Lipcowa pelnia 2014

to byla inna pelnia niz ta sprzed roku

Lipcowa Pełnia 2013 i tajemnica Marii Magdaleny

wypadajaca w dniu 22 lipca 2013… wtedy mialam niezwykle doswiadczenie zwiazane wlasnie z MM jal i La Maroma… a tym razem… w pewnym sensie zdarzyl sie cud.. w notce o Punto Romano i hiszpanskich wezlach karmicznych pisalam, ze znow mi sie zamarzylo zycie na campo.. byle z dala od tego pueblo… i okazalo sie, ze wlasnie te noc ksiezycowej pelni spedzilam w hacjendzie przepieknie usytuowanej pod sama La Maroma… i tym razem ujrzalam ja przez moment jako wielki bialy krysztal… a dojladniej ogromna biala krysztalowa kobiete… nalozyl mi sie na to jakis obraz z Urkioli.. ale juz nie pamietam…tyle sie jeszcze dzialo.. do samego wschodu jutrzenki…

tej nocy.. patrzac na super full moon uswiadomilam tez sobie, ze dokladnie w poprzednnia pelnie (13 06 2014) poznalam Roberto.. on mial na sobie krwiscie czerwona koszulke… ja chwilke wczesniej zaplatalam sie w czerwona woalke… a spotkalismy sie dokladnie pod starym ratuszem z dwoma ‚flower of life’… hmm… Adam zabronil wtedy Roberto zblizac sie do mnie.. ale dwa tygodnie pozniej i tak sie spotkalismy.. tym razem dokladnie pod nowym ratuszem… biala sukienka……

Roberto to jedyna osoba w pueblo, ktora naprawde lubie i ktora mnie naprawde lubi i.. rozumie… i nazywa swoja biala hiszpanska krolowa…

blanco reina

w pueblo wlasnie trwa ognista fiesta… nawet i bez corridy wydaje sie byc bardzo krwista

Advertisements

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

30 thoughts on “Lipcowa pelnia 2014”

  1. nie moglam napisac nic wiecej bo zabrali mi komorke.. w drodze na posterunek jeden z policjantow odwrocil sie w moja strone i powiedzial.. livia.. no tu culpa.. no tu culpa.. ale nie mam teraz czasu o tym pisac.. jestem w malafze w drodze do madrytu… co dalej jeszcze nie wiem… moze wroce sie do alicante a moze.. najpierw potrzebny. aktualny paszport… cala sprawa po tak bardzo pokrecona, ze sama potrzebuje troszke czasu aby pojac to wszystko… na razie jestem bardzo zmeczona.. co istotne okazalo sie ze to nie jarek zlozyl doniesienie na policje jak mi powiedziano… wiele klamstw posunietych do granic przyzwoitosci i ogolnie jeden wielki skandal… nie mam jednak tetaz ani czadi ani sily aby to wszystko opisywac….. byc moze gdyby to byly inne czasy wszystko by sie skonczylo jak historia opisana w wietrze nad morzem… byc moze… gdybym nie zaplatala sie w czerwona woalke… 13 friday fullmoon… w kazdym badz razie to swieto Marii Magdaleny spedzilam w areszcie… a teraz moje zycie jakby juz nie bylo moim zyciem…

    Lubię to

    1. Kochana Liviu Ether…
      Wiesz, że jeśli „zaplątałaś się w czerwoną woalkę”, to i odplątać się dasz radę – jeśli tylko zechcesz…

