My Independence Day

earthlove

Komentarz z notki

Przebudzenie Krola Jahwe

Pociagne tutaj watek wybuchu z notki;
https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/05/22/cern-13-tev/comment-page-1/#comment-45588

powiedzmy, ze taki wybuch nie bylby wcale najgorszym rozwiazaniem..

zwazajac na fakt jak bardzo przeciaga sie ten kosmiczny dramat – ta mega pokrecona gra – i wciaz nie widac jego rozwiazania… a tak – szybkie boom i po krzyku.. blyskawiczne wyzwolenie wielu istot.. game over.. de finito… libertad! ale co jesli cos pojdzie nie tak? i swiadomosc tych istot zamiast uwolnienia dozna jeszcze wiekszego cierpienia i uwiezienia?ponadto nie kazdemu taka opcja z calkowita utrata pamieci jak i co wiecej w ogole calkowitym unicestwieniem musi odpowiadac.. no, ale jesli w gre weszlo by tylko unicestwienie tu w tym felernym time-matrixie.. bez utraty czegokolwiek na czym tylko nam zalezy i co chcemy zatrzymac.. i blyskawiczne przejscie poza – na druga strone.. byc moze kogos to zaskoczy, ale mialam juz takie mysli, ktore pokrywaly sie ponadto z szokujacymi wrecz i to nawet jak dla mnie informacjami ze strony grupy okreslajacej siebie po prostu mianem – frontu wyzwolenia swiadomosci.. i wiem, ze istnieje taki plan.. aby wyciagnac z tej gry cala czujaca swiadomosc w szybki i jak najbardziej bezbolesny sposob, aczkolwiek rzecz jasna w jak najbardzie nielegalny.. cos na zasadzie uwalniania zwierzat z klatek w ramach dzialan ALF i oprozniania laboratoriow doswiadczalnych.. tak, niejeden raz to za mna chodzilo i patrzac na to jak wadliwie skonstruowany jest ten time-matrix i to doslownie z gory w dol.. doslownie jak w przyslowiu mowiacym ze – ryba psuje sie od glowy.. i mniejsza nawet o to, czy to wszystko zostalo celowo uwzglednione w grze, czy doszlo do jakiejs akcji strojanowania przy uzyciu back door, czy tez shakowania systemu.. jakos nie bardzo jestem przekonana co do tego – choc naprawde chcialabym byc – ze bezustanne latanie tego matrixa, czy odbudowywanie utraconych nici DNA w jego obrebie ma jakis glebszy sens.. zwazajac chocby na to co sie dzieje powyzej… a z tego co mi wiadomo tam jest jeszcze wiekszy dramat.. mozna wiec powiedziec, ze caly te wielowymiarowy time-matrix znajduje sie w stanie glebokiego zawirusowania, czy wrecz ciezkiej choroby.. zostaly oczywiscie wpuszczone – z ogromnym trudem, ale sie udalo – antywirusy – cos tam im sie udalo zdzialac, choc wiele z tych jednostek ledwo tu przetrwalo.. hmm.. tak wiec gdyby miec pewnosc, ze takie boom uwolni szybko i sprawnie cala czujaca swiadomosc z tej zainfekowanej klatki i przeniesie do wolnej strefy to nie mialabym zawahania.. tym bardziej, ze mialam wizje procesu mogacego przypominac wlasnie takie ‚boom’ i calkowie wyjscie poza.. bylo niczym wielki blysk swiatla.. czy tez przejscie przez wielki sloneczny blask.. i nawet jesli byl to jedynie przeskok na jakis wyzszy poziom wciaz tego samego matrixa – to jednak byla to jak najbardziej pozytywna, czy wrecz cudowna zmiana.. natychmiastowa ulga i uczucie blogiego wzniesienia.. choc nie wiem jakiego momentu w czasie dotyczy to ”wspomnienie” no i jak to sie ma do tego co ponizej?

