6 wrzesnia, dziwny spiew na jawie oraz sen o tajemniczej swiatyni, Marii Magdalenie i uwalniajacych ja motylach

W nocy, tuz przed zasnieciem uslyszalam bardzo dziwny spiew.. Dookola poza szumem wiatru panowala idealna cisza.. wiec slychac go bylo wrecz idealnie.. w dodatku spiew zdawal sie wzmagac i ewidentnie przyblizac.. slyszalam wyraznie solowy meski glos.. taki bardzo niski, ale jednoczesnie mocny… z jednej strony jakby wydobywajacy sie spod ziemi i wrecz dudniacy.. z drugiej jakby nakladajacy sie na mnie od gory.. niczym klosz.. w pewnym momencie spiew zabrzmial troszke jak wydluzona sylaba om, choc bardziej przypominajac spiew zydowski… w tym czasie uslyszalam tez pewne imie… czujac przy tym bardzo dziwna energie… i zrozumialam, ze ten spiew tak jakby probuje cos otwierac.. i wtedy mnie doslownie olsnilo, ze przeciez wlasnie trwa medytacja dzwiekowa z Hatorami na Manhattanie! ostatni raz tego typu spiew – dochodzacy zarowno z daleka jak i bliska i jakby dotyczacy jakiejs ceremonii –  slyszalam chyba po raz ostatni w kwietniu.. ale zanim to sprawdze opisze swoj sen

sen

tuz przed obudzeniem sie znalazlam sie przed jakims dziwnym kosciolem.. pelnym demonicznych posagow… przypominajacych gargulce.. tak jakby straznikow broniacych wejscia do wnetrza.. nastepnie, chyba nad wejsciowymi drzwiami ujrzalam tak jakby obraz – lustro… a  na nim malowidlo, badz fresk.. przedstawiajacy zlozona do grobu Marie Magdalene, choc wygladajaca bardziej tak.. jaby po prostu gleboko zasnela… i co najbardziej niezwykle w tym snie.. nad nia unosilo sie kilka kolorowych motyli… wygladajacych jak zywe… i jakby probujacych ja wyciagnac z tego obrazu… jakby pociagajac za jakies niewidzialne niteczki do gory… hmm.. nie wiem, czy udalo mi sie wejsc do wnetrza owej ”swiatyni”, choc zaraz po przebudzeniu sie cos sobie uswiadomilam… a ostatnia rzecz jaka zapamietalam ze snu to mala biala koronkowa czapeczka dla dziecka, choc przypominajaca do zludzenia odwrocony kielich…

ta czapeczka dopiero ma byc zalozona

…..

Co do spiewu to sprawdzilam.. i podobny dziwny spiew, choc w snie, slyszalam po raz ostatni 9 kwietnia – w snie o dziwnej studni.. bynajmniej ten jako ostatni opisalam na blogu… Noca 1 kwietnia kwietnia slyszalam jeszcze bardziej zblizony rodzaj spiewu i to juz na jawie.. opisalam go w notce April Dreams, Trans..missions and Signet RRT… i co ciekawe, co doslownie teraz do mnie dotarlo.. intencja z minionej nocy ze strony Ra dotyczyla miedzy innymi RT, czyli Round Table.. i wyjasnie tylko, ze RRT to skrotod – Rainbow Round Table.. wspominalam o nim po raz ostatni w Teczowym Przebudzeniu w zwiazku z EGD, a wczesniej w notkach poswieconych Rainbow Makers.. Najbardziej zblizony rodzaj spiewu slyszalam jednak noca 6 stycznia co sie niesamowicie zbieglo z moja Gwiezdna Rocznica… Pisalam o tym w notce o nowowrocznych snach.. i to doswiadczenie pozwole sobie tutaj przypomniec.. jako, ze widze iz niesamowicie sie laczy chocby z Hatorami

