Crossroad…

ascended_masters_templar_code

komentarze z notki

La croix de Malte… my exp’s

*

Ten krzyż maltański jest mi szczególnie bliski tym bardziej, że wiąże się on bezpośrednio z Krzyżem liczb pierwszych Petera Plichty, z Krzyżem Celtyckim i runicznym kołem życia. Kiedyś napisałem na ten temat osobną notkę na MŻ. W Krzyżu Petera Plichty licz pierwszych jest wyróżniony jeden kierunek (godzina 1) – to półoś na której mieszczą się wszystkie kwadraty licz pierwszych.
Moim zdaniem Livio to bardzo ciekawe i „energetyczne” miejsce zamieszkania z tym Krzyżem Maltańskim 🙂

http://nnka.wordpress.com/2014/06/14/krzyz-zodiakalny-eneagramiczny-i-fibonacciego-wpisany-w-krzyz-liczb-pierwszych-petera-plichty/

http://nnka.wordpress.com/2014/01/05/teoria-strumieni-w-krzyzu-liczb-pierwszych-petera-plichty/

*

Hej Dawidzie 🙂
wlasnie jutro bede, a dokladniej bedziemy, ogladac to miejsce.. a dzisiaj za chwilke, inne.. tak wiec… czuje, ze w najblizszych dniach wiele sie wyjasni… to takie okno dla mnie.. pomiedzy 8 wrzesniem czyli minionym super fuulmoon’em a 13 wrzesnia… nie wiem nawet dokladnie dlaczego.. po prostu.. okno i crossroad zarazem… ok, musze leciec… do uslyszenia pozniej

*

Ciekawe te krzyże… kojarzą mi się z

http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Krzyż_Żelazny

I oczywiście podobne do tych, co mają Biali Bracia 🙂

http://www.augustagfuvenezuela.blogspot.com

<8

*

tak.. i co wciaz mnie zadziwia… od pierszego dnia pobytu tutaj.. w nowym miejscu.. wlasnie ten rodzaj krzyza jest dla mnie szczegolnie wazny i objawil mi sie na tak wiele przeroznych sposobow, ze najzwyczajniej tego nie ogarniam.. co rownie ciekawe… powiedzialam wczoraj Rakeshowi, a powtorzylam to dzisiaj rano na blogu

Livia Ether Flow | 10 Wrzesień 2014 o 12:05

ale dopiero przed chwilka zaskoczylam, ze Ra po tym jak kilka dni temu widzialam nocnym niebie pewien symbol naniosl go na papier, polaczyl z tzw. dome.. pewnego rodzaju merkaba.. a doslownie wczoraj dodal do tej grafiki tzw. REUCHE…

no i przed chwilka oswiecilo mnie doslownie, ze owa Reucha widoczna ponizej jest wlasnie jak wspomniany crossroad i okno zarazem…

The Reuche

The Reuche a

pic by Ashayana Dean&MCEO

http://azuritepress.nl.eu.org/index.php.html

http://www.arhayas.com/

choc dotarlo to do mnie dopiero gdy ujrzalam podpis

”Manu repilica Window”

….

poki co nie wiem co to znaczy, ale jestem pewna, ze cos waznego….

Rak sprostowal mnie tylko, ze po raz pierwszy o tym crossroad/window powiedzialam mu tuz prze miniona pelnia, czyli 8 wrzesnia

cdn

Advertisements

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

15 thoughts on “Crossroad…”

  1. Bardzo lubię tę piosenkę, odkąd ją po raz pierwszy usłyszałam/obejrzałam wiele lat temu (w końcu to z lat 90tych) to jakoś mi utkwiła w głowie bardzo mocno i zawsze mnie porusza jak ją znów gdzieś usłyszę/zobaczę, więc dzięki 🙂

