Kosmiczny Lancuch Pokarmowy, Bledne Wzorce, Ying&Yang jako symbol falszywej rownowagi, etecera

Sierpień 16, 2015 o 16:41 Ina pisze:
Czy ktoś z was to pojmie. Najpierw słyszę, że budzi się moja świadomość do życia wiecznego, życia w prawdzie, potem że Bóg jest moją świadomością. Myślę, że od dawna wierzyłam w życie wieczne i to że życie nie kończy się na tej ziemi, myślałam, że wracamy do źródła. Tymczasem u Barbary Marciniak dowiaduję się, że inne byty żywią się naszą świadomością, łącznie z Bogiem – no koszmar. Pisałam już kiedyś, że duch jakiegoś zmarłego dziecka próbował przez fale radiowe przekazać, że jesteśmy okradani z naszych energii /na you tube było. Energetyczne wampiry normalnie.

Czy oni mają za mało energii w kosmosie?

https://nnka.wordpress.com/2015/08/13/odlaczenie-matrixa-a-koniec-swiata/#comment-50968

Livia Ether Flow 2015/08/16 at 16:09 | In reply to Ina

A kto powiedzial, ze lancuch pokarmowy konczy sie na Ziemi? Cala Droga Mleczna, zwlaszcza w 3D jemu podlega.. a to tylko maly fragment wiekszej rzeczywistosci..

Łańcuch pokarmowy, łańcuch troficzny – szereg organizmów ustawionych w takiej kolejności, że każda poprzedzająca grupa (ogniwo) jest podstawą pożywienia następnej. Wiążą one ze sobą producentów, konsumentów i reducentów w poszczególnych biocenozach. Łańcuchy troficzne tworzą sieć zależności pokarmowych. Dzięki nim możliwy jest obieg materiii przepływ energii w ekosystemach (zob. struktura ekosystemu).

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81a%C5%84cuch_pokarmowy

34849_136624869702180_788812_n1

Co wiecej naczelnym wzorcem wzajemnego pozerania sie i energetycznego wampiryzmu jest tak bardzo uwielbiany przez wielu i traktowany jako najwzysza swietosc tzw ”FLOWER OF LIFE”, ale na te tematy praktycznie nie ma z kim porozmawiac.. a niestety przyczyn upadku i blednych wzorcow, z ktorych z kolei wynika bledne postepowanie nalezy szukac miedzy innymi na poziomie tzw. swietej geometrii..

Tak wiec jesli nie uwzgledni sie w procesie zrozumienia tych podstawowych poziomow budowy naszej rzeczywistosci – mozna w kolko macieju szukac przyczyny – dlaczego jedna noga sie chwieje, a druga stoi prosto

😉

oczywiscie to sie tyczy tylko tych, ktorzy w ogole szukaja przyczyn

I co do powyzszego zainteresowanych odsylam do serii Amenti Project poczawszy od

AMENTI PROJECT, Legacy of the Lost, Amsterdam (Class 12)

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/04/27/28248/

Amenti Project, Milky Way Mysteries

What is the 666 BeaST configuration?

• The 666 configuration has to do with a series of 6-Gates. One of them is plugged into Appolyon, a star in the 6 position of the YHVH system that carries the encryption over from the Fall side of the Wesedak Matrix, a particular Fall system referred as the Yod Hey-Vod-Hey System. The other 6-Gates are Procyon and the Fallen part of Sirius B.

• Another symbolic meaning of the 666 is that there are 3 sets of the Bloom of Doom.
They all are on the 6 positions and they all have 6 flowers and 6 flower petals.

There is a smaller one that connects into the Abaddon Matrix and one that connects into the Sagitarius A OberYon Matrix, both of which are the Procyak Matrix, and there is another one on the other side that plugs into the YHWH Matrix and the Wesadak side of the adjacent Eckasha’s Ecka-Veca Black Hole System.

5. Where was the Yod-Hey-Vod-Hey or the YHWH Matrix formed?

• In the Wesadak System. It is connected to the Fallen part of the Rajhna/Procyus star that is now called Abaddon, which is at the center of the Milky Way. They have not found that one yet.

This set of Chandra images shows evidence for a light echo generated by the Milky Way’s supermassive black hole, a.k.a. Sagittarius A* (pronounced „A-star”).

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/04/28/amenti-project-legacy-of-the-lost-amsterdam-class-11/

o ying&yang jako symbolu falszywej rownowagi wspominalam w ponizszym komentarzu:

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/08/04/significant-events-2015/comment-page-1/#comment-46334

wiele razy poruszalam tez kwestie axion seal 666, ktora wciaz jest obarczona wieksza czesc ludzkosci i tu polecam zwlaszcza;

Amenti Project, Mother Codes in the DNA vs 6:6:6 seed atom and death-genes, Amsterdam (Class 10)

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/05/01/amenti-project-amsterdam-class-10/

oraz

666 Templar Axion Seal and Great Pyramid

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/01/06/666-templar-axion-seal/

Pieczec 666 zwana jest tez inaczej

KLATWA YHWH

niestety praktycznie nikogo jakos nie interesuje ta kwestia.. co to wlasciwie znaczy i czy mozna sie tego pozbyc.. a takze jak ochronic przed tym swoje potomstwo.. a jest to mozliwe.. zeby nie przenosic tego wirusa dalej.. i co wiecej bez tego i kilku innych rzeczy nie ma nawet mowy o jakimkolwiek wzniesieniu.. mimo najlepszych checi.. no chyba ze w wyniku wyzszej ingerencji, ale ta sie zdarza wyjatkowo rzadko… po prostu tak to juz jest ustawione, ale mozna rzecz jasna probowac inaczej.. i ok, niechaj kazdy idzie wlasna droga

🙂

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/08/15/katharzy-templariusze-i-swiety-graal/comment-page-1/#comment-46391

pozniej dodam ciag dalszy, jako ze poruszalam te kwestie w wielu innych miejscach

livia

Reklamy

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

38 thoughts on “Kosmiczny Lancuch Pokarmowy, Bledne Wzorce, Ying&Yang jako symbol falszywej rownowagi, etecera”