Sen z 6 stycznia 2015

 przed snem wyrazilam intencje zwiazana z moja gwiezdna rocznica i kilka +… wtedy tez sobie jednak przypomnialam, ze od momentu kiedy deep well.. @X@.. przeszla te ogromna transformacje.. moja niezyjaca babcia pojawiajaca sie niezwykle czesto w moich snach stala sie jakas smutna… choc nie wiem o co chodzi.. bo to, ze cos co zostalo otwarte na Slezy (10/11 nov 2012).. otwarte byc nie powinno…. juz.. wiem… ahh.. ehh….. wracajac do dzisiejszej nocy.. Ra zaproponowal mi, abym skupila sie wlasnie na babci… a potem na calej reszcie… obudzilam sie okolo 4 nad ranem… majac za soba najprawdziwszy senny final doom.. choc skoro pisze, to znaczy ze przezylam;) ale zanim w ogole zasnelam… uslyszalam jak cala przestrzen dookola mnie zaczyna coraz intensywniej dzwieczec… doslownie jakby rzobrzmialy wszystkie krysztalowe dzwoneczki… pomyslalam, ze byc moze to preludium do tego co slyszalam w dniach 5/6/7 stycznia 2013.. wlasnie w okolicy mojej gwiezdnej rocznicy… sciezka dziekowa bardzo zblizona do Aethos by Hathors via Tom Kenyon…

amentilogo

niestety ku mojemu ogromnemu zdziwieniu… uslyszalam glos spiewajajecego podniesionym tonem mezczyzny..

zapytalam Ra.. czy on tez cos slyszy, ale on ze nie… ze panuje idealna nocna cisza… ahh.. no tak… dla mnie jednak spiew ten byl na tyle wyrazny ze mialam wrazenie iz slysze dokladnie kazde slowo.. kojarzace mi sie z jakims jezykiem native american.. Navaho.. maybe.. Nie bylam jednak pewna, czy spiew ten dochodzi raczej gdzies z terytorium Ameryki Polnocnej, czy tez raczej poludniowej.. jedynie ze generalnie gdzies z dalekiej Ameryki…. Po chwili ujrzalam jednak pewien obraz i stalo sie dla mnie jasne.. ze z cala pewnoscia chodzi o Ameryke Pd.. a dokladniej  PERU, albo okolice Titicaca… co wiecej po chwili pojawila sie przede mna twarz spiewajacego mezczyzny… i zrozumialam, ze on tez mnie widzi… ale uzyl do tego jakichs srodkow halucynogennych.. czegos w rodzaju Ayahuaski… w tym momencie uslyszalam tez kilka dzwiekow przypominajacych silne uderzenie w potezne dzwony.. a chwilke pozniej.. poczulam jakby rece tego mezczyzny probowaly cos we mnie otworzyc… choc tak jakby poprzez cos co znajduje sie w innym miejscu na Ziemi… a co mimo uplywu czasu wciaz jest ze mna polaczone… i wtedy ujrzalam blysk intensywnego fioletowego swiatla i cos przypominajacego otwierajace sie okno, ale ulozone na wzor jednej z czesci Pieczeci Melchizedeka… Przypomnialam sobie, ze czegos podobnego doswiadczylam w trakcie pobytu Projektu Cheops na Bahamach (maj 2013).. to byl ten moment kiedy zaczela sie mocno psuc moja relacja z A… po tym gdy ona napisala u mnie na blogu, ze gdy Krysia wroci z Bahamow ona bedzie mogla namalowac nowy pejzaz Matki Ziemi.. Na pytanie co to za Krysia i dlaczego jest dla niej az tak wazna.. o3malam w odpowiedzi kontakt do K z Projektu Cheops! ktora wlasnie szykowala sie do podrozy na Bahamy…

Przepraszam.. ale jesli to Projekt Cheops ma decydowac o losach Ziemi… to ja zdecydowanie mowie nie!

ciekawe tez, ze kiedy zmierzalam na spotkanie z A w dniach 10/11 nov 2012 i kiedy zblizalam sie coraz bardziej do Slezy slyszalam wyraznie dzwiek jakby fleta i ogolnie sciezke dzwiekowa kojarzaca mi sie z Ameryka Pd.. Tak wiec zblizajac sie w tamtym momencie do Slezy mialam wrazenie, ze w jakis dziwny sposob zblizam sie coraz bardziej do Ameryki Pd..

wracajac jednak ponownie do doswiadczen z minionej nocy..

