Crystal Energy Flow and.. South Pole

22 maart 2015

juz nad samym ranem.. doslownie jakbym plywala w krysztalach.. w oceanie crystal liquid light.. ahh.. w pewnym momencie poczulam, ze otwieram sie niczym muszelka.. choc skryta we wnetrzu przepieknie rozowego koralowca… tak jakby w jego wnetrzu ukryta byla sekretna podwodna grota… az po zupelnym otwarciu sie.. wydalam z siebie na swiat przesliczna perelke.. ktora juz po chwili… rowniez sie otworzyla. wytryskujac z siebie cudowny swietliscie perlisty deszcz… niczym fontanna.. trudno chyba o wyzszy poziom fizycznej ekstazy niz ten… kiedy cale cialo przenika ekstatyczny dreszcz.. i kiedy doslownie cale ja rozplywa sie w tej najwyzszej ekstazie… usta wypelnia slodki miod… niczym plynne zlote swiatlo… przenikajace kazda komorke… cud… choc tak naprawde to jest takie glebokie… ahh…. spring of delight.. just… 

w kazdym badz razie doswiadczenie to przypomnialo mi o krysztalowych narodziniach i..

coral

a juz po zasnieciu… w czasie snu.. znalazlam sie.. na biegunie podudniowym… wow…

pamietam, ze wyladowalam tam tak jakby najzupelniej normalnym samolotem… a potem… znalazlam sie w czyms w rodzaju szklanej bazy, albo obserwatorium, choc takim bardzo futuristic… choc w sumie tutaj przyszlosc miesza mi sie z odlegla przeszloscia.. w kazdym badz razie nie przypominam sobie teraz aby byl tam ktos oprocz mnie.. choc miga mi delikatnie postac mezczyzny w szarym garniturze… w jednym ze snow zabral mnie do wnetrza ziemi.. w innym spotkalam go tak jakby w kosmicznym obserwatorium… z ktorego przygladal sie Lirze? to takie dziwne.. spotkania z ta postacia..  wciaz nie rozumiem kim on tak naprawde jest.. choc po raz pierwszy przypomnial mi sie w zwiazku z doswiadczeniami zwiazanymi z Nowym Meksykiem (i am rainbow too)… hmm.. Wracajac jednak do ostatniego snu… pamietam, ze patrzylam przez szklane sciany na zewnatrz i widzialam jak lody Antarktyki zaczynaja sie roztapiac… kurczyc.. i  jak stopniowo odslania sie ukryty dotad lad… choc teraz jednak o zupelnie odmienionym zarysie.. najbardziej poruszyl mnie widok tak jakby zgnilej trawy… bylo w tym nawet cos bardzo poruszajacego… gleboko serce dotykajacego… w ogole caly sen wydawal sie taki bardzo realistyczny.. ten widok odmienionej Antarktyki.. jakby bardziej deja vu… déjà visité.. déjà vécu?

co ciekawe te zgnile antarktyczne trawy znow mi przypomnialy o moldawicie, o ktorym wspominalam ostatnio w takich notkach jak Szmaragdowe Wibracje oraz 20 maart 2015 — Total Solar Eclipse Time ten specyficzny zielonkawy kolor, za ktorym akurat szczegolnie nie przepadam.. choc pamietam bardzo ciekawa dyskusje nt moldawitu, ktora wywiazala sie jeszcze na ST pod notka o moich doswiadczeniach z kamieniem faraonow:

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/my-egypt/kamien-faraonow-moldawit-i-inne-niezwykle-mineraly-komentarze-z-salonu-tajemnic/

takze po przebudzeniu sie z tego snu widzialam przed soba cos co okreslam mianem krysztalowych drzwi.. choc bedacych tez troszke jak lustro.. tym razem widzialam przed soba wyraznie kilka nakladajacych sie na siebie drzwi… tak jakbym wracajac do swiata jawy musiala powrocic przez nie wszystkie.. po prostu caly system przejsc… nie wiem jak to lepiej opisac…

takze sny.. od kilku nocy jakby bardzo wielowymiarowe… jakbym w tym samym czasie snila wiele snow.. niby nic w tym nowego, ale po prostu bardziejintensywnego i wrecz fizycznego.,..

a juz poznym wieczorem… niesamowity powrot do doswiadczen z matrycami rzeczywistosci…

siedzialam w pokoju dziennym jedzac pozna kolacje i rozmawiajac z ra.. kiedy nagle ujrzalam intensywny deszcz sciekajacy z gory na dol.. choc szybko zrozumialam, ze to energetyczny deszcz… widywalam juz podobne opady wczesniej… raz okreslilam taki deszcz mianem prana rain.. to bylo wrecz przecudowne.. choc ten deszcz wygladal nieco inaczej.. byl ciemniejszy i do tego opadal niezwykle szybko.. po prostu mega speed… i kiedy tylko sie na nim koncentrowala mialam wrazenie, ze zaraz mnie pociagnie ze soba ta energia i wylece z ciala… kiedy jednak patrzylam tak jakby poprzez ten deszcz ukazal sie przede mna ogromny ekran… na ktorym widzialam zorganizowany ruch kolorowych energii.. tak jakby kilka szybko wirujacych skreconych spirali.. utworzonych tak jakby z trzech pasm.. w kolorze zlota, turkusowo szmaragdowym oraz magenta.. i momentalnie przypomnialo mi sie Khundaray, o ktorym pisalam w Rainbow Makers 2 w tych wirujacych kolorowych spiralach bylo cos jeszcze.. czego nie potrafie teraz sprecyzowac.. wkazdym badz razie wszystko ukladalo sie w okreslony wzor.. troszke jak zapis binarny a troszke jak tzolkin majow… powiedzialam wiec do tego ekranu… ok, widze cie… i ze cos mi chcesz przekazac, ale mimo iz bardzo bym chaciala.. wciaz nie bardzo rozumiem.. a wlasciwie prawie wcale… przekaz mi prosze cos co zrozumiem.. i wtedy na ekranie utworzylo sie ladne kolorowe serce… niby banal.. jednak.. w samym srodku tego serca pojawil sie ogromny jasny blysk.. i tu doslownie skojarzenie z diamentem… diamentowe drzwi… ow blysk niczym strzala polecial w moja strone.. jednak po drodze przybral postac jakby mini tornada… zatrzymal sie jednak w polowie drogi.. i wtedy wlasnie przez moment mialam wrazenie, ze widze kogos…

cdn

Advertisements

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

7 thoughts on “Crystal Energy Flow and.. South Pole”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s