Indigo Blues

Moj komentarz z notki

Tajemnica Dzieci Indygo

Mialam jedynie dokonczyc tlumaczenie tekstu i tak jak napisalam w poprzednim komentarzu z pewnych powodow zostawic na moment pewne sprawy… jednak.. odniose sie tylko do ponizszego fragmentu:

W mlodym wieku Indygo beda miec przecieki z rownoleglej Ziemi, poniewaz maja 2 rodzaje pamieci aktywne jednoczesnie. Moga sie rowniez rodzic z duza pamiecia reinkarnacyjna, aktywna zanim jeszcze otworza oczy i zaczna mowic ●

no coz, z jednej strony to niezwykly DAR, a z drugiej… niezly CIEZAR.. wlasnie te 2 rodzaje pamieci jednoczesnie.. i nic dziwnego, ze takie osoby laduja szybko w szpitalach psychiatrycznych z podejrzeniem o rozdwojenie jazni, czy tez schizofrenie.. sama z tego powodu przeszlam prawdziwe pieklo i wiem co mowie.. i abstrahujac tu nawet od kwestii INDYgo… w kazdym badz razie nieraz plakalam do poduszki, ze lepiej gdybym tego wszystkiego nie widziala i mogla sobie zyc tak jak wiekszosc ludzi… stapajacych mocno po Ziemi, a nie jak ja.. wciaz jedna noga TU a druga gdzies TAM… a czasem nawet w wielu miejscach jednoczesnie.. Z czasem nauczylam sie z tym zyc, abolutnie nie wierzac w to ze to jakas choroba, a jedynie wglad w nieco szerszy zakres rzeczywistosci.. tak wiec szybko odrzucilam wszystkie tabletki, choc musialam to poczatkowo czynic po kryjomu.. w zwiazku z umowa ze jak nie bede brac tabletek w domu i pod kontrola mamy to znow bede hospitalizowana.. Wiedzialam jednak, ze tabletki w niczym mi nie pomagaja, a jedynie bardziej mi szkodza.. a wlasciwie to mnie zabijaja, odcinajac mnie od mojej DUSZY! A wiec mysle, ze dobrze rozumiem osoby przechodzace przez podobny dramat..  Jednak na szczescie udalo mi sie postawic na swoim… koncentrujac sie tez w duzym stopniu na pomocy innym, tym ktorzy zdawali sie byc ewidentnie w gorszym polozeniu niz ja (chocby zwierzeta skazane na okrutna rzez)… I w zwiazku z tym.. z rzezniami, ale tez tak bardziej ogolnie w tym temacie… Opisywalam juz kiedys to doswiadczenie, ale je przypomne, a mianowicie..

W dziecinstwie, przy czym z maksymalnym nasileniem w wieku 13 lat.. slyszalam nocami niesamowite dzwieki, jakby splywajace do mnie z calego Kosmosu.. tak jakby otwieralo sie wtedy jakies KOSMICZNE OKNO.. i mimo zamknietych okien w domu dobiegaly mnie z przestrzeni kosmicznej odglosy przypominajace dzwieki z głebi oceanu – kosmicznego oceanu. Mialam tez wtedy wrazenie, ze je na pewnym poziomie rozumiem.. i ze kosmos oddycha i ze jest zywy.. to bylo naprawde niezwykle i wtedy faktycznie czulam sie glebiej polaczona z camym centrum – ZRODLEM – bedacym jednoczesnie moim PraDomem

the-collective-evolution-ii5

to bylo naprawde niesamowite.. niczym plynny przeplyw kosmicznej energii.. flow.. choc ktos moglby powiedziec, ze to co slyszalam to po prostu harmonia sfer, albo gwiezdna muzyka… 

Niestety niemal rownie czesto, choc juz nad samym ranem, a doslownie tuz przed wschodem slonca – kiedy tak jakby na krotki moment otwieralo sie cos w rodzaju ogromnej bramy… mialam wrazenie ze splywaja do mnie dzwieki, ale juz nie z calego kosmosu, ale za to z calej Ziemi.. przy czym te  wczesniejsze dzwieki w tym momencie tak jakby byly blokowane…. odcinane? mam wrazenie, ze chodzilo o bardzo krotki i zarazem magiczny czas pomiedzy Zachodem WENUS a Wschodem SLONCA.. Przy czym przewazal wsrod nich tak jakby jek.. Zawierajacy w sobie ogromny smutek i cierpienie.. potworne… doslownie jakbym slyszala glosy wszystkich cierpiacych, chorych, mordowanych i konajacych istot.. ludzi, zwierzat.. i ogolnie calego zywego i czujacego istnienia… doprawdy smutna i wrecz przerazajaca byla ta.. Piesn Ziemi… i byc moze w duzym stopniu potegowana przez odglosy dochodzace z ziemskich rzezni.. poczawszy od tej znajdujacej sie najblizej mnie… po prostu pieklo na ziemi… jako, ze uboj tradycyjnie odbywa sie wlasnie tuz przed wchodem slonca.. przeczytalam o tym w ksiazce Marii Grodeckiej (Wegeterianizm, zmierzch swiadomosci lowcy) kiedy bylam juz wegetarianka.. jednak ksiazka ta wywarla na mnie ogromne wrazenie.. a nawet bardzo mi wtedy pomagajac.. w chwili kiedy w moim otoczeniu nie bylo zadnych innych wegetarian.. i w 100% potwierdzajac moje odczucia..  Znalazlam w niej takzeten przerazajacy fakt, amianowicie, ze wiele zwierzat zabijanych jest wlasnie w tym najbardziej niezwyklym momencie dnia – tuz przed wschodem slonca.. tak jakby owa krwawa ceremonia odprawiana wlasnie w tym czasie miala za zadanie skalac nie tylko swietosc tej chwili (wschodu slonca), ale i energie calego dnia???