w pewnym momencie ujrzalam przed soba nocny pejzaz… z ktorego po chwili zaczely sie wylaniac nieco bardziej wyraziste ksztalty… tak jakby ruiny jakiegos zagubionego w poludniowoamerykanskiej dzungli grobowca.. byc moze stanowiacego czesc jakiejs wiekszej budowli.. nie jestem pewna.. poniewaz skupilam sie jedynie na wejsciu do tego grobowca.. w ktorym dostrzeglam pewien ruch.. jakby wychodzaca z niego postac.. choc moze bardziej cien…. przed postacia ta zdawala sie unosic w powietrzu.. doslownie lewitowac.. duza zlota kula… niczym metaliczna pilka futbolowa.. bardziej fizyczna metaliczna niz typowy energetyczny ORB… nie jestem jednak pewna.. byc moze w rzeczywistosci pilka ta wcale nie lewitowala, a trzymala ja po prostu w swoich rekach wlasnie owa postac opuszczajaca ”grobowiec” choc zbyt mocno schowana w mroku…

wtedy tez wszystko zaczelo mi sie rozmazywac i poczulam, ze.. tak jakby… ceremonia dobiegla konca… dodam tylko, ze w miedzyczasie uslyszalam jeszcze inny spiew.. choc ten zdawal sie dochodzic z przeciwnego kierunku.. i raczej nie byla to juz solowa aria…  a jezyk przypominal bardziej hebrajski… uslyszalam wyraznie jedno ze slow

UR

ktore przeszlo w bardzo wysoki i przeciagly dzwiek przypominajacy wycie syreny alarmowej

kiedy opowiedzialam Ra o tym wszystkim.. takze o zlotej lewitujacej kuli.. on przypomnial mi o innej zlotej kuli

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/01/02/newyears-dreams/

jakos dziwnie sie to wszystko ze soba splata… i do tego ta sleza i fletnia pana.. a co ciekawe ten watek dal o sobie znac w  ciekawy sposob wczoraj:

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2013/04/15/maroko-krolestwo-pod-znakiem-pentagramu/comment-page-1/#comment-46982

moje wczesniejsze sny zwiazane z mm i francja

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/04/06/my-french-dreams/

cdn

Reklamy

Autor: Livia Ether Flow

‚I am the child of Earth and starry Heaven’ Freedom for all living beings and the all worlds.. Deeper than memory.. beyond the time…. i send you blessings where you are ♥ ƸӜƷ ♥ Livia Ether Flow LiRa https://liviaspacedotcom.wordpress.com/

12 thoughts on “6 wrzesnia, dziwny spiew na jawie oraz sen o tajemniczej swiatyni, Marii Magdalenie i uwalniajacych ja motylach”

    1. raczej nie Rennes-le-Château.. raczej ”miejsce czaszki”, ale nie wiem czy tam tez sa gargulce.. no i lustro.. plan z drugiego zdjecia kojarzy mi sie z kolei bardziej z lourdes… Rennes kojarzy mi sie z duza trauma… mimo kwitnacych migdalow.. podobnie jak hiszpania.. ale ten plan naklada mi sie na lourdes.. Rue de la Grotte… chociaz tam nie ma takiej budowli.. samo drzewo zycia na tym planie jest bardzo okaleczone.. to falszywe drzewo zycia J9.. nie przepadam za rennes.. ale kocham kwitnace migdaly..

      Polubienie

      1. Nie, chodzi bardziej o miejsce gdzie znajduje sie czaszka MM.. linia DNA.. i dziwne, ale mam wrazenie, ze widzialam juz te mape z drzewem zycia w czerwieni.. w snie o lourdes cinema:
        https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2014/10/04/back-to-the-lourdes-cinema/

        ten dolny punkt symbolizuje graala.. w tym ukladzie podstawe – UR… ale skoro zostal oznaczony numerem 10 to tak jakby cale drzewo wywrocono do gory nogami, a ponadto pozbawiono go dwoch istotnych czlonow… jako, ze pelne – zdrowe – drzewo ma ich 12.. w prawidlowym ukladzie UR to nr 1 i dolna wejsciowa studnia… co do reszty wszystko rzecz jasna cos oznacza, tyle, ze przez rozne znieksztalcenia wychodzi z tego niezla kabala.. zreszta samo rennes to jedno z glownych centrow czarnej magii (SaRa la KALI).. ale migdalowce jak z bajki… i ta WIEZA.. i na tym chyba poprzestane 🙂

        p.s po chwili pojawil mi sie taki obraz.. ze to nie czaszka mm, a sary… ale w tej chwili nie jestem pewna.. moze cos mi celowo probuje przeslonic wlasciwy obraz..