    Dobrze widzieć że się odnalazłaś w nowym miejscu kochana 🙂

    Ametystowe pozdrowienia ze Szmaragdowej Wyspy 😉

    Lubię

    1. „Dobrze widzieć że się odnalazłaś w nowym miejscu kochana :)”

      tak, poki co nie wyobrazam sobie lepszego miejsca do zycia… za nic nie wrocilabym do Hiszpanii.. poki co nawet nie na darmowe wakacje na Ibizie… haha… ale czuje wspaniale polaczenie wlasnie z Twoja Szmaragdowa Wyspa, a takze z Cornwalia… Walia<3 w koncu to dawny okreg LOHASA:

      http://liviaspace.com/2014/09/05/the-lemurian-atlantian-legacies-my-exps/

      w ktorego to obrebie obie sie wlasnie znajdujemy

      🙂

      poki co wciaz jednak potrzebuje normalnego mieszkania, bo w tej chwili wraz z Ra mieszkamy w wynajmowanym przez niego minimalnie malym "apartamencie" za maksymalnie wysoka cene…. a opcja z mieszkaniem pod znakiem maltanskiego krzyza okazala sie niemozliwa… a dokladnie mozliwa tylko dla Ra, a nie dla mnie… coz… moze taki urok dzisiejszego dnia… 9/11… o ile ktos jeszcze pamieta? 13. rocznica zamachu na World Trade Center! je niestety 1,5 miesiaca na tzw karte.. ale pewnie znajdzie sie cos innego… i wierze ze lepszego.. i dla mnie i dla Ra.. bo poki co otrzymujemy tylko propozycje ktore sprzyjaja naszemu rozdzieleniu, a to niewlasciwy dla nas kierunek…. poniewaz… wreszcie udalo nam sie (ponownie) spotkac.. po tak dlugim czasie…. a wiec nigdy wiecej…. apart…. ahhh………….

      przede wszystkim… ciesze sie Am kochana, ze sie odezwalas i rowniez Cie pozdrawiam… z ‚mojej’ Hollylandii

      LiRa

      <13

      Lubię

      1. O, to ciekawe, nie miałam pojęcia że się znajduję w okręgu LOHASA… nawet nie wiem co to znaczy dokładnie… próbowałam odpalić te klipy do których linki wrzuciłaś w swojej notce, ale coś kiepsko idzie, może spróbuję jeszcze raz jutro. Jakbyś miała jakieś inne linki a propos tego, to chętnie przejrzę 🙂

        No i powiem Ci, że mnie podczas mojej ostatniej wędrówki przez Hiszpanię też przetrzepało ostro… wróciłam z taką bezdenną depresją, że musiałam dochodzić do siebie przez kilka tygodni… Nawet ciężko mi się było zabrać za zdjęcia i je obrobić wszystkie – jeden album obrobiłam w maju, teraz obrobiłam i wrzuciłam drugi… a mam jeszcze z cztery czy pięć… Bardzo dziwne, bo moje poprzednie wizyty w Hiszpanii były raczej pozytywne, a teraz od razu po przekroczeniu granicy francusko-hiszpańskiej nabawiłam się kontuzji która mi nie dawała spokoju do końca wędrówki, a na dodatek rozwaliła mnie ta wyprawa psychicznie doszczętnie… może Hiszpania nie jest teraz najlepszym miejscem do odwiedzania… 😉

        Dobrze mieć Cię bliżej w każdym razie ;)Trzymam kciuki żebyście znaleźli jakieś fajne miejsce, tak czy inaczej 1,5 miesiąca to nie aż tak długo i mam nadzieję że wtedy już nie będzie problemu ze znalezieniem jakiejś super miejscówy. A Holandię to i łatwiej mi będzie odwiedzić może. Jak narazie pod koniec października wybieram się na kilka dni do Francji, ale może i Holandię za jakiś czas zahaczę też, kto wie 😉 Całusy 🙂

        Lubię

      2. „O, to ciekawe, nie miałam pojęcia że się znajduję w okręgu LOHASA… nawet nie wiem co to znaczy dokładnie… próbowałam odpalić te klipy do których linki wrzuciłaś w swojej notce, ale coś kiepsko idzie, może spróbuję jeszcze raz jutro. Jakbyś miała jakieś inne linki a propos tego, to chętnie przejrzę :)””

        Hej AM, z linkami jest rzeczywiscie problem… lepsza opcja to sciagnac te video np. za pomoca Torrenta… o ile to dla Ciebie dobra opcja.. ze swojej strony postaram sie zrobic cos w rodzaju skryptu, ale to mi troszke zajmie… mam tez inny extra pomysl i nadzieje, ze jeszcze przed tegoroczna gwiazdka projekt ten ujrzy swiatlo dzienne…

        ahh.. dodam tylko, ze Ty znajdujesz sie w samym centrum ex LOHASY.. tak jak to widac na ponizszej mapce:


        by Ashayana Dean/MCEO

        choc mapka ta nie jest zbyt szczegolowa i dokladna…

        w kazdym badz razie ja znajduje sie raczej na samym obrzezu.. czyms w rodzaju pogranicza… widzialam nawet wczoraj tutaj cos w rodzaju sciany, bardzo niezwyklej sciany… ale w tej chwili pomine dalszy opis… zbyt trudne do przelozenia na slowa….