Ana
3 Lipiec 2015

A co jeśli CERN wygra? Jeśli jednak dojdzie do WYBUCHU?
Jedyna różnica między tymi dwoma dramatami polega na tym, że jeśli Ziemię spotkałby los podobny do Maldeka, gęsto zaludnione układy gwiezdne Syriusza i Plejad Gęstości -2 również zostałyby zniszczone z powodu ich połączenia z Korytarzami Amenti. Kataklizm tej wielkości spowodowałby upadek całego naszego 15-to wymiarowego Matriksu Czasu; Uniwersalny Kompleks Systemu Gwiezdnych Wrót implodowałby doprowadzając do potężnej „Super Nova” (dosłownie wybuchu, jak w przypadku gwiazd -przyp. tłum.) wszystkich głównych galaktyk w naszym Matriksie Czasu. Jeśli taki dramat miałby miejsce, świadomość wcielona tam zostałaby dosłownie zredukowana do „gwiezdnego pyłu” lub do jednostek nierozróżnialnej świadomości, bez formy odczuwającej pamięci. Legiony Upadłych Aniołów mają nadzieję znaleźć azyl w innych systemach sąsiednich Matriksów Czasu, jeśli ich działania niespodziewanie zapoczątkowałyby takie wydarzenie.

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/about/emerald-guardians/freedom-teachings-2/cykl-otwarcia-gwiezdnych-wrot/

hmm, no wlasnie wydaje mi sie, ze to jednak inna para kaloszy.. podobnie jak i te ISKRY i zaplony wychodzace ze strony Zosi P, czy Fioletowego Plomienia feat Project Cheops, a wszystko to w imieniu Jahwe.. no i oczywiscie CERN z Tanczacym Shiva na czele… mam wrazenie, ze to na czym im zalezy to na takim bardzo doraznym sprzatnieciu tego wszystkiego co im nie pasuje – w ramach realizacji tzw. planu oczyszczania.. inny rodzaj planu wielkiego sprzatania ziemi posiada COBRA, choc to juz nieco inna melodia… W kazdym badz razie kazdy z tych planow jest w gruncie rzeczy dosc katastroficzny… ten Cobry tez jako ze z tego co mi wiadomo wiaze sie z jakims wstrzasajacym wydarzeniem po ktorym wiele osob bedzie potrzebowac pomocy i uzdrowienia, a niektorzy doswiadcza ponoc w tym czasie silnego szoku… hmm.. to brzmi naprawde mocno.. choc niby juz po wydarzeniu wszystko ma sie zmienic na lepsze… coz.. czasami nie ma zbyt wielkiego wyboru…

W kazdym badz razie to do czego sama zmierzam – jest pozbawione jakiegokolwiek watku destrukcyjnego.. cruelty free..  jest jak bardzo szybki blysk – zmiana fazy.. i juz jestesmy wolni… i tak jak w wizji z przejsciem przez sloneczny blask – towarzyszy temu natychmiastowe poczucie duzej ulgi i uniesienia… po prostu naturalna ekstaza… i mysle, ze na tym wlasnie polega natura prawdziwego wniesienia…

i jesli tylko cos takiego jest wciaz mozliwe w obrebie tego time-matrixu, w ktorym wlasnie jestesmy – tak tu, pozdrawiam – to jestem jak najbardziej za.. tyle, ze wraz z cala moja grupa swiadomosci dalam sobie w tej sprawie pewien maksymalny czas.. tzn. jesli proces uzdrowienia tego matrixu nie przyniesie do tego wyznaczonego momentu zadnych rezultatow.. a stan chorobowy zacznie sie przeradzac w bolesna agonie – to pozostaje akcja

