Podróż do Kraju Basków…

(*)

Wczoraj wieczorem dotarliśmy do Madrytu.

Noc zamierzaliśmy spędzić w Ibisie, ale na miejscu okazało się, że zamiast Ibisa stoi

ISIS

DSCF7838

zdziwiony byl nawet taksowkarz ktory nas do niego nawigowal.. jak to mozliwe.. co sie stalo z Ibisem, a ja momentalnie zrozumialam, ze to nie przypadek.. 

Tuż przed wjazdem do Madrytu moją uwagę przyciąga duży neon z napisem Luxor choć po chwili zauważam także mniejszy dopisek – sexy hotel.. ISIS też wydaje się sexi, w każdym bądź razie od frontu jako ze jej tył jest raczej mroczny;)

Migające, podświetlone na czerwono balkony.. Spoglądam do góry na kilkupiętrowy budynek

hotel isis

 i na myśl przychodzi mi.. hmm..

Lunar Anarchy Mist Emitter

choc to jak najbardziej normalny hotel, z wloska restauracja.. 

chwilkę później już w środku mam migawke z wczorajszej wizji i przypominaja mi sie 

pierwsze zdjęcia, które zrobiłam w Hiszpanii

Więcej o pobycie w MAdrycie napiszę później, bo za chwilkę ruszamy w dalszą drogę.. W każdym bądź razie podróż nieźle się nam wydłużyła, a tuż przed nią zaczęły się dziać doprawdy niesamowite rzeczy….

Zacznę może od tego, że…

przedwczoraj, tuż przed podróżą zmógł mnie nagle dziwny sen..

położyłam się i już po chwili zaczęłąm coraz mocniej odlatywać i tracić kontakt z rzeczywistością.. tyko wiatr słyszałam coraz lepiej, tak jakby się wzmagający… coraz większy szum wiatru… szum… aż w pewnym momencie zauważyłam siebie stojącą na ścieżce przed domem mojej babci… Miałam teraz może z jakieś 6 lat.. bose stópki.. Ach… Widok ten sprawił, że poczułam naprawdę duże wzruszenie i wtedy zaczęłam się coraz bardziej zniżać i zbliżać do siebie z przeszłości i wręcz wchodzić w swoje dziecięce ciało.. aż nagle poczułam, że jestem w nim… znów jestem małą dziewczynką i biegnę sobie radośnie w kierunku zatoki.. czuję dotyk ciepłego piasku pod stopami… ach, jakie to rozkoszne uczucie…. tak biec i znów być dzieckiem! czuję rosnącą ekscytację……… I wtedy dociera do mnie głos tak jakby narratora/nawigatora mówiący do mnie…. abym biegła dalej i nie martwiła się o tę rzeczywistość, którą zostawiam w tyle, że ona stanie się dla mnie tylko snem.. Słowa te wywołały we mnie jednak bardzo silną reakcję emocjonalną  i sprawiły, że się wręcz na odwrót.. zatrzymałam… spojrzałam do góry.. dostrzegając tam swoją obecną twarz, a po chwili także twarze moich bliskich i wtedy poczułam bardzo silne przyciąganie do nich.. Odbiłam się więc z całą siłą woli aby znów powrócić do tu i teraz, choć przez moment wydawało się to już naprawdę mało realne. czułam wyraźnie że coraz bardziej tracę kontakt z obecną rzeczywistością… ‚Przebudziłam’ się cała roztrzęsiona i zalana łzami.. choć jednocześnie szczęśliwa, że jednak udało mi się powrócić… aczkolwiek z drugiej strony z uczuciem głębokiej tęsknoty.. za sobą, którą zostawiłam tam na dole w ciele małej dziewczynki… I wtedy jakby z bardzo daleka znów usłyszałam głos tego samego narratora oznajmiający, że.. i tak będę musiała powrócić jeszcze raz do tego momentu kiedy jako mało dziewczynka biegnę w kierunku zatoki (Pra Spotkanie z Szmaragdowym Strażnikiem).. Potem usłyszałam jeszcze krótki przekaz dotyczący mojej podróży do Kraju Basków i ujrzałam pewną wizję… Złoty Pokój…. hasło…. i co ciekawe tu w ISIS mam złoty akcent.. złote zasłony i LUSTRO naprzeciwko mnie przypominające jedno skrzydło wrót… odbicie… hasło NEPHTIS… zgadza sie nawet password.. choć poza tym cały hotel wydaje się mało egipski.. jak na IsIs…