    1. ZASLYSZANA HISTORIA

      Czas: nieokre’slony, noc… uwolnilem sie z ciala stosujac zwykla metode… zadnego sygnalu… mam wiec do wyboru r’ozne mozliwo’sci… postanawiam, jezeli to mozliwe, samodzielnie wr’oci’c do BB… ident: „BB, KT-95″… rozciagnalem sie… przej’scie przez pier’scienie odbylo sie bez przeszk’od, potem ruszylem do skraju rzadkiej mgly w Strefie Przej’sciowej… zaczal do mnie dociera’c niewyra’zny percept BB, wiec zastyglem w bezruchu… to byla niespodzianka… BB znajdowal sie tuz pode mna. Zmatowialy i tak mocno zamkniety, ze nic dziwnego, iz trudno go bylo odnale’z’c.
      Otworzylem sie i zaczalem wibrowa’c. (Cze’s’c BB, wr’ocilem.)
      BB otworzyl sie nieznacznie, a potem rozja’snil. (Och, juz prawie stracilem nadzieje, ze wr’ocisz. Czyzby’s utknal w swoim ludzkim ciele?)
      Zakolysalem sie lekko. (Zdarza sie.)
      Nie mialem perceptu, ze my’slal o AA, a nie chcialem podejmowa’c tematu jego przyjaciela, dop’oki on sam tego nie zrobi. W tej sytuacji byla to drazliwa rota, a nie mialem odpowiedzi, kt’orej szukal. O ile w og’ole bylo jakie’s rozwiazanie tego problemu. Aby zacza’c co’s robi’c, wyciagnalem sie, wykonalem ze trzy szybkie obroty i wr’ocilem, wywijajac zakretas.
      BB sfaldowal sie. (Co to bylo?)
      (Takie sobie ‚cwiczenie.)
      Otworzyl sie. (Na KT-95 mamy gre, w kt’orej robimy podobne rzeczy. Chcesz spr’obowa’c?)
      Rozja’snilem sie. (No pewnie!)
      Zakolysal sie lekko. (Spr’obuj robi’c to, co ja, nic poza tym.)
      Odwr’ocil sie, zawirowal, a ja rozciagnalem sie za nim. Pilnowalem sie go, jak tylko moglem, co przypominalo trzymanie sie wysmarowanej tluszczem ‚swini na tafli lodu, z ta r’oznica, ze w tym przypadku l’od byl tr’ojwymiarowy, nie, znacznie gorzej – mial wiele wymiar’ow. A wiec wirowali’smy, zatrzymywali’smy sie, startowali’smy, poruszali’smy sie – to powoli, to zn’ow szybko, mijali’smy rozblyski dziwnych percept’ow, pedzili’smy ku l’sniacemu slo’ncu i przenikali’smy przez nie, krazyli’smy wok’ol gromadek postaci, kt’ore wydawaly sie zdziwione naszym widokiem. Przez caly czas kurczowo trzymalem sie identu BB, tak jak ostatni w szeregu lyzwiarz trzyma sie jadacej przed nim osoby. Zanurzali’smy sie w chmurach i wynurzali’smy sie z nich, wchodzili’smy w pasma energii, kt’ore odbieralem jak podmuchy goracego i zimnego powietrza, jak elektryczne wstrzasy, przenikali’smy przez mury wspanialego miasta o wielu wiezach. Balem sie, ze nie zdolam juz dluzej trzyma’c sie jego identu, balem sie, ze je’sli odpadne, zgubie sie calkowicie. BB zatrzymal sie raptownie i zn’ow znale’zli’smy sie w rzadkiej mgle zewnetrznej otoczki Ziemi. Caly sie trzaslem.
      BB wibrowal z ozywieniem. (‚Swietna zabawa, co?)
      Zamigotalem silnie. (Tak, ‚swietna. Kto ja wymy’slil?)
      BB zbladl. (Wymy’slil?) (Skad sie ona wziela?)
      Sfaldowal sie. (Och, nie wiem. Zawsze byla. Je’sli chcesz, mozesz zapoczatkowa’c zupelnie nowa. Najwieksza frajda to doda’c, w ‚srodku lub na ko’ncu, co’s nowego, taka niespodzianke. Rozumiesz?)
      (Tak. My, ludzie mamy podobna zabawe, nazywamy ja „id’z za przewodnikiem”.)
      BB rozja’snil sie. (No wla’snie, „id’z za przewodnikiem”. Dobrze ci szlo. Musisz czesto sie w to bawi’c.)
      Zamigotalem. (No, nie, ostatnio sie w to nie bawilem. Ale latalem na samolotach i to mi pomoglo.)
      BB zbladl, a ja m’owilem dalej. (A przy okazji, co sie dzieje, je’sli nie zdazysz zrobi’c obrotu lub zgubisz ident?)
      Zakolysal sie mocno. (Przegrywasz.)
      (A co sie dzieje z tymi, kt’orzy przegrywaja?)
      BB migotal. (Nie mam o tym zadnej roty. Oni nie wracaja juz do gry. M’oj percept m’owi, ze sie gubia.)
      (I nie odnajduja sie?)
      (No, jak juz powiedzialem, juz nie wracaja do gry, a wiec nie mam o tym roty. Czesto w grupie jest okolo setki bawiacych sie. Fajna zabawa, co?)
      (Tak.) Zadalem ostatnie pytanie. (A to, przez co przechodzili’smy – co to takiego?)
      BB sfaldowal sie. (O tym nie mam roty. Nikt nie zaprzata sobie glowy takimi drobiazgami, to tylko zabawa.)
      Ladna mi zabawa. Mialem wyra’zny percept, co by sie stalo, gdybym w czasie gry zgubil ident BB. Przegralbym i zagubilbym sie. Jestem pewien, ze nie potrafilbym odnale’z’c drogi. Na szcze’scie nie zgubilem sie, ale na przyszlo’s’c mam nauczke, zeby nie bra’c udzialu w grze, kt’orej nie znam, zwlaszcza je’sli bedzie to gra z KT-95. Pozostawala do rozstrzygniecia jeszcze jedna kwestia:
      co wyniknelo z naszej gry? Jakie byly skutki dzialania energii, kt’ora tak lekkomy’slnie zuzyli’smy na bezcelowa gonitwe w przestrzeni? Pedzac nie zwazali’smy na nic – ile wiec mr’owek zginelo tylko dlatego, ze akurat znalazly sie na naszej drodze? A co sie dzialo w’owczas, gdy w takiej zabawie brala udzial cala setka? Istoty zamieszkujace teren zabawy mogly uzna’c jej skutki za naturalny kataklizm lub wole Boga, niezaleznie od tego, czy ginely mr’owki, czy inne stworzenia. Jak by na to nie spojrze’c, byl to dziwny percept – mozliwo’s’c spelnienia roli takiego instrumentu. Prawdopodobnie mieli’smy tu do czynienia z jednym z przyklad’ow dzialania bezosobowej inteligencji.
      BB przerwal mi. (Hej, dobrze sie czujesz?)
      Otworzylem sie. (Tak, oczywi’scie.)
      (Byle’s zamkniety i migotale’s. Wydaje mi sie, ze zn’ow chcesz uciec do swego fizycznego ciala.)
      Otworzylem sie i zakolysalem. (Nie, nie. W kazdym razie jeszcze nie teraz.)
      (Dlaczego sie nim przejmujesz? Dlaczego w og’ole wracasz? Zostaw je tam, gdzie jest.)
      Zwr’ocilem sie do wewnatrz. Juz nie raz o tym my’slalem, ale jak dotad odrzucalem ten pomysl, gdyz nie mialem pojecia kim w’owczas bylbym i co bym robil. Wciaz czego’s tu nie rozumialem. Wiedzialem, ze z latwo’scia moge przedosta’c sie przez nizsze pier’scienie i zatrzymawszy sie w jednym z nich, wzia’c udzial w zyciu jego mieszka’nc’ow. A dzialo sie tam duzo ciekawych rzeczy. Wiekszo’s’c mieszkajacych w tej strefie istot, o ile nie wszystkie, zajmowala sie pomaganiem ludziom w rozwoju. Mogloby sie wydawa’c, ze jest to zasadnicza cze’s’c systemu doskonalenia sie, lecz to bylo dopiero przygotowanie. Przygotowanie do czego? Tu wla’snie zaczynal sie niezrozumialy dla mnie moment. Ci, kt’orzy przebywali w zewnetrznym pier’scieniu po raz ostatni, wracali do Domu, ale m’oj percept Domu stawal sie coraz bardziej mglisty, a nie, jak nalezalo sie spodziewa’c – wyra’zniejszy i bardziej zrozumialy. No c’oz, nie bylem tam od bardzo, bardzo dawna.
      Otworzylem sie ostroznie. (Tak, a wiec, no… nie sko’nczylem jeszcze szkoly, jeszcze sie ucze… i potrzebne mi jest do tego fizyczne cialo.)
      BB zbladl calkowicie.
      (To jest rodzaj gry) ciagnalem (a ja zgodzilem sie wzia’c w niej udzial.)
      Rozja’snil sie. (Och, gra! Chce ja pozna’c.)
      (Je’sli cie to interesuje, dam ci na ten temat kr’otka rote. Tylko, czy sobie z nia poradzisz?)
      Zakolysal sie. (Po tym ostatnim numerze z AA dam sobie rade ze wszystkim, co dotyczy ludzi.)
      Zwr’ocilem sie do wewnatrz. Wspomnial o AA bez migotania i to bylo wspaniale. Wygladzal sie. Rzucilem mu kr’otka rote, w kt’orej zebralem moje wedr’owki poza cialo od 1958 roku, opuszczajac kontakty z NIMI. Przyjal ja, zamknal sie i przez jaki’s czas nie poruszal sie i nie odzywal. Potem otworzyl sie szeroko, zakolysal sie i zamigotal.
      Zawibrowalem. (To wcale nie jest ‚smieszne!)
      Wreszcie sie wygladzil. (Mam dla ciebie ident! RAM-Bam!) Kolysal sie mocno i migotal.
      (Wystarczy samo RAM.)
      W ko’ncu uspokoil sie. (Dobrze, Ram, percept mi m’owi, ze zanim sie to zaczelo, byle’s zamknietym, ograniczonym czlowiekiem. P’o’zniej poszedle’s ostro. Nie byle’s jednak zbyt bystry.)
      Sfaldowalem sie. (I nadal nie jestem.)
      (I wszystko przychodzi ci z trudem.)
      Zakolysalem sie lekko. (Uwazasz, ze tobie poszloby lepiej?)
      BB zamigotal. (Kazdy glupi skret cho’cby tylko w polowie u’swiadamiajacy sobie, kim jest. m’oglby…)
      Przerwalem mu (A gdyby nie mial tej ‚swiadomo’sci?)
      Zbladl i zawibrowal. (Nie, tak nie mozna. Nie nabierzesz mnie na te gre! Pozostane taki, jaki jestem!)
      Zakolysalem sie i zwr’ocilem do wewnatrz. Obecnie, kiedy patrze na to z dystansu, wydaje mi sie, ze wiele moich reakcji z wczesnego okresu podr’ozy poza cialo moze wyglada’c zabawnie. Teraz ja sam sie z nich ‚smieje. Ale przynajmniej wiem, ze zabawa w zdobywaniu do’swiadczenia podczas ludzkiego zycia przynosi efekty. Jednak pozostaje jeszcze tyle niewiadomych. Co sie dzieje po uko’nczeniu szkoly? Gdzie i w jaki spos’ob wykorzystuje sie to, czego sie nauczylo?
      BB przerwal mi. (Sluchaj. RAM.)
      Otworzylem sie. (No?)
      Migotal. (Cofam to, co powiedzialem. Nie jeste’s taki glupi.)
      Zakolysalem sie. (Dziekuje. Bylo mi to potrzebne.)
      Zbladl. (Potrzebne?)
      (To zart. Ludzki humor.)
      Zwr’ocil sie do wewnatrz, po czym otworzyl. (A w jaki spos’ob dostale’s percept i zaczale’s sie bawi’c w opuszczanie ciala?)
      Zamigotalem. (Nie wiem. To sie po prostu stalo.)
      (Czy inni ludzie tez to robia?)
      (Niekt’orzy, tak. Spotykalem ich. Najwiekszy problem polega na tym, ze wiekszo’s’c ludzi opuszcza cialo podczas snu i nie pamieta o tym po przebudzeniu.)
      BB zwr’ocil sie do wewnatrz. Wiedzialem, ze przeglada i analizuje rote, kt’ora dostal ode mnie. Takie pojecie jak sen i budzenie sie wymagaly od niego nowych percept’ow. Wiedzialem r’owniez do czego zmierzal. Ale rozmy’slil sie.
      Otworzyl sie, migocac. (A te trzy skrety, kt’ore zeszly po, jak m’owisz, promieniu? Kto to byl?)
      Sfaldowalem sie. (Nie wiem.)
      (Wygladalo na to, ze cie znaja.)
      (Moze byli z KT-95?)
      Zakolysal sie. (To jaka’s zwariowana rota… albo zart. Ale wydawalo sie, ze ty tez ich znasz. Chciale’s, aby zabrali cie ze soba? Dlaczego?)
      Zamigotalem. (Nie wiem.)
      (Spotkale’s ich kiedy’s znowu?)
      (Nie mam o tym perceptu.)
      Zwr’ocil sie do ‚srodka, a potem na zewnatrz. (A co powiesz o skretach, kt’ore pomogly ci, gdy tego potrzebowale’s lub wydawalo ci sie, ze potrzebujesz? Kim one byly?)
      Wygladzilem sie. (Prawdopodobnie byly to istoty z wyzszych pier’scieni. Takie rzeczy zdarzaja sie czesto. Juz m’owilem, ze wiekszo’s’c ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, gdyz spotyka ich to podczas snu. Sen to taka zwariowana rota.)
      BB ponownie zwr’ocil sie do wewnatrz, a potem otworzyl sie, migocac. (Och, mam percept, ze pelno tu zwariowanych rot.)
      Zbladlem. (Na przyklad?)
      (No, chociazby ta rota o intensywnym procesie uczenia sie ludzi, ta kt’ora mi rzucile’s.)
      Zamigotalem. (Jak to?)
      M’owil dalej. (Czyzby to nie byla zwariowana rota?)
      (Wedlug mojego perceptu jest to prawda.)
      (A ja mam inna rote, i gdy por’ownam je obie, to nie pasuja do siebie, jedna z nich wydaje sie niedorzeczna.)
      Zbladlem. (Jaka to rota?)
      (Ta, kt’ora dostali’smy w broszurze o TSI, o wszystkich miejscach, kt’ore mamy odwiedzi’c. Jest tam wszystko o Ziemi i ludziach, o tym. jak sie to zaczelo, po co to jest… no, wszystko.)
      Zamknalem sie, a potem powoli otworzylem. (Nie pasuja do siebie?)
      (Masz, zdobad’z wlasny percept.) BB rzucil mi rote. Wzialem ja i zaczalem rozwija’c z zaciekawieniem.
      KLIK!
      „Kto’s”, „Gdzie’s” (a moze jedno i drugie) potrzebuje, lubi, chce, ceni, zbiera, jada lub zazywa jako narkotyk (sic!), w milionowych bad’z niezliczonych dawkach substancje o idencie Lusz. (Elektryczno’s’c, ropa naftowa, tlen, zloto, pszenica, woda, ziemia, stare monety, uran.) W miejscu zwanym „Gdzie’s” Lusz wystepuje bardzo rzadko, a ci, kt’orzy go posiadaja, uwazaja, iz jest niezbedny do tego, do czego sie go uzywa.
      Kierujac sie Prawem Podazy i Popytu (powszechne prawo w ..Gdzie’s”), „Kto’s” zamiast poszukiwa’c naturalnych zasob’ow Luszu, zdecydowal sie go produkowa’c w spos’ob powiedzmy, sztuczny. Postanowil zalozy’c jego hodowle, uprawia’c go w ogrodzie.
      Naturalny Lusz odznaczal sie r’oznym stopniem czysto’sci. Stwierdzono, ze powstawal w wyniku ruch’ow wibracyjnych podczas cyklu weglowo-tlenowego i wt’ornie podczas procesu reakcji. Badacze z „Gdzie’s” przemierzali duze odleglo’sci w poszukiwaniu nowych ‚zr’odel tej cennej substancji, a ich odkrycia witano z entuzjazmem i nagradzano.