      Lubię to

      1. Dziekuje Ci za zrozumienie mojej sytuacji.. dziekuje wszystkim ktorzy mnie w tym trudnym czasie (last week) wsparli.. ludziom z Mistyki Zycia (przyjaciol poznaje sie w biedzie).. szczegolne podziekowanie dla ADY, Rakesha i Dawida.. miedzy innymi za niezbedne mi w tym momencie wsparcie finansowe.. zostalam w wielkim Madrycie sama z 5 euro… wczoraj po kolejnych wielkich perypetiach z odbiorem jakichkolwiek pieniazkow wreszcie wieczorem ruszylo sie cos na dobre… zaczelam dochodzic do siebie po tym tygodniu prawdziwego hard coru… w chwili obecnej przebywam w malutkim i bardzo tanim jak na Madryt hostelowym pokoiku w centrum miasta (metro sol) prowadzonym przez przyjaznie do mnie nastawionych hindusa i marokanczyka… z hiszpanskimi mezczyznami wciax mam problem.. chocby wczoraj na krotkim spacerze… czuje ze powinnam czym predzej opuscic hiszpanie…. przynajmniej w tym momencie… sadze ze z granicami schengen nie bedzie problemu… ok.. to teraz tyle…

        ps Jestem… dziwna sprawa… wszystkie moje mineraly, w tym ukochany kamien faraonow zostaly w domu w pueblo.. w sypialni melchizedeka… wlasciciele nie chcieli ich oddac…. ze mna pozostaly tylko polowka bialej marokanskiej geody.. tej ktorej druga czesc ma jarek… chociaz jej nie zabieralam.. no i nie wiem czy sens miec ja dalej skoro terax jestesmy w separacji….. moze zostawie ja w hisxpanii??? drugi mineral to lapis lazuli, ten ktory dostalam kiedys od Ciebie… to wszystko…. nie wiem dlaczego wlasnie tak…. w casie o livii pozostal tez najcenniejszy dla mnie pamietnik z przeszlosci… ten w ktorym pisalam o acklins… wiekszosc rzeczy zostala wyrzucona.. czesc zniszczona.. np. zmoczona komorka teraz ledwo dziala.. moze nowa bateria wystarczy… czesc moich dokumentow zabral burmistrz a potem oddal je jarkowi.. inna czesc rzeczy zostala umieszczona pod kosciolem a wiec kazdy mogl je sobie ogladac.. kiedy jarek przyjechal do pueblo.. mnie zamknieto w areszcie po to aby on mogl razem z dziecmi zajac spokojnie moj pokoj… kiedy jenny spytala sie gdzie jest mama powiedziano jej ze smiechem ze umiedzczono mnie w uksusowym hotelu…. ale to wszystko musze opisac na spokojnie… bo to jeden wielki ciag klamstw i agresji wymierzony przeciwko mnie…. choc wiem ze to nic w porownaniu z tym co musza znosic inni…. czasem zupelnie niewinnie skazywani na smierc… to co przezylam naprawde przypominalo sad inkwizycyjny…. a izabela nadal z dumnie uniesiona glowa niczym swieta krowa…. mialam wczoraj ochote zniszczyc jej pomnik i moze zanim opuszcze madryt i hiszpanie przynajmniej go pomaluje krwiscie czerwonym sprayem…. choc wiem ze moge miec przez to tylko wieksze problrmy… lepiej po prostu opuscic ten kraj a potem,,, ,,,,

        pozdrawiam serdecznie i Ciebie i Wszystkich ktorzy tu zagladaja

        Lubię to

      2. Witaj, kochana Liviu Ether.

        „zaczelam dochodzic do siebie po tym tygodniu prawdziwego hard coru… w chwili obecnej przebywam w malutkim i bardzo tanim jak na Madryt hostelowym pokoiku w centrum miasta (metro sol) prowadzonym przez przyjaznie do mnie nastawionych hindusa i marokanczyka… „

        Może odetchniesz teraz i odpoczniesz. I odzyskasz samą siebie…

        „z hiszpanskimi mezczyznami wciax mam problem..”

        Kiedyś usłyszałam, że jak mamy problemy to tylko po to, by w nich tkwić. Dlatego dla mnie już problemy nie istnieją, natomiast zdarzają się trudne sytuacje, które zawsze można jakoś rozwiązać, gdy tylko zechcemy.

