O Węgorzach z Atlantydy

Pamiętam jak wielkie wrażenie wywarła na mnie kiedyś informacja, że węgorze przybywają do naszego Bałtyku aż z rejonów dalekiego Morza Sargassowego. Pamiętam jak się nad tym zastanawiałam. Dlaczego odbywają aż tak długą podróż? Dlaczego przybywają właśnie tutaj, zaczynając swą wyprawę u wybrzeży Ameryki i przemierzając cały Atlantyk? Nawet kiedy dowiedziałam się już, że stoi za tym Golfsztrom to wciąż czułam, że musi być w tym coś jeszcze, że z wędrówką węgorzy wiąże się jakiś głębszy sens…

Potwierdzenie swoich wewnętrznych przeczuć  i odpowiedź na nie dające mi spokoju pytania znalazłam dopiero wczoraj, w pasjonującej książce Ludwika Zajdlera pt. ATLANTYDA.. Lektura, mimo że wydana w roku 1963, wciąż wydaje się być świeżą, oferując szerokie spektrum informacji mogących poruszyć tak wyobraźnię jak i logiczny umysł.. i to nie tylko Atlantomanów..

Rewelacje na temat węgorzy autor wspomnianej książki zaczął od poruszających me serce słów:

„Wiadomo powszechnie, że zwierzęta mają lepsze od człowieka wyczucie trzęsienia ziemi. Warto zauważyć, że posiadają one również lepszą od człowieka pamięć odległych czasów. Chodzi tu mianowicie o węgorze, które jakoby przechowują pamięć o Atlantydzie, gdzie miała być ich ojczyzną.”

Słowa te wywołały we mnie prawdziwy wstrząs. Byłam nimi tak poruszona, że na niczym innym nie mogłam się już skoncentrować.

W myślach znów znalazłam się nad brzegiem morza, morza nad którym się urodziłam i nad którym spędziłam wiele lat życia.. Morza kryjącego w sobie wiele tajemnic.. i węgorzy, widywanych przeze mnie tak wiele razy.. Pamiętam swój ogromny smutek gdy widziałam je upokorzone i szamoczące się w sieciach, a niekiedy oprawiane. Myślałam sobie wtedy, że musiały przebyć tak długą i niesamowitą podróż, a teraz kończą w tak straszny sposób…

Niezwykli przybysze z dalekiego świata..

Historia tychże ryb jest doprawdy niezwykła. Autor twierdzi, że zagadka pojawienia się węgorzy w Bałtyku ma bezpośredni związek z katastrofą Atlantydy. Już za czasów Platona Arystoteles zastanawiał się nad pewnymi anomaliami życia tych stworzeń.  Zastanawiało go dlaczego w naszych europejskich rzekach znajdują się jedynie węgorze płci żeńskiej.

„Na temat pochodzenia węgorzy, ryb bez ojców – a matek ich także nie znano – istniały różne teorie przypominające raczej bajki.”

Musiało upłynąć wiele czasu zanim odkryto w jaki sposób rozmnażają się węgorze. W 1904 roku, czyli ponad 2000 lat po Arystotelesie, duński ichtiolog J. Schmidt stwierdził, że larwy węgorzy przybywają na europejskie wody lądowe z zachodniego Atlantyku. Jednak, jak twierdzi L. Zajdler, dopiero atlantolodzy podjęli próbę rozwiązania tej zagadki.

Znane nam w Europie węgorze przychodzą na świat w Morzu Sargassowym, najcieplejszej części Atlantyku. W drugim roku życia wyruszają w podróż ku zachodnim brzegom Europy, płynąc w wodach Prądu Zatokowego, zwanego Golfstromem. Po około roku żeńska część migrującej populacji wpływa do europejskich rzek, płeć przeciwna pozostaje zaś w morzu. Po osiągnięciu dojrzałości w słodkich wodach, czyli ok. 2 lata później, młode samice wracają do oczekujących w morzu towarzyszy, a następnie razem udają się w powrotną podróż ku Morzu Sargassowemu. „Tu odbywają się masowe gody weselne węgorzy, tu dorosłe samice składają jajka, tu rodzi się nowe pokolenie i tu spędza znów swe dzieciństwo.”