      Wszystko zmienilo sie z chwila, gdy hen, daleko, gdzie’s w zapadlym kacie, „Kto’s” zalozyl sw’oj eksperymentalny Ogr’od. Najpierw stworzyl odpowiednie ‚srodowisko, w kt’orym m’ogl powsta’c i rozwija’c sie cykl weglowo-tlenowy. Ustanowiona przez niego R’ownowaga zapewniala rosnacym osobnikom wla’sciwe o’swietlenie i stala dostawe odpowiedniego pozywienia.
      Potem „Kto’s” pr’obowal oszacowa’c sw’oj plon. Rzeczywi’scie. Pierwsza Hodowla dostarczyla Luszu, ale w malych ilo’sciach i nie najlepszego pod wzgledem gatunkowym – nie nadawal sie on do zabrania w miejsce zwane „Gdzie’s”. Problem byl podw’ojny. Okazy rodzily sie zbyt drobne i zyly bardzo kr’otko. W efekcie czego powstawalo niewiele marnego jako’sciowo Luszu, gdyz w tak ograniczonych warunkach nie bylo czasu na jego wytwarzanie. Ponadto Lusz mozna bylo zbiera’c tylko w momencie, gdy jednostki ko’nczyly zycie; ani chwili wcze’sniej.
      Druga Hodowla, kt’ora okazala sie nie lepsza, o ile nie gorsza od Pierwszej rozwijala sie w innej cze’sci Ogrodu i w odmiennym od poprzedniego ‚srodowisku. Tym razem nie bylo to ‚srodowisko plynne, lecz gazowe. Ze zwiazk’ow chemicznych o wiekszej gesto’sci utworzono stale podloze, dzieki czemu zwiazki te byly stale dostepne. „Kto’s” zasadzil niezliczone ilo’sci znacznie dorodniejszych egzemplarzy nowych odmian. Niekt’ore z nich byly wiele tysiecy razy wieksze i mialy bardziej zlozona budowe od prostych, jednokom’orkowych okaz’ow Pierwszej Hodowli. Wprawdzie zostal odwr’ocony cykl wegIowo-tlenowy, ale caly zasiew pozostal jednorodny. Podobnie jak w przypadku Pierwszej Uprawy, osobniki rozmnazaly sie regularnie i samoczynnie ko’nczyly zycie. Aby unikna’c nier’ownomiernego rozkladu odzywczych substancji chemicznych i o’swietlenia, co mialo miejsce w przypadku Pierwszej, „Kto’s” postanowil, ze osobniki Drugiej Hodowli nie beda sie porusza’c po calym ogrodzie, lecz kazdy z nich pozostanie w przydzielonej sobie jego cze’sci. W tym celu wyposazyl je w silne wyrostki siegajace w glab twardego podloza i unieruchamiajace ro’sline. Z korzeni wyrastaly lodygi lub pnie d’zwigajace wyzsze partie ro’slin, tym samym umozliwiajac im otrzymywanie koniecznej porcji ‚swiatla. G’orne cze’sci ro’slin – szerokie, cienkie i do’s’c wiotkie – pelnily role przeka’znik’ow energii. Przeplywajace przez nie w obydwu kierunkach zwiazki weglowo-tlenowe zapewnialy ro’slinom odzywianie i wymiane z otoczeniem. Poza tym kazdy okaz zaopatrzono w kolorowe radiatory wraz z generatorami malych czastek. Rozmieszczono je symetrycznie; zazwyczaj w poblizu wierzcholka.
      Chcac przy’spieszy’c rozmnazanie sie ro’slin „Kto’s” wywolal gwaltowne ruchy wibracyjne w gazowej powloce. Z czasem przekonal, ze ten sam burzliwy proces pomaga w zbieraniu Luszu.
      Je’sli zaburzenia byly dostatecznie gwaltowne, kladly kres zyciu ro’slin, kt’ore umierajac wydzielaly Lusz. Mialo to duze znaczenie, gdy istniala konieczno’s’c natychmiastowej dostawy tego surowca, gdyz nie trzeba bylo czeka’c na okres zbior’ow.
      Pomimo to, plon Drugiej Hodowli okazal sie nader niezadowalajacy. Co prawda osiagnieto znaczny przyrost ilo’sciowy, ale zbyt dlugie zycie ro’slin nie wplywalo korzystnie na jako’s’c wytwarzanego przez nie Luszu. Przeoczono tu co’s waznego.
      Przed zalozeniem Trzeciej Hodowli „Kto’s” dlugo prowadzil badania, krazac nad swoim Ogrodem. Rzeczywi’scie zadanie, kt’orego sie podjal nie bylo wcale latwe. Wprawdzie osiagnal sukces, ale tylko cze’sciowy. Wyhodowany przez niego Lusz byl znacznie gorszy od dzikiej, wystepujacej w stanie naturalnym odmiany.
      Jednakze uporal sie z tym problemem, czego zywym ‚swiadectwem byla Trzecia Uprawa. „Kto’s” odtworzyl pierwotny cykl weglowo-tlenowy, a osobnikom przywr’ocil ruchliwo’s’c, bowiem do’swiadczenie wykazalo, ze oba te czynniki zapewniaja wytwarzanie wysokiej jako’sci Luszu. Gdyby jeszcze udalo sie wyhodowa’c wieksze okazy, sukces bylby zapewniony.
      Majac to wszystko na wzgledzie, „Kto’s” przeni’osl na teren obecnej uprawy jednostki Pierwszej Hodowli, kt’ora nadal rozwijala sie w cze’sci Ogrodu majacej plynne ‚srodowisko. Zmodyfikowal je tak, aby mogly zy’c i wzrasta’c w ‚srodowisku gazowym. Najpierw przystosowal je do odzywiania sie osobnikami Drugiej Hodowli, kt’orym pozwolil w tym celu bujnie sie rozwina’c. Tak powstaly pierwsze Mobile, czyli Trzecia Hodowla. Mobile zywily sie okazami Pierwszej Hodowli, a pozbawiajac je zycia produkowaly Lusz. A wiec teraz ilo’s’c Luszu byla znaczna, ale jego jako’s’c, jego struktura wibracyjna wciaz pozostawiala wiele do zyczenia.
      Przez czysty przypadek „Kto’s” odkryl Gl’owny Katalizator produkcji Luszu. Dlugo’s’c zycia monstrualnych i wolno poruszajacych sie Mobili byla nieproporcjonalna do ilo’sci pobieranego przez nie pozywienia. Mobile zyly tak dlugo, ze wkr’otce zdziesiatkowalyby jednostki Drugiej Hodowli. W’owczas w calym Ogrodzie zostalaby zachwiana r’ownowaga ekologiczna i ustalaby produkcja Luszu. Zar’owno Drugiej, jak i Trzeciej Hodowli grozila Zaglada.
      Zaczelo brakowa’c okaz’ow z Drugiej Hodowli i wobec tego nie bylo zaspokajane zapotrzebowanie energetyczne Mobili. Czesto zdarzalo sie, ze dwa Mobile chcialy zje’s’c te sama jednostke Drugiej Uprawy. To rodzilo konflikt i powodowalo fizyczna walke miedzy dwoma niezgrabnymi Mobilami. Czasem walczylo ich ze soba nawet kilka.
      Poczatkowo „Kto’s” byl zdziwiony tymi zmaganiami, lecz p’o’zniej obserwowal je z wielkim zainteresowaniem. Podczas walki Mobile wydzielaly Lusz! I to wcale nie w malych, a przeciwnie – w sporych ilo’sciach i w dodatku znacznie mniej zanieczyszczony, tak ze przedstawial on warto’s’c uzytkowa.
      „Kto’s” szybko sprawdzil w praktyce dopiero co zrobione odkrycie. Wyjal nastepne okazy Pierwszej Hodowli z cze’sci Ogrodu o plynnym ‚srodowisku, przystosowal je do zycia w ‚srodowisku gazowym, ale wprowadzil pewna zasadnicza zmiane. Nowe Mobile byly mniejsze od poprzednich i mialy zywi’c sie innymi Mobilami. Rozwiazaloby to problem nadmiernej populacji Mobili, a podczas kazdego miedzy nimi starcia powstaloby wiecej dobrego Luszu, nie m’owiac juz o tym, kt’ory zostawal uwalniany w momencie, gdy nowe Mobile zabijaly egzemplarze innych gatunk’ow. W’owczas „Kto’s” m’oglby przekazywa’c do „Gdzie’s” znaczne ilo’sci do’s’c czystego Luszu.
      W ten oto spos’ob powstala regula Gl’ownego Katalizatora. Konflikt miedzy osobnikami cyklu weglowo–tlenowego powoduje stale wytwarzanie Luszu. To bylo takie proste!
      Zadowolony z wynalezienia formuly, „Kto’s” zaczal przygotowywa’c Czwarta Hodowle. Wiedzial juz, ze zbyt duze i za dlugo zyjace Mobile z Trzeciej Hodowli nie mogly by’c uzyteczne na wieksza skale. A gdyby jeszcze wzrosla ich ilo’s’c, nalezaloby powiekszy’c caly Ogr’od, kt’ory z racji za malej przestrzeni nie m’ogl pomie’sci’c jednocze’snie wielkich osobnik’ow Trzeciej Hodowli i sluzacych im za pokarm ro’slin z Drugiej Hodowli. Ponadto doszedl do slusznego wniosku, ze je’sli Mobile beda poruszaly sie szybciej, latwiej popadna w konflikty i tym samym zwiekszy sie ilo’s’c wydzielanego przez nie Luszu.
      Jednym aktem woli u’smiercil pozostale dotad przy zyciu niezgrabne Mobile z Trzeciej Hodowli. Je’sli za’s chodzi o osobniki Uprawy Pierwszej, nadal zyjace w wodnym ‚srodowisku, to zmienil ich wyglad, nadajac im bogactwo ksztalt’ow i rozmiar’ow. Byly teraz wielokom’orkowcami i odznaczaly sie duza ruchliwo’scia. Zaopatrzyl je r’owniez w system r’ownowagi. Powstaly wiec osobniki (przewaznie nie poruszajace sie), kt’ore pochlanialy okazy weglowego cyklu Drugiej Hodowli, sluzace im za ‚zr’odlo energii. Powstaly tez i inne, bardzo ruchliwe Mobile, dla kt’orych ‚zr’odlo energii stanowily poruszajace sie modyfikacje Pierwszej Hodowli.
      Zamkniety obieg dzialal calkiem zadowalajaco. Nieruchome osobniki Drugiej Hodowli rozwijaly sie znakomicie w plynnym ‚srodowisku. Zywily sie nimi male, bardzo ruchliwe Mobile zyjace w wodzie. Z kolei wieksze oraz/lub inne bedace w ciaglym ruchu Mobile, chcac zdoby’c energie konsumowaly mniejszych „zjadaczy ro’slin”. Kiedy jaki’s Mobil zanadto ur’osl i zrobil sie zbyt powolny, stawal sie latwym lupem dla mniejszych Mobili, kt’ore zachlannie sie na niego rzucaly. Chemiczne pozostalo’sci procesu trawienia osiadaly na dnie plynnego ‚srodowiska i dostarczaly pokarmu „Nieruchomym” (modyfikacjom Drugiej Hodowli), zamykajac w ten spos’ob obieg. La’ncuch pokarmowy przynosil w efekcie staly doplyw Luszu, kt’ory powstawal dzieki umierajacym „Nieruchomym”, w wyniku emocji, jakie wzbudzala w walczacych ze soba Mobilach sama walka oraz dzieki Mobilom ginacym podczas tychze walk.
      Przeni’oslszy sie do innej cze’sci Ogrodu – ‚srodowiska gazowego otaczajacego stale podloze zbudowane z gestej materii – „Kto’s” zastosowal te sama technike, jeszcze bardziej ja ulepszajac. Stworzyl wiecej odmian „Nieruchowych” (okazy pierwotnej Drugiej Hodowli), aby nowym Mobilom dostarczy’c dostatecznej ilo’sci urozmaiconego pozywienia. Tak jak w pierwszej cze’sci Ogrodu, tak i tu zostala zachowana r’ownowaga miedzy dwoma gatunkami Mobili – tymi, kt’ore odzywialy sie „Nieruchomymi” z Drugiej Hodowli i tymi, kt’ore potrzebowaly innych Mobili, aby utrzyma’c sie przy zyciu dzieki czerpanej z nich energii. Powstaly wiec tysiace rodzaj’ow Mobili r’oznej wielko’sci – osobniki male i duze, cho’c nie tak wielkie, jak Mobile z Trzeciej Hodowli. Wszystkie zostaly wyposazone w pomyslowe akcesoria ulatwiajace walke. Szybko’s’c poruszania sie pozwalala na wymkniecie sie wrogowi, barwy ochronne mialy na celu zmylenie przeciwnika, ruchliwe narzady sluzace do wykrywania niebezpiecze’nstwa, a niezwykle twarde wyrostki do chwytania, przebijania i rozszarpywania wroga. Wszystko to ulatwialo walke i przedluzalo czas jej trwania, a w konsekwencji zwiekszalo wydzielanie Luszu.
      W ramach dodatkowego eksperymentu „Kto’s” zaprojektowal i stworzyl taka odmiane Mobila, kt’ora w por’ownaniu z Mobilami Czwartej Hodowli byla slaba i niedolezna. Jednakze Mobile eksperymentalne mialy dwie zasadnicze zalety. Mogly spozywa’c zar’owno „Nieruchomych”, jak inne Mobile i czerpa’c z nich energie. Poza tym „Kto’s” przekazal im czastke siebie – poniewaz nie bylo ani znane, ani dostepne inne ‚zr’odlo takiej Substancji – by sluzyla jako gl’owny czynnik wzmagajacy ruchliwo’s’c. Wiedzial, ze zgodnie z Prawem Przyciagania, taka domieszka Substancji, cze’s’c Jego, dazaca do polaczenia sie z niesko’nczona Calo’scia, spowoduje u tego szczeg’olnego gatunku Mobila nieustajaca ruchliwo’s’c. Tym samym dazenie do zaspokojenia potrzeb energetycznych poprzez pozywienie nie bedzie jedyna sila pobudzajaca Mobile do ustawicznej aktywno’sci. A co wazniejsze, potrzeb wynikajacych z wewnetrznego przymusu, jaki stwarza wszczepiona drobinka „Kogo’s”, nie mozna bedzie zaspokoi’c w Ogrodzie. Tak wiec zawsze bedzie istniala potrzeba ruchu i konflikt pomiedzy ta potrzeba a konieczno’scia pobierania energii, i o ile przetrwa, by’c moze przyczyni sie do stalej dostawy wysokogatunkowego Luszu.
      Czwarta Hodowla przekroczyla wszelkie oczekiwania „Kogo’s”. Okazalo sie, ze Ogr’od zaczal dostarcza’c dobry Lusz. „R’ownowaga zycia” dzialala doskonale. Czynnik konfliktowy wplywal na wytwarzanie ogromnej ilo’sci Luszu, a dodatkowa dostawe tego surowce zapewniala ‚smier’c wszystkich rodzaj’ow Mobili oraz Nieruchomych. „Kto’s” wyznaczyl specjalnych Nadzorc’ow kierujacych produkcja i pomagajacych przy zbiorach. Utworzyl kanaly, kt’orymi transportowano nie oczyszczony Lusz z Ogrodu do miejsca zwanego „Gdzie’s”. Odtad dzieki Ogrodowi „Kogo’s” naturalne zasoby przestaly by’c dla „Gdzie’s” jedynym ‚zr’odlem Luszu.
      Po sukcesie, jaki Ogr’od „Kogo’s” odni’osl w produkcji Luszu, r’owniez Inni zaczeli projektowa’c i budowa’c swoje Ogrody. Bylo to zgodne z Prawem Podazy i Popytu (Pr’oznia jest stanem nie zapewniajacym r’ownowagi), poniewaz Ogr’od „Kogo’s” tylko cze’sciowo pokrywal zapotrzebowanie „Gdzie’s” na Lusz. Nadzorcy innych Ogrod’ow odwiedzali Ogr’od „Kogo’s”, aby zbiera’c resztki Luszu, kt’ore przeoczyli lub pozostawili Jego Zarzadcy.