cowtearing

        Przede  wszystkim  uderzała  okoliczność,  że  widzę  nie  po  prostu  ubój  zwierząt,  lecz  jakiś  tajemniczy  rytuał,  uświęcone  biblijne  złożenie  ofiary.  Przede  mną  znajdowali  się  nie  zwykli  rzeźnicy,  lecz  kapłani,  których  role  były  najwidoczniej  dokładnie  podzielone.  Rola  główna  należała  do  rzeźnika  uzbrojonego  w  broń  kłującą; wspomagał  zaś  go  cały  szereg  służebników:  jedni  trzymali  zabijane  zwierzęta, utrzymując  je  ciągle  w  stanie  pionowym,  inni  nachylali  jego  głowę  i  zaciskali  otwór  gębowy. [ Zwierzę  musi  stać. Po  co?  Po  co  przy  tak  długim,  a  nie  szybkim  zabijaniu?  Ponieważ  jest  to  „proceder”,  „ceremonia”  sprawiania  jak  najstraszliwszych  cierpień  istocie  mordowanej.  „Duszę”, sedno  uboju  żydowskiego  stanowi  sprawianie  cierpienia,  a  „stanie”  ofiary  przynależy  do  systemu  jej  powolnego  konania. „Ofiara”  koniecznie  musi  być  strapiona,  udręczona,  znużona  –  musi  się  „dusić”  jak  tefarim  w  oliwie.  Każdy,  kto  czuł  kiedyś  ogólną  słabość  (nagłą  chorobę)  wie,  jak  się  chce  wówczas  „położyć”, „spocząć”,  „odetchnąć”.  Zabór  zaś  krwi  przez  dokonywanie  powolnych  ukłuć  musi  powodować  straszliwe  wymęczenie  ofiary,  potworne  osłabienie,  wycieńczenie.  „Prawie  cała  krew  uszła”,  „pozwólcie  się  położyć”,  „nogi  nie  trzymają”,  „nie  mogę  ustać”,  „padam”…  „Stój!”  i  mechanicznie  nie  pozwalając  ugiąć  się  kolanom  ofiary  pomocnicy  głównego  rzeźnika  („mogiela”)  siłą  zmuszają  do  stania  dziecko – jagnię. Zatem,  podczas  uboju  cielęcia,  jakby  obejmując  umierające  powoli  zwierzątko,  muszą  wyraziście  czuć,  jak  w  ich  ręku  drży  i  bije  się  w  konwulsjach  rogate  dziecię,  krowi  chłopczyk,  mały  byczek. 

Ubój  cechowało  szczególnie  wyszukane  okrucieństwo  i  niesamowita  potworność. 

powyzszy cytat zaczerpnelam z bloga:

https://wiernipolsce.wordpress.com/2012/07/07/5564/

„Pytaniem nie jest to, czy mysla, czy potrafia mówic, ale to, CZY CZUJA BÓL.”

An ultra-orthodox Jewish man swings a chicken over his head Thursday, Sept. 16, 1999 in Mea Shearim, the ultra-orthodox neighborhood in Jerusalem, as he prays, performing the Kaparot ceremony in which it is believed that one transfers one's sins from the past year into a chicken. The ritual is performed before the Day of Atonement, Yom Kippur, the holiest day in the Jewish year which falls on Monday, Sept. 20. The chicken is then slaughtered and given to the poor. (AP Photo/Ruth Fremson)