i to na razie tyle.. za chwilkę ruszam dalej…

do usłyszenia..

Livia

<

thxx

dodane 17 września 2013 wieczorem

wróciłam dzisiaj nad ranem…. z pewnością byłaby to dłuższa podróż gdyby nie konieczność pilnego powrotu do Malagi… Poprzedni zapisek robiłam w dość dużym pośpiechu, a więc teraz dodaję, że w drogę wyruszyliśmy 10 września popołudniem, ale już w Maladze coś nas skutecznie zatrzymało i zawróciło do domu.. Następnego dnia z samego rana obudziło mnie głośne otwieranie i zamykanie drzwi od samochodu i pomyślałam, że to Jarek przygotowuje nas do podróży.. Wstałam więc szybko i już po chwili było dla mnie jasne, że to nie Jarek, bo jeszcze smacznie spał w sypialni od zachodu, ale obudził się gdy tylko do niej weszłam.. Powiedziałam mu o zdarzeniu z samochodem, ale stanęło na tym, że może coś mi się przesłyszało…. Chwilkę później próbuję coś z niego wyciągnąć i okazuje się, że w żaden sposób nie można się do niego dostać… To wszystko jest coraz bardziej dziwne i coraz wyraźniej czuję, że coś mnie chce za wszelką cenę powstrzymać przed tą podróżą.. a chwilkę później słyszę głos, tak jakby zbiorowy.. „Nie możesz nas teraz zostawić, przecież miałaś nam pomóc”. Bez problemu rozpoznaję ten głos…. Tak obiecałam i zamierzam dotrzymać słowa, ale być może do tego potrzebuję właśnie tej podróży…. Drzwi do auta po chwili się otwierają, ale kiedy mamy już wreszcie ruszyć w drogę okazuje się, że.. akumulator jest kompletnie rozładowany! Mimo tego wszystkiego zamiast rosnącej irytacji odczuwam coraz silniejszą potrzebę wyciszenia się i wejścia w stan medytacji a tym samym zrozumienia co się właściwie dzieje i już po chwiili zaczynam rozumieć… Z głową skierowaną w kierunku północnym, ku La Maromie otrzymuję przekaz… Widzę coraz szybszy ruch energii spływających teraz w tym kierunku…. Przez kilka najbliższych dni ten przepływ będzie bardzo intensywny…. Czuję, że w tej chwili zrobiłam to co tylko mogłam i że nic mnie nie powinno już powstrzymywać przed podróżą… No i rzeczywiście.. tuż po tym auto w końcu rusza…

Ruszamy więc w drogę.. trasą przez Malagę..

DSCF7618

w kierunku Madrytu

DSCF7653

DSCF7663

DSCF7685

  DSCF7686

DSCF7689

DSCF7690

….

aby po spędzeniu nocy w hiszpańskiej stolicy

DSCF7832DSCF7824 DSCF7823

na zdjeciach centrum Madrytu, Las Pyramidas i Obeliski..

ruszyć dalej na północ – do Bilbao – stolicy Kraju Basków, choć jego SERCE znajduje się tak naprawdę gdzie indziej…

Jeszcze przed Madrytem hiszpańska nazwa miasta MADRID kojarzy mi się z Matką (Ma) i Druidami (Drid)..

Skojarzenie to przypomina mi się na drugi dzień już po wyjeździe z miasta, w miejscu, w którym zatrzymujemy się w dosc dziwnych okolicznosciach na dłuższy postój.. a miejscem tym jest..