        „ps Jestem… dziwna sprawa… wszystkie moje mineraly, w tym ukochany kamien faraonow zostaly w domu w pueblo.. w sypialni melchizedeka… wlasciciele nie chcieli ich oddac…. ze mna pozostaly tylko polowka bialej marokanskiej geody.. tej ktorej druga czesc ma jarek… chociaz jej nie zabieralam.. no i nie wiem czy sens miec ja dalej skoro terax jestesmy w separacji….. moze zostawie ja w hisxpanii??? „

        Poczułam, by wyrazić, że jeśli możesz, to zachowaj tę połówkę białej, marokańskiej geody. To, że jesteście z J. w separacji, nie znaczy, że nie możecie być przyjaciółmi. Macie wspólne dzieci i wasze relacje będą miały duży wpływ na nie i na ich rozwój. Z serca Wam życzę, byście zostali co najmniej przyjaciółmi, którzy szanują się i rozumieją nawzajem.

        Nie wiem dlaczego, ale te dwie połówki jednego pióra ze snu, jaki miałam u Was mi się przypomniały… wtedy złączyłam je ze sobą… dziwne…

        „drugi mineral to lapis lazuli, ten ktory dostalam kiedys od Ciebie… to wszystko…. nie wiem dlaczego wlasnie tak….”

        Może kiedyś się dowiemy, dlaczego właśnie tak… To całkiem możliwe…

        „ale to wszystko musze opisac na spokojnie… bo to jeden wielki ciag klamstw i agresji wymierzony przeciwko mnie….”

        Przechodziłam kiedyś trochę podobną sytuację, choć nie aż tak dramatyczną, jak Twoja. Nie wylądowałam w więzieniu, choć mi grożono i oskarżano o coś, czego nie zrobiłam i co podobno zrobiłam w pewnym mieście, w którym w tym czasie (ani przez wiele lat przed i po tym niby zdarzeniu, które tam miało miejsce) nie byłam.
        Pamiętasz może, że nawet próbowano mnie straszyć „kosmiczną policją” 😉 To była mocna i bardzo ważna dla mnie lekcja. Wiele wtedy zrozumiałam i uświadomiłam sobie wiele wówczas. I wiele odkryć dokonałam… na swój temat też… I być może zabrzmi to trochę paradoksalnie, ale tamta sytuacja wzmocniła mnie i moją ufność, i moją szczerość wobec samej siebie. Przestałam też obwiniać innych za to, co mnie spotyka. Czego i Tobie, oczywiście jeśli tylko zechcesz… życzę.

        p.s. wiem, że ludzie często kłamią, bo po prostu inaczej nie potrafią, bo działają według pewnych wzorców i przekonań, z którymi się utożsamiają. I często nie są nawet świadomi tego, dlaczego tak działają… i walczą… przede wszystkim sami ze sobą… bo mają w sobie nieuświadomione jeszcze konflikty. Dla mnie walka z takimi ludzmi to walka z wiatrakami… Zresztą każda walka… ale Ty to przecież wiesz 🙂 Nie walczę z ludzmi, chociaż bywa, że wyrażam to, co mam do wyrażenia wtedy, kiedy to czuję.

        Lubię to

      3. Jestem.. kochana.. z mojej strony ta przyjazn jest wciaz mozliwa.. mimo tego wszystkiego co sie stalo… nie wiem jednak czy jest mozliwa z tej drugiej strony.. gdu rozstawalismy sie kilka dni temu tu w Madrycie JJ obiecal mi ze skontaktuje sie ze mna jak tylko dotrze do Londynu.. jednak do dzisiaj sie nie odezwal… nie zainteresowal czy w ogole zyje.. ja nie chce zadnej wojny.. unikam policji, sadow itd.. choc sama bylam zgwalcona, molestowana, obita w trakcie wyrzucenia z domu.. wlasciwi zawsze zylam na ile to tylko bylo mozliwe na uboczu tego systemu… ale teraz musze sie w nim przynajmniej na moment porzadnie odnalezc.. aby cos z niego odzyskac.. przychodzi mi tu na mysl TRON.. META…