radical cut

Swoja droga w zacytowanym tekscie Ashayany jest mowa o innych time-matrixach.. no wlasnie.. sama kiedys opisywalam (w 2007 albo 2008 r) pewne doswiadczenie z przeskakiwaniem – jak to okreslilam – do innego wszechswiata.. pamietam, ze udalo mi sie tego dokonac w ostatniej chwili.. robiac doslownie jakby wielki skok.. choc bylo to wowczas jedyne wyjscie.. i wiem, ze do owego wybuchu doszlo w ramach jakiego ogromnego konfilktu.. w ktorym stanelam po stronie zycia i ochrony tego skazanego na smierc swiata.. ale nie bylam w stanie juz nic zrobic.. grupa oponentow byla silniejsza, bardziej bezwzgledna… udalo mi sie jednak uciec przed wybuchem – obiecujac sobie wtedy, ze ostrzege istoty w innych swiatach przed tego typu dramatem i ze zrobie co w mojej mocy, aby do czegos podobnego juz nigdy wiecej nie doszlo.. pamietam, ze energia wybuchu miala w sobie potworna, wrecz demoniczna moc.. a swiatlo, w ktore wskakiwalam ot niczym ryba w wode.. odmienna energie.. bardziej pozytywna… tyle w kazdym badz razie pamietam.. i co ciekawe.. niczym w deja vu.. znow mamy bardzo wybuchowy czas..  sciera sie ze soba wiele frakcji co widac choby na przykladzie wspomnianej ”wojnie o dyski” czy upadlych aniolkow w natarciu (galaktyczna mafia;).. co wiecej szykuje sie wspomniane juz wczesniej ”wydarzenie”… po ktorym wszystko ma sie radykalnie zmienic, w tym drastycznie zmiejszyc liczba ludzkosci (hmm, jakbym slyszala Majow przed grudniem 2012, choc z tym koncem kalendarza majow chodzilo tak naprawde  o Illuminati Masterplan).. choc mam tutaj na mysli ”wydarzenie” ogolnie o ktorym mowia rozne zrodla.. do tego sporo sie mowi o wrzesniu 2015, trwaja przygotowania na powrot krola.. i ogolnie szykuje sie cala masa niesamowitych zdarzen, a tak naprawde.. w duzym stopniu – ostatecznego zwiedzenia mas..

Pisalam juz niejeden raz, ze czuje sie w szczegolny sposob zwiazana z Lira, Syriuszem.. Ziemia… oczywiscie.. jak najbardziej.. kilka razy snila mi sie Andromeda jako moja gwiezdna matka.. no i moj gwiezdny Avalon..  jest oczywiscie wiecej polaczen.. jednak tak ogolnie od dawna czuje, ze przybylam tu raczej z bardzo, bardzo daleka.. Chociaz teraz jestem na Ziemi, ktora jak najbardziej kocham..

wczoraj znow sie zachwycilam letnimi lakami Hollylandii.. pelnymi cudowych kwiatow i zapachow.. przypominajacymi mi letnia lake w Gaja Garden, ahh… cudo..

tak wiec doceniam jak najbardziej uroki zycia na Ziemi i potrafie sie nimi cieszyc.. oh tak.. choc z drugiej strony juz po chwili dostrzegam padnietego ptaka, rozdeptane slimaki, itd.. i jakos caly czar pryska… i gdyby tylko to wszystko moglo wygladac przynajmniej tak jak w wycieczce w przyszlosc u Monroea.. ladnie sie zreszta pokrywajac z moimi wizjami/wspomnieniami… i gdyby tylko z tego wszystkiego zostal wyjety ow toksyczny element brutalnosci, ktory szybko niweczy kazdy stan sielskosci… a wiem, ze chocby lancuch pokarmowy moze funkcjonowac na zupelnie innych zasadach.. bez wzajemnego pozerania sie, bez bolu i bestialskiego unicestwiania.. polegajacy po prostu na cudownej, czesto ekstatycznej wymianie…. wiem, ze to mozliwe i bardzo tego pragne…

 I z takimi wlasnie myslami obudzilam sie dzisiaj nad ranem.. w sumie po zaledwie dwoch godzinach snu.. mocno niewyspana, ale nie mogac juz ponownie zasnac.. a kiedy juz mi sie na moment udalo przysnac.. mialam bardzo dziwny sen.. ze zostalam z dwoch stron zaatakowana przez najblizszych czlonkow mojej rodziny!!! w sumie tylko za to, ze wyrazilam na pewien temat swoje zdanie.. przy czym najwiekszy cios nadszedl ze strony matki.. po prostu szok!!! zwlaszcza kiedy walnela mnie doslownie tak, ze ostatnie co zapamietalam to unoszace sie resztki spalonego papieru… albo zweglonego ciala.. chociaz.. posrod tego wszystkiego zaczal sie wylaniac niesamowity widok.. cudownie turkusowe niebo, przechodzace w odcien indygo.. jakiego jeszcze w zyciu nie widzialam.. i na jego tle – jedno, ale jakze niesamowite drzewo.. cale w intensywnie rozowo magentowym kwiecie.. i juz w trakcie wybudzania sie powiedzialam ze lzami w oczach sama do siebie.. ahh.. to jest..