        „No i powiem Ci, że mnie podczas mojej ostatniej wędrówki przez Hiszpanię też przetrzepało ostro… wróciłam z taką bezdenną depresją, że musiałam dochodzić do siebie przez kilka tygodni… Nawet ciężko mi się było zabrać za zdjęcia i je obrobić wszystkie – jeden album obrobiłam w maju, teraz obrobiłam i wrzuciłam drugi… a mam jeszcze z cztery czy pięć… Bardzo dziwne, bo moje poprzednie wizyty w Hiszpanii były raczej pozytywne, a teraz od razu po przekroczeniu granicy francusko-hiszpańskiej nabawiłam się kontuzji która mi nie dawała spokoju do końca wędrówki, a na dodatek rozwaliła mnie ta wyprawa psychicznie doszczętnie… może Hiszpania nie jest teraz najlepszym miejscem do odwiedzania… ;)”

        nie mialam pojecia, ze tak przezylas te ostatnia hiszpanska podroz… ja jeszcze w Polsce, przezd wyjazdem do Hiszpanii.. mowilam, a takze pisalam na blogu, ze czuje iz to moze byc dla mnie bardzo trudna podroz… wyczuwalam jakis ciezki ladunek jakby pod ziemia.. cos do uwolnienia… ialbo ujmujac inaczej.. cos w rodzaju ciezkiego supla, wezla… no i popatrz.. jak w ostatnich miesiacach w Hiszpanii wyskoczyl mi na wierzch wlasnie watek hiszpanskich wezlow karmicznych i jak to wszystko polaczylo sie z Melchizedekami….

        „Trzymam kciuki żebyście znaleźli jakieś fajne miejsce, tak czy inaczej 1,5 miesiąca to nie aż tak długo..”

        tak, jedno szczescie ze Ra zaraz po moim przyjezdzie zalatwil kiklka formalnosci, przede wszystkim zameldowal mnie u siebie.. zalatwil troszke spraw urzedowych… bo ja zupelnie nie mam do tego glowy… tak wiec dzieki temu teraz mam tylko te 1, 5 mca 🙂

        sprostuje tylko, ze wczoraj troszke namieszlama w pierwszej w swoim komentarzu piszac o normalnym mieszkaniu, bo w gre dla nas wchodzi tylko normalne, a to pod znakiem maltanskiego krzyza mialo byc tylko na bardzo krotki czas… jednak ta opcja nie wypalila, ale pojawily sie inne mozliwosci.. zaraz po tym jak zamiescilam komentarz odezwal sie wlasciciel jednego z mieszkan na wynajm… cena ta sama co tu, okolo 500 euro per miesciac, ale mieszkanie wieksze i lepsze, a nie jak tutaj tylko klitka nad kawiarnia… no i ten czlowiek nie chce tak jak z reguly wszyscy dwumiesiecznej kaucji a tylko jednomiesiecznej… a to spora roznica… 500 eur a nie 1000.. a do tego 5oo za mieszkanie z gory… a czasami dodatkowe 500 dla posrednika…. ale ok….. zostawiam ten watek…

        „Dobrze mieć Cię bliżej w każdym razie ;)Trzymam kciuki żebyście znaleźli jakieś fajne miejsce, tak czy inaczej 1,5 miesiąca to nie aż tak długo i mam nadzieję że wtedy już nie będzie problemu ze znalezieniem jakiejś super miejscówy. A Holandię to i łatwiej mi będzie odwiedzić może. Jak narazie pod koniec października wybieram się na kilka dni do Francji, ale może i Holandię za jakiś czas zahaczę też, kto wie 😉 Całusy :)”

        ahh, Francja… z nia tez czuje szczegolne polaczenie.. choc dotyczy to zwlaszcza MontSegur.. i wciaz nie konca mi wiadomo czemu… Lourdes… wciaz mnie tam ciegnie jakby jakis magnes mnie sciagal…

        przy okazji.. widzialas te przecudowna francuska wersje Pieknej i Bestii?
        pisalam o niej w notce poswieconej ciekawym filmom:

        http://liviaspace.com/2014/08/26/21119/

        Moc teczowych buziakow i do uslyszenia

        🙂

        Lubię

      3. Am, znalazlam jeszcze cos takiego.. moze Cie zainteresuje:

        Unseen Forces: Michael Tsarion

        ~

        Emerald Isle

        Published on Nov 15, 2013

        http://www.michaeltsarion.com/

        +++Duality within the Knights Templar+++

        Emerald Covenant vs. Luciferian Covenant:

        … The Mission of Jeshua, John and Miriam later resumed between 559-608AD, when the Quest for the Holy Grail, the Atlantian Conspiracy and the hunt for the Arc of the Covenant Gold Box and star gate tools continued in the drama of King Arthur and the Knights of the Round table.