        w zadnym badz razie nie zamierzalam wyrzucac geody.. tylko ja pozostawic w odpowiednim miejscu…

        zaczepil mnie dzisiaj na ulicy dziwny hindus.. w dlugiej szmaragdowej tunice wuszywanej zlotem.. zapytal o moje imie i czy moze przytulic sie do mnie.. serce do serca.. a potem ze slucha co moje serce chce przekazac jego sercu… i stalismy tak przytuleni na srodku ulicy….

        Lubię to

  2. LIVIO , JARKU „ciemne koszulki” w tej grze nie mogły was dopaść bezpośrednio
    więc zrobili to pośrednio między innymi poprzez system ,który stworzyli ( finansowy ,religijny,
    edukacyjny , moralny……….
    Śpiące zawirusowane programami ludzkie umysły odcięte od swoich wyższych poziomów
    są marionetkami w ich rękach.
    Dlatego mam nadzieję ,że pomimo tego co się stało nie pokonają WAS i waszej MIŁOŚCI.

    Lubię to

    1. Ado kochana, nie znam Cię, ale czuję, że masz piękne serce…

      „„ciemne koszulki” w tej grze nie mogły was dopaść bezpośrednio
      więc zrobili to pośrednio między innymi poprzez system ,który stworzyli ( finansowy ,religijny,
      edukacyjny , moralny……….
      Śpiące zawirusowane programami ludzkie umysły odcięte od swoich wyższych poziomów
      są marionetkami w ich rękach.”

      Ale ludzkie umysły nie muszą być tymi marionetkami, nie muszą też walczyć z żadnymi „ciemnymi koszulkami”, bo gdy walczą, „psioczą na nich”, to działają według tych samych wzorców, co oni i w ten sposób ich i ten „ich system”… wzmacniają. A każdy człowiek może się uwolnić od bycia marionetką… to z jednej strony proste, choć z drugiej strony bywa trudne. Jeśli dla kogoś trudne bywa uwolnienie się od walki i nienawiści… Ale, gdy to się uda. zamiast walki i nienawiści pojawia się… zrozumienie i wyzwolenie…

      Lubię to

      1. Jestem ja także uważam ,że … ludzkie umysły nie muszą być tymi marionetkami, nie muszą też walczyć z żadnymi „ciemnymi koszulkami”.

        Słowa ograniczają trochę przekaz i intencję piszącego.
        Napisałam tylko jak system kontroluje i działa przez uśpionych ludzi ,którzy
        nie mają nawet świadomości tego ,że to się dzieje.

        Podobnie uważam ,że walka nie jest żadnym rozwiązaniem i nie ma sensu,wręcz przeciwnie tylko pracą ze sobą można oczyścić się z narzuconych programów ,poszerzyć świadomość i odzyskać kontakt ze swoim wyższym Ja.

        Każda jednostka ,która się obudziła i pracuje nad sobą jest przykładem dla innych.
        Jeśli jej postawa i przykład jaki daje swoim życiem zainspiruje kogoś kto jeszcze śpi to wystarczy , aby i on zaczął się wybudzać i pracować ze sobą .