NOWE DRZEWO ZYCIA

to byl naprawde tak cudowny choc jednoczesnie prosty widok – niczym widokowka z raju..

choc po chwili powrocil bol.. silny bol po prawej stronie szczeki od ciosu, ktory zadala mi w snie M…. jednak bardzo szybko ustapil.. dziwne, hmm… przy okazji w ciagu kilku ostatnich dni przysnil mi sie doslownie ten sam senny watek.. jakby odtworzony z tasmy… konkretna data – 24 lipca.. choc reszte zachowam na razie dla siebie bo zdaje sie ze tylko mnie, albo przede wszystkim mnie dotyczy ten dziwny watek senny… choc nie wiem dlaczego 24, a nie np. 14, ktory ma dla mnie specyficzne znaczenie i co ciekawe w 2012 roku wlasnie tego dnia – 14 lipca – mialam jeden z najbardziej niesamowitych snow w zyciu – o ogromnym kosmicznym tree of life… i teraz tak sobie mysle nad tym drzewem z mojego snu… w kontekscie Kathara Grid, ale jeszcze nie potrafie czegos uchwycic.. dlaczego w kolorze magenta, choc tu wracaja doswiadczenia z 12 12 13 i GWL activation, Montsegur..

hmm…

i jeszcze taka mysl, w sumie nie nowa, bardziej przypo-mnienie, a mianowicie.. ze z jednej strony wspaniale, ze budzi sie w nas wieksza swiadomosc i ze wiecej sobie przypominamy.. choc z drugiej strony.. z tego co zauwazylam.. tworzy to czesto tylko wieksze obciazenia i dramaty… po prostu zycie w klatce i bycie karmionym wciaz ta sama kaRma.. jest chyba jednak o wiele bardziej znosne.. dopoki nie ma sie swiadomosci.. ze poza klatka istnieje inny i wiekszy swiat – swiat wolnosci… dopoki nie ma sie swiadomosci jak bardzo upokarzajace i ciasne sa to klatki..  i zdazylam juz poznac sporo osob, ktore z jednej strony maja duza swiadomosc.. a z drugiej.. jakby wlasnie w zwiazku z tym.. jedynie bardziej sie wewnetrznie szamocza…. bo z jednej strony w teorii tak wiele wiedza, a z drugiej jak to zastosowac w praktyce – juz nie…

hmm.. tak ogolnie.. to moze sie po prostu nie wyspalam.. a moze w tym szalenstwie jest metoda, haha.. i mysle, ze chyba.. tak.. jako ze przypomnialam sobie cos co przypomniec sobie mialam.. hurra.. libertad i czas na najbardziej zajebiste wakacje pod multimatrixowym sloncem, a moze juz  poza..

lets go!

787dd384f64bd0214a2631c41a463b78

livia ether flow

❤ 😉 ❤

Advertisements

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

8 thoughts on “My Independence Day”

  1. jakos nie bardzo jestem przekonana co do tego – choc naprawde chcialabym byc – ze bezustanne latanie tego matrixa, czy odbudowywanie utraconych nici DNA w jego obrebie ma jakis glebszy sens.. zwazajac chocby na to co sie dzieje powyzej… a z tego co mi wiadomo tam jest jeszcze wiekszy dramat.. mozna wiec powiedziec, ze caly te wielowymiarowy time-matrix znajduje sie w stanie glebokiego zawirusowania, czy wrecz ciezkiej choroby.. zostaly oczywiscie wpuszczone – z ogromnym trudem, ale sie udalo – antywirusy – cos tam im sie udalo zdzialac, choc wiele z tych jednostek ledwo tu przetrwało..

    Bo w tym procesie który opisujesz Livio jako swoje nad nim refleksje zderzamy się z tym co stoi za doznaniem dworzanina gdy stwierdza że : Król jest nagi .

    Nachodzą mnie czasami podobne rozterki , gdyż nie umiem podwiesić się pod żadną szkołę /dającą samozadowolenie / skutkiem zmiecenia niewygodnych tematów pod dywan .

    Takie samooszukiwanie nazywam zastojem , a nie rozwojem . A refleksje że to co się dzieje na Ziemi wyraża stan otaczającego nas kosmosu jest mi od dawna bliska .

    Załączam film który bardzo spójnie i w przystępny sposób ukazuje mechanizmy prowadzące do takiej jakości , jaką przejawia przeciętny człowiek i jaka nas otacza .

