        Modliszka 40 cm… oj, to ja bym piszczała chyba ze strachu …

        PS. Czytałam o tych snach w ostatniej notce i zastanawiam się dlaczego nie było akurat w tym czasie Melchiego…?

        Polubienie

      2. Melchi..wrocil..nastepnej..nocy..dzialy..sie..rownie..niesamowite.
        ‚Rzeczy’..przypomnialam..cos..sobie..niestety..moj..laptop..padl..oli..xalal..go..soczkiem..a..na..komorce..zle..mi..sie..pisze..moze..jednak..sprobuje..pozniej..nie..wiem..czemu..fotki..nie..ma……do..uslyszenia…
        ……..
        Igo

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s