      Po zako’nczeniu pracy „Kto’s” powr’ocil do „Gdzie’s” i zajal sie innymi sprawami. Produkcja Luszu nadzorowana przez Zarzadc’ow utrzymywala sie na stalym poziomie. Ale wszelkich zmian m’ogl dokonywa’c tylko sam „Kto’s”. Zgodnie z jego zaleceniami Nadzorcy co jaki’s czas niszczyli cze’s’c Czwartej Hodowli. Robili to, aby mlodym, rodzacym sie jednostkom zapewni’c dostateczna ilo’s’c pierwiastk’ow chemicznych, ‚swiatla i innych ‚srodk’ow odzywczych, a takze po to, by zebra’c dodatkowy Lusz powstaly na skutek takiego zniwa.
      W tym celu wywolywali zaburzenia, zar’owno w gazowej powloce, jak i stalym podlozu. Na skutek tych wstrzas’ow wiele okaz’ow Czwartej Hodowli tracilo zycie, miazdzone przez przetaczajace sie masy gruntu lub zalewane przez wzburzone fale plynnego ‚srodowiska. (Ze wzgledu na specyfike swej budowy, osobniki Czwartej Hodowli nie mogly zachowa’c zycie po zanurzeniu w wodzie, gdyz przestawala w nich zachodzi’c przemiana weglowo-tlenowa.)
      Zycie Ogrodu toczyloby sie przez cala wieczno’s’c wedlug tego schematu, gdyby nie ciekawo’s’c i spostrzegawczo’s’c „Kogo’s”. Od czasu do czasu badal on pr’obki Luszu dostarczanego przez jego Ogr’od. Nie mial ku temu wla’sciwie zadnego innego powodu poza tym, ze zachowal jeszcze resztki zainteresowania swoim planem.
      Dokonujac analizy jednej z pr’obek, „Kto’s” niedbale sprawdzal emanacje Luszu i juz mial wlozy’c pr’obke z powrotem do zbiornika, gdy nagle u’swiadomil sobie R’oznice. Byla wprawdzie bardzo niewielka, ale jednak byla.
      Natychmiast sie tym zainteresowal. Jeszcze raz sprawdzil pr’obke. Po’sr’od emanacji zwyklego Luszu wyczuwalo sie slabe promieniowanie Luszu oczyszczonego, wy-destylowanego. To bylo wprost niemozliwe. Przeciez czysty Lusz mozna bylo otrzyma’c dopiero po wielokrotnej obr’obce jego naturalnych zasob’ow. Lusz pochodzacy z Ogrodu „Kogo’s” wymagal przed uzyciem takiego samego potraktowania.
      Ale fakt pozostawal faktem – pr’obka rafinowanego Luszu wykazywala tak czyste promieniowanie, ze nie nalezalo jej miesza’c z substancja w stanie surowym, nie przetworzona. „Kto’s” powt’orzyl badanie. Rezultat byl identyczny. A wiec w jego Ogrodzie dzialo sie co’s, czego nie zauwazyl.
      „Kto’s” szybko opu’scil „Gdzie’s” i powr’ocil do Ogrodu. Na pierwszy rzut oka wszystko wygladalo tak samo jak przedtem. Trwale podloze i gazowa powloka Ogrodu tworzyly bezkresny zielony dywan refleks’ow odbijajacych sie od rosnacych okaz’ow Drugiej Hodowli. Modyfikacje Pierwszej Hodowli rozwijaly sie w plynnym ‚srodowisku zgodnie z Prawem Akcji i Reakcji (wchodzacego w zakres Prawa Przyczyny i Skutku.) „Kto’s” nie zauwazyl ‚zr’odla destylowanego Luszu ani na terenie Pierwszej, ani Drugiej Hodowli.
      Pierwsze wibracje rafinowanego Luszu (juz przetworzonego przez ro’slinno’s’c Drugiej Hodowli) dotarly do „Kogo’s” od jednego z okaz’ow Hodowli Czwartej. Blysk promieniowania powstal podczas niezwyklego zachowania sie tego osobnika – walczyl on na ‚smier’c i zycie z innymi osobnikami Czwartej Hodowli. „Kto’s” dobrze wiedzial, ze taka akcja nie moglaby spowodowa’c uwolnienia destylowanego Luszu, zaczal wiec szuka’c przyczyny owego zjawiska.
      I w tym wla’snie momencie odkryl R’oznice. Jednostka Czwartej Hodowli nie walczyla o resztki pokarmu, jakie pozostaly ze slabszej jednostki tej samej Hodowli, ani o smakowity li’s’c z drzewa Hodowli Drugiej. Nie walczyla tez w obronie wlasnego zycia z atakujaca ja jednostka Czwartej Hodowli.
      Walczyla natomiast, by ocali’c zycie trzech swoich nowo narodzonych „dzieci”, kt’ore oczekiwaly na rezultat walki skulone pod duzym okazem Drugiej Hodowli. Nie ulegalo watpliwo’sci, ze to bylo wla’snie przyczyna powstawania blysk’ow destylowanego Luszu.
      Podazajac tym tropem, „Kto’s” posprawdzal, co robia w Ogrodzie pozostale osobniki Czwartej Hodowli i stwierdzil powstawanie podobnych blysk’ow w momencie, gdy inne stworzenia walczyly w obronie swoich „mlodych”. Wciaz jednak co’s tu sie nie zgadzalo. Gdyby wszystkie zyjace w tym momencie egzemplarze Czwartej Hodowli podjely taka akcje, to suma powstalych w jej efekcie rozblysk’ow destylowanego Luszu nie dalaby nawet polowy tego, co znajdowalo sie w pr’obce wyjetej ze Zbiornika. A wiec musiala istnie’c jeszcze inna przyczyna powstawania rafinowanego Luszu.
      „Kto’s” krazyl nad Ogrodem, systematycznie przeszukujac kazdy jego zakatek. W ko’ncu zlokalizowal ‚zr’odlo promieniowania wysokogatunkowego Luszu. Szybko udal sie w tym kierunku.
      I rzeczywi’scie – w pewnej cze’sci Ogrodu, pod duzym li’sciastym okazem Drugiej Uprawy stala samotnie jedna z eksperymentalnych Modyfikacji Czwartej Hodowli, tych, kt’ore mialy w sobie Jego Czastke. Nie byla „glodna”. Nie popadla w konflikt z inna jednostka Czwartej Uprawy. Nie walczyla w obronie swoich „mlodych”. No to dlaczego wydzielala tak duzo destylowanego Luszu?
      „Kto’s” przysunal sie jeszcze blizej. Skoncentrowal sie intensywnie na tym stworzeniu – i juz wiedzial, w czym rzecz. Bylo samotne! To wla’snie stanowilo pow’od wydzielania przez nie czystego Luszu.
      Gdy „Kto’s” odsunal sie, zn’ow zauwazyl co’s niezwyklego. Zmodyfikowana Jednostka Czwartej Hodowli nagle u’swiadomila sobie jego obecno’s’c. Upadla na podloze i zaczela wi’c sie w dziwnych konwulsjach, wydzielajac przezroczysty plyn z dw’och otwor’ow sluzacych do odbioru promieniowania. W tym momencie wytwarzala jeszcze wiecej destylowanego Luszu.
      To wla’snie wtedy „Kto’s” stworzyl swoja slynna Formule DLP (Destilied Loosh Production – produkcja destylowanego Luszu – przyp. tlum.), kt’ora stosuje sie w Ogrodzie po dzi’s dzie’n.
      Rezultat tej historii jest dobrze znany. „Kto’s” wlaczyl do swej Formuly taka zasade: „…wytwarzanie przez jednostki typu 4M czystego, destylowanego Luszu jest wywolane przez niezaspokojenie, ale tylko w’owczas, gdy niezaspokojenie to wyplywa z potrzeb o wyzszym poziomie wibracyjnym niz potrzeby zmyslowe. Im wieksze takie niezaspokojenie, tym wieksza produkcja destylowanego Luszu…”
      Wykorzystujac Formule w praktyce, „Kto’s” wprowadzil w swoim Ogrodzie drobne zmiany. Sa one dobrze znane kazdemu historykowi. Wszystkie osobniki podzielil na polowy (aby zrodzilo sie w nich poczucie samotno’sci, kiedy beda usilowaly ponownie sie polaczy’c, chcac uzyska’c jedno’s’c) i zwiekszyl przewage okaz’ow typu 4M. To sa dwie najistotniejsze innowacje.
      W chwili obecnej Ogr’od jest fascynujacym przykladem wydajnej produkcji Luszu. Nadzorcy juz dawno stali sie Mistrzami w Sztuce stosowania Formuly DLP. Jednostki typu 4M zdominowaly inne gatunki i rozprzestrzenily sie w calym Ogrodzie, z wyjatkiem glebszych cze’sci wodnego ‚srodowiska. Sa one gl’ownymi producentami destylowanego Luszu.
      W oparciu o do’swiadczenie. Nadzorcy wypracowali cala technologie zbierania Luszu z osobnik’ow typu 4M, wykorzystujac w tym celu pomocnicze narzedzia. Najbardziej powszechne z nich nazwano milo’scia, przyja’znia, rodzina, chciwo’scia, nienawi’scia, b’olem, wina, choroba, zarozumialo’scia, ambicja, poczuciem wlasno’sci, posiadaniem, po’swieceniem, a na wieksza skale – narodowo’scia, prowincjonalizmem, wojnami, glodem, religia, automatyzacja, wolno’scia, przemyslem, handlem, i tak dalej. Nigdy dotad nie bylo tak wysokiej produkcji Luszu…
      KLIK!
      Zamknalem sie i zwr’ocilem do wewnatrz. Bylem oszolomiony. W pierwszym odruchu pomy’slalem, ze to jaka’s pomylka, ze to nie jest opowiadanie o dziejach Ziemi. BB musial pomyli’c to z jakim’s innym miejscem, kt’ore zamierzali odwiedzi’c. Jednak, gdy ponownie rozwinalem rote, stwierdzilem, ze jej zawarto’s’c w niepokojacy spos’ob pokrywa sie z tym, co wiedzialem o historii Ziemi ujetej w kontek’scie ludzi i zwierzat. Chociaz to, o czym m’owila rota, bylo ogladane jak gdyby z innej perspektywy. La’ncuch pokarmowy ziemskiej ekologii zostal dobrze zaprojektowany. Znajac prawa Matki Natury, niekt’orzy nie zadowalajacy sie latwymi rozwiazaniami filozofowie, zastanawiali sie nad tym, gdzie w tym procesie jest miejsce dla ludzkiego zwierzecia. teraz stalo sie oczywiste, kto zjada nas! Przedtem byly to tylko spekulacje, a obecnie…
      BB, kt’ory sie otworzyl, byl sfaldowany. (Uchwycile’s percept, RAM?)
      Zmatowialem. (Tak, uchwycilem.)
      (W takim razie), ciagnal (co Lusz ma wsp’olnego z uczeniem sie?)
      Otworzylem sie nieznacznie. (Miale’s juz te rote zanim przybyle’s na Ziemie?)
      Wygladzil sie. (Taka, jaka ci dalem, byla w broszurce wycieczki TSI. Razem z setkami innych rot, kt’ore dostali’smy przed wyruszeniem.)
      Otworzylem sie bardziej, ale wciaz bylem spiety. (Skad pochodza te broszury?)
      (No, od… tak, od Kierownika Wycieczki.)
      (A skad on je wzial?)
      BB zamigotal. (Nie mam o tym roty. Po prostu rzucil je nam i rozwinal: „Tu sa ciekawe i ekscytujace miejsca, w kt’orych sie zatrzymamy.” Dostalem dobry percept poniewaz byl to ostatni post’oj, a wiec i ostatnia rota, jaka nam dano. Dlatego jest taka wyra’zna. Niekt’ore sa zamazane, bo znajdowaly sie w ‚srodku. Ale nie rota dotyczaca Ziemi czy tez ludzi. Ta jest calkiem zrozumiala, wcale nie pozbawiona sensu.)
      Zesztywnialem. (A skad pochodzi Kierownik Wycieczki?)
      BB rozja’snil sie. (Och, on i cala reszta to skrety z sasiadujacego z nami systemu.)
      (Dlaczego zorganizowali te wycieczke dla KT-95?)
      Wygladzil sie. (To jest rodzaj no… handlu. Caly czas handlujemy z pobliskimi systemami.)
      (A co oni dostaja od was?)
      Rozja’snil sie. (Zabawy! Gry! Zaden z system’ow oddalonych od nas o cztery skoki w kazdym kierunku nie ma tylu gier, co my.)
      Zwr’ocilem sie do wewnatrz i zamknalem. Nie dawalem juz sobie z tym rady. Zaczalem oddala’c sie. Je’sli rota byla prawdziwa… wielkie Jezeli”? Ogarnal mnie gniew, zrozumialem, ze jeste’smy ostatnim ogniwem la’ncucha pokarmowego, ze stali’smy sie przedmiotem wielkiego oszustwa. Bylem oburzony na to, ze sie nami manipuluje, mialem che’c uderzy’c w tych, kt’orzy steruja mna… nami… cala ludzko’scia… kt’orzy biora co’s od nas bez naszej zgody czy pozwolenia. Gdzie podziala sie idea wolno’sci? Czy kazda nasza my’sl zostala nam narzucona i czy podejmujac jakiekolwiek dzialanie byli’smy prowadzeni, nie, kierowani i kontrolowani tylko po to, by udalo nam sie wyprodukowa’c wiecej Luszu? – mniejsza z tym, czym on jest – Luszu sluzacego w miejscu zwanym „Gdzie’s” za jedzenie lub paliwo? I co ja moge na to poradzi’c? Nawet teraz, gdy juz o tym wiem? Zmatowialem jeszcze bardziej i oddalalem sie, oddalalem…
      (Hej, RAM!) BB gwaltownie znikal mi z oczu. (Dokad idziesz?)
      Powr’ot do ciala fizycznego nastapil prawie natychmiast, tak jak w przypadku gdybym nacisnal wylacznik „panika”, czego od dawna nie robilem. Uczucie silnego zmeczenia, i to zar’owno fizycznego, jak mentalnego, sprawilo, ze nie sprawdzilem czasu powrotu. Czulem brak energii, nie chcialo mi sie nic robi’c. Bylem niezdolny do za’sniecia. Wstalem, poszedlem do kuchni, i przyrzadzilem sobie filizanke kawy. Siedzialem i gapilem sie w nia.
      Przez nastepne dwa tygodnie pozostawalem w stanie silnej depresji, nie mialem energii i checi do bada’n. Wydobylem z siebie tylko to:
      Jest juz zach’od slo’nca. Guemsey (rasa krowy – przyp. tlum.) zrobila juz wiele kilometr’ow chodzac po calym pastwisku w poszukiwaniu jedzenia. Trawa byla dzi’s bardzo soczysta, ale nie zastanawiala sie dlaczego. Tak jak kazal, spokojnie przeszla przez te brame, a nie przez brame znajdujaca sie po drugiej stronie drogi. On wiedzial, ze tutaj znajdzie lepsza trawe i dlatego przyprowadzil ja w to miejsce, cho’c nie zdawal sobie z tego sprawy. Robila tylko to, co jej kazal.
      A teraz, o zachodzie slo’nca zn’ow nadeszla pora, gdy musi do Niego p’oj’s’c. ‚Swiadczy o tym b’ol, kt’ory odczuwa w podbrzuszu. Tam u Niego, na wzg’orzu, jest chlodno i wiecej jedzenia. A On usunie b’ol.
      Guemsey idzie na wzg’orze i czeka przy Jego domu. Wkr’otce brama zostanie otwarta i Guemsey wejdzie na swoje miejsce. A p’o’zniej zje trawe, kt’ora On przed nia polozy… Podczas, gdy bedzie jadla. On usunie b’ol – i nie bedzie go czula az do jutrzejszego ranka.
      Potem czlowiek odejdzie, niosac biala woda w okraglym naczyniu. Guemsey nie wie, skad wzial biala wode. Nie wie tez do czego jest Mu ona potrzebna.
      A nie wiedzac, nie zaprzata sobie tym glowy.