        KING ARTHUR & THE KNIGHTS OF THE ROUNDTABLE:

        King Arthurus, or „Arthur” was born from a Druidec Maji Grail King lineage originally from Nohasa and later exiled to Lohas Atlantis (The current day U.K.). Arthur and his selected Signet Council ”Knights” were commissioned to fulfill the Emerald Covenant Mission that Jeshua, John the Baptist, Miriam and the Essene Maji were unable to complete due to the Hyksos-Hassa King raids in the 23 AD Essene Divide. Arthur’s legendary sword „Excalibur” was a battle sword fashioned to hold the Staff stargate tool from the Arc of the Covenant Gold Box. which Arthur and Victorous (son of Meridan) retrieved from the Vale of Pewsey in England, where John and Miriam had buried it in 23 AD.

        Victorous, son of Meridan, came to be known as „Merlin” Arthur’s Vizier and court mystic in the Arthur Legends. Victorous’ father Meridan was a Knights Templar Annu-Melchizedek Black Arts Occultist, his mother was of a Celtec Maji Grail King line originally from Lohas Atlantis. Victorous’ life and service to King Arthur were overshadowed by the struggle of „good vs. evil” that existed within his genetic programming. Arthur’s wife Guinevere was of a Celtic Maji Grail King line originally from Lohas Atlantis. Guinevere’s sister Saeane, not Guinevere, was the lover of Arthur’s imposter Knight „Sir Lancelot,” a Luciferian Knights Templar sent in to sabotage the Emerald Covenant Mission. Knights Templar Annu-Melchizedek races intentionally distorted true Arthurian period history. Teachings of the RRTs and Star Gate Signet Councils were hidden in occult secret societies of the Knights Templar. The historical realities of the Maji Grail King lineage and Arthur’s Emerald Covenant Mission were intentionally „re-written Nihiruian Anunnaki style,” romanticizing Victorous („Merlin”) and other characters that assisted the Knights Templar in undermining Arthur’s Emerald Covenant Mission.

        ~ from: Page 315 „Voyagers II: Secrets of Amenti”

        by: Ashayana Deane (aka: Anna Hayes)

        [MCEO = Melchizedek Cloister Emerald Order]

        post scriptum:

        +++ The 12 Primary Star Gates

        of our Universal Templar Complex are:

        12D Lyra Aramatena
        11D Lyra Aveyon
        10D Lyra Vega
        9D Andromeda Mirach
        8D Orion Mintaka
        7D Arcturus Bootes
        6D Sirius B
        5D Pleiades Alcyone
        4D Sol (our Sun)
        3D Planet Earth
        2D Epsilon Eridanus
        1D Theta Orion

        „Everything is dual; everything has poles; everything has its pair of opposites; like and unlike are the same; opposites are identical in nature, but different in degree; extremes meet; all truths are but half-truths; all paradoxes may be reconciled.”