Pico de la Miel…

DSCF8043mm

Kamienne mury z ogromnych kamieni, oraz inne kamienne twory kojarzą mi się z tym co widziałam w Walli i z podobnymi kamiennymi tworami znajdującymi się na terenie Kornwalii, Irlandii, czy Francji… 

DSCF7962

Myślę, że zdjęcia powinny dobrze wyjaśnić skąd u mnie takie a nie inne skojarzenia.. z Druidami..

choć to rzecz jasna tylko moje skojarzenia…

DSCF8031a

a na koncu parku

park fuente de la barrera

odkrywam hotel o bardzo ciekawej  nazwie:

DSCF7947

DSCF7943

DSCF7945

i bardzo mnie to porusza.. wlasnie ta Sara z Ur tutaj..

choc czesto zupelnie nie potrafie swoich odczuc przelozyc ani na slowa, ani na obrazy

i jeszcze przepiękna blue cykoria podróżniczka

DSCF7938aa

wiem, że zdarzało mi się ujmować jej piękno znacznie lepiej, ale bez względu na jakość zdjęcia spotkanie z nią jak zwykle sprawiło mi wiele radości..

Zarówno ona jak i duża ilość motyli w tym miejscu wróżyły w moim odczuciu szczęśliwą dalszą podróż..

tuz, tuz przed kraina Baskow…

DSCF8083

choc to krajobraz dosc typowy dla centralnej hiszpanii

cdn…

dodane 15 października 2013

Livia Ether 19 Wrzesień 2013 o 13:50 

tak wlasnie czuje Alteo… ta podroz przyniosla spore zmiany.. miedzy innymi pobyt w Urkioli, Lourdes, MontSegur… i w pewnym magicznym miejscu pod Saragossa..

W KRAJU BASKOW

To niemal wszechobecny w Kraju Baskow symbol Slonca

zauwazylam go nawet na katolickich sklepikach w Lourdes

a to inny bardzo ciekawy symbol, ktory kojarzy mi sie z BIALYM WIREM

choc mniej popularny niz poprzedni… zdjecie zrobilam w kaplicy znajdujacej sie tuz obok pokoju w pensjonacie w URKIOLI.. okazalo sie, ze wlasciciel umiescil nas w pokoju o nazwie Anboto, a to podobno jedna z ulubionych siedzib baskijskiej bogini MARI – pod numerem 22

w Lourdes znalezlismy tylko dwa wolne pokoje, oba z numerem 111
poki co sama dopiero teraz zaczynam to wszystko ze soba jakos laczyc i jestem ciekawa co z tego wyjdzie….

ach, w momencie kiedy wyruszylam w droge z Bilbao w kierunku Anboto zauwazylam na monitorku samochodowego radio napis 13 SET i wtedy skojarzylam, ze wlasnie jest piatek trzynastego:

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2013/08/02/dzisiejsza-burza-i-przemiany-energetyczne-sieprpien-2013/

juz na ziemi Baskow jezyk baskijski skojarzyl mi sie przede wszystkim z jezykiem Majow.. Z tego co wyczytalam w Atlantydzie L. Zajdlera w jezyku staroegipskim KRAJ BASKOW to po prostu

Ta Basco

http://es.wikipedia.org/wiki/Tabasco

i jeszcze taka ciekawostka.. w drodze z Urkioli (Hiszpania) do Lourdes (Francja) mijalam miejscowosc o nazwie HENDAYE znajdujaca sie doslownie na pograniczu obu panstw.. znajduje sie w niej tzw. Krzyz z Hendaye (Croix d’Hendaye), o ktorym mowa chocby w Topologii Czasu… Zgodnie z baskijska mitologia wszystko sie odbywa cyklicznie… tak mi sie polaczylo to ze soba… a do tego to co pisalam o uczuciu, ze stoje wlasnie na duzym skrzyzowaniu..

komentarz Dawida56 o jego pobycie w Kraju Basków:

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2013/09/12/podroz-do-kraju-baskow/comment-page-1/#comment-6478

a to wcześniejszy komentarz Dawida na ten temat z notki:

Sny i przemiany energetyczne, kwiecień 2013

i moja odpowiedź:

Livia Ether 25 Wrzesień 2013 o 14:19 

Tak, pisałeś o tym Dawidzie… u mnie sama podróż była naprawdę udana, ale tak jak pisałam wcześniej.. przed podróżą jakby wszystko chciało mnie przed nią powstrzymać… póki co nie udało mi się tego opisać…. jak i samej podróży zresztą.. zaczęłam i dalej mi nie idzie…. może przyjdzie na to odpowiedni czas… Twoje słowa które napisałeś w komentarzu tuż przed moim wyjazdem… ‘jeżeli wrócisz’ zabrzmiały naprawdę dziwnie i czułam, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że mogę już naprawdę nie wrócić… tym bardziej, że moja ostatnia wtedy notka nosiła tytuł ‘ Ostatnia Podróż’.. ale wróciłam…

“Chociaż tak naprawdę teraz widzę że powinienem nie jechać z San Sebastian do Lourdes- przyszłość byłaby zupełne inna. Byc może kiedyś bedzie mi dane to zrozumieć….”

jeśli dobrze Cię rozumiem.. lepiej gdybyś nie odwiedził Lourdes??

już po powrocie do domu zobaczyłam mapkę tego hotelu w którym znaleźliśmy wolny pokój na głównej ulicy Lourdes: Rue de la Grotte… ciekawe usytuowanie i ten numer: 111.. wcześniej udało nam się znaleźć inny wolny pokój i też miał numer 111, ale potem nie mogliśmy go odszukać i trafiliśmy do tego drugiego… zwykły dwugwiazdkowy, budynek numer 77.. tak, czy inaczej… czuję, że miałam w Lourdes spędzić noc w tym a nie innym miejscu…. to tak jak w MAdrycie… skierowano nas do IBISA, a na miejscu okazało się, że IBIS nie istnieje, ale jest ISIS..

miałam bardzo dziwny sen w LOURDES… zbiegło się w nim wiele ścieżek.. jakby spowrotem do źródła, z którego wcześniej wypłynęły.. we mnie……

W URKIOLI pokój numer 22… chwilkę wcześniej zanim zwróciłam na to uwagę moje myśli krążyły wokół pewnego miejsca we FRANCJI związanego właśnie z tym numerem… 22… byłam już tu kiedyś w śnie…. winda zjeżdżała głęboko do podziemi…

o Montsegur nie mogę napisać praktycznie nic… jest jak SEN……….. a naprawdę tam byłam i wiem, że stało się coś ważnego.. mam nawet mały kamyk stamtąd… i zostawiłam tam swoją KREW………….

wątek Lourdes rozwinął się także w komentarzach pod notką WENUS i ARKTUR:

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2013/08/09/wenus-i-arktur/comment-page-1/#comment-6524

Livia Ether 1 Październik 2013 o 16:54 

jeszcze jedno moje skojarzenie z tajemniczą woalką.. biała chusta z Lourdes.. choć widziałam też czarne.. bardzo ładne.. jednak tej białej wręcz nie mogłam się oprzeć:)

Pamietam tez niesamowite uczucie.. Jarek szukal dla nas akurat noclegu i ja tez wyszlam na moment z samochodu, aby sie nieco rozejrzec.. i wlasnie wtedy stojac na uliczce Lourdes poczulam cos niesamowitego.. cos wiecej niz deja vu.. a bardzo bardzo silne odczucie, ze bylam juz kiedys w tym miejscu.. ze doslownie stalam tu gdzie teraz stoje, choc wszystko zdawalo sie jakze inne… 

i jeszcze mój komentarz z notki:

EMERALD (W czasie walki z korony Lucyfera wypadł wielki szmaragd, który spadł na ziemię i tu został przerobiony na św. Graala?)