    Pozdrawiam

    marek

    Lubię to

    1. Hej Marku, ciekawe ze wlasnie tutaj dodales swoj komentarz.. jako ze przysnil mi sie dzisiaj sen bedacy tak jakby kontynuacja snu o NOWYM DRZEWIE ZYCIA.. tyle, ze teraz tym drzewem byla wielka stara jablonka z ogrodu mojej babci, ktora w dziecinstwie byla dla mnie niczym druga matka i raz nawet uratowala mi zycie… a dokladniej jej – szmaragdowo zlote swiatlo.. doprawdy niesamowite.. tym bardziej, ze wlasnie dzisiaj 14 lipca przysnil mi sie ten sen, ale opisze go w nowszej notce.. Dodam tez najnowszy tekst ze strony Theresy Talei, ktory wczoraj zauwazyl na jej stronie Ra… naprawde ciekawy.. dotyczacy miedzy innymi falzywego swiatla.. Dzieki za podzielenie sie cennymi refleksjami i filmik.. rowniez pozdrawiam 🙂

      Lubię to

  2. To cofnięcie w czasie / historii ludzkości / nasze Babcie – często będące naszymi drugimi Mamami przekonuje mnie o degeneracji współczesnych czasów , gdyż takich Istot jest obecnie coraz mniej .

    Moja ze strony mamy przeżyła 97 lat , wychowała dziewięcioro dzieci , zmieniła swą twarz w słońce , gdy nie chciałem przyjąć od niej zbyt drogiego podarunku , a w wierszu który miał odzwierciedlić jej piękno – nazwałem ją Jabłonią .

    Czasem nadaje się na tej samej fali .

    Pozdrawiam

    marek

    Lubię to

  3. Dodam tez najnowszy tekst ze strony Theresy Talei, ktory wczoraj zauwazyl na jej stronie Ra… naprawde ciekawy.. dotyczacy miedzy innymi falzywego swiatla.

    Wspomniałem na Twoje słowa i pomyślałem może Ona / Livia / potrafi delikatnie poruszyć ten temat , który omijam od kilku lat , nie będąc pewien czy potrafię wystarczająco ogólnikowo przedstawić płynące z niego konsekwencje .

    Od lat rozmyślam nad naszą bezradnością , po śmierci ciała fizycznego , w stosunku do pułapek zastawionych na nas przez krzewicieli fantomowego porządku rzeczy .

    Czasem , rozumiem to jako najgłębszy aspekt naszego dramatu . W większości udręczeni stresem egzystencji oraz traumą umierania z łatwowiernością poddajemy się opiece fantomowych przewodników ustawiających nas do cyklu recyklingu.

    A zabawa po ” śmierci ” w zagubione stworzenie i opiekuna zaczyna się od fety światła .
    Z tym że dla nas nierozróżnialnego w zakresie iż to emanujące astralną miłością , przypomina tak naprawdę światło rtęciówki lub żarówki led – a nie energię miłości.

    Mam nadzieję że nie urażając Cię zwróciłem Twoją uwagę , na wartość i subtelność tematu pojmowania i odbioru dostrzegalnych w kosmosie barw.

    marek

    Lubię to

    1. a w wierszu który miał odzwierciedlić jej piękno – nazwałem ją Jabłonią

      niesamowite i piekne.. dla mnie babcia byla jak druga matka.. mialam z nia bardzo, bardzo dobre relacje.. a z matka i z ojcem niestety od samego poczatku – wielki dramat, ale rozumiem ze nie bylo im latwo i nie mam do nich o to zalu..

      Wspomniałem na Twoje słowa i pomyślałem może Ona / Livia / potrafi delikatnie poruszyć ten temat, który omijam od kilku lat, nie będąc pewien czy potrafię wystarczająco ogólnikowo przedstawić płynące z niego konsekwencje

      w sumie po to wlasnie zamiescilam notke;

      EXPOSING THE WHITE LIGHT LIE And Revealing The NATURAL BLUE FLAME As Our First Step Toward ASCENSION

      https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/07/14/exposing-the-white-light-lie-and-revealing-the-natural-blue-flame-as-our-first-step-toward-ascension/

      majac zamiar stopniowo ustosunkowac sie do poszczegolnych watkow, bo jak widac chodzi tu o bardzo rozne i rozniaste rodzaje swiatla.. co na wstepie okreslilam bardzo krotko, a mianowicie, ze swiatlo swiatlu nie rowne.. i absolutnie mnie nie uraziles Marku.. naprawde postrzegamy te kwestie bardzo podobnie, podobne mamy watpliwosci, etc.. choc czytajac Twoje slowa:

      Mam nadzieję że nie urażając Cię zwróciłem Twoją uwagę, na wartość i subtelność tematu pojmowania i odbioru dostrzegalnych w kosmosie barw.

      tak sie zastanawiam, czy moze przypadkiem czegos nie zamotalam, a moze faktycznie czegos nie dostrzegam 🙂 bo przeciez taki jest wlasnie cel tego wpisu – EXPOSING THE WHITE LIGHT LIE – aby zwrocic wieksza uwage na te wszelkie subtelnosci.. i przypomne tu tylko na poczatek moje doswiadczenie sprzed wielu lat, ktore opisalam kiedys na forum D Icke’a

      21 lip 2011, 12:06

      widziałam kiedyś jak ludzie tuż po śmierci sami wchodzili na pokład tzw. szaraków.. jak to możliwe? rzecz w tym, że te zagubione duszyczki lgnęły do światła emitowanego przez ten pojazd.. lgnęły do pierwszego lepszego światełka jak ćmy.. zmierzały do niego z nadzieją, że tam spotka ich coś dobrego, ale po przekroczeniu pewnego punktu były wssysane na pokład i tam zamykane w czymś w rodzaju wielkich słojów.. zresztą i ja na moment trafiłam do takiego pojemnika, a dokładniej moje ciało eteryczne.. udało mi się jednak uciec, rozbijając wcześniej ten ‚słój’ siłą woli, chciałam też ratować innych, ale mi się to nie udało.. ci ludzie nie mieli już ciał fizycznych, a ich ciała eteryczne zostały podstępem przejęte… obiecałam sobie wtedy że nie zostawię tego w spokoju…………….

      a to odpowiedz Uzuli Undine

      22 lip 2011, 17:09

      Livio Ether, gdy zaistnieje możliwość, proszę rozwinąć tu kwestie, o których wspomniałaś, to jest, umieszczanie ciał zielonych i niebieskich pęków istot ludzkich wraz z innymi w specjalnych enklawach aktywnych w częstotliwościach odpowiadających wymiarom czwartemu i piątemu oraz kwestię dotyczącą „Wielkiego Atraktora”.

      „Rozpuszczenie” ów „słoja” jest możliwe, jednak wymaga ono użycia odpowiedniej mocy ciała niebieskiego pęku czakry gardła, wspomaganego przez ciało pęku indygo. Pełny asortyment możliwości ciała niebieskiego pęku pozwala również na intensyfikację skupienia, podczas którego możliwe jest przemieszczenie – teleportowanie istot słabszych do „obszaru” „tymczasowo” bezpiecznego w wymiarze piątym. Gratulacje.

      http://davidicke.pl/forum/om-healing-zaproszenie-do-astralnej-dojarki-t7647.html

      dodam tylko, ze kiedy mi sie to przydarzylo, przed wieloma laty, nie mialam jakiegokolwiek pojecia, ze inni ludzie przezywaja cos podobnego i ogolnie o falszwym swietle.. nie mialam na ten temat jakikcholwiek zewnetrznych informacji..

      A zabawa po ”śmierci” w zagubione stworzenie i opiekuna zaczyna się od fety światła .
      Z tym że dla nas nierozróżnialnego w zakresie iż to emanujące astralną miłością, przypomina tak naprawdę światło rtęciówki lub żarówki led – a nie energię miłości.

      dokladnie.. i tak wlasnie je odebralam – to swiatlo.. podobnie je zreszta nazywam… gdybym jednak wtedy nie podazyla za pewna zmarla istota nie mialabym okazji tego zobaczyc na wlasne oczy!

      ale ok.. sprobuje sie stopniowo i bardziej szczegolowo odniesc do poszczegolnych kwestii poruszonych przez TT… mysle, ze to chyba dobra okazja aby przypomniec co nieco i wyciagnac z tego jakies swieze wnioski.. i zapraszam do dzielenia sie.. skopiuje jedynie te komentarze do notki

      EXPOSING THE WHITE LIGHT LIE And Revealing The NATURAL BLUE FLAME As Our First Step Toward ASCENSION

      https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/07/14/exposing-the-white-light-lie-and-revealing-the-natural-blue-flame-as-our-first-step-toward-ascension/

      🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s