        dobrej nocy wszystkim
        livia ❤

        Polubienie

      2. Naprawde nie mam pewnosci… pisze tylko o moich wizjach, snach, odczuciach.. co np. czuje na widok zdjec z Rennes, itd.. a patrzac na Wieze-Magdale.. czuje cos.. czego niestety nie potrafie wyrazic.. najbardziej porusza mnie widok kwitnacych migdalowcow.. poruszona na tyle, ze czuje iz mimowolnie zaczynam plakac.. byc moze naklada mi sie ten obraz na wspomnienia z hiszpanii.. migdaly kwitly tuz przed… zanim trafilam do domu pod pieczecia melchizedeka.. i wtedy wszystko zaczelo sie walic.. fizycznie do Rennes mnie jednak nie ciagnelo.. co innego Montsegur, czy.. Lourdes.. chociaz przyciaganie do Lourdes bylo takie dziwne… i tak jakby majace zwiazek z tym spiewem, ktory czasem slysze.. co ciekawe tej nocy snili mi sie kaplani wygladajacy wlasnie jak melchizedecy.. jeden bardzo podobny do ex papieza – ratzingera… choc ubrany w taka swietliscie jasno fioletowa – lawendowa – szate i wysokie nakrycie glowy.. niestety.. nic wiecej… nie moge sobie przypomniec…

        choc to prawda, ze lustro ze snu nie bylo normalne.. jakby zamaskowane pod normalnym obrazem… nie kojarze jednak, aby taki obraz naprawde istnial…

        wiem tylko, ze MM byla prawdziwym potomkiem linii Graala… Jeszua 9 nie.. wywodzil sie z domu Jahwe.. z domu Dawida.. zrodzony z zydowki Marii, ale z ojca Et Nephilim… zreszta jego matka Maria zostala powolana na swiat w ten sam sposob.. w wyniku sztucznego zaplodnienia… MM byla potomkiem linii graala (co oznacza specyficzne DNA) i to ona tak naprawde poniosla najwieksze konsekwencje w tej historii.. wiazac sie z Jeszua 9, a nie z Sananda.. i to wydaje mi sie zgodne z prawda.. ale jest tyle wersji historii zwiazanej z Jezusem i Maria Magdalena..

        Polubienie

      3. ”co ciekawe tej nocy snili mi sie kaplani wygladajacy wlasnie jak melchizedecy.. jeden bardzo podobny do ex papieza – ratzingera… choc ubrany w taka swietliscie jasno fioletowa – lawendowa – szate i wysokie nakrycie glowy.. niestety.. nic wiecej… nie moge sobie przypomniec…”

        Postawmy na Rennes 🙂

        Fiolet?

        Kolory liturgiczne

        Fioletowy

        Zamiast koloru czarnego stosowano pierwotnie i stosuje się najczęściej także dziś szaty liturgiczne barwy fioletowej. Prócz żałoby i pokuty fiolet symbolizuje także skruchę i pokorę, umartwienie, nastrój oczekiwania wypełniony modlitwą. Może oznaczać także godność noszącego je człowieka (szaty biskupa, prałata, kanonika). Koloru fioletowego używa się w Adwencie i Wielkim Poście, a można go również stosować w oficjach i mszach za zmarłych.

        http://www.boromeusz.franciszkanie.pl/pl/kolory-liturgiczne.html

        Polubienie

      4. kolor prawie jak tu:
        http://s30.photobucket.com/user/benodette/media/2013%20Q1/Dec113VespersReut2_zpse55687e2.jpg.html

        w snie zdawal sie jeszcze jasniejszy.. bo np. ten ponizej jest juz za ciemny:

        ale byc moze to gra swiatlo-cienia.. twarz jednak bardziej benedykta niz franciszka.. ale zpamietalam tylko jedna postac, a bylo ich wiecej… ta jednak jakby stala na wprost mnie? w tej chwili nie wiem co to znaczy.. tym bardziej, ze zgdodnie z oficjalnym wyjasnieniem;;

        ”Koloru fioletowego używa się w Adwencie i Wielkim Poście, a można go również stosować w oficjach i mszach za zmarłych.”

        do adwentu daleko.. a wiec chodzi o jakies oficja.. albo pogrzeb… albo cos zwiazanego z przeszloscia.. i calkiem mozliwe, ze ten sen mial zwiazek z rennes… myslalam o nim przez zasnieciem… ostatnie jednak co zapamietalam to woda… rozlewajaca sie po posadzce woda.. jakby probujaca wszystko zmyc… tylko co? byc moze to co zmyte byc powinno.. lucyferyczne kody (bafomet)

        p.s ten kolor pasuje najbardziej, ten jasniejszy odcien:

        http://s30.photobucket.com/user/benodette/media/Q3%202008/March20MassGetty2.jpg.html

        Polubienie

  1. p.s po chwili pojawil mi sie taki obraz.. ze to nie czaszka mm, a sary… ale w tej chwili nie jestem pewna.. moze cos mi celowo probuje przeslonic wlasciwy obraz..