        — The Kybalion

        http://www.kybalion.org/kybalion.php?…

        Lubię

      4. dorzuce tutaj zapisek dotyczacy doswiadczenia z nocy z 6 na 7 wrzesnia 2014

        mialam tej nocy bardzo ciekawe, a pod pewnym wzgledem wrecz niesamowite doswiadczenie… zaczne od tego, ze w pewnym momencie zauwazaylam, ze wlosy na mojej glowie ulozyly sie w taki sposob jakby wyszly spod reki jakiegos niewidzianego fryzjera… zaciekawilo mnie to bardzo… i rozmieszylo zarowno mnie jak i Ra… haha… doszlam jednoczesnie do wniosku, ze bardzo mi takie uczesanie pasuje… a chwilke pozniej zaczelam widziec bardzo ciekawe energetyczne wzory w przestrzeni dookola siebie… i pelno energetycznych linii.. co niezwykle… po raz pierwszy w zyciu (o ile dobrze pamietam) udalo mi sie bez problemu chwytac te energetyczne… powiedzmy plazmiczne twory w dlonie i zatrzymywac na chwile, a takze przesuwac te energetyczne linie.. dolsownie sterowac nimi.. przypomnial mi sie przy okazji moj sen o szmaragdowej wodzie (Emerald Guardian Dome area) w ktorej znajdowalo sie pelno zapisow… niczym w wodnej matrycy.. a ja bez problemu je moderowalam i przeprogramowywalam… Tak bardzo mnie w tym momencie zachwycilo to doswiadczenie z umiejetnoscia chwytania energetycznych obiektow, ze rozentuzjazmowana zbieglam na dol, na taras…

        cdn..

        Lubię

  2. Wow, dzięki kochana za te wszystkie informacje! Cieszę się też, że wszystko się układa i masz kogoś kto ogarnia tematy urzędowe… wierz mi, dla mnie to też koszmar i zawsze się cieszę, jak ktoś inny może się tym zająć… 😉

    Nie przejmuj się tym skryptem, ja się postaram ściągnąć jakoś te klipy i na pewno niedługo je obejrzę. A z tym tekstem który wkleiłaś jeszcze poniżej swojego komentarza, to mnie zaskoczyłaś. Pamiętam, że jednym z niewielu miejsc w którym czułam jakieś połączenie w Hiszpanii był maleńki kościółek, który założyli właśnie… Knights Templar. Był naprawdę maleńki, ale najchętniej przesiedziałabym w nim resztę dnia. Stał w nim też portret Jezusa, który stylistyką skojarzył mi się z portretami St Germain, jeśli wiesz jaką stylistykę mam na myśli. I jeszcze parę rzeczy z tego tekstu który wkleiłaś wyskakuje mi dość mocno… W każdym razie, ciekawe jak pewne rzeczy odżywają po tej mojej hiszpańskiej wędrówce, rzeczy które były od kilku lat w jakimś letargu… wygląda na to, że znów jakaś journey within mi się rozkręca… 🙂

    „Beauty and the Beast” wygląda uroczo, pamiętam jak o niej pisałaś wcześniej i jest na mojej liście. Ja w międzyczasie obejrzałam inną baśń, „Maleficent”.

    Bardzo fajna wersja, choć totalnie pozmieniali prawie całą historię „Śpiącej Królewny”, ale myślę że warto, bo ciekawą historię skonstruowali z fajnym przesłaniem. Jak nie widziałaś jeszcze, to obejrzyj, powinno Ci się spodobać. Baśniowe całusy posyłam i życzę pięknych snów 🙂

    Lubię

    1. „Wow, dzięki kochana za te wszystkie informacje! Cieszę się też, że wszystko się układa i masz kogoś kto ogarnia tematy urzędowe… wierz mi, dla mnie to też koszmar i zawsze się cieszę, jak ktoś inny może się tym zająć… ;)”

      taak… choc we wczesniejszych planach mielismy pierwsze spotkanie wlasnie dzisiejszego dnia.. 13 wrzesnia… ale wszystko potoczylo sie inaczej, znacznie inaczej.. choc juz w jednym z moich teczowych snow snilam o tym, ze opcja z naszym hiszpanskim spotkaniem moze nie dosjc do skutku, albo i beda ogromne, czy wrecz paranormalne przeszkody:

      http://liviaspace.com/2014/07/08/rainbow-dreams/

      jeszcze w Hiszpanii mialam tez problem z obejrzeniem Twoich zdjec z hiszpansko francuskiej podrozy, bo akurat w tym czasie padl moj laptop (i juz nie powstal) a na komorce ogladanie zdjec przy mega wolnym necie to kompletna porazka… ale dzisiaj wreszcie zajrzalam do Twoich albumow na Zenfolio:

      http://allaen.zenfolio.com/

      przy okazji zagladajac raz jeszcze do wczesniejszych zdjec, zwlaszcza tych z Wloch…

      cudowne…

      a to kilka moich fotek dla Ciebie z wczorajszego spacerku po parku…

      whiteblack feather in rainbow sunlight

      znalazlam tez teczowe opakowanie po gumach z twarza z Armin’em van Buuren’em

      a potem na stronce AvB znalazlam taka zabawna wersje piramidki Maslow’a

      haha

      🙂

      dodam, ze zdjecia sa zrobione tylko komorka, a wiec nienajlepsze, ale to dzisiejsze i niby przypadkowe szczegolnie mi sie podoba.. choc robiac je nie mialam pojecia, ze moje odbicie w szybie jest widoczne dla aparatu:

      „„Beauty and the Beast” wygląda uroczo, pamiętam jak o niej pisałaś wcześniej i jest na mojej liście. Ja w międzyczasie obejrzałam inną baśń, „Maleficent”.”

      obejrze koniecznie, moze nawet dzisiejszego wieczora.. tym bardziej, ze Rak juz jakis czas temu proponowal mi ten film… so…..

      nice saturday/caturday ev dear Am..

      miauuu

      😉

      Lubię

  3. No to nieźle się zgrałyśmy, bo ja dziś byłam na długim spacerze żeby odwiedzić mój ulubiony kawałek lasu z pozostałościami starego celtyckiego grobowca i też po drodze zebrałam piórko, tylko że moje było blueblack… nie zrobiłam zdjęcia jednak i zostawiłam je w grobowcu. A spowrotem wzięłam z kolei taki kamyk, który zwrócił moją uwagę kiedy robiłam zdjęcie rosnącemu tam muchomorkowi… taka exchange 😉 No i po powrocie zobaczyłam Twoje zdjęcia i to z piórkiem… i się uśmiechnęłam 🙂 Dzięki za fotki, bardzo lubię… i to ostatnie też fajne – lubię takie urbanistyczno-lustrzane klimaty, zresztą pewnie zauważyłaś. No a moje zenfolio ostatnio trochę zaniedbałam, więc muszę się wziąć i ponadrabiać zaległości, bo jeszcze dużo zdjęć czeka do wrzucenia! Aleśmy się tu rozpisały… niedługo będziemy się musiały przenieść do nowego posta, tak nam się tu rozwinęło…

    Enjoy Maleficent i w takim razie pozostaje mi życzyć nice SUNday… my feather sister… 😉

    Lubię

    1. „No to nieźle się zgrałyśmy, bo ja dziś byłam na długim spacerze żeby odwiedzić mój ulubiony kawałek lasu z pozostałościami starego celtyckiego grobowca i też po drodze zebrałam piórko, tylko że moje było blueblack… nie zrobiłam zdjęcia jednak i zostawiłam je w grobowcu.”

      Hej.. dopiero teraz znalazlam czas, aby cos napisac… tak, niesamowite zgranie.. tym bardziej, ze ja piszac swoj komentarz w pierwszej chwili napisalam blueblack feather… powiedzialam nawet do Rakesha, ze caly dzien jestem niezle zakrecona.. to byl akurat 13 wrzesien… ale to bylo raczej takie pozytywne zakrecenie… zupelnie inne niz 11.. dzien pod znakiem maltanskiego krzyza… i tutaj ciekawostka… moja uwage zwocil wczoraj kolejny maltanski krzyz:

      by Ashayana Dean/MCEO

      widzialam te mapke wczesniej niejeden raz, ale wciaz jakos pomijalam ten maltanski krzyz przypisany Lirze Aveyon…

      ok, mysle, ze cd napisze w osobnej notce…. bo tej nocy udalo mi sie polaczyc ze soba kilka istotnych faktow.. przeniose tez komentarz dotyczacy Szmaragdowej Wyspy do osobnego wpisu..

      ah, dodam tylko, ze w zwiazku z Lira ponownie przypomnial mi sie Twoj sen. o ktorym w pazdizerniku 2010 pisalas:

      “A co do Livii, to bardzo mi się skojarzyło to imię z tym moim snem kosmicznym w którym otwierał się portal i właśnie jakieś imię mi się nad ranem tłukło po głowie, ale nie mogłam go sobie dokładnie przypomnieć i właśnie tylko kojarzyłam coś na pograniczu Livii, Lirii, Olivii czy czegoś w tym stylu… ;)”

      a to moja odpowiedz:

      tak, kojarze ten sen i wiem, ze pytalam, czy ten portal nie ma przypadkiem jakiegos zwiazku z gwiazdozbiorem Liry.. Hmm.. Zastanawiajace te zbiezosci.. coraz bardziej czuje, ze istnieje miedzy nami jakies polaczenie, moze nawet dosc istotne..///

      http://liviaspace.com/2013/12/07/06-12-2013/

      i to tyle w tej chwili… moc szmaragdowych pozdrowien i do uslyszenia kochana

      <13

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s