Naukowcy badający biologiczne życie węgorzy do dziś nie potrafią odpowiedzieć na pytanie: dlaczego węgorze odbywają tak długą i ryzykowną podróż, skoro tak blisko mają do Ameryki i jej słodkowodnych rzek? Atlantolodzy sugerują, że za czasów istnienia Atlantydy, Golfstrom opływał dookoła Morze Sargassowe, unosząc larwy węgorzy do ujścia rzek m.in. na wyspach Atlantydy, a następnie, gdy już przeobraziły się w dorosłe osobniki, zabierał je z powrotem do Sargassowego Domu. Jakby na potwierdzenie teorii nagłej zmiany kursu Golfsztromu, za jedną z największych anomalii na Ziemi uważa się fakt, że zimą powietrze nad oceanem położonym na zachód od wybrzeży Norwegii jest średnio o ponad 22 stopnie Celsjusza cieplejsze niż powietrze na podobnych szerokościach.

„I oto nadszedł jeden dzień i jedna noc okropna i wszystko się zmieniło. Golfstrom przestał wirować dokoła Morza Sargassowego, teraz zdąża ku północy, ku wybrzeżom nowego (dla węgorzy, bo dla nas Starego) Świata. To nie węgorze obierają sobie Europę za miejsce dojrzewania, to Golfstrom je tam kieruje. Golfstrom, którego odnoga wpływa między Słupami Heraklesa do Morza Śródziemnego, inna zaś przez przesmyk między kontynentem i Wyspami Brytyjskimi toczy ciepłe wody ku Bałtykowi. Golfstrom, któremu młode larwy węgorza powierzyły swe losy, niesie je teraz tysiące kilometrów, narażając na to, że tylko część ich zdoła ujść przed niebezpieczeństwem podróży w obie strony, podróży bez sensu, bo przecież tuż obok znajdują się równie słodkie rzeki kontynentu Ameryki. Ale dla młodszych larw jest to droga nie do przebycia – tylko dorosłe potrafią płynąć przeciwko prądowi.”

Jak widać, wbrew powiedzeniu że „ryby głosu nie mają”, węgorze przemówiły, wskazując pewną ścieżkę… niczym nić Ariadny prowadzącą do..

Rozwiązania zagadki

Morze Sargassowe, czyli miejsce w którym się rodzą i z którego do nas przybywają owi zagadkowi łącznicy dwóch światów uznaje się za jeden z najbardziej tajemniczych, owianych legendami akwenów świata, choć tak naprawdę morzem nie jest. Nie styka się bowiem z żadnym lądem, a jego granice wyznaczają jedynie silne prądy oceaniczne. Z tego też powodu, jest istną oazą ciszy pośród często rozszalałych fal Oceanu Atlantyckiego. Czyżby była to kolejna anomalia wynikła z zatonięcia całego kontynentu? W miejscu tym zaiste zagadka dosłownie goni zagadkę, albowiem Morze Sargassowe znajduje się w samym centrum tzw. Trójkąta Bermudzkiego! Sama zaś nazwa akwenu wzięła się od występujących obficie w jego wodach gronorostów (sargassum), glonów nawet kilkumetrowej długości, które co prawda są typowe dla wielu tropikalnych wód na całym świecie, jednak tylko w strefie przybrzeżnej..
Czyżby chodziło o brzegi Atlantydy?

Tajemniczości temu miejscu dodaje też fakt, że znany jasnowidz, Edgar Cayce, właśnie w rejonie Morza Sargasowego umiejscowił tę część Atlantydy, która jego zdaniem jako pierwsza poszła na dno w czasie wielkiej katastrofy…

Tam właśnie rodzą się i stamtąd przybywają do nas węgorze.

Z Atlantydy..?

„Jedno jest pewne: tajemnica węgorzy jest równie stara jak tajemnica Atlantydy”

Wszystkie przytoczone w cudzysłowiu fragmenty pochodzą z książki pt. „Atlantyda” autorstwa Ludwika Zajdlera (wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1963)

http://between.salon24.pl/252450,o-wegorzach-z-atlantydy