Zapiski z Gaja Garden

W żadnym miejscu na Ziemi nie spędziłam tylu cudownych chwil jak w Gaja Garden, w żadnym nie zbliżyłam się aż tak bardzo do Natury, choć od zawsze czułam z nią bliską więź.. Pomogły mi tutaj dotrzeć Zielone Anioły..  Dziękuję kochane!

Widziałam zresztą to miejsce już wcześniej w wizjach które w iście cudowny sposób zamanifestowały się w rzeczywistości.. Tworząc swój ogród w tym miejscu miałam okazję wiele się nauczyć i zrozumieć, a także sobie przypomnieć..

Pisałam wcześniej, że..

tworząc swój ogród w tym miejscu i czasie mam wrażenie, że odtwarzam coś co już znam z przeszłości, coś co bardzo kochałam i wciąż kocham..

Czyżby z Atlantydy?

Bo to właśnie tutaj w wyjątkowy sposób odżyły pewne wspomnienia z nią związane..

Obcując niemal każdego dnia z roślinami, obserwowałam jak wpływa na mnie ich kolor, zapach, czy kształt, choć nie nazywałam tego wtedy ani koloroterapią, ani aromaterapią, nie miałam potrzeby tego nazywać… To było takie naturalne, podobnie jak doświadczenia z kamieniami, wodą, światłem i dźwiękiem…

Wszystko to było takie fascynujące i nowe z jednej strony, a z drugiej znajome i bliskie… Podobnie jak w śnie o Cudownym Centrum Uzdrowień

Niezwykle dużo radości sprawiało mi też uwiecznianie piękna Gaja Garden na zdjęciach, co bardzo często przeradzało się w stany medytacyjne, a nawet odmienne stany świadomości.. Wydaje mi się, że przynajmniej niektóre z tych zdjęć oddają chociaż w jakimś stopniu piękno i radość tamtych chwil…

W chwili obecnej mieszkam w innym pięknym zakątku Ziemi.. Poczułam, aby wraz z nasionami z Gaja Garden wyruszyć w swoją ziemską podróż….

roślin wcale nie trzeba zjadać…

W  tej notce chciałabym skupić się przede wszystkim na tych roślinach leczniczych, z którymi mam jakieś osobiste doświadczenie..

na roślinach rosnących w moim ogrodzie, np. Szałwii Lekarskiej, a także tych dziko rosnących na łące, w lesie, czy przy polnej drodze….

moje motto brzmi:

roślin wcale nie trzeba zjadać, aby zadziałała na nas ich lecznicza moc.. często już samym swym wyglądem, zapachem oddziałują uzdrawiająco na nasze ciało, umysł i naszą duszę…

Interesuje mnie więc przede wszystkim oddziaływanie energetyczne roślin rosnących, zwłaszcza kwitnących.. szczególnie ich zapach, a także właściwości magiczne, lub inaczej mówiąc szamańskie….

Zapachy oddziałują na mnie w taki sposób jakbym zażywała relaksujących energetycznych kąpieli, po których czuję się odświeżona i zrelaksowana..

Jakiś czas temu zauważyłam też, że można się najeść samym zapachem i jak wspaniale i lekko się przy tym czuć!

Ponadto nie przez przypadek danego dnia przyciąga mnie do siebie jakaś szczególna roślina, jej zapach, kolor, czy ogólnie wygląd..

Wiem, że w tym przyciąganiu zawarta jest jakaś informacja.

Aniołek w Kropelce Wody

Gaja Garden, wiosna 2009

naprawdę wyglądało to tak jakby z jednej kropelki wody wyleciał podobny do motyla aniołek i po chwili dał nura w drugą kropelkę.. działo się to wszystko wczesną wiosną 2009, w Gaja Garden, na kwitnącej Sasance.. i wtedy chyba po raz pierwszy zwróciłam większą uwagę na to jak ciekawe rzeczy potrafi wychwycić aparat fotograficzny, choć rzecz jasno tłumaczy się je z reguły jakimiś zjawiskami optycznymi, czy nawet błędami…. dla mnie istotne jest jednak to co czuję w takich chwilach… będących dla mnie często jak medytacja.. i jak widać w jednej kropelce wody można odnaleźć nieskończone CUDA:)

http://liviaspace.com/about/gaja-garden/

Słoneczniki w Gaja Garden.. Cudowne Lato 2008…

Nigdy wcześniej nie zbliżyłam się do tych cudownych istot tak bardzo jak właśnie w tym czasie. Wtedy też przekonałam się o tym jak wspaniała jest ich energia i jaką radością emanują na otoczenie, zdając się dosłownie rozpromieniać całą Ziemię.. Prawdziwe Dzieci Słońca… Radosne, promienne, pełne pozytywnej mocy.. Nic dziwnego, że choćby dla Majów i Inków Słonecznik był rośliną świętą, symbolizującą Słońce..

2008-08-18 16:03

…moja Słonecznikowa Rodzinka rozsiana raczej tak pojedyńczo, choć w sumie jest jedno małe, choć nieco większe skupisko, na łące, tam gdzie wysiała je niby przypadkiem mała Jenny..  Ale o prowansalskich łanach raczej nie ma mowy.. Czuję czasami cząstkę tej Prowansji tu u siebie, podobnie jak włoskiej Toskani, mitycznego Avalonu, itd…

Odwiedziłam dzisiaj całą słonecznikową rodzinkę i zauważyłam, że rozkwitło kilka nowych istotek.. kiedy doszłam do tego, który zakwitł jako pierwszy usłyszałam cichutkie, ale bardzo wyraźne – zatrzymaj się, chcę ci coś przekazać.. zdążył już na tyle dojrzeć, że jego promienne płateczki zaczęły powoli opadać, a pomimo tego wciąż taki piękny.. tak jak pisałam gdzies w innym temacie, że piękno ma różne oblicza.. i dzieciństwo i dojrzałość.. i otrzymałam przekaz, aby w przyszłym roku wysiać znów kilka nasionek, a reszta..