      http://www.e-reading.club/chapter.php/1033262/17/Monroe_-_Dalekie_podr%26%23243%3B%26%23380%3Be.html

      Lubię to

      1. Przez nastepne dwa tygodnie pozostawalem w stanie silnej depresji, nie mialem energii i checi do badan.

        Tak, pamietam, ze po tym wlasnie przekazie Bob sie doslownie zalamal, ale pozniej zaczeto mu to chyba jakos inaczej tlumaczyc.. Znam ksiazki Roberta Monroe, wspominalam o nim niejeden raz.. takze o tym, ze moim zdaniem byl jak najbardziej pozytywna postacia, z wazna misja do zrealizowania tu na Ziemi (zielony promien), ale niestety… mysle, ze byc moze w trakcie jednej ze swych pierwszych niefizycznych wedrowek zostal przechwycony.. a potem.. ten dziwny komunikat, aby sie stawil sie w pewnym miejscu, ktore pozniej okazalo sie byc baza wojskowa.. to wiele wyjasnia… mysle, ze wtedy mieli go juz na obstrzale.. a w momencie kiedy tworzyl swoj program STAR GATES siedzieli juz na nim pelna para… mniej wiecej tez chyba wtedy do Instytutu Monroe oficjalnie przylaczylo sie dwoch wojskowych, bedacych jednoczesnie dwoma z najbardziej wybitnych remote viewerow w historii.. i w pewnym momencie osoby te weszly nawet do jego rodziny, zeniac sie zjego corkami.. kazda z tych postaci byla bardzo ciekawa… i kazda moim zdaniem mocno kontrolowana… a jesli tylko probowala sie wyrwac, to konczyla jak Don Elkins (MaterialRA, bliski wspolpracownik Andii Puharicha).. ehh, dlugo by o tym pisac… w kazdym badz razie jestem pewna,ze Monroe mial duza wiedza, takze na temat Star Gates , a negatywna agenda potrzebuja wlasnie takich osob, aby uzyc ich do wlasnych celow.. mysle tez, zepo nazwie tej bazy wojskowej z ktorej Monroe otrzymal kiedys dziwny komunikat.. ze mozna by dojsc do tego. .jakiego to rodzaju baza obych.. zreszta o Projekcie Star Gates mozna znalezc bardziej oficjalne informacje:

        STARGATE PROJECT

        https://en.wikipedia.org/wiki/Stargate_Project

        The Stargate Project[1] was the code name for a U.S. Army unit established in 1978 at Fort Meade, Maryland, by the Defense Intelligence Agency and SRI International (a California contractor) to investigate the potential for psychic phenomena in military and domestic applications. This primarily involved remote viewing, the purported ability to psychically „see” events, sites, or information from a great distance.[2] The project was overseen until 1987 by Lt. Frederick Holmes „Skip” Atwater, an aide and „psychic headhunter” to Maj. Gen. Albert Stubblebine, and later president of the Monroe Institute.[3] The unit was small-scale, comprising about 15 to 20 individuals, and was run out of „an old, leaky wooden barracks”.[4]

        widac czarno na bialym oficjalne powiazania pomiedzy programem wojskowym, a Instytutem Monroe

        a tych dwoch wybitnych wojskowych RV, ktorzy weszli w sklad Instytutu Monroe to wlasnie „Skip” Atwater oraz Joe McMoneagle

        to link, ktory juz kiedys podawalam:

        http://www.bibliotecapleyades.net/sociopolitica/hambone_info/People1.html

        O projekcie star gates oraz RV wspominalam tez krotko w notce:
        Remote View and Star Gates
        https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/04/05/remote-view-and-star-gates/

        ameryki wiec nie odkrylam, choc mysle, ze to wciaz nie wszystkie karty, a ponadto wiekszosc ludzi wciaz wierzy ze star gates to tylko film, albo kosmiczne zarty 😉

        i jeszcze jedna wiadomosc.. doslownie z tej ze strony Ra.. ze Carla Rueckert odeszla w dniu 1 kwietnia 2015.. bardzo mnie to poruszylo.. Dla tych ktorzy nie kojarza tej postaci dodam, ze Carla byla jedna z 3 czlonkow LLResearch channelujcych RA (material), oraz autorka PODRECZNIKA WEDROWCY..

        http://www.bring4th.org/archive.php?uid=214&catid=&m=4&d=2&y=2015

        http://www.llresearch.org/

        Naprawde niezwykla postac i sadze, ze niejednej osobie przynajmniej w jakims stopniu pomogla wiecej zrozumiec i sie przebudzic.. Thanx Carla.. i send you blessings where you are ❤

        Lubię to

  1. Tak wiec jesli nie uwzgledni sie w procesie zrozumienia tych podstawowych poziomow budowy naszej rzeczywistosci – mozna w kolko macieju szukac przyczyny….

    To prawda, niestety wiedza jaką przekazuje Ashayana nie jest dla każdego, nawet niektórzy „przebudzeni” czasem ją odrzucają, dlaczego, bo informacje jakie podaje przerastają ich możliwości weryfikacji, wglądu, czy pojmowania.

    Zgadzam się ze stwierdzeniem Anastazji, że wina być może nie stoi po stronie „nieprzyjmujących prawdy”, ale po stronie nieumiejętnie przekazujących ją (choć rozumiem, że robią co mogą) .

    Właściwie Ashayana dociera do pewnej określonej świadomej grupy, natomiast Anastazja postanowiła dotrzeć do duszy zwykłego człowieka poprzez rozbudzenie w nim pragnienia powrotu do natury, życia zgodnego z mądrością praźródeł w przestrzeni miłości, która jest antywirusem na obecny świat „antyrozumu”. Tak więc nie tracę nadziei, być może jest wiele równoległych wariantów wyjścia z matrixa dla każdego, jeśli tylko jego dusza tego zapragnie.

    Lubię to

    1. To prawda, niestety wiedza jaką przekazuje Ashayana nie jest dla każdego, nawet niektórzy “przebudzeni” czasem ją odrzucają, dlaczego, bo informacje jakie podaje przerastają ich możliwości weryfikacji, wglądu, czy pojmowania.

      Niestety Ado.. sama o tym pisalam i mialam nawet o to zal, ze skoro jest to az tak wazna wiedza to dlaczego jest tak skomplikowana, choc w sumie czesc wydaje sie calkiem przystepna, nie mniej niz np. to co przekazuje chocby Nassim Harramein, etc… Staram sie tez wlasnie te informacje tlumaczyc po swojemu… a wiem, ze spora czesc mimo iz niestety czesto trudna do przelkniecia jest jak najbardziej zgodna z prawda.. i w rzeczywistosci – na te chwile – wszystkie materialy ze strony Ashayany sa upublicznione.. tyle, ze przez pewien czas byly mocno blokowane…

      natomiast Anastazja postanowiła dotrzeć do duszy zwykłego człowieka poprzez rozbudzenie w nim pragnienia powrotu do natury, życia zgodnego z mądrością praźródeł w przestrzeni miłości, która jest antywirusem na obecny świat “antyrozumu”

      mnie tez bardziej sie podoba taka anastazjowa sciezka – bardziej naturalna i lekka.. flow.. nigdy nie przepadalam za technika, matematyka, etc.. tyle, ze tak naprawde co oznacza powrot do natury? jakiej natury? czy tej, ktora mamy tu na Ziemi w 3D i w ramach ktorej nadal bedziemy sie krecic w obrebie lancucha pokarmowego? bo calkowite wyjscie z niego niestety ale raczej nie nalezy do rzeczy najlatwiejszych… oczywiscie mozna sie odnalezc i w tym co jest i byc nawet szczesliwym w tym wszystkim, przynajmniej do momentu kiedy sie tylko da.. a potem.. hmm.. pisalas kiedys o pewnej grupie istot z opowiesci Anastazji, ktora mimo niezwyklego rozwoju duchowego znalazla sie w pewnym momencie w jakims ogromnym impasie.. i jak dla mnie wszystko by bylo nawet ok gdyby wlasnie nie ten element lancucha pokarmowego, wzajemnego zjadania sie, unicestwiania, i ogolnie cierpienia.. tak wiec… ot taki zwykly powrot do zycia w zgodzie w natura najzwyczajniej mnie nie satysfakcjonuje.. pragne prawdziwego powrotu – do prawdziwej natury, a nie kolejnej iluzji….

      Tak więc nie tracę nadziei, być może jest wiele równoległych wariantów wyjścia z matrixa dla każdego, jeśli tylko jego dusza tego zapragnie.

      a ja sie zgadzam z tym w 100% i naprawde chce aby tak wlasnie bylo 🙂

      Lubię to

    2. Tak sie jeszcze zastanawiam Ado skad u Ciebie taka zmiana nastawienia do Ashayany.. jak do tej pory mialas o niej bardzo dobre zdanie i czesto sie na nia powolywalas:
      https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2014/12/14/pyramide-van-austerlitz/comment-page-1/#comment-43189

      🙂

      Dodam, ze zgadzam sie z tym aby nie tracic nadziei ze istnieja rozne drogi na wyjscie z tego systemu i bardzo bym chciala aby tak wlasnie bylo! choc poki co wyjscie jest jedno – brama smierci… choc tak naprawde to false door.. bo czy znasz moze osobe, ktorej udalo sie ominac te brame? a niestety – SMIERC TO ZAPRZECZENIE WZNIESIENIA.. majaca zwiazek wlasnie z owa pieczecia 666, zwana tez inaczej – KLATWA YHWH… choc niektorzy twierdza, ze smierc w ogole nie istnieje, ze to tylko przejscie… hmm.. niestety nie.. smierc to caly zlozony proces zwiazany zarowno z tunelami bardo jak i systemem reinkarnacyjnym… proces bardzo zlozony… tak jak kazda przetwornia.. i tak przynajmniej wynika z tego co doswiadczylam i z tego co zdazylam do tej pory sobie przypomniec i zrozumiec i to sie w sporym stopniu pokrywa z tym o czym mowi Ashayana, oraz co wynika z innych zrodel informacyjnych……..

      Dodam, ze cala nasza Droga Mleczna znajduje sie na sciezce upadku i nie na darmo w samym jej centrum znajduje sie masywna Czarna Dziura.. ale tu sie klania to co napisalam wczesniej o lancuchu pokarmowym, ze sie nie konczy na Ziemi… Co wiecej przedtem upadly juz inne wielkie systemy.. cale matrixy.. potezne kolektywy swiadomosci – logosy… a sam upadek i pierwszy bledny wzorzec przyszedl oryginalnie gdzies z gory, a nie od dolu.. wiec zrzucanie winy na ludzkosc to czysty absurd… to tak jakby zrzucic wine na swinie za to ze sa brudne i zaciapane gownem.. ale jak maja sie umyc bedac zamknietymi w ciasnym brudnym chlewie? oczywiscie w stosunku do takich swinek mozliwosci czlowieka sa naprawde duze, ale w pewnym stopniu ta analogia jest trafna.. Tak wiec, niestety.. mimo nawet najlepszych checi i czlowiek bez dobrej woli i pomocy z zewnatrz – pewnych rzeczy najprawdopodobniej nie przeskoczy…. i dotyczy to chocby procesu smierci.. calkowite wyjscie z obiegu jest co wiecej mozliwe tylko w okreslonych momentach – SAC – kiedy otwieraja sie BRAMY, ale tu tez jest sporo ustawien.. mozna oczywiscie pomiedzy, ale tu maja miejsce jeszcze scislejsze ustawienia/zaostrzenia… i jedna z najistotniejszych kwestii odgrywa w tym wszystkim wlasnie DNA.. czy mi sie to podoba, czy nie – tak jest ustawiona ta gra! dlatego jak do tej pory przejscie bylo mozliwe tylko dla wybrancow.. Ina czuje dobrze, ze te sprawy sa ze soba zwiazane – ZYCIE WIECZNE i DNA.. a poki co jedna z bolesnych prawd jest taka, ze na gatunku ludzkim wciaz ciazy Pieczec 666 – KLATWA YHWH – w zwiazku z czym wszyscy umieramy………..