    Maria Magdalena.

    O związkach rodowych już napisałam, Maria Magdalena była dalszą kuzynką Jezusa połączona przez własną babkę i Jego matkę. One były siostrami, które poślubiły
    mężczyzn z innych rodów. Natomiast matka MM Herodiada pochodziła z zupełnie innego rodu, dzisiaj znamy ich pod określeniem Cyganie – Ara z Iranu, zatem MM miała związki krwi z tym rodem, religijne połączenie zaś linii żeńskiej MM to obecny Zaratustrianizm, z tego powodu nie była lubiana i akceptowana przez rodzinę męża ani ojca. Tolerowana była, bo była żoną Jezusa, rodową Księżniczką spadkobierczynią olbrzymich dóbr ziemskich oraz linia Sadoka, ogniwem łączącym linie Dawida i Sadoka. Jej córka, ukochane dziecko miłości, Sarena otwierała nowe możliwości splecenia obydwu rodów linią krwi. Ta wiedza była znana kapłanom (szczególnie obydwu jej ojcom.. biologicznemu i adopcyjnemu największym Magom-kapłanom również w religii Zoroastryjskiej), związana była też z naszą obecną przyszłością, przyszłością, ludzi, ziemi ale również całego wszechświata. Może wydawać się to śmieszne i naiwne jednak tak było i tak jest. Otóż związek małżeński tych dwóch wcielonych energii MM i Jezusa i olbrzymia miłość która ich połączyła otwierały następne możliwości aktywacji ludzkiego DNA, które wpisały się w pole morfogenetyczne (siatkę Chrystusowa) bo pod taką nazwą też jest znane nasze pole morfogenetyczne. W celu otworzenia kolejnego dostępu do przestrzeni o wyższych wibracjach zawsze zachodzą Energie – Dusze które już ten poziom energetyczny posiadają. Chociaż żyją na ziemi jako zwykli ludzie, mają takie same codzienne doświadczenia, to jest to inne życie, inny jego wydźwięk oraz inne możliwości energetyczne. Tak też było w wypadku MM i Jezusa, żyli normalnie jak wszyscy ludzie z ich epoki, ale poziom uczuć, prawość ich zycia i bardzo trudne decyzje z tym związane otwierały nową drogę ludziom i ziemi.

    Spotkanie.