– przyjmij je, tak się przenikniemy..

potrzęsło mną, padłam na kolana, popłakałam się..

***

Mój Ogród na Ziemi znów nabrał sensu, bez względu na to czym jest sens..

***

2008-08-19 12:42

przed chwilką zauważyłam, że rozkwitł kolejny Słonecznik, tym razem taki maciupeńki, przytulony do tego, który zakwitł jako pierwszy.. wyglądają razem jak mamusia z dzieciątkiem..

***

2008-08-21 13:12

Cały ranek znów spędziłam w ogrodzie, uwielbiam takie poranne wygrzewanie się na słonku, kąpiel w jego złocistych promykach.. od południowo-wschodniej strony.. a popołudniami bujany fotel na tarasie od zachodu.. jak ja uwielbiam to bujanie.. nawdychałam się też z ranka pięknych zapachów Ziemi, nasiąknęłam zapachem kwiatów i ziół.. szczególnie przemówił do mnie zapach majeranku.. jego nazwa oznacza radość.. no i słoneczniki oczywiście.. wszystkie roślinki mają swój niepowtarzalny zapach, w każdym z nich jest  zawarte swoiste piękno, ale ostatnio najpiękniejszy z wszystkich wydaje mi się zapach słoneczników.. jeżeli ktoś nie miał jeszcze okazji zanurzyć się w nim – naprawdę warto..

bo tak jak pisałam

słoneczniki pachną słońcem, życiem

***

2008-09-22 08:51

Pomimo bardzo chłodnej i zapłakanej deszczem końcówki lata w naszym Ogrodzie wciąż rozkwitają nowe Słonecznikowe Istotki.. Stoją dzielnie z zadartymi wysoko do góry główkami – w kierunku, z którego z reguły dobiega najwięcej słonecznego światła.. Tak jakby widziały to co dla oczu nie-widzialne.. Sercem patrzące.. Nie z jakiegoś punktu łodyżki, ale Sercem przenikającym całą ich istotę.. Każde ziarenko, włókienko, kropelkę chlorofilowej krwi..

Cóż za mądrość.. Cóż za wiara.. W Słońce.. W Życie..

Tak bardzo mnie to ostatnio poruszyło, że zupełnie się zapomniałam iż mam do czynienia z Słonecznikami a nie ludźmi i jednego chciałam tak mocno objąć, przytulić.. A potem wszystkie zaprosić do domu, do ogrzania się przy kominku, na kolacje…

http://gajagarden.wordpress.com/2013/06/14/the-power-of-sunflower/

***

Kołysanka  dla Kwiatów

W nocy skończyłam czytać powieść Doroty Terakowskiej „Samotność Bogów” i w nocy spadł pierwszy w tym roku śnieg.. Jakoś tak pokryły się ze sobą mocno te dwa wydarzenia.. Oba odczułam i do tej pory odczuwam głęboko.. Kwiaty w ogrodzie zaczęły się pod wpływem zimna coraz bardziej kulić w sobie.. więdnąć.. Na szczęście nie odbieram tego jako ich umierania.. Czuję, że one zasypiają wsłuchane w jakąś cichą melodię, ledwo słyszalną dla moich uszu.. Melodia ta przypomina kołysankę śpiewaną dzieciom przez ich matki.. Tak, przecież sama śpiewam swoim dzieciom.. Jenny tak bardzo lubi słuchać jak śpiewam jej przed zaśnięciem, np. o Lesie, szumie Drzew, o radosnych Motylach, o Słońcu, które rano znów nas obudzi, itd… Ta pieśń, którą jednak teraz odbieram w tak subtelny sposób jest jak czuję pieśnią Matki Ziemi, która nuci kołysankę swoim dzieciom.. I wiem, że słyszą ją ‚więdnące’ kwiaty w moim ogrodzie.. Odczuwam nostalgię, ale i spokój.. Oraz ogromną wdzięczność dla Kwiatów, które tyle piękna wniosły do mojego życia.. Dziękuję wam moje kochane..
Wieczne Istoty.. Bo Życie, bo Piękno.. Jest nieśmiertelne..

Miłość nie umiera

(2008-11-19 13:37)

uwielbiam taką ciszę kiedy słychać jak pada śnieg..

czasami taka właśnie cisza przeradza się w piękny mistyczny stan kiedy przenikam do świata jak z baśni, w którym witają mnie śnieżynkowe wróżki.. wówczas czas jest tak mało istotny.. jakby go w ogóle nie było.. w takiej ciszy jest tak wiele spokoju i poczucia pełni.. ciszy biel potrafi być tak ciepła.. jak błogosławieństwo.. płynące prosto z Serca.. do Serca…

Kwiatku Paproci (o którym powiadają, że nie istnieje) cmok

(2008-11-20 17:06)

zapiski z forum przebudzenie napisane jako Rainbow

Gaja Garden Spring

Niechaj życiodajny strumień wypływający z Źródła Miłości płynie swobodnie i zrasza swymi wodami całą Ziemię.. Niechaj wspiera go wiatr inspiracji i kreacji rozsiewający po całym świecie nasionka Rajskiego Ogrodu i jego obraz.. A Światło Ognia Transformacji niechaj wspiera swą energią to wspaniałe dzieło tworzenia.. Niechaj Raj na Ziemi coraz bardziej się krystalizuje i urzeczywistnia.

Livia&Green Angels

1 thought on “Zapiski z Gaja Garden”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s