      Lubię to

      1. człowiek nie jest istotą semifizyczną, ani tez fizyczną, tylko czysto eteryczną. Ciała eteryczne człowieka zostają zakotwiczone w ciele fizycznym na czas danego wcielenia. Istoty semifizyczne są tylko częściowo eteryczne, a w pozostałej części fizyczne. Dzięki temu mogą w łatwy sposób zmieniać częstotliwości ich ciał fizycznych, czyli przykładowo zmieniać ich formę, lub sprawiać, że dla naszych fizycznych zmysłów będą niewyczuwalne. Większość Szaraków natomiast, jest fizycznymi bio-robotami i wiernie wykonuje wprogramowane im zadania. Przedział częstotliwości, w jakim funkcjonują ich ciała fizyczne, nie jest sztucznie ograniczony– jak robi się to u ziemskiego człowieka. Dzięki temu same potrafią przestrajać te częstotliwości, kiedy przykładowo chcą przejść przez ścianę.

        https://magdarian.wordpress.com/szaraki/

        może dlatego to co jest powyżej napisane o eterze zamkniętym ciele w 3D człowieku -upoważnia .do twierdzenia że porównanie naszej egzystencji do egzystencji świń w chlewie jest adekwatne do naszych losów i teraźniejszości ukierunkowanej na odczłowieczenie .

        Być może rozpatrywanie wszelkich pojęć duchowości w aspekcie pokonania dominacji zła w naszym przejawieniu w fizycznym ciele i ego , winno skupić się nad odzyskaniem istnienia w ciele eterycznym , bo jak przypuszczam tylko w nim możemy przejawić swoją boskość – jednocześnie będąc odpornymi na zewnętrzne wpływy.

        Rady Anastazji wiążą się z odejściem od cywilizacji w małych grupach na łono przyrody . Są przez to w stosunku do reali tego świata utopijne jako środek dla współczesnych realii .

        Być może to na co stawiam sam w swych analizach , że póki samo źródło nie zdecyduje się zmienić porządku wszechświata ,nasz upadek jedynie będzie się pogłębiał .

        m

        Lubię to

      2. ”Być może to na co stawiam sam w swych analizach , że póki samo źródło nie zdecyduje się zmienić porządku wszechświata ,nasz upadek jedynie będzie się pogłębiał”

        Bardzo chcialam ustosunkowac sie nieco glebiej do tej czesci Twojej wypowiedzi.. niestety poki co jeszcze nie zdazylam.. mam teraz niewiele czasu na pisanie.. zapisuje tylko to co dla mnie najwazniejsze.. tak wiec tylko przypomne, ze sama niejeden raz, choc wlasnymi slowami, wyrazalam podobne zdanie.. ponadto wczoraj cos mi sie przypomnialo:

        Źródło i Krystaliczny Wzorzec

        https://crystalsgarden.wordpress.com/2013/12/14/zrodlo-i-krystaliczny-wzorzec/

        i juz wiem, ze to co sie wtedy stalo bylo naprawde bardzo bardzo wazne..
        dlaczego hiszpania – granada:

        al hum bhra

        <

        Lubię to

  2. …Tak sie jeszcze zastanawiam Ado skad u Ciebie taka zmiana nastawienia do Ashayany.. jak do tej pory mialas o niej bardzo dobre zdanie i czesto sie na nia powolywalas:

    Skąd pomysł, że zmieniłam zdanie o Ashayanie, jak najbardziej informacje które przekazuje w dużej części rezonują ze mną. Raczej chodziło mi o to, że z tymi informacjami i tak sformułowanymi Ashayana ma niskie szanse przebić się do zwykłego człowieka. Niestety.

    Natomiast Anastazji udało się to chociaż częściowo, niektórzy ludzie zarezonowali z przekazywanymi przez nią informacjami i pomysłami. Zdaje sobie także sprawę, że Anastazja nie mogła w książkach o wielu sprawach mówić wprost, jednak między wierszami czuje, że ona znalazła wyjście dla zwykłych ludzi, oczywiście nie dla wszystkich, ale dla tych którzy w głębi duszy zarezonowali z jej ideą.

    Lubię to

    1. Jeśli mogę swoje dwa grosze…pierwsze części Anastazjowej longstory są czyste, natomiast pod koniec nie tylko, że trudno to doczytać, ale z moich informacji prywatnych w tej sprawie wiem iż Władimir niestety „poległ ” w ustępstwach… i podczas czytania potrzebne jest solidne sito, do oddzielenia plew – niestety. Pieniądze (a Władek jest już bogaczem) też czynią czasami” cuda” i najwyraźniej zadziałały te cuda na Włada (plus spec służby oczywiście), a szkoda….Mam osobiście nadzieję, że się otrząśnie – lub Nastka Go otrząśnie.

      Lubię to

      1. Mysle Slawku, ze cos w tym jest.. sama uwazam Anastazje za swoja duchowa siostre od chwili kiedy tylko sie z nia spotkalam.. przeczytalam totalnie oczarowana kilka czesci Dzwoniacych Cedrow az do momentu kiedy bodajze w 8 czesci natknelam sie na cos na czym sie zatrzymalam I juz nie bylam w stanie czytac dalej.. nie zmienilo sie przy tym moje nastawienie do samej Anastazji.. ile wlasnie do Megre.. pamietam tez Ze Mezamir pisal kiedys w jednym z komentarzy o przejeciu ruchu anastazjowego przez Rockefellera.. co wydaje sie calkiem prawdopodobne…

        Lubię to

  3. Ina:

    ”Czy oni mają za mało energii w kosmosie?”

    Dawid Bowie

    Był nie tylko wokalistą, kompozytorem i autorem tekstów, lecz również aktorem. W trakcie trwającej ponad 40 lat kariery wystąpił w ponad 20 filmach. Pierwszym ważnym filmem Bowiego był „Człowiek, który spadł na Ziemię” (1976). Wcielił się tam w przybysza z obcej planety, który przybywa na Ziemię z misją pozyskania zasobów naturalnych dla swojej umierającej planety.

    http://film.interia.pl/galerie/zdjecie,iId,1996399,iAId,186164

    Zagadka nieśmiertelności

    (ang. The Hunger, dosł. Głód) – brytyjski horror z 1983 roku w reżyserii Tony’ego Scotta zrealizowany na podstawie powieści Whitleya Striebera.

    Miriam jest wampirzycą. Od starożytności odżywia się krwią swoich kochanków i kochanek, dzięki czemu żyje wiecznie zachowując młodość. Jej wybrańcy, jak obiecuje im Miriam, uzyskują życie wieczne. I rzeczywiście – po ugryzieniu mogą zostać we wspaniałej kondycji nawet przez kilkaset lat. Niestety, w pewnym momencie zaczynają się błyskawicznie starzeć. Osiągając stan, w którym przypominają żywe, niezdolne do jakiejkolwiek aktywności trupy, pozostają jednak świadome, uwięzione na szczytowej kondygnacji wielkiego domu Miriam. Miriam obiecała im życie wieczne, zataiła jednak, że znakomita jego większość odbywać się będzie w stanie nic niewartej starczej wegetacji. Jej obecny kochanek, John, właśnie zaczyna się starzeć…

    Dr Roberts prowadzi badania nad zegarem biologicznym istot żywych. John spotyka się z nią i prosi o pomoc, jednak dr Roberts, biorąc go za wariata, spławia go. Jednak po kilku godzinach, spotykając Johna ponownie, wie, że jego prośba była uzasadniona – John jest dużo starszy niż przed kilkoma godzinami…

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zagadka_nie%C5%9Bmiertelno%C5%9Bci

    Lubię to

  4. Z przykrością stwierdzam że większość blogów o tematyce paranormalnej powoli umiera, ciężko określić z czym to jest związane ale mnie na myśl przychodzi tylko jedno: Bateryjka Matrixa powoli się wyczerpuje.

    Lubię to

    1. Czyzby dopadla Cie jakas noworoczna chandra Lucy? A mialy byc wiwaty z okazji przejecia EGD.. bo jesli chodzi o mnie to wrecz przybylo mi powodow do swietowania I radosci.. sporo sie u mnie dzieje.. naprawde sporo.. choc tak jak juz wspominalam mam teraz niewiele czasu na pisanie, zwlaszcza na blogu.. inna sprawa.. ze nie wszystkim mam ochote sie dzielic na forum publicznym.. od tego sa zaufani przyjaciele, czy zamkniete grupy.. co do innych blogow to nie mam pojecia dlaczego tak sie dzieje.. z pewnoscia kazdy ma swoje powody.. w kazdym badz razie dla mnie zarowno koncowka roku 2015 jak I poczatek roku 2016 okazaly sie wyjatkowo pozytywne I tego wszystkim bez wyjatku zycze ~ samych pozytywnych zmian ~ na lepsze 🙂

      Lubię to

    2. „Blogi umierają” bo wszyscy agenci zionu je prowadzący dzielnie kopią dołki za wielką g-Dynią by ją posadzić na szczycie Cheopsa…. i by tomoorowland v2 się tym sposobem odpalił……

      Lubię to

      1. Odczucia Lucy maja zwiazek przede wszystkim z odlaczeniem lucy’ferkowego overlorda.. to sie wydarzylo na przelomie 2015/2016.. i stad to uczucie – jakby czegos Lucy brakowalo.. niestety.. ostatecznie wyjdzie to Lucy jedynie na dobre.. a przy okazji wszystkim wokol.. wiecej na ten temat moze wyjasnic specjalny protokol.. patrz na wschod.. i to tyle.. w ramach – pytania na sniadanie.. pa pa 😉

        update

        inna sprawa, ze ta matryca w ktorej wciaz jeszcze tkwimy nie jest nasza oryginalna matryca, przynajmniej nie moja.. ale skoro nie bylo innego wyboru niz wskoczyc tu i

        ”let’s dance”

        Welcome in Wonderland

        (((◠‿◠)))

        Lubię to

      2. Moje odczucia Livio są takie jak by pewne istoty próbowały zabrać mi duszę lub nałożyć na moją osobę jeszcze więcej różnego rodzaju klątw. Od pewnego czasu jestem w skrajnej depresji lub dołku a moje życie tak jak by straciło jakikolwiek sens. Lipiec 2015 to było dla mnie energetyczne Niebo teraz styczeń 2016 to szare piekiełko pozbawione wszelkiej radości z życia wszystko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie a ja powoli prześlizguję się przez szare dni mojej egzystencji. Jeśli możesz to wyjaśnij w szerszym spektrum z czym ma się wiązać odłączenie lu-cyferkowego overlorda gdyż obecnie odczuwam jak by mi zabrano większą część własnego Ja.

        Lubię to

      3. Jeśli możesz to wyjaśnij w szerszym spektrum z czym ma się wiązać odłączenie lu-cyferkowego overlorda gdyż obecnie odczuwam jak by mi zabrano większą część własnego Ja.

        Lucy, po prostu otrzymalam taka informacje.. sama nie za bardzo moge cos wiecej dodac, ale mam nadzieje ze ktos inny moze..