    Ojciec MM znał przyszłość (był arcykapłanem i Magiem, postacią wielką obydwu religii, judaistycznej i zaratustriańskiej) i rolę w niej swojej córki Sareny (później znanej jako MM), był świadom że MM jest księżniczką reprezentacją prastarą linie Smoka. Iran – Persja, współczesny Iran to dawne ziemie Mezopotamii, które ród ten opuścił z powodu wojny ozonowej, (ród Smoka, bo taki herb symbol posiadały dawne jego plemiona) pozostał w pamięci ludzi (na wozach cygańskich do tej pory są umieszczane ochronne figurki smoków. Te strzegące bezpieczeństwa znaki mają związek z pochodzeniem rodowym Cyganów. MM pochodziła z rodu kapłanek ognia – westalek, symbolizującego najczystszą i największą miłość Boską, która mocą swoją jednoczyła i wynosiła wszystkich którzy wybrali pójście drogą miłości i prawości i godności. Ojciec MM wiedział że nie może zmienić religij córki wbrew jej woli, było to zapisane w dokumentach, w wieku 15 lat mógł (okres pełnoletności kobiet w tamtych czasach) poddać ją obrządkowi przyjęcia religii w której był jej przyszły mąż, jednak sama musiała wyrazi córka na to zgodę. MM była wychowywana bardzo rygorystycznie przez swojego ojca (Jana Chrzciciela, Arcykapłana w randze Jaira, Szymona Maga, któremu czasowo były podporządkowane obydwie świątynie i linie rodowe i Sadoka i Dawida), wyraziła zgodę na ceremonie „wskrzeszenia z martwych” (czas kończący naukę religijno – kapłańską, od 5 do 15 roku życia) stała się pełnoprawna kapłanką ognia we własnej religii, oraz adeptką religii męża. Kaplanem który „wskrzeszał z martwych” córkę (Jaira, Lazarza, Szymona Maga Szymona z Betanii, Heroda Boetheos, Jana Chrzciciela (są to jego imiona, jest ich jeszcze więcej) był Jezus. Miał już wówczas prawa kapłańskie, które dawały mu taką możliwość, w tym czasie był zaprzyjaźniony ze swoim kuzynem, ojcem MM Janem Chrzcicielem. MM wówczas jeszcze Sarena „wskrzeszona z martwych” (co w religijnym znaczeniu określało wejście do pełnego życia duchowo – religijnego). Ceremonia ta była zgodna z przeznaczeniem MM, był to akt pełnego przyłączenia jej linii zaratustriańskiej do żydowskiej, otrzymała nowe imię. Jezus oddawał się kontemplacja religijnym w różanym ogrodzie przed ceremonią, Sarena poszła tam naciąć kwiatów róż do dzbanów. Spotkali się sami, tam ich serca przemówiły do siebie miłością, której już nikt i nic nie był w stanie zatrzymać, tej pięknej eksplozji uczuć. Przeznaczenie się wypełniło, ich pierwsze dziecko (była to córeczka) zostało poczęte. Otrzymała imię jak matka Sarena (później znana jako Księżniczka Cyganika Sara, Sara – Egipcjanka). Poczęcie córki i uroczystość wskrzeszenia MM posiadają tą sama datę sobota zielono świątkową. Odbyły się zaślubiny młodych, jednak dziecko urodziło się niezgodnie z ceremonią dynastyczną. Młodzi rodzice znali przeznaczenie, wiedzieli ze życiu dziecka grozi wielkie niebezpieczeństwo. Druga linia judaistycznych kapłanów – Faryzeusze, (preferujący brata Jezusa, Jakuba na dynastycznego następcę) będzie chciała zrobić wszystko by zmienić przeznaczenie (jak teraz), odwrócić je na własną korzyść. A co za tym idzie nie dopuścić by przetrwała na przyszłość linii dynastyczna Jezusa (w DNA MM i Jezusa przekazanej przez córkę) obydwoje byli świadomi tych perfidnych zamierzeń. Obydwoje znali swój los, znali przyszłość i wiedzieli iż muszą ukryć córkę tak by przeżyła i otworzyła linię GRAALA. Wiedzieli iż w przyszłości w ich linii urodzi się mnóstwo ludzi, którzy swoją dojrzałością energetyczno/duchową otworzą ziemi wyższy wymiar istnienia. Zatem akceptacja bardzo trudnego osobistego i rodzinnego przeznaczenia przez obydwojga, była darem dla przyszłości Ludzi i ziemi. Było to optymalne rozwiązanie dotyczące naszej teraźniejszości. Małe dzieci w tamtych czasach umierały często, ogłoszono wiec z wielkim smutkiem że maleńką córeczka Jezusa i MM. zmarła (było to jedyne rozwiązanie chroniące jej życie), 3 miesięczne niemowlę z żalem w sercu matka przekazał zaufanym osobom ze swojego Rodu. Rod MM, CYGANIE – (Cygnus Łabędź ROD ŁABĘDZIA – http://pl.wikipedia.org/wiki/Gwiazdozbi … %C4%99dzia, zmienione z czasem na Cygan) – ARIÓW Z IRANU, którzy z dzieckiem odjechali w dal. Ukrywali cały czas córkę Jezusa i MM w Siwie, wykształcona została tam w świątyni. Jako dorosła już kobieta znana była jako Sara Egipcjanka, Księżniczka – Cyganka, wiedział iż w żyłach jej płynie królewska krew, wyjątkowych rodziców.. Ukochała sercem przyszłego męża, mężczyznę z rodu matki, stała się jego żoną. Czysta krew Jezusa i MM popłynęła w splotach rodowych i jest również teraz w wielu rodach Cyganów, ale nie tylko, 2ooo lat to okres stawania się żonami przepięknych kobiet cygańskich w rożnych mężczyzn. Przez 20 wieków urodziło się mnóstwo ludzi genetycznie spokrewnionych z MM. i Jezusem, jednak zawsze istniała taka najbardziej czysta nitka rodowa starannie ukrywana przez wieki.

    Zatem, kto chce doszukiwać się linii krwi Jezusa i MM powinien poszukać po pierwsze wśród Cyganów (oni teraz nazywają siebie Romami, mojemu sercu bliskie i piękne jest określenie Cygan, związane z Rodem Łabędzia).