An ultra-orthodox Jewish man swings a chicken over his head Thursday, Sept. 16, 1999 in Mea Shearim, the ultra-orthodox neighborhood in Jerusalem, as he prays, performing the Kaparot ceremony in which it is believed that one transfers one’s sins from the past year into a chicken. The ritual is performed before the Day of Atonement, Yom Kippur, the holiest day in the Jewish year which falls on Monday, Sept. 20. The chicken is then slaughtered and given to the poor. (AP Photo/Ruth Fremson)

to, ze chodzi o jakis rytual to rzecz oczywista.. ja bym dodala, ze chodzi wrecz o rytual czarno magiczny.. co obrazuje doskonale powyzsze zdjecie.. przychodzi mi tu tez na mysl Sciana Placzu, chociaz bardziej ta, o ktorej pisalam w notce przejscie ziemi, pamiec wszechswiata i doswiadczenia okoloporodowe laczy sie z tym takze Mekka Trance jak i caly system ”BLACK HEART

Znalazlam ten info na temat zakazu uboju rytualnego w Polsce, a tu niestety przykra niespodzianka

Od 1 stycznia 2013 roku, po uprawomocnieniu się wyroku Trybunału Konstytucyjnego do 12 grudnia 2014, na terenie Polski obowiązywał całkowity zakaz uboju religijnego bez ogłuszenia.

10 grudnia 2014 roku TK uchylił wyrokiem zakaz dokonywania uboju rytualnego. Zakaz ten zdaniem Trybunału naruszał wolność religii i sumienia

http://pl.wikipedia.org/wiki/Szechita

i tu mi sie przypomnial moj sen kiedy pewni kaplani odprawiajacy podobny potworny krwawy rytualny mord staneli na mojej drodze.. skojarzylam ich z negatywnymi melchizedekami.. to bylo cos tak potwornego, ze w stanie shock and horror doslownie mnie wyrzucilo ze snu.. przypomnialam tez sobie, ze podobne istoty znecaly sie nade mna w dziecinstwie.. a potem, ze dopadly mnie w domu pod pieczecia melchizedeka…

opisalam ten sen w notce

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2014/07/08/rainbow-dreams/

Placz Ziemi

Chyba z 2 lata temu znalazlam pewne nagranie NASA

The ‚Voice’ of our Earth

na ktorym slychac nieco podobne dzwieki, do tych ktore sama kiedys slyszalam.. a wsrod nich jakby rzewny glos wolajacych o pomoc wielorybow.. cos tak poruszajacego do glebi, ze nie sposob tego opowiedziec…

przypomnialy mi sie tez moje doswiadczenia ze STUDNIA (z reguly ciezkie i zwiazane ze smutkiem, poczawszy od pierwszegosnu).. ktore niedawno powiazalam z tym o czym mowi Ashayana, a mianowicie o Cyklu Smutku

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/02/08/w-sprawie-ashayany-i-nauk-wolnosci/

przypomnialam o tym niedawno w notce o Idigo

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/05/19/tajemnicadzieci-indygo/comment-page-1/#comment-45021

i powrocily do mnie takze slowa z materialu Ra.. o braciach i siostrach w radosci i smutku.. i o tym, ze ponoc niektorych wedrowcow, nawet tych z najodleglejszych zakatkow wielowymiarowego wszechswiata, przyciaga tutaj wlasnie placz i wolanie o pomoc.. istot, ktore znalazly sie wpotwornych tarapatach.. i w ten sposob tu trafiaja, czasem samemu sie w tym wszystkim zupelnie zatracajac (o co wyjatkowo latwo).. i mysle, ze jedna z takich osob, a nawet jestem tego pewna – byl Robert Monroe.. i ze naprawde bardzo chcial pomoc innym znalezc droge wyjscia, ale ze i w jego przypadku (chodzi o jego projekt) doszlo do (naukowo militarnego) przejecia.. i podobnie jest chyba wlasnie z dziecmi Indygo..

Indigos have a healing mission. The most important thing we, the Indigos, have to do, has to do with using our breath and our ability to make tones, which is speech or song, and allow ourselves to serve as living conduits of frequency, very specific frequency. We have a gift to bring to the planet that the human population alone, the 12-strand DNA, cannot do, even at their best. Indigos can hold and anchor more frequency.

~ E’Asha Ashayana (Morocco, 2005)

http://indigos-facebook-group.org/ascension-mechanics.html

z jednej strony maja tak wazna misje, a z drugiej strony jakby wszystkie zle moce byly przeciwko nim w zmowie…

i patrzac chocby na to jak wyglada tzw. SZABLON DNA.. na mysl przychodzi mi nic innego tylko MATRYCA… choc biologia molekularna to absolutnie nie moja mocna strona.. jednak jesli dojdziemy do tego, ze wszystko to przede wszystkim program… w programie.. program.. 

i jeszcze cos a propos MILOSCI.. sporo sie teoretyzuje na jej temat, ale jak np. w praktyce powinna wygladac milosc w przypadku ot chocby tego pieska zamknietego w klatce i oczekujacego w kolejce na wiwisekcje?

beagle-lab

Moim zdaniem w takim przypadku Najwyzszym Przejawem MILOSCI jest po prostu OTWARCIE KLATKI

livia

 

Reklamy

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s