Livia Ether 28 Wrzesień 2013 o 13:46

“wewnętrzne Słonce Ziemi”

w Urkioli zatrzymaliśmy się w pewnym pensjonacie obok kościoła… z zewnątrz niepozorny budynek.. zaledwie dwa piętra… ale w środku nowoczesna winda…. na widok której przypomniał mi się pewien sen o windzie którą zjeżdżałam głęboko do podziemi… a tam widziałam właśnie wewnętrzne Słońce… miałam też w tym śnie spotkanie z pewnym starszym elegancko ubranym Niemcem i dwoma kobietami.. jdena z nich była tłumaczką.. oni zadawli mi dużo pytań…. wydaje mi się, że widziałam Urkiolę w śnie… i co ciekawe Jarkowi miejsce to skojarzyło się z Tąpadłami, a konkretnie z Mieszkiem i Jagienką… hmm..

od kilku dni chodzi też za mną pewne określenie DULCE SOL.. co przekładając z hiszpańskiego na angielski oznacza.. SWEET SUN.. zaczęłam tak nawet kogoś nazywać…

W Kraju Basków:

URKIOLA

przed wjazdem do Lourdes

DSCF8860

*ptroszkę zdjęć z Lourdes

DSCF8945

DSCF8946h

DSCF8877

Lourdes okazalo sie byc troszke jak polska Czestochowa w polaczeniu z Zakopanem…

DSCF8975

W strone Montsegur

na kazdym ‚kroku’ reklamy przeroznych grot i innych licznych zabytkow historycznych Francji

DSCF9123

DSCF9127

DSCF9128

DSCF9133

DSCF9138

DSCF9145

DSCF9147

DSCF9150

DSCF9152

DSCF9163

Montsegur

DSCF9209

DSCF9215DSCF9227

DSCF9231

DSCF9233

DSCF9241

DSCF9243

DSCF9249

DSCF9261

DSCF9263

DSCF9265

DSCF9277

DSCF9280

DSCF9282

DSCF9290

DSCF9355

DSCF9293

DSCF9407

DSCF9410dd

cd zdjec z Lourdes pozniej, a poki co odsylam do notki:

http://crystalsgarden.wordpress.com/2013/10/03/kamyk-z-monsegur/

….

Droga przez francuskie, a następnie hiszpańskie Pireneje..

tutaj jeszcze po francuskiej stronie, przed wjazdem do Parku Narodowego Piernejów i kwiaty, które zatrzymały mnie przy sobie na dłuższą chwilę w drodze z Lourdes do Hiszpanii:

DSCF9607

droga przez park narodowy

http://pl.wikipedia.org/wiki/Park_Narodowy_Pirenej%C3%B3w

zaraz przy samym wjezdzie zatrzymal nas siedzacy doslownie przy jezdni swistak, ale nie udalo mi sie go ujac na zdjeciu, ale za to jest troszke fotek chetnie pozujacych do zdjec pirenejskich konikow:)

DSCF9704

i dalsza droga…

DSCF9782

a tutaj juz sama granica

DSCF9836a

DSCF9837aa

i bardzo wzruszajacy moment..

czułam duże wzruszenie zarówno z powodu opuszczania Francji jak i powrotu do Hiszpanii, ktora juz na samym wstepie wydawala sie o wiele bardziej sloneczna od Francji, przy ktorej mimo to cos mnie mocno zatrzymywalo..

tuż po przekroczeniu hiszpańskiej granicy

DSCF9850

….

Dolmen Santa Elena w Biescas (Aragon), w drodze na Saragossę:

usytuowanie dolmenu na mapce:

DSCF9948

naprawde nie mialam pojecia, ze w  drodze powrotnej trafi mi sie taka perelka… miejsce to wprost mnie oczarowalo…

o dolmenie na Wikipedii:

http://es.wikipedia.org/wiki/Ermita_de_Santa_Elena_%28Biescas%29

cdn…