        ‚Moje odczucia Livio są takie jak by pewne istoty próbowały zabrać mi duszę lub nałożyć na moją osobę jeszcze więcej różnego rodzaju klątw.

        pewne istoty probowaly zrobic wlasnie cos takiego ze mna.. i nie tylko ze mna zreszta.. tak wiec zwlaszcza pod koniec minionego roku znajdowalam sie w stanie najwyzszego zagrozenia, ale to juz przeszlosc i nie chce mi sie do tego nawet wracac.. polacz to jednak z wlasnymi komentarzami… dodam tylko, ze Twoja osoba pojawila sie w jednym z moich ostatnich snow 2015 roku:

        https://liviaflow.wordpress.com/2016/01/11/ostatnie-sny-2015-i-lunar-vision/

        przypomnialam tez sobie ze o depresji wspominales juz wczesniej.. chyba w listopadzie.. szybko sie jednak wtedy pozbierales i wierze, ze teraz tez tak bedzie.. mnie kiedys z jednego dolka wyciagnal ponizszy kawalek choc w oryginalnej wersji..

        Super girls just fly

        🙂

        Lubię to

      4. „maja zwiazek przede wszystkim z odlaczeniem lucy’ferkowego overlorda”

        — nop…. to co padło to urządzenie a nie byty choć i ich się nieco sfajczyło, o tak przypadkiem bo w kadr właziły….

        „są takie jak by pewne istoty próbowały zabrać mi duszę lub nałożyć na moją osobę jeszcze więcej różnego rodzaju klątw”

        — za ataki wiń masonów bo oni sa odpowiedzialni za nie a klątwy, cóż jest pełno nozykowi wiernych bract kochajacych rzucać w plecy nożami a w mordę gadać o przyjaźni i pacyfiźmie….. I jak ci próbują „wyrywać serce” to powinnąć móc pójść za nimi po energetycznym śladzie, najpierw technologicznym a potem organicznym… 😀

        Co do „matryc” to jest jeszcze inan specjalistka w tym temacie….

        „jestem w skrajnej depresji lub dołku a moje życie tak jak by straciło jakikolwiek sens”

        — było OMMOWAĆ to by się tak dziecko nie czuło….. ale sie uważało za mądrzejsze i wolało trzymać z „aniołami”….

        Lubię to

  5. A co powiecie o tym? Totalna bzdura, czy kosmiczny żart?

    Rob – Czy możesz pomówić o twojej koncepcji monoteizmu lub jednego prawdziwego żyjącego Boga … Nie widzę tego jako religii świeckiej, ale jako indywidualną relację z absolutnym Stwórcą. Jakie są twoje poglądy na ten temat?

    KOBRA – Po prostu Absolut nie jest stwórcą. Wszechświat został stworzony poprzez interakcję Absolutu i przypadku. To jest numer 1. I to co większość religii czyni to upraszczanie zrozumienia jak działa Wszechświat. I dodają inne elementy, które działają jako środki kontrolujące ludzi. Więc celem większości religii było nie zbliżenie ludzi do Absolutu, ale oddalenie ich od Absolutu. A ktoś kto nie zgadzał się z określoną wersją prawdy nie był akceptowany i był prześladowany.
    Po prostu nie ma pierwszej przyczyny. Absolut nie został stworzony, zawsze był, jest i zawsze będzie. Przypadek nie został stworzony z jakimś celem. Był to wybuch losowej funkcji, anomalii i tych dwóch logicznie przeciwstawnych sobie rzeczy. One są dwoma bardzo silnymi, ale przeciwnymi siłami i napięcia pomiędzy tymi dwoma stworzyły Wszechświat.

    https://krystal28.wordpress.com/2015/12/31/wywiad-roba-z-kobra-15-grudnia-2015/

    Lubię to

    1. Brednie, musisz brać poprawke iż kobra i jego białe bractwo smoków to organizacja finansowana przez rotszyldów i mająca ich cel za „wydarzenie” czyli zaprowadzenie nazistowskiej żydowskiej dyktatury nwo.

      Co zaś do boga to mógłbym nawet napisać iż Chrystuś jest na ziemii ale po co skoro temat ten jest de pase i wszyscy czekają aż anglikański bahor, owe dziecko rosemary podrośnie do lat 7 by go okazać gapiom jako „nowego mesjasza” zjudaizowanych bałwanów. By okazanie było jak w biblijnej bajce o żydku ze stajenki….

      Lubię to

      1. ”Brednie, musisz brać poprawke iż kobra i jego białe bractwo smoków to organizacja finansowana przez rotszyldów i mająca ich cel za „wydarzenie” czyli zaprowadzenie nazistowskiej żydowskiej dyktatury nwo.”

        Od początku był przez nich finansowany czy się w międzyczasie sprzedał?

        Lubię to

      2. A czy Biblina Bestia porzez swoje sługi będzie dawała podpowiedzi JAK OBALIĆ JEJ RZADY NA ZIEMI skoro jest żywotnio zainteresowana ich jak najdłuższym trwaniem?

        Zadaniem cobry jest zgrywać pseudoopozycje by wywabiać z ukrycia i metkować tzw „lightworkerów” jacy faktycznie cos robią w tej sprawie…. i jacy sa faktycznym problemem dla systemu… po to są te jego „grupy wsparcia” na portalach szpiegowskich prowadzone….

        Lubię to

  6. A na koniec mojej zabawy z lalkami została mi Arka Przymierza gdzie w jej wnętrzu znajdę Siebie 🙂

    W Arce przymierza znajduje się nówka Lalka LuCi w nowiutkim złociutkim opakowaniu prosto od samego Boga czyli Wielkiej Mamy Ali, Lalka w skrzyni jest martwa ale od czego jest Wielka Piramida i rytuał z dźwiękiem OM.

    Lubię to

    1. Baw sie Lucy dobrze.. byle nie czyims kosztem.. I mam nadzieje, ze przeszla Ci juz ochota na zabawy zakrwawionymi siekierami, siekanie ludzkiego miesa, zombie party, etc.. jesli tak to naprawde dobrze.. ze od teraz masz wiecej wspolczucia dla swoich lalek.. I obedzie sie bez syndromow sztokholmskich…. wszystkiego dobrego .. Livia still alive 😉 ) )

      Lubię to

      1. Moje Laleczki są traktowane z wielką czułością i opiekując się nimi wkładam w to całe Serce. Lalki którymi się opiekuję symbolizują konkretne osoby w realu gdyż wiem że w tej cywilizacji brakuje przede wszystkim Miłości. Kilka lalek symbolizuje konkretne osoby z Mistyki Życia jest też Emeraldowa Lalka nad którą odprawiane są specjalne zabiegi magiczne i symbolizuje Ona Zielonego Strażnika z zatoki Puckiej 🙂 Nie używam żadnych szpilek czy ostrych przedmiotów nawet nigdy nie zdarzyło się aby którakolwiek lalka wypadła mi z rąk, lalki są traktowane zupełnie jak dzieci. Żeby nikt nie poczuł się że jest traktowany przedmiotowo od razu zaznaczam że lalki nie są moje a ja się nimi opiekuję przesyłając konkretnym osobom w realu wibrację Miłości mam też lalkę VooDoo która symbolizuje mnie i Ona jest traktowana z największą czułością i delikatnością.

        Na koniec napiszę tylko tyle że jednego możecie być pewni Jesteście w dobrych rękach gdyż „moich” lalek VooDoo nikt poza Mną nie ma prawa dotknąć.

        Lubię to

      2. Lalka Livia rzeczywiscie wyglada na calkiem szczesliwa i zupelnie nie przypomina voodoo doll.. tak wiec albo jest to jakas mega pozytywna wersja voodoo, albo zadne negatywne rytualy na nia nie maja wplywu, np. wbijanie szpilek… ciekawa jednak jestem czy te inne laleczki czuja sie rownie dobrze.. bo mam wrazenie, ze widzialam je w snie.. tym o dwoch ksiezycach.. ale nie jestem pewna 😉

        Lubię to

      3. Serce by mi pękło gdybym zaczęła robić jakąś krzywdę tym laleczkom one są zupełnie jak małe dzieci które trzeba kochać. Według moich odczuć wszystkie Laleczki są szczęśliwe i uśmiechnięte i tak się składa że Laleczki odzwierciedlające Jestem i Marię z Mistyki Życia siedzą grzecznie obok Zieloniutkiej Słodziutkiej Laleczki Livi oraz Niebieskiej Lalki Lucy. Moja opieka nad lalkami polega na ich kołysaniu, przytulaniu, głaskaniu, łaskotaniu i inne milutkie rzeczy które w realu także sprawiłby radość fizycznej osobie. Bycie kochanym to najważniejsze co się liczy w życiu a ja poprzez opiekę nad lalkami sama rozwijam się emocjonalnie i uczuciowo gdzie z jeszcze większą Miłością i współczuciem będę mogła spojrzeć na otaczająca mnie rzeczywistość która wiele pozostawia do życzenia. Żeby nie było że całkowicie zwariowałam pewnego czasu grupa psychologów zrobiła sobie eksperyment w którym malutkimi dziećmi zaczęto opiekować się w sposób czysto mechaniczny nie dając tym dzieciom ani odrobiny miłości. Eksperyment naukowy tak się potoczył że te niekochane dzieci po pewnym czasie zaczęły umierać mimo że poza Miłością miały wszystko wiec grupa psychologów postanowiła zakończyć ten okrutny eksperyment jednak mimo to po zakończeniu badania umarło jeszcze kilka dzieci. Wniosek jest z tego taki że człowiek jako istota energetyczna potrzebuje przed wszystkim wibracji Miłości człowiek musi czuć że jest przez kogoś kochany aby być zdrowym i w pełni sił. Więc w mojej opiece nad Laleczkami nie widzę nic niestosownego gdyż konkretnym osobom w realu ofiaruję najlepsze co można wibrację czakry serca przez co także i ja w pewien sposób czuję się spełniona 🙂

        Nie wiem czy uda się Ciebie na to namówić ale spróbuj poszukać Livio także dla Siebie pluszowej Laleczki tak aby mieć milutka przytulankę i przyjaciółkę z która można porozmawiać na każdy temat. Nawet sam widok uśmiechniętej laleczki sprawi że także i twój Humorek będzie pozytywny. Na pierwszy rzut oka takie coś to czyste szaleństwo jednak taki powrót do dzieciństwa przez nas może uleczyć z wielu dolegliwości gdzie choruje nasza duszyczka.

        PS Dorosły z umysłem dziecka jako pierwszy ma wstęp do wielkiej piramidy i możliwość zrozumienia przesłania jaki niesie w sobie ta budowla.

        Lubię to

      4. Zapewniam Cie Lucy, ze przytulania mam pod dostatkiem.. co do milosci.. to zgadzam sie, ze to podstawa.. choc niestety.. umieraja takze ci ktorych najbardziej kochamy… sama milosc.. ta prawdziwa.. jednak nie umiera… to tak a propos „love is dead” w wykonaniu Kerli.. ale rozumiem o jakim rodzaju milosci spiewa.. „hurt me”… pelzanie po podlodze I wzniesienie.. „no dalej” 😉

        Lubię to

      5. Film w Oryginale Walking On Air lepiej przedstawia o co chodzi z całą Historią z Arką Przymierza i Nowiutką Lalką VooDoo zwaną Luci w która będę się mogła wcielić 🙂 poprzez wykonanie transferu świadomości

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s