    Życie w tamtych czasach toczyło się według kanonów i praw wyznaczonych przez religie, w ludzkich sercach toczyły się boje o władzę, tytuły, sukcesje i majątki ziemskie. Zmienność władzy i decyzji kapłanów Kajfasza i Annasza wyznaczały priorytet uznania za dynastycznego Króla raz Jezusa, innym razem Jego brata, Jakuba. Pomimo ze małżeństwo było spełnione, rytuałem dynastycznym nie było wypełnione (narodziny kolejnych dzieci, dwóch synów nie było wystarczające), u Żydów krew, linię rodową wyznaczającą nią przekazuje KOBIETA, po niej, po matce uznawało się pochodzenie rodowe i uznaje do teraz. Żydem staje się po MATCE ŻYDÓWCE. Oficjalnie MM. i Jezus nie mieli spadkobierczyni rodowej zatem nie mógł Jezus pełnić roli „namaszczonego Króla – Drugiego Mesjasza. W związku z czym toczyła się podstępna walka o unieważnienie małżeństwa MM. z Jezusem i ponowny ożenek, tym razem z Jakubem. szukano argumentu unieważniającego ich małżeństwo, szukano argumentu wydania wyroku „kary śmierci na Jezusa” (wyroku zabicia fizycznie Jezusa ni Sanhedryn ni Rzymianie wydać nie mogli. Zarówno prawo Żydowskie jak i Rzymskie nie zezwalało na zabijanie kapłanów. Rzymianie mogli zabijać złoczyńców i przestępców a Jezus nie spełniał tych kryteriów. Użyto zatem starego prawa „uśmiercenia” nie Człowieka, a jego linii
    rodowej przez kastrację, wszak było wiadome iż Jezus jeszcze córki nie miał, pierworodna umarła. Musiało się to wydążyć, szanse w przyszłości miały być identyczne dla obydwu linii rodowych, musiały się urodzić dwie dziewczynki, przyszłe matki obydwu linii rodowych. Lub inaczej, przedstawicielki dwóch linii wiedzy, możliwości rozwoju ziemi i ludzkości przez dwie odmienne opcje energetyczne. Jedna (Sarena) była przedstawicielką „Synów Jasności”, druga (Tamar), była przedstawicielką „Synów Ciemności”, 2000 tys lat dane Ludziom na rozwój, miały zdecydować, która z opcji będzie miała decydujący głos o przyszłości Ludzi ziemi. Takie było (znane Jezusowi i MM przeznaczenie dotyczące naszych czasów) musiały narodzić się dwie dziewczynki, córki dwóch rożnych ojców dwie spadkobierczynie dwóch rożnych linii Rodowo-dynastycznych. Jednej, linii Jezusa Niebieskich Jabłek, drugiej linii, Brata Pańskiego, Jakuba, linii znanej współcześnie jako Winnego Grona. Druga córka z drugiego czasowego związku małżeńskiego – Lewiratu, MM i Jakuba (który w sumie trwał bardzo krótko) była Tamar, wychowywana przez ojca na ziemiach zwanych Anglia, tam gdzie dominuje barwa pomarańczy.

    Tak wiec przeznaczenie w tamtych czasach wypełniło się całkowicie, czasy obecne otrzymały dwie możliwości, dwie drogi, zaistnieć jednak mogła tylko jedna. Energia która urodziła się jako kobieta MM, od tamtej pory jeszcze wiele razy wcielała się na ziemi, zawsze była kobietą, były to już inne postacie nosząca inne imiona.

    Maria Magdalena pozostawiła równocześnie dwie linie rodowe;

    1. linia linia Jezusa i MM z ich córki Sareny – Księżniczki Sary, linia Niebieskich Jabłek.

    2. linia , linia Jakuba i MM i ich córki Tamar, linia Winnego Grona.
    Tamar nie była córka Jezusa.

    Dlaczego Rothschildowie czuja się wybrańcami do władania Światem?
    Otóż Energia którą była MM urodziła się w czasach przed rewolucją Francuską w rodzinie Rubinsztajn, wyszła za mąż za Józefa Rothschild, mieszkała z nim we Francji w malowniczej okolicy w starym zameczku pośród winnic. Była młoda kiedy w rewolucyjnych walkach zginął jej mąż i wszyscy prawie mężczyźni z rodu. Miała dwóch synów, młoda wdowa w ciągu 2 lat odbudowała (z pomocą okolicznej ludności) zniszczoną w trakcie rewolucji fortunę. Dorosłego już syna Marcela wraz z częścią rodowych dokumentów wysłała do Ameryki (oczywiście dzisiaj Rothschildowie gdzieś tam…. dokumenty te posiadają), resztę cennych rzeczy ukryła w kilku miejscach we Francji. Włącznie z tym co wszyscy ludzie nazywają przedmiotem, poszukiwanym Graalem. Na szczęście nikt tych ukrytych rzeczy nie odnalazł i nie odnajdzie, zrobi to tylko i wyłącznie ten kto je ukrył. Pozostawiła przepiękną informację i testament w Rennes le Chateau dla siebie urodzonej w naszych czasach tylko ona obecna potrafi odczytać cały przekaz i tylko ona zna cala historię swoją z czasów Rewolucji Francuskiej. Ci, którzy są dysponentami jej woli znają dokładnie ten sekret, wiedzą iż w określonym czasie pojawi się kobieta (na 100% , a nie mężczyzna jak twierdzą niektórzy usiłujący podawać się za spadkobierców), zostanie zidentyfikowana, testament zostanie otworzony i cała wiedza w nim zawarta odczytana publicznie.
    Zatem poczekajmy…. 😉 🙂

    A Rothschildowie? uważają że płynąca krew MM w żyłach ich rodu daje im pełne prawo do władzy nad światem , niestety nie. Tak nie jest i nie będzie, myślę że już o tym wiedzą, pozbyli się już złudzeń. Co to jest ten Graal? tak naprawdę ma to słowo wiele znaczeń, ale ten konkretny fizyczny przedmiot to nie kielich, to jest MEDALION z pewnym depozytem wewnątrz niego. Jest naprawdę bardzo piękny, kiedyś ludzie go ujrzą.

    Kiara

    ///

    https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2014/05/10/romeria-2/comment-page-1/#comment-47718

    Polubienie

    1. Bardzo mnie poruszyl ten watek cyganski.. pamietam jak w drodze przez Francje wyswietlila mi sie w pewnym momencie nazwa – Saintes-Maries-de-la-Mer i prosilam nawet mojego partnera, abysmy koniecznie tam zjechali.. ze musze sie tam na moment zatrzymac.. jednak bylo juz pozno… mielismy za soba wiele godzin podrozy i wiele wciaz przed soba.. a dzieci byly juz bardzo zmeczone.. ponadto nie bylo pewne, czy w tamtym miejscu bedzie jakis nocleg.. na mapie miejsce wydawalo sie dosc odludne… pedzilismy wiec naprzod.. wprost do hiszpanii.. ahh, co istotne – wtedy nie mialam jeszcze pojecia, ze Saintes-Maries-de-la-Mer to wlasnie miejsce pielgrzymek Romów

      https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ta_Sara

      choc czulam, ze jest to miejsce zwiazane z przybyciem MM do Francji, ten zakatek francuskiego wybrzeza.. oprocz tego sciagalo mnie mocno ku pewnemu miejscu na polnocy.. i pozniej zrozumialam, ze chodzi o Montsegur.. wciaz mi sie tez wyswietlal obraz pewnej gorskiej groty.. patrzylam w gwiazdy.. slyszalam przekaz.. tak jakbym miala sie tam wkrotce znalezc, ale nic takiego sie niestety nie zdarzylo.. przynajmniej nie na fizycznym poziomie…

      co do reszty tekstu… to hmm.. jest w nim oczywiscie wiecej ciekawych watkow.. chociaz tak ogolnie to mysle, ze podobnie jak i w przypadku wiekszosci informacji na ten temat.. prawda przemieszala sie tutaj z fikcja.. i tak a propos dwoch linii graala.. to tez o tym pisalam… mialam nawet sen, choc co prawda bardzo zakrecony i byc moze opisujac go jeszcze bardziej namieszalam.. jednak.. poczulam aby go zapisac.. nawet jesli to tylko sen nie majacy wiele wspolnego z rzeczywistoscia.. choc czuje, ze bylo w nim cos.. cos bardzo prawdziwego.. i glebokiego..

      i jeszcze cos odnosnie linii Blue Apple – Niebieskich Jablek.. to wlasnie linia Jeshui9, czyli Annunaki.. choc tu jest przedstawiona jako linia ”synow swiatlosci” aczkolwiek roznie to mozna interpretowac… i w sumie to ma sens.. J9 i portal Venus.. chyba cos mi sie wylania.. sprobuje sie wiec temu uwazniej przyjrzec..
      dzieki!!!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s