        Lubię to

    2. @ADO kochana jestem Ci nieskonczenie wdzieczna za Twoja pomoc.. zareagowalas blyskawicznie.. doskonale wyczuwajac czego w danym momencie potrzebuje.. sporo racji w tym co piszesz.. jednak Jarek bardzo sie zmienil.. tak jakby system go polknal na dobre… przeszly mnie ciarki kiedy patrzac na mnie powiedzial ze ma wrazenie iz nigdy nie bylam jego zona… ten jego avatar wiele chyba wyjasnia… przeczuwalam ze moze dojsc do az tak ekstremalnej sytuacji… to jest ta wersja wydarzen z utrata dzieci i odwracaniem poteznego wiru… na szczescie w snie wszystko zakonczylo sie dobrze… nie moge wiev tracic nadziei… mysle zreszta ze sytuacja bohaterki filmu zycie ktorego nie byla .. byla znacznie gorsza… choc czuje sie teraz troszke jak ona… podejrzewam ze w moim przypadku moze dojsc jeszcze do czegos w rodzaju szantazu.. byc moze Zeta.. zreszta nie ja jedna to wyczulam… musze sie wiec mocno wziasc w garsc.. noca gdy lezalam w areszcie tuz ptrzed zasnieciem.. ujrzslam na suficie duzy srebrzysty wlaz… i wtedy urwal mi sie film…

      Lubię to

      1. „przeczuwalam ze moze dojsc do az tak ekstremalnej sytuacji… to jest ta wersja wydarzen z utrata dzieci i odwracaniem poteznego wiru… na szczescie w snie wszystko zakonczylo sie dobrze… nie moge wiev tracic nadziei… „

        Kochana Liviu Ether, wiem i czuję, że to trudne, ale ufam, czuję i wiem, że poradzisz sobie nawet z tą wersją wydarzeń…

        „wlasciwi zawsze zylam na ile to tylko bylo mozliwe na uboczu tego systemu… ale teraz musze sie w nim przynajmniej na moment porzadnie odnalezc.. by cos z niego odzyskac.. „

        Z serca życzę Ci, byś odnalazła… samą siebie i to, co masz do odzyskania, odzyskała…

        Lubię to

  3. Kochana, dokąd się teraz kierujesz? Spowrotem do Polski? Masz paszport żeby się stamtąd wydostać? Jeśli z Madrytu dasz radę przedostać się na północ Hiszpanii, możesz dołączyć na szlak Camino – to jest ten szlak który ja robiłam wcześniej w tym roku. Mają mnóstwo hosteli na tej trasie za darmo jak nie masz pieniędzy i na pewno będą w stanie Ci pomóc załatwić dokumenty, tam jest dużo organizacji charity na drodze, tylko musisz się gdzieś zarejestrować jako pielgrzym. Daj znać czy masz jak się wydostać z Hiszpanii w ogóle…

    Lubię to

    1. Witaj Am… mysle, ze mam teraz tylko jeden kierunek.. nie, nie Polska.. rozwazalam taka opcje z przemieszczaniem sie na polnoc Hiszpanii.. w kierunku kraju Baskow.. i moze nawet przylaczenie sie do baskijskich ekstremistow.. to ostatnie to oczywiscie zart… i nikt nie musi dzwonic na policje!!! tak wiec mialam w planach przemieszczanie sie na polnoc.. poprzez francje.. ale w tej sytuacji raczej nie mam na to czasu.. just… time is short.. musze jak najszybciej dotrzec tam dokad teraz zmierzam.. pozbierac sie… i odpowiednio zadzialac.. caly miniony tydzien byl dla mnie jak jedna wielka wloczega i teraz potrzebuje przede wszystkim spokoju i stabilizacji… ale roznie bywa i moze sie okazac ze Twoje informacje okaza sie dla mnie na wage zlota… albo i zycia!!! tak wiec dziekuje Ci ametystowa przyjaciolko z szmaragdowej wyspy *-*

      Lubię to

  4. z jakiegos powodu nie moge napisac tego pod notka korej dotycza te wszystkie komentarze.. a wiec pisze tutaj..

    jesli ktos chce sie ze mna skontaktowac telefonicznie… moj numer to:

    633 141 780

    kierunkowy na hiszpanie:

    0034

    udalo mi sie wreszcie dzisiaj doladowac moje konto w joigo.. jednak mimo to wciaz nie moge ani dzwonic ani wysylac sms’ow… mam rachunek, wszystko sie zgadza.. ale coz…

    przez kilka lat zylam szczesliwie bez komorki.. ale to bylo zupelnie inne zycie… tak naprawde mam ochote wyrzucic to urzadzenie i w ogole wynirsc sir stad.. nie widze zadnego sensu w dalszym tkwieniu tym systemie…

    ok, pozdrawiam wszystkich serdecznie

    p.s wyslalam do joigo zapytanie co z tym kredytem.. dlaczego nie moge wysylac smsow i odpisali mi ze mam na koncie tylko 6 centow.. nie wiem wiec co sie stalo z tymi 10 euro… skoro na rachunku wdzystko sie zgadza.. hiszpania to w chwili obecnej to una granda bonanza… chce jak najszybciej opusci ten kraj i to miasto, ale niestety musze czekac na jeszcze jedna przrsylke i tak wyjazd stad opoznia mi sie o caly jeden dzien…

    Lubię to

  5. :”W Hiszpanii jest „Al-Andalus”. Nazwa nie jest nam obca, bo pochodzi od „Wandalów” z Krakowa, którzy założyli tam państwo 250 lat wcześniej, a później przenieśli się do Afryki. W języku arabskim „Al” to przedimek określony, a litera „W” nie istnieje wcale, dlatego jest „Al-Andalus” zamiast po naszemu „Wandalus”. Od tego słowa pochodzi współczesna nazwa: „Andaluzja”.
    http://wspanialarzeczpospolita.wordpress.com/2014/07/

    Lubię to

  6. Ale nie tylko to jest problemem z Twoją komórka.Może tam w areszcie coś z nią „zakombinowali”. Zgłasza się stale jakaś hiszpańska automatyczna sekretarka 😦 i nie mozna sie do Ciebie dodzwonić.

    Lubię to

  7. Livio, dopiero teraz mogłam przeczytać o tym, co Ciebie spotkało i … jedyne co przychodzi mi na myśl w tym momencie to słowa: Witaj Siostro !
    Przeżyłam bowiem bardzo podobne doświadczenie do Twojego, wiem więc co czujesz i sercem jestem z Tobą…
    To przykre doświadczenie jednak sprawiło, że nic już nie jest w stanie mnie zaskoczyć ani złamać mojej woli, dlatego po dość długim czasie, z tej odległej perspektywy stwierdziłam, to czego wcześniej nie byłam w stanie lub – co bardziej prawdopodobne – nie chciałam zrozumieć… Jestem pewna, że i Ty dojdziesz do podobnych wniosków…
    Próbowałam się do Ciebie dodzwonić ale tak, jak Dawid wyżej napisał – włącza się hiszpańska sekretarka z niezrozumiałym dla mnie tekstem, po czym następuje sygnał jakby telefon był zajęty… ?!
    Myślę, że nie długo wszystko ułoży się tak, jak powinno 🙂
    Pozdrawiam Ciebie ciepło i serdecznie 🙂

    Lubię to

    1. Witaj Margo!!! dopiero dzisiaj w nocy znalazlam Twoj komentarz.. dziekuje za podzielenie sie swoja historia i wsparcie… wciaz sie u mnie sporo dzieje ale na szczescie sa to juz znacznie ciekawsze doswiadczenia.. postaram die je wkrotce opisac… pozdrawiam Cie serdecznie.. z miloscia.. still.. liv ❤ ~

      Lubię to

    1. Dawidzie kochany wszystko u mnie dobrze.. potrzebowalam troszke czasu aby sie zrestartowac po tym wszystkim.. jestem w naprawde wspanialym miejscu z wspanialym przyjacielem… mam dobre plany na najblizsza przyszlosc.. czuje sie znow szczesliwa… wkrotce bede miec nowy adres bloga…. raz jeszcze dziekuje Tobie i Wszyskim ktorzy mi pomogli w tym trudnym okresie… pozdrawim Was serdecznie… love….. love……… love………… !!!!